
2010-07-26 10:36:36
Histeria Kempy
Kobiety zazwyczaj trzaskają drzwiami i płaczą, kiedy nie mają racji. Dlatego ostatnie wybryki posłanki Kempy nie świadczą źle, ani o komisji hazardowej, ani o jej przewodniczącym. Należy raczej pozwolić posłance na odpoczynek nad jakimś jeziorem i farsę skończyć.Urzekła mnie Twoje histeria - to zdanie, które często słyszałem od jednego z moich przyjaciół w chwilach, gdy daleko niewspółmiernie zaczynałem użalać się nad własnym losem. Histeria Kempy mnie nie urzekła. Nie urzekła mnie także ogólna histeria Prawa i Sprawiedliwości, które po względnym sukcesie Jarosława Kaczyńskiego postanowiło dać swoim wyborcom w gębę.
Komisja hazardowa już politykom PIS nie wystarcza, bo nie może. Mamy teraz inny dramat z "ruską trumną" w tle. Pal licho, że trumna mogła być tylko rosyjska. Ruskie mamy ewentualnie pierogi i nic więcej. Myślę, że jednym z namacalnych efektów prac zespołu Macierewicza mógłby się stać na ten przykład całkowity zakaz podawania pierogów ruskich w sejmowej restauracji. Poważniejszych ustaleń po Macierewiczu nikt się przecież nie spodziewa.
W sobotę słuchałem przejmującego wywiadu z wdową po ministrze Komorowskim. To wielce taktowna i mądra kobieta, której głos w sprawie "ruskich" zamieszek wywoływanych przez PIS jest warty uwagi. I jednocześnie poruszające świadectwo, jak można przezywać ból i stratę z niewiarygodną klasą i skromnością. Ból rodzin, które przyczepił do siebie w ostatnich dniach PIS mniejszy nie jest. Także zasługuje na szacunek i pochylenie głowy. Niestety nawet ze spuszczoną głową nie da się słuchać relacji z prac zespołu.
Politolodzy twierdzą, że obecna eskalacja i radykalizacja PIS?u potrwa aż do kolejnych wyborów i jest całkowicie nieuzasadniona. To na zmianie retoryki na bardziej miękką Jarosław Kaczyński ugrał wynik całkiem dobry. Była szansa, że na zmonopolizowanej scenie politycznej zacznie wreszcie mówić, jak sensowny opozycjonista i punktować zaniechania i błędy władzy. Taki głos byłby niezwykle pożyteczny. Służyłby krajowi. Tymczasem idziemy w kierunku palenia kukieł i darcia szat w obronie tez absurdalnych. Już raz Kaczyński kukły pod Belwederem palił. Myślę, że efekt będzie podobny. PIS osłabnie na politycznej scenie. Radykałowie są potrzebni, ale zawsze odgrywają marginalną rolę. Na co komu taka opozycja?
Dodaj swoją opinię
Komentarze są własnością ich twórców. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść!
Płacz posłanki Kempy wcale mnie nie wzruszył. Uważam, że trafiła kosa na kamień. Poza tym uważam, że więcej było tam teatru niż łez. Posłanka Kempa jest chyba najbardziej ideologicznie związaną ze swoim prezesem członkiniom PiS. Tak jest związana, że nie jest w stanie powstrzymać emocji. W ostatnim czasie miałem możliwość obserwacji wyczynów tej Pani w komisji hazardowej. Być może została dość ostro potraktowana przez przewodniczącego Sekułę, nie przeczę. Jaka częścią swojego ciała pan Sekuła walił w stół nie widziałem. Widziałem jednak jak posłanka Kempa pastwiła się ( delikatnie powiedziane ) nad przewodniczącym, który przedstawił komisji projekt sprawozdania z działalności owego gremium. O wartości tego dokumentu nie mówię bo to inna sprawa. Ale zadziwił mnie, a wręcz wkręcił w fotel sposób w jaki posłanka Kempa zmieszała z błotem przewodniczącego. Wystawiła mu nawet za ten dokument ocenę - dwóję z minusem. Może i na taką ocenę zasługiwał, nie przeczę. Chodzi mi jednak o bezczelność posłanki Kempy i robienie na oczach ludzi teatru wyborczego. Nie wiem czy ja będąc na miejscu Sekuły nie zareagowałbym jeszcze gwałtowniej niż tylko waleniem ręka w stół. Posłanka Kempa jest znana nie od dziś z wyjątkowo żarliwej lojalności PiSsowi i z tego, że gotowa jest nawet dla dobra swojego prezesa zatańczyć przy róże. Ostatnio w trakcie kampanii wyborczej prezesa chałturzyła nawet po ludowemu na scenie wydając głosy w rodzaju "ułodyridi daj niech żyje prezes jutro prezydent nam". Kilka lat wcześniej zanotowano interwencję posłanki na dożynkach w Sycowie. Oto fragment zaczerpnięty z GW. Rzecz działa się w roku pańskim 2007r za prawych i sprawiedliwych rządów imć pana Jarosława z Kaczyńskich herbu nadgryziony księżyc.
"Koniec sierpnia, dożynki w Sycowie. Kilkuset widzów, na scenie kabaret Klika nabija się z Ziobry i Gosiewskiego. Beata Kempa nie wytrzymuje, wchodzi na scenę, bierze mikrofon, przedstawia się i mówi do artystów: - Jeszcze dzisiaj możecie się bawić, jeszcze dzisiaj burmistrzem jest mój przeciwnik polityczny, który wam wypłaci honorarium. Bawcie się, bo już jutro może być za późno."
Dobre co nie. I tu trzeba przypomnieć, że w tym czasie pani Kempa była sekretarzem stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości w rządzie Kaczyńskiego Jarosława. . I wylazło szydło z worka, jakie miał zamiary wobec społeczeństwa panujący Minister Sprawiedliwości Ziobro. Zamordyzm!!!!!!
Bardzo mi się podoba ten fragment w felietonie mówiący o ruskich pierogach. Jestem ciekawy czy poseł Brudziński kiedykolwiek jadł takowe? Mama mu pewnie gotowała, a on się zapychał. Dziś już nie pamięta, a mama się boi przypomnieć synkowi rusofobowi. Może przeżarł się biedaczek i mu odbiło w temacie ruskich. Tylko, że to wina łakomstwa raczej nie pierogów. Moim zdaniem to bardzo smaczna potrawa i chyba namówię żonę, żeby mi dzisiaj zrobiła, na pohybel Brudzińskiemu. W sejmie nie zakazywałbym pierogów. Raczej wskazywałbym na ich zbawienny smak i korzystne oddziaływanie na trzewia. Zakazałbym natomiast spożywania kilku innych specjałów, szczególnie napojów, bo widać wyraźnie, że niektórzy nadużywają. I paradoks - najwięcej chyba PiSowcy.
Trudno mi nawet wyrazić to co czuję na widok PiSowsców robiących rynsztok z tragedii rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. Hańbą wielką jest wykorzystywanie cierpienia tych ludzi i manipulacja ich uczuciami. PiS to wydawałoby się żarliwi katolicy niosący przed sobą sztandar Chrystusa i jego nauki. Uzmysłowiwszy sobie te fakty nasuwa się jedno słowo. Żenada. Dlatego jak miód na moje serce spłynęła wypowiedź w TV Pani Komorowskiej wdowy po Ministrze Komorowskim. I więcej już nic na ten temat.
PiS powróciło do dawnej retoryki. Wykorzystuje wszytko co możliwe w walce politycznej. Nie ma dla nich żadnej świętości. Oskarża cały naród o zbrodnię. Kto nie jest z PiSem jest przeciw Polsce. Kto twierdzi, że katastrofa smoleńska to nieszczęśliwy zbieg okoliczności, a nie zbrodnia nie jest Polakiem. Dostojnicy Platformy siedzą cicho, jakby nie mieli koncepcji na obronę przed atakami PiSu. A może jest to strategia PO. Niech oni sobie krzyczą, zajmują czymś lud, a my tymczasem będziemy sobie spokojnie rządzili i przepchniemy kilka niepopularnych problemów? Nie wiem czy Polacy w końcu zobaczą obłudę i hipokryzje PiSu i odrzuca ich na zupełny margines. Ile trzeba jeszcze na to dowodów? Opozycja jest potrzebna ale nie taka. To jest raczej zgraja zbójów, a tacy powinni skończyć tam, gdzie kończą zbóje. Kto czytał w dzieciństwie bajki z morałem powinien to wiedzieć.
Dodał Obuz dnia 2010-07-26 10:36:36
Temat został doszczętnie omówiony przeż przedmówcę, prosimy red. Korczyca o następny felieton.
Dodał życzliwi dnia 2010-07-26 19:33:24
I tak mi Obuz podkręca tempo ;-)
Dodał Korczyc dnia 2010-07-26 22:15:04
Obuz się sam podkręca, nakręca, wykręca, zakręca i z tego powodu "podkręcony", "nakręcony", "wykręcony", "zakręcony" jest!
Dodał życzliwi dnia 2010-07-26 23:21:45
A tego Pan słuchał Panie Korczyc?
Magdalena Merta, wdowa po wiceministrze kultury Tomaszu Mercie przyznaje z kolei, że przez pewien czas czuła duży żal do prokuratury - Ale teraz wygląda na to, że działania prokuratury są życzliwsze i doceniamy to - zaznaczyła. Dodała, że rodziny ofiar chciały być sojusznikiem prokuratury, a nie złem koniecznym, które ta musi tolerować.
Stwierdziła również, że dopuszcza myśl o zbrodni. - Mam nadzieję, że tak nie było. Ale może zawinił kontroler, który zawiódł na wieży? Nie upieram się, że zrobił to celowo, ale interesuje mnie pytanie kim był i dlaczego w ogóle tam był - powiedziała.
Dodał tvn 24 dnia 2010-07-27 00:01:00
A członkinie wspomnianego zespołu raczyły się pojawić w barwnych, wakacyjno - plażowych bluzeczkach. To dopiero jest szacunek dla ofiar katastrofy! Karty na stół wyłożyli jeszcze zanim weszli do sali. Czekamy na kolejną komisję, zespół - o obecnej wiemy już wszystko, włącznie z efektami jej prac! Nasi posłowie lubią zbiorowe pogaduchy i lansowanie.
Dodał obserwator dnia 2010-07-27 09:31:36
Panie życzliwy, a raczej co wynik z drugiego pańskiego postu, nie bardzo. Temat nie został wyczerpany. Mam jeszcze w zanadrzu kilka uwag wystarczających przynajmniej na dwa tak długie posty jak zaprezentowałem. Nie będę się jednak produkował i poczekam na Pana. Z radością dowiem się, co Pan na temat zadany przez Pana Marcina myśli. Niech się Pan nie boi krytyka nie boli. Podnosi tylko przyjemnie poziom adrenaliny. A to podobno sprzyja naszemu zdrowiu. Terapia adrenaliną bardzo wskazana przez medyków.
Pozdrawiam również pana Marcina Korczyca.
Dodał Obuz dnia 2010-07-27 09:50:20
W sejmie nie zakazywałbym pierogów. Raczej wskazywałbym na ich zbawienny smak i korzystne oddziaływanie na trzewia Dodał Obuz dnia 2010-07-26 10:36:36
Pierwszy raz spotkaliśmy się z określeniem "zbawienny smak". Jest to określenie z grupy innych określeń np. kolorów, z którymi spotkaliśmy sie kiedy sąsiadka opowiadała o kolorze ścian jaki sobie wymarzyła w mieszkaniu. Ma to być kolor wiaterkowy.
Spożywając pierogi poszukujemy zbawienności w smaku i z niecierpliwością oczekujemy widoku ścian u sąsiadki zaintrygowani jakiż to kolor, ten wiaterkowy.
Dodał życzliwi dnia 2010-07-27 10:57:08
Już tłumaczę co można rozumieć pot hasłem ?zbawienny smak? . ?życzliwi? jeżeli kiekolwiek miałeś dolegliwości żołądkowe związane z syndromem poprzedniego dnia i leczyłeś się np. kapuśniakiem. To to jest właśnie zbawienny smak.
Dodał Obuz dnia 2010-07-27 12:25:36
..."posłanka Kempa zmieszała z błotem przewodniczącego. Wystawiła mu nawet za ten dokument ocenę - dwóję z minusem. Może i na taką ocenę zasługiwał, nie przeczę. Chodzi mi jednak o bezczelność"..
Nam również o bezczelność sie rozchodzi, bowiem jeżeli pani Kempa (posłanka) wystawiła ocenę, a ktoś tej ocenie nie zaprzecza, jest równie bezczelny jak pani Kempa(posłanka).
Nadto: o który wątek się rozchodzi? Bowiem pan Korczyc w swym suchym acz treściwym felietonie zdołał zamieścić bodaj kilka wątków a nawet więcej.
Dodał życzliwi dnia 2010-07-27 18:57:46
?Temat został doszczętnie omówiony przeż przedmówcę, prosimy red. Korczyca o następny felieton.
Dodał życzliwi dnia 2010-07-26 19:33:24?
Dodał Obuz dnia 2010-07-27 19:24:53
?Temat został doszczętnie omówiony przeż przedmówcę, prosimy red. Korczyca o następny felieton.
Dodał życzliwi dnia 2010-07-26 19:33:24?
Dodał Obuz dnia 2010-07-27 19:24:53
To prawda jednakowoż bezczelność pozostaje bezczelnością.
Dodał życzliwi dnia 2010-07-27 19:45:20
I vice versa "życzliwi"
Dodał Obuz dnia 2010-07-28 09:28:05
Jeżeli Pani Kępa nie pamięta nawet jakie dokładnie ukończyła studia/bo to było wg.niej dawno/i że nie posiada aplikacji,to co ona robi w tej komisji nie posiadając odpowiednich kwalifikacji.Może tylko albo zadawać głupie pytania,albo po prostu pyskować bez umiaru,taktu i przyzwoitosci albo po prostu histerycznie płakać i szlochać.Przecież ona nie potrafi merytorycznie ani pracować ani też myśleć bowiem nie prezentuje wymaganego w sprawach prawnych poziomu.Ot taki sobie typ chłowieka,który tylko dzięki poparciu partyjnemu zasiada na ciepłej posadce.Wzór jak z dawnego PRL-u.Mierny ale wierny.--
Dodał pranas dnia 2010-07-28 11:15:56
Witam szanownych!
W tym momencie mnie akurat nie obchodzą polityki ani jakaś pani Kępa... Chodzi mi o jeden jedyny zwrot na samym początku textu szanownego autora: "Kobiety zazwyczaj trzaskają drzwiami i płaczą, kiedy nie mają racji."
Drogi panie, jeśli ja bym zaczęła określać panów w/g krążących stereotypów, marnie byście panowie wyglądali.
Kobiety nie płaczą jak nie mają racji, ale z bezsilności. Facet podniesie głos, zagrozi siłą, i już ma posłuch wśród zgromadzonych. Kobiety ze swoim głosikiem bywają ignorowane -stąd często te łzy bezsilności zamiast argumentów.
Dziękuję za wysłuchanie -lub nie wysłuchanie -spoko-tym razem płakać nie będę ;);P
Dodał 777majka dnia 2010-07-28 11:35:45
Do 777majka
Nie chciałbym tu broń Boże wychodzić przed autora felietonu. Ale pozwolę sobie powiedzieć jak ja tłumaczę sobie pierwsze zdanie. Można to odczytać w ten sposób. Trzaskanie drzwiami i płacz może wynikać z tego, że przy zalewie męskiego szowinizmu, kobiety płaczą bo są ambitne i szczere. I to są bardzo dobre cechy, które ja jak najbardziej cenię. Facet stojący u progu przegranej, niestety aby udowodnić swoje racje pomimo, ze jej nie ma, często kłamie. Kłamie bo nie potrafi przegrywać.
Nie wiem czy trafiłem w sedno, raczej chyba nie. Rad bym był innych opinii na ten temat. A ktoś tu powiedział, że temat jest wyczerpany?
Dodał Obuz dnia 2010-07-29 12:19:36
Dzięki Obuz za miłe słowo i próbę zrozumienia. Może wątek niewłaściwy do takich dyskusji, ale każdy się oburza, gdy niesprawiedliwie się go ocenia, np. na podstawie stereotypów.Wiem że są kobiety które wykorzystują łzy do osiągnięcia czegoś, ale przez nie cierpią te pozostałe, które naturalnie wyrażają swoje uczucia. A mężczyźni boją się łez i słabości? Czy wolą słbość lub wzruszenie zagłuszyć podniesionym głosem? Różnie to bywa - widziałam mężczyzn co płaczą i wcale im to nie ujmowało godności...wręcz przeciwnie.
Dodał 777majka dnia 2010-07-30 11:36:32
Powiem szczerze, że też w swoim życiu ( przeżyłem już dość dużo lat ) spotykałem bardzo różne kobiety. Kobiety były również moimi szefami. Z żadną kobieta w sferze zawodowej nie miałem nigdy konfliktów. Nie liczę oczywiście okolicznościowych różnic zdań, które się zdarzały. A już kobietę szefa każdemu facetowi, który ma trochę oleju w głowie i wie jak ma się zachować życzę całym sercem. Miałem taką szefową, że jak ktoś czasem coś spieprzył to poświęcała własną pierś, aby wybronić faceta partacza. W cztery oczy powiedziała co o nim myśli, ale zawsze dawała szanse na rehabilitację. Przeżyłem coś podobnego na własnej skórze to wiem.
Dodał Obuz dnia 2010-07-30 12:37:07

















.jpg)












