Dziś jest: Wtorek, 07 lutego 2012 | imieniny: Ryszarda i Romualda
     

pilski

Na pomoc ptakom

Koryta ustawione zostaną wzdłuż bulwarów nad rzeką ( 6 sztuk), jedno przy...

chodzieski

Z ostatniej chwili: Protest przybiera na sile

Ustalono, że udzieli się wszelkiego wsparcia tym radnym miejskim, którzy...

czarnkowsko - trzcianecki

Czarnkowsko-Trzcianecka LGD na targach w Warszawie

Trzy dni targów to doskonała okazja promocji pięknych krajobrazów,...

walecki


wągrowiecki

Agencja Promocji Biznesu obradowała w Pietraku

Szczególnym zainteresowaniem Agencji Promocji Biznesu cieszą się...

zlotowski

Pożar domu w Okonku

Do zdarzenia w pierwszej kolejności zadysponowano dwa pojazdy GCBA i GBA z OSP...


FreeStat.pl - Gratis statystyki WWW
Freestat - statystyki gratis

2010-03-11 13:45:04

Mitologiczne frazeologizmy: cz. 10 - W objęciach Morfeusza

Czy olimpijscy bogowie potrzebowali snu? Według logiki raczej nie, bo po to przecież urodzili się bogami, żeby nie imały się ich jakieś ludzkie niedomagania. Wynika więc z tego, że obdarzony "sennym resortem" Morfeusz swą misję musiał spełniać na Ziemi. I rzeczywiście, ludzkość bez snu obejść się raczej nie może. Każdy przecież po całodziennej harówce musi zregenerować swój organizm.

Hm, też mi robota. Zsyłać na lud zamroczenie, odrętwienie i chrapanie. Niekoniecznie trzeba być zaraz bogiem, aby wykonywać tak prostą czynność. Wystarczy wziąć pierwszego z brzegu rodzica, który każe swojej leżącej w łóżeczku pociesze spać.

- "Luli, luli, aaa, kotki dwa itp."

I już maluch odjeżdża w inny wymiar, który na Ziemi nazywa się snem. W to odrętwienie jednak ludzka władza już nie sięga. A szkoda, bo senne projekcje są czasami fantastyczne.

Olimpijski panteon nie musiał wpadać w przysłowiowe objęcia Morfeusza, bo kto jak kto, ale bogowie różne senne marzenia mogli sobie zrealizować na jawie. Co innego człowiek. Zasiedlający planetę Ziemia twór już a priori został skazany na fanaberie Morfeusza, który przydziela senne show na chybił trafił. I tak jeden dostaje sen wyjęty prosto z horroru, drugi przeżywa erotyczne ekscesy. Nie trzeba być jednak pomocnikiem Temidy, aby zauważyć, że brak równości krzyczy tu niczym męczony Tantal. Każdy przecież wolałby figlować w łóżku z kilkoma panienkami niż uciekać przed skrzyżowaniem Meduzy z jakąś Erynią. Na szczęście Morfeusz nie jest mściwy. Przydziela sny sprawiedliwie, tj. cały czas jak popadnie. A zgodnie z teorią prawdopodobieństwa ten kto miał kiedyś rozkoszny sen trafi kiedyś na horror, czyli np. ujrzy we śnie teściową, dosypującą do jego obiadu arszenik. I vice versa. Gość przyprawiany co noc o zawał serca za którymś razem też sobie poleży, tyle że z kilkoma facetami. No tak, chyba z tą sprawiedliwością trochę przesadziłem. Fakt jednak pozostaje faktem. Zsyłanie marzeń sennych nie jest takie proste. Czasami i Morfeuszowi zdarzy się jakieś małe faux pas.

Ludzkość, ze względu na swoje kliniczne lenistwo, zgodziła się bardzo szybko na eksperymenty Morfeusza. Wpada w jego objęcia bardzo ochoczo, licząc pewnie na to, że stary bóg ma już sklerozę i nie będzie zwracał uwagi na rodzaj sennych historyjek. Niestety, starość to także zdziecinnienie, a więc nieświadome robienie głupot. I tak temu czy owemu delikwentowi przydarza się nie tylko idiotyczny, ale nawet kompromitujący sen. Panu X - poważnemu bankierowi - przyśnił się raz przybytek, gdzie nawet król chodzi piechotą. Jak na jawie widział załatwianą przez siebie fizjologiczną potrzebę, więc trudno się dziwić, że rano prześcieradło wyglądało trochę inaczej niż wieczorem. A taka pani Y, nobliwa i przesadnie praktykująca katoliczka, łamała we śnie wszystkie zauważone krucyfiksy, przez co po obudzeniu musiała polegiwać krzyżem na podłodze, szlochając spazmatycznie we włochaty dywan. Albo pan Z, filozof - racjonalista, któremu przydarzyło się podtrzymywanie jednej z podpórek baldachimu. A procesję obserwowali chichoczący studenci, rzucając pod nogi pana Z płatki kolorowych kwiatków. Koszmar. Pan Z po takim śnie bierze chorobowe, bo sam już nie wie, czy granica między projekcją uśpionego mózgu a realnością nie została przekroczona.

Dowcipny ten Morfeusz i zarazem niebezpieczny. Potrafi tak spreparować sen, że biedny ludzik jest przekonany o jego prawdziwości. A konsekwencje mogą być czasami opłakane. Bo wyobraźmy sobie biurokratę, który całymi dniami wściubia nos w papiery, nie mogąc znieść gderliwego szefa. I zdarza się cud, bo gryzipiórek trafia szóstkę w totka. Upierdliwy szef słyszy więc, gdzie może gościowi skoczyć. Niestety, roztargniony biurokrata tak przeżywał zesłaną przez Morfeusza historyjkę, że nie zwrócił uwagi na to, że sen dawno się skończył.

Wpadanie w objęcia Morfeusza może i jest przyjemne, ale na ogół mało opłacalne. Skraca nam bowiem dość poważnie życie. Gdy śpimy, to tak naprawdę żyjemy na niby. Jakże przyjemnie by nam było, gdyby czas snu odliczany był od życia na jawie. Żylibyśmy jakieś dwadzieścia lat dłużej. Szkoda tylko, że nasze bytowanie pozbawione byłoby tych wszystkich łóżkowych świństewek, tych mordobić, przekrętów i szwindli, które we śnie przydarzają nam się jak na jawie. A może Morfeusz wie co robi? Daje nam sen, a więc możliwość przeżycia tych wszystkich historii, na które w realnym życiu nigdy byśmy sobie nie pozwolili.

Dodaj swoją opinię








Komentarze są własnością ich twórców. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść!

Nie mogę przeczytać Pańskiego felietonu bo okulary mnie się skończyły i czekam na nowe. Może jutro uda mi sie pochylić nad tematem i cóś nabazgrorę.
Dodał Obuz dnia 2010-03-11 13:45:04
Proszę wybaczyć że tak mało ocen i komentarzy ale społeczeństwo udławiło się demokracją. Analfabetyzm opanował umysły i zamiast godzinkę dziennie z książką wyzwoleni z okowów komunizmu zaczęli oglądać Taniec z gwiazdami, Modę na sukces i Majkę.
Dodał kms dnia 2010-03-11 16:11:40
KMs to sa pozycje tzw sztuki i kultury, które kształtują umysł przeciętnego Polaka. Naraziłeś się teraz niektórym. Wiem jednak, że czniasz na to tak jak i ja.
Pan Andrzej musi zmienić tematykę felietonów i skończyć z tak trudnymi nawet do wymówienia wyrażeniami jak ?Mitologiczne frazeologizmy?. Co to jest? O co tu chodzi? A tam w TV wszystko ładnie, kolorowo, Skrzynecka, Maserak, Foremniak, aktorka Cichopek. Nie potrzeba myśleć. Idzie nowe Panie Andrzeju. A że głupkowate?
To była taka moja przekora. Niech Pan kontynuuje jak najdłużej. Zauważyłem, że tu nie zagląda ?Juzek?, co daje mi poczucie bezpieczeństwa.
Tyel nabazGrałeM bez okÓLARÓW. Bez bryki jestem slepy i bezradny jak kura.
Dodał Obuz dnia 2010-03-11 18:40:49
Mam pomysł na nowy cykl. "Z Plebanią na ty", ewentualnie "Filozoficzne aspekty telenowel". Sorry za trudne słowo "aspekty". Może lepsze byłoby "Kolorowy świat telenowel" albo "Jak oni wszyscy pięknie wyglądają". Oczywiście w tej ostatniej konstatacji (o kurczę, jak ja trudno się wyrażam!) wcale nie chodzi o moją traumę z własnym wyglądem, chociaż ów wygląd raz na zawsze zamknął mi drogę do kariery filmowej. Zagrać u boku Mroczków czy Cichopek to ci dopiero byłoby wyróżnienie. A ja głupi rozprawiam nie tylko o jakiejś mitologii, ale nawet o marsjańskim słowie frazeologia. Pozdrawiam Was Panowie (Obuz, kms) i Panie (Sikorka).
Dodał AS dnia 2010-03-11 21:48:16
W końcu mam już swoje okulary i mogę zastanowiać się nad tym co napisał Pan Andrzej na temat Morfeusza.
Moim zdaniem sen to taka średnio fajna sprawa jest. Są sny przyjemne i mniej przyjemne. A sam Morfeusz jeżeli jest Bogiem to jest to wyjątkowa gadzina i sadysta. Znam jeszcze jednego takiego równie złośliwego, ale jego przypadek można omówić przy innej okazji Z własnego doświadczenia wiem, że sny o ile są koszmarne trwają w nieskończoność. Człowiek budzi się po tym spocony z walącym serduchem, ściska w dłoniach mokrą od potu kołderkę i boi się ponownie usnąć. Bywa tak często po tym jak to przeciętny Polak taki brygadzista w podkoszulku i berecie, odbiorca programów edukacyjno misyjnego w stylu "Taniec z Gwiazdami" pochłonie z emocji pęto wyrobu wędliniarskiego miejscowego wiejskiego rzeźnika w postaci kiełbachy swojskiej dobrze obsuszonej.
Albo kiedy ów brygadzista powróci do ukochanego domu i małżonki w stanie uniemożliwiającym na samodzielne stąpanie. Uwali się taki tak jak przyszedł, a Morfeusz częstuje go takim oto snem. Na początku normalnie śni mu się piękna łąka, zielony las, upalne promienie słoneczne dają się we znaki. Wędruje nasz bohater czując straszliwe pragnienie. Pragnienie narasta i narasta. Reżyser snów aby bardziej dopiec i ostatecznie wnerwić śpiącego błogim snem Polaczka pijaczka dodaje do tego jeszcze widok czystej krystalicznej bystrej wody spływającej z wielkiego wodospadu. Napięcie narasta aż budzi się nasz spłoszony biedak. Otworzywszy oczy czuje w ustach pustynie pomieszana z wyziewem zakładu wulkanizacyjnego. Wstaje biedaczysko dopada do kranu. Zasysa zbawczy płyn powodując tym samym awarie pomp w miejscowej stacji uzdatniania wody.
Jest to taka bardziej umiarkowana wersja snu. Do tego Morfeusz dodaje często jeszcze bardziej sadystyczne treści - tańczące syrenki przy wodospadzie. Nasz bohater śni wtedy, że tańczy sobie z taką jedną i prawie, prawie już, już, już. A tu koniec snu. Nasz śpioch zrywa się. Spłoszony ptak wzbija się gdzieś na chwałę poranka, a tu obok leży Hela. Nie piękna syrenka, lecz Hela I nasz brygadzista chcąc, nie chcąc zmuszony jest dokończyć sen na jawie śpiewając przy tym fragment piosenki Pawła Kukiza i zespołu Piersi.

" o, Hela! o, Hela!
twoje ciało mnie onieśmiela
twoje ciało przysłania mnie cały świat
od morza aż do Tatr?."

Ale przeważnie jest tak, że niestety na jawie ptak szybko ląduje na widok Heli. Nasz brygadzista pozostaje z nadzieją, że jutro może przysni mu sie też syrenka i tym razem historia zakończy się Happy Endem.

A teraz na powazna nutę.

Jest jeszcze jedna historia snu Morfeusza, nie za bardzo śmieszna. Jest to sen o potędze. Snem takim przez złośliwego i dodałbym bezmyślnego Morfeusza został obdarzony taki jeden złośliwy wampir z Austrii. Malarz, kapral, syfilityk. Czesał grzywkę na czoło i pod obsmarkanym kinolem uhodował sobie śmieszny wąsik. Śniło mu się kiedyś, że zawładnął całym światem, a jego naród jest narodem pierwszym z uwagi na specyficzną budowę czaszki. Zapisał swój sen w książeczce i kazał swojemu narodowi do niej się modlić. Do dziś co niektórzy to jeszcze niestety robią. Ów pokurcz na nieszczęście całego świata chciał realizować swój sen na jawie, czym skąpał we krwi prawie cały świat.
Jak widać sen jest zjawiskiem dziwnym, budzącym radość, smutek, strach, a czasem niestety ragedię.
Dodał Obuz dnia 2010-03-12 19:44:43
" o, Hela! o, Hela!
twoje ciało mnie onieśmiela
twoje ciało przysłania mnie cały świat
od morza aż do Tatr?."

Zasłaniasz mi sobą świat,
Taki masz szeroki zad!
Dodał poezja i proza dnia 2010-03-13 10:34:32
głupie
Dodał dnia 2010-11-16 19:51:03