Dziś jest: Wtorek, 07 lutego 2012 | imieniny: Ryszarda i Romualda
     

pilski

Na pomoc ptakom

Koryta ustawione zostaną wzdłuż bulwarów nad rzeką ( 6 sztuk), jedno przy...

chodzieski

Z ostatniej chwili: Protest przybiera na sile

Ustalono, że udzieli się wszelkiego wsparcia tym radnym miejskim, którzy...

czarnkowsko - trzcianecki

Czarnkowsko-Trzcianecka LGD na targach w Warszawie

Trzy dni targów to doskonała okazja promocji pięknych krajobrazów,...

walecki


wągrowiecki

Agencja Promocji Biznesu obradowała w Pietraku

Szczególnym zainteresowaniem Agencji Promocji Biznesu cieszą się...

zlotowski

Pożar domu w Okonku

Do zdarzenia w pierwszej kolejności zadysponowano dwa pojazdy GCBA i GBA z OSP...


FreeStat.pl - Gratis statystyki WWW
Freestat - statystyki gratis
Historia regionu

2008-11-07 08:56:22

Pepliński i inni (5) - Mord w Górach Morzewskich

Do 30 września 1939 r. nadzór nad chodzieskim więzieniem sądowym sprawował "Selbstschutz", kierowany przez Peplinskiego, a potem przejęła je chodzieska placówka Gestapo zwana “Einsatzkommando 15 - Aussenstelle Kolmar" (15 Oddział Specjalny - Ekspozytura Chodzież). Załoga chodzieskiego Gestapo składała się z 6 funkcjonariuszy. W budynku Inspektoratu Szkolnego przy ówczesnej ul. Studzienieckiej zainstalowali się: sekretarz kryminalny Franz Wolf z Kolonii, asesorzy kryminalni Karl Kreis i Willi Meyer z Osnabruck oraz Karl Tag z Reichenbergu, urzędnicy kryminalni Helmut Stiemert z Koblencji i Karl Urferer z Linzu. Kierownikiem więzienia pozostał protegowany Peplinskiego Fritz Schramm.


Lista zamordowanych w Górach Modrzewskich sporządzona w chodzieskim Gestapo 6 grudnia 1939 r., czyli miesiąc po zbiorowym mordzie. Ma ona sugerować, że odbył się sąd doraźny nad więźniami.

W październiku Gestapo dokonało szeregu aresztowań w ramach "politycznego czyszczenia terenu". Wśród aresztowanych znaleźli się działacze polityczni i społeczni, pracownicy administracji, powstańcy, osoby podejrzane o działalność antyniemiecką a także ci, wobec których miejscowi Niemcy chcieli wyrównać przedwojenne porachunki. Do 7 listopada przez chodzieskie więzienie przewinęło się 150 więźniów. Więźniów zatrudniano przy pracach porządkowych i rolnych, m.in. ks. Łakota pod nadzorem zamiatał chodzieskie ulice. W wyniku tych aresztowań niewielkie więzienie sądowe, mogące pomieścić najwyżej 18 osób, musiało przyjąć czterokrotnie więcej. W dniu 7 listopada przebywało w nim 79 więźniów z terenu całego powiatu. Na przeludnienie w wiezieniu sędzia sądu chodzieskiego Werner Eichholz złożył 3 listopada skargę do prokuratury okręgowej w Poznaniu. Domagał się w niej natychmiastowego opróżnienia więzienia i przekazania go sądowi. Po 3 dniach przyszedł z Poznania kategoryczny rozkaz opróżnienia i przekazania wiezienia sądowi. Gestapo zadziałało bardzo szybko.

We wtorek 7 listopada około godz. 14,00 przed więzienie zajechały dwa samochody osobowe i jeden ciężarowy. Na drugim gaziku był umocowany karabin maszynowy. Na dziedzińcu więziennym ustawiono w szeregu wszystkich osadzonych. Jeden z gestapowców odczytał z listy 20 nazwisk, więźniowie ci musieli kolejno wchodzić do samochodu ciężarowego. Nie było żadnej rozprawy, nie zadawano pytań i nie udzielano wyjaśnień. Samochody odjechały a pozostali więźniowie czekali około półtorej godziny. Samochody wróciły, ale ciężarówka była pusta. Po wywołaniu 21 kolejnych więźniów samochody odjechały w kierunku Kaczor. Za Notecią skręciły w polną drogę wiodącą do podnóża Gór Modrzewskich. Więźniów spędzono z samochodu i pognano w górę. Na szczycie, gdzie uprzednio 6 żołnierzy z "Reichsarbeitsdienst" wykopało dół, zostali rozstrzelani z karabinu maszynowego. Dla pewności jeden z gestapowców dobijał ofiary strzałem z pistoletu. Trzeciego kursu już nie zrobiono. Okazało się że żołnierze wykopali za mały dół. Pozostałych więźniów rozdysponowano po innych więzieniach, m.in. w Pile i w Poznaniu. Sędzia Eichholtz dopiął swego, 15 listopada przejął więzienie i wkrótce podniósł jego standard. Więzienie chodzieskie zostało włączone do systemu obozów karnych, jako tzw. "Stammlager", w którym było już 40 miejsc.

W maju 1944 r. specjalny oddział Gestapo z Inowrocławia, zwany "Kommando Legath" od nazwiska jego dowódcy, odkopał mogiłę i spalił zwłoki. Grupa ta została specjalnie powołana do usuwania śladów masowych zbrodni w okręgu poznańskim.

Mord w Górach Morzewskich był największą zbiorową zbrodnią Niemców na terenie powiatu chodzieskiego. Dzisiaj, męczeńską śmierć 41 ofiar upamiętnia krzyż i tablica z nazwiskami pomordowanych. W Górach Morzewskich zostali zamordowani: Borkowski Stefan z Chodzieży, Czerwieński Jan ze Sułaszewa, Dominiak Władysław z Chodzieży, Dreikant Paul z Lipin (Niemiec), Furman Oskar z Wyszynek, Gapiński Franciszek z Margonina, Garczynski Leon z Chrustowa, Garstecki Michał z Chodzieży, Grams Józef z Chodzieży, Grencel Edward z Chodzieży, Hoppe Antoni z Ujścia, Hoffmann Jan z Chodzieży, Janowicz Antoni z Chodzieży, Kaja Władysław - nauczyciel z Budzynia, Kluck Leon z Równegopola, Koppe Tadeusz - burmistrz Chodzieży, Kowalski Franciszek z Równegopola, Kozieł Antoni z Laskowa, Kruger Władysław z Równegopola, Krzemieniewski Józef z Muranowa, Kutner Franciszek z Atanazyna, Lenz Roch z Chodzieży, Florencki Leon z Chodzieży, Łakota Stanisław - proboszcz z Budzynia, Maczynski Franciszek ze Strzelec, Misiak Leon z Radwanek, Nowak Stefan z Budzynia, Pawlicki Antoni z Szamocina, Peksa Józef z Chrustowa, Podolski Władysław z Szamocina, Rajek Piotr z Równegopola, Rybarczyk Stanisław z Chodzieży, Sieradzki Michał - sołtys z Zacharzyna, Skręty Tomasz - policjant z Budzynia, Świderski Franciszek z Chodzieży, Tymoczko Michał z Chodzieży, Ul Grzegorz z Prosny, Urban Michał z Chodzieży, Weyhan Michał - wójt z Chodzieży, Wienke Alfons z Kamionki, Zygmunt Stanisław ze Strzelec.

Przeciw zamordowanym nie toczyło się żadne dochodzienie, nie było też żadnego sądu. Bardzo ciekawa jest historia Jana Hoffmanna, jednego z zamordowanych, która charakteryzuje tamte czas. Mieszkaniec Chodzieży urodzony w Margoninie, w sierpniu 1939 r. zmobilizowany do 18 pułku ułanów Pomorskiej Brygady Kawalerii. We wrześniu uczestniczył w walkach z Niemcami i został wzięty do niewoli. Na początku października wrócił z obozu jenieckiego do Chodzieży i po tygodniu aresztowano go na skutek fałszywego oskarżenia przez niemieckich sąsiadów. Posadzono go o kradzież, której nie mógł dokonać gdyż w tym czasie był jeszcze w niewoli i miał na to stosowne dokumenty. Od jednego z bijących go wtedy Niemców usłyszał, że słowo volksdeutscha jest ważniejsze od dokumentu Wehrmachtu. Zginął rozstrzelany w 2 grupie w czasie zbiorowego mordu w Górach Morzewskich. Osierocił dwoje dzieci. Sąsiedzi niemieccy mieli później wyrzuty sumienia i starali się pomóc wdowie i jego dzieciom. Polak, sprawca fałszywego oskarżenia popełnił w wiosną 1945 r. samobójstwo. Jan Hoffmann był kuzynem mego ojca. Gdy opowiedziałem jego historię znajomym Niemcom, kręcili głowami mówiąc das ist unmoglich. Jednak wtedy było to możliwe, nie tylko w Chodzieży.

Waldemar L. Janiszewski



Dodaj swoją opinię








Komentarze są własnością ich twórców. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Antoni Pawlicki z Szamocina był drugim mężem mojej babci. Był działaczem szamocińskiego Sokoła, działaczem Organizacji Wielkiej Polski. Posiadam sporo zdjęć Antoniego Pawlickiego.
Dodał W.M. Bydgoszcz. dnia 2011-11-12 13:02:01
Panie Józefie, Legath to dość popularne nazwisko. Wystepuje w Niemczech, Austrii, Czechach, Słowacji i nawet w Polsce. Ten z mojego artykułu nie musi byc wcale pańskim krewnym. Dziekuję za wpis. Pozdrawiam.
Dodał wlj dnia 2011-04-14 09:46:37
War Paul Peplinski ein Bruder des Wiederstandskämpfers gegen das Nazi-Regime FRANZ Peplinski? Franz Peplinski wurde 1910 in Szamocin geboren. Von 1950 bis 1952 war er Wirtschaftsminister von Brandenburg in der DDR.
Dodał Klaus Steinkamp dnia 2010-09-04 20:44:49
Nazywam się Legath i przyszedł do naszej rodziny na terytorium Słowacji z 18 wieku w Niemczech Bawarii (Selby).
Myślałem, że jestem przeklęty, jeśli zobaczę w Internecie straszne artykuły związane z nazwą moich przodków.
przemocy wobec ludzi i bierz Przykro mi, że ofiary. Gardzić samej nazwie, które uczestniczyły w zbrodniach przeciwko polskim obywatelom.

Cześć ich pamięci. Legath (Słowacja)
Dodał Legath Jozef dnia 2010-04-06 21:56:30