Wywiady
2008-10-03 18:18:22
Nie jestem zgrzybiałym staruszkiem...
Z długoletnim dyrektorem Miejsko-Gminnego Domu Kultury w Margoninie, prezesem OSP i radnym powiatowym Wojciechem Burzyńskim, rozmawia Paweł Z. Kujawa.Na początku wyjaśnijmy skąd ten wspaniały portret?
- Z okazji zakończenia moich obowiązków zawodowych młoda i bardzo zdolna plastyczka związana z naszym MGOK-iem, Joasia Wieczorek, sprawiła mi niespodziankę. W tajemnicy przede mną, ze zdjęcia namalowała mój portret, który dostałem w prezencie. Chciałbym jej przy okazji bardzo podziękować...
Chyba do wszystkich lokalnych mediów dotarła już wieść, że dzisiaj czyli we wtorek 30 września kończy się Pana kilkunastoletnie szefowanie placówce w Margoninie...
- Według wszystkich znaków na niebie i ziemi a także dokumentów tak to właśnie wygląda. Z dniem dzisiejszym kończę pracę - osiągnąłem status emeryta Rzeczypospolitej w związku z czym przybędzie mi nowa legitymacja. Wykorzystuję w ten sposób możliwości, które otworzyły się przed rocznikiem 1948. Za sobą mam ponad 40 lat pracy zawodowej i oczywiście odpowiedni wiek, który łatwo obliczyć.
Ile lat pracy poświęcił Wojciech Burzyński MGOK-owi w Margoninie?
- Na etacie przepracowałem tu 18 lat, a jeszcze wcześniej udzielałem się społecznie więc śmiało można powiedzieć, że z tutejszym domem kultury związany byłem 20 lat. Najpierw była to świetlica, potem ośrodek kultury a teraz jak widać wcale pokaźny wielofunkcyjny dom Kultury... Kiedy nastałem, dostaliśmy do dyspozycji jedno pomieszczenie w budynku straży plus korytarz i sanitariaty, które odziedziczyliśmy wraz z panią dziergającą coś na drutach. Poza tym pamiętam stary kolorowy nieczynny telewizor, kilka stołów i krzeseł... Acha jeszcze kojarzę, że na sali mieliśmy pół podłogi, tzn. parkiet sięgał do połowy i nie wiadomo co się stało z resztą. Jednak wcześniej w latach 70 działał tu prężny ośrodek kultury, później była kawiarnia, poczta, oddział banku...
Zaczynał Pan niemal od zera...
- Startowaliśmy od wspomnianej świetlicy w jednoosobowym składzie. Potem zaczęli się pojawiać dodatkowi ludzie, powoli skupiały się wokół tej instytucji ciekawe osoby, z pomysłami i energią. Niektórzy wytrwali do dnia dzisiejszego, inni z przyczyn naturalnych musieli odejść lub zwolnić tempo, ale natychmiast pojawiali się nowi. I to nie tylko z Margonina czy z powiatu chodzieskiego, ale z sąsiednich powiatów, a także z pilskiego, Poznania a nawet dalej. Tu nigdy nie było pustki.
Takim kamieniem milowym czy zmianą jakościową było przejęcie budynku starej gazowni, w której teraz MGOK funkcjonuje.
- W 2000 roku pojawiła się szansa zagospodarowania budynku zabytkowej gazowni. Bardzo wsparł nas wtedy były burmistrz Jerzy Kado, który trzymał rękę na pulsie. Aż się prosiło, by ten obiekt, co było moim marzeniem, wpisał się w pejzaż margonińskiej kultury. Mało, że dostałem budynek, to jeszcze wolną rękę. Jak widać udało nam się, co jest wielką zasługą ludzi oraz władz miasta. To samorząd wyłożył pieniądze na remont oraz skierował fachowców do pomocy. Pomagali nam także strażacy, sporo ludzi dobrej woli, którzy dołożyli wiele starań, by ten obiekt wyglądał, jak dziś wygląda.
W Margoninie sytuacja była przez wiele lat dość nietypowa, bo dyrektor domu kultury był jednocześnie prezesem miejscowej straży, która jest zlokalizowana po sąsiedzku, niemal na tym samym podwórzu.
- Pewnie to swego rodzaju ewenement, ale jedno mogę powiedzieć. Tu w Margoninie nic bez pomocy strażaków się odbyć nie mogło. Wszyscy wiemy, że strażacy to ludzie czynu, o wielkim sercu i na dodatek bezinteresowni. Oni w dużej części remontowali ten ośrodek, a jak trzeba sadzili drzewka i malowali elewacje. Zawsze mogłem liczyć na ich pomoc i wsparcie.
Dziś dom kultury stal się miejscem spotkań mieszkańców, ale też wielu instytucji i organizacji od politycznych po specjalistyczne kółka...
- Mówią, że nawet osoby o skrajnych poglądach u nas potrafią znaleźć wspólny język. Bo ten budynek, ta wyjątkowa atmosfera łączy. Rzeczywiście spotykają się tu przedstawiciele dziesiątek organizacji, stowarzyszeń, grup zainteresowań, kółek - od społeczno-politycznych przez emeryckie, wyznaniowe po artystyczne. Z ciekawszych mogę wymienić sekcje modelarskie, archeologów, plastyków z grupy "Azyl", konserwatorską, ceramiczną, wikliniarsko-rzeźbiarską, metaloplastyków, akwarystów, witrażystów, LOK, bractwo kurkowe, parę grup aerobiku, niepełnosprawnych itd. Jako dom kultury gromadzimy też dokumenty, kroniki i fotografie z których korzystają choćby studenci przy pisaniu prac magisterskich.
Pana zasługą jest zorganizowanie jedynej chyba w powiecie izby muzealnej z prawdziwego zdarzenia.
- W zasadzie przez długie lata moimi głównym zainteresowaniem była przyroda. Nigdy nie myślałem, że zdominuje mnie kiedyś historia choć wychowałem się w rodzinie gdzie tradycja patriotyczna była niezwykle ważna. Z tym muzeum zaczęło się właściwie przez przypadek, dzięki pani Teresie Dymek i jej mężowi, którzy podczas prac geodezyjnych trafili na urnę. Potem znalazło się ich więcej, wyeksponowaliśmy je, dziennikarze rozdmuchali sprawę i zrobiło się głośno... Znaleźli się chętni, którzy zajęli się zbiorami i sami zaczęli poszukiwać ciekawych egzemplarzy. W bardzo szybkim czasie nagromadziło się tyle zborów, że można było otworzyć izbę muzealną. Przez 8 lat zgromadziliśmy ok. 2 tysięcy eksponatów. Są to często przedmioty sentymentalne, bliskie ludziom pamiątki osobiste, oddane nam na własność lub w depozyt. Mam nadzieję, że włożona w "muzeum" energia i czas nie zostaną zmarnowane.
Na koniec nie mogę nie zapytać, jakie ma teraz plany ciągle jeszcze młody Wojciech Burzyński?
- Oddałem swoją osobę do dyspozycji panom burmistrzom. Jeśli będą uważali za stosowne, może skorzystają... Ja nie czuję się przecież zgrzybiałym staruszkiem i mogę wspomóc w działaniach margonińską kulturę, choćby w dalszym prowadzeniu izby muzealnej. Chcę dodać, że ta praca ciągle sprawia mi przyjemność. A swoją drogą pierwszy raz od 15 lat poszedłem na wędkowanie. Ryby, kiedy mnie zobaczyły, aż zaczęły gadać ze zdziwienia... Może już czas właśnie na taki relaks?
Dziękuję za rozmowę
Dodaj swoją opinię
Komentarze są własnością ich twórców. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.
Ciekawy wywiad, ciekawe życie i ciekawy portret.
Radosnej emerytury i nie zapominajmy piosenki: "wesołe jest życie staruszka,..."
g.b.
Dodał G.Borowke dnia 2009-07-12 01:23:06
Pamiętnik na obrazy Wojtka B.
Pozdrawiam dla tygodniowego nowego!
Joanna Wieczorek
Dodał Joanna Wieczorek - malarstwo dnia 2008-12-07 19:23:12


















.jpg)










