
2006-09-06 10:48:51
Malowane życie Joanny
- Aż dziw bierze, jak pięknie ułożyła sobie ten świat. I – jak widać – w ogóle nie potrzeba do tego słów Joanna Wieczorek siedzi nad dużą planszą z rozpoczętym właśnie obrazem. Jest sporych rozmiarów, ale idzie jej błyskawicznie. Zresztą nie on pierwszy. Całe wakacje były dla niej jak jeden wielki plener. Spędziła je z pędzlem w ręku, bo jak mówi – a właściwie pisze – bardzo to lubi. Pisze, bo jest artystką głuchoniemą. Około czterech lata temu mama Joanny w rozmowie z dyrektorem Margonińskiego Domu Kultury zdradziła, że dziewczyna nieźle potrafi malować. Dyrektor zaproponował, by przyszła do domu kultury i by tam malowała, bo są warunki. Przyszła. Była bardzo nieśmiała i niepewna swoich zdolności. Urzędujący na co dzień w ośrodku artyści przyjęli ja do grona jak swoją, nie wiedząc nawet, co potrafi. Przez kilka dni nie namalowała nic. Ale kiedy wreszcie się zdecydowała, wprawiła malarzy w osłupienie. Od tego czasu jest regularnym gościem domu kultury w Margoninie. Ma tam swój kąt do malowania i przychylność ludzi, którzy w ośrodku pracują. Mówią, że maluje coraz ciekawiej, coraz więcej i coraz śmielej się ze swoim malowaniem pokazuje na zewnątrz. Panorama margonińska Joanna - drobna, ciemnowłosa dwudziestojednolatka z Margońskiej Wsi. Mówią o niej: sympatyczna, skromna i zdolna. Urodziła się 19 stycznia 1985 roku w Poznaniu, chodziła do szkoły dla osób głuchoniemych, później do studium informatycznego. Napisała nam to na kartce, bo tylko tak ludzie nie znający języka migowego mogą się z nią porozumieć. Napisała też, że kocha psy i konie. Konie są też najczęstszym tematem jej prac, ale nie jedynym. Obecnie, na prośbę dyrektora domu kultury Wojciecha Burzyńskiego maluje remizę i samochody strażackie. Wcześniej namalowała rząd margonińskich kamieniczek ze starej fotografii. Obraz z apteką, hotelikiem i kościółkiem wisi w pomieszczeniu muzealnym. Powstaną też inne, uwieczniające stare i nowe margonińskie ulice oraz kamienice obecne i już nieistniejące. Prace zostaną zawieszone na wszystkich ścianach pomieszczenia i utworzą coś w rodzaju panoramy. Uznanie Dziewczyna siedzi przy ścianie zawieszonej różnego rodzaju obrazami. Nie jej. Jej obrazy są inne. Słynie tu z odtwarzania dawnych obiektów ze starych fotografii. W minioną środę, kiedy dom kultury odwiedzili uczestnicy zjazdu absolwentów roczników 1946-56 szkoły leśnej w Margońskiej Wsi i zobaczyli namalowany przez Joannę pałac ze starej fotografii (taki jaki przechowywali w swej pamięci), niejednemu zakręciła się łza. A kiedy dowiedzieli się, że malarka jest głuchoniema i nie usłyszy ich pochwał, zaczęli po prostu bić jej brawo. Kilka tygodni temu na dożynkach parafialnych w Żoniu Joanna po raz pierwszy zgodziła się malować publicznie. Mimo nie najlepszej pogody wciąż otaczał ją tłumek zaciekawionych osób. Na oczach widzów powstał obraz zabytkowego kościółka z grodziskiem, który ksiądz proboszcz już powiesił w salce parafialnej. Krótko potem powstały obrazy w Radwankach. Więcej w TNDodaj swoją opinię
Komentarze są własnością ich twórców. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.


















.jpg)










