2010-03-09 15:55:04
Michelusowie poza zasięgiem rywali
Sukcesem sportowym i organizacyjnym zakończyły się XVII Mistrzostwa Polski Juniorów w Boksie. Te po raz pierwszy odbyły się w Wałczu. I od razu trzeba dodać, iż była to niezwykle udana organizacyjnie próba sił wałeckich działaczy i decydentów!
Olbrzymi wpływ na organizacyjny sukces miała wspólna praca zgranego zespołu, w którym pierwsze skrzypce grał Marek Matela, na co dzień prezes BKS Bukowina Wałcz.
Na każdym kroku zawodnicy, ich trenerzy, kierownicy ekip i sędziowie wyrażali się w samych superlatywach o organizacji.
- Zaliczyłem już kilkanaście takich imprez ale tu w Wałczu jestem pod wrażeniem, przede wszystkim warunków, jakie zaoferowano zawodnikom poszczególnych ekip - komplementował gospodarzy Sławomir Nowicki z pilskiego Sokoła.
Nie ma tego jednak, by wszystkich zadowolić. Tak więc pojedyncze głosy może nie tyle krytyki, co pewnych nie do końca zadowolonych gości także się znalazły.
- Ale błędów nie popełniają tylko ci, którzy nic nie robią. Chciałbym, aby wszyscy byli zadowoleni i wyjeżdżali z Wałcza z medalami, jednak tak się nie da. Przy tak skromnym budżecie, jakim dysponowaliśmy, uważam, że zrobiliśmy, kawał dobrej roboty - nieskromnie podkreśla Marek Matela.
O poziomie sportowym wypowiadał się prezesa Polskiego Związku Bokserskiego.
- Zwyciężali faworyci. Nie pokazał się nikt nowy, kto mógłby zachęcić czołówkę do jeszcze większej pracy. U niektórych zawodników nastąpiła stagnacja, a u niektórych wręcz spadek formy - mówił mistrz olimpijski z Montrealu - Jerzy Rybicki.
- Osobiście bardzo cieszy mnie srebrny medal Adriana Plichty i brąz Krzysztofa Kality. Obaj będą uczestniczyć w najbliższym zgrupowaniu kadry narodowej - twierdzi z kolei Matela.
Jeszcze więcej powodów do radości ma Sławomir Nowicki. Jego dwóch podopiecznych sięgnęło po dwa złota!
- Jechaliśmy do Wałcza po medale, ale że będą one z najcenniejszego kruszcu do końca nie byłem pewny. Jednak Dawid i Tomek pokazali kto jest najlepszy w Polsce - cieszy się trener Nowicki.
Dawid Michelus w wadze 54 kg pokonał kolejno Bartosza Kuca z Białegostoku (RSC - 3r), Patryka Bartoszaka z Braniewa (RSC - 2r), Daniela Lewickiego z Chojnic i w finale Sylwestra Kozłowskiego z Gwardii Warszawa.
Tomek z kolei boksujący w wadze 60 kg z walki na walkę walczył coraz lepiej. Wygrał z Jordanem Pogorzelskim z Bydgoszczy (RSC - 2r), Piotrem Kamińskim z Karlina, Krzysztofem Kalitą z Wałcza. W finale nie dał żadnych szans Konradowi Bystroniowi z Katowic.
Eliminacje rozgrywano na wałeckiej Bukowinie. Najważniejsze spotkania przeniesiono już bliżej miasta. Ring stanął w hali na Dolnym Mieście.
- Wspaniale zagrzewan do walki nasi reprezentanci po raz pierwszy słyszeli głosy tylu przyjaznych kibiców.
- Kiedy następna impreza tej rangi zawita do Wałcza? - Zapytaliśmy Marka Matelę.
- Jeszcze nie wiemy, ale na pewno nie były to ostatnie mistrzostwa w Wałczu - przyrzekał prezes BKS Bukowina.
Mariusz MARKOWSKI
PS Organizacja tych mistrzostw nie byłaby możliwa, gdyby nie zaangażowanie lokalnych władz oraz takich osób, jak Andrzej Ruszkowski, Alfred Mikłaszewicz, Ryszard i Zbigniew Butryńscy, Zbigniew Kaczmarczyk, Wojciech Kaczmarek, Mirosław Kurowski, Ireneusz Burak, Łukasz Kalbarczyk, Adam Kalita, a także żona Marka Mateli - Natalia.
Sukces to nie jednostki - to grupa.
Dodaj swoją opinię
gorace gratulacje dla pilskich bokserow nie mniejsze rowniez dla zasluzonego trenera
Dodał PILANIN dnia 2010-03-09 19:46:13

















.jpg)












