
2010-08-31 22:07:40
Trzy dychy i wystarczy!
Solidarności stuknęło trzydzieści lat. Jak na jubilata w lekko średnim wieku przystało, była stosowna słowno - muzyczna martyrologia, co łaskawie pokazała nasza łaknąca abonamentu telewizja. Chciałem mieć tę wątpliwą przyjemność i obejrzeć ów koncert, ale nie stało mi cierpliwości. Dla mnie trwał on góra dziesięć minut. Mimo iż jestem na ogół cierpliwy, tych cierpiętniczych akcentów znieść nie mogłem. Po krótkiej chwili wróciłem do mojego ubóstwianego kompa, zagłębiając się w meandry literackiej twórczości klasyków rodzimego socrealizmu. Reasumując, solidarnościowe święto spłynęło po mnie jak, nomen omen, woda po kaczce, pozostawiając w pysku tylko niesmak.Za to migawki z obchodów 30 rocznicy porozumień sierpniowych, pokazywane w różnych programach informacyjnych, setnie mnie ubawiły. Jestem strasznie ukontentowany, że ferajna z byłej Solidarności skacze dziś sobie do gardeł. Wyłazi pazerność na władzę i profity. To już nie jest dawny dialog walczących o robotnicze sprawy związkowców z niereformowalną PZPR - owską władzą, tylko obrzucanie się inwektywami. Ci, co nie załapali się na stołki wypominają tym, którzy się załapali, że w tym miejscu stało ZOMO. Obrzucani błotem odbijają pałeczkę, twierdząc, że to oni mają rację, bo w końcu dobrnęliśmy do tego, co nam się wyśniło, czyli do dzikiego dziewiętnastowiecznego kapitalizmu, robiącego dobrze tylko lepiej przystosowanym. Tymczasem ikona solidarnościowego ruchu, tj. Lech Wałęsa, ani myślał wziąć udział w tej szopce. Skacząca przez wysokie płoty ikona obraziła się na aktualnego związkowego szefa Śniadka, który pod przykrywką dawnych solidarnościowych ideałów realizuje politykę Jarosława Kaczyńskiego. A ta polityka to populizm czystej wody. Wypisz wymaluj solidarnościowe postulaty z osiemdziesiątego roku ub. wieku. Nie jestem zwolennikiem Tusków, Komorowskich czy innych Niesiołowskich, ale racja (brutalna, niestety) leży po ich stronie. Apel Śniadka o polską Statuę Wolności, którą w naszych realiach miałyby uosabiać czynne stoczniowe dźwigi, jest zwykłym jątrzeniem. Skoro większość Polaków chciało gospodarki rynkowej (a szczególnie otumanieni szeregowi członkowie Solidarności), to ją mają. Tusk & Co. aż do bólu realizują słuszną ekonomię, objawiającą się tylko i wyłącznie dodatnim bilansem. Nierentowne stocznie musiały więc pójść do lamusa, bo trwonionych przez rząd pieniędzy na te mateczniki robotniczego oportunizmu wystarczyć nie mogło. Wszak są ważniejsze potrzeby, ot choćby zakup limuzyn dla rządowych VIP - ów, zagraniczne wycieczki, pardon, chciałem powiedzieć służbowe wyjazdy czy dotacje na nieudaczne partie, których przedstawiciele robią zawodowym kabaretom konkurencję. Gdy jednak słanych w formie podatków naszych pieniędzy jeszcze trochę zostanie, to przecież są inne potrzeby, takie bardziej społeczne, jak szpitale, szkoły, drogi czy wojsko. Martwi się więc nasz premier czy kasy wystarczy, a tu jakiś Śniadek domaga się czynnych dźwigów. "Nie sprawiedliwość i solidarność, ale kłótnie i podziały to nasza rzeczywistość. Filozofia "radź sobie sam", złudna idea taniego państwa, język szyderstwa i kpiny, obecny w debatach politycznych zbierają swoje żniwo. Polacy nie cenią sobie państwa, nie ufają żadnej władzy, nie chcą brać aktywnego udziału w życiu publicznym" - grzmiał na obchodach słynnego skoku przez płot Śniadek. I na sali zrobiła się mała zadyma. Hipokryzja aktualnego przewodniczącego związku jest niesamowita. Twierdzenie, cyt. "Solidarność nie da się odesłać do muzeum i zawsze będzie tam, gdzie pracownicy będą potrzebować pomocy w obronie swojej godności" jest aż nadto wymowne. Przewodniczący Śniadek w swym wystąpieniu zapomniał tylko dodać kluczowej kwestii. Rzecz jasna nie chodzi o wszystkich robotników, nawet tych, zrzeszonych pod sztandarem Solidarności. Ochronę zapewnioną mają przede wszystkim ci, którzy pracują w firmach wywierających wpływ na ekonomiczną strategię kraju. Ciekawe czy imć Śniadek pamięta, gdzie stał, gdy zwalniani byli pracownicy likwidowanych kopalń, stoczni, hut czy cementowni (nie mówiąc już o rozwalanych mniejszych, a co za tym idzie niezauważalnych firmach). Łatwo grać na instynktach ludzkich, wtrącając do swego proPiS - owskiego wystąpienia martyrologiczne akcenty. Słuchacze w swej masie łatwo dają się porwać populistycznym gadkom, klaszcząc tym, którym trzeba, a gwiżdżąc społecznie napiętnowanym.
A mnie tam nie szkoda beczących solidaruchów. Sterowany przez cwaniaków związkowy ruch już u swego zarania przekształcił się w siłę polityczną, która miała wykształconym w PRL - u, za to posiadającym dość pokaźne drzewa genealogiczne sukcesorom dawnych pańszczyźnianych fortun, utorować drogę do konfitur. I robotnicza brać dała się oszukać. W wała zrobiono też Pierwszego Elektryka, który na szczęście w porę przejrzał grę różnych doradców, hrabiów czy innych bliźniaków. Dzisiaj Wałęsa wreszcie się odkuł, pokazując swemu dziecku środkowy palec lewej dłoni. Absencja w trzydziestą rocznicę powstania Solidarności głównego sprawcy tego zamieszania to afront najwyższej rangi. Sęk w tym, że dzisiejsi spadkobiercy solidarnościowych ideałów z 1980 r. na plucie w twarz mówią: "o kurczę, znów pada!". Może więc nadszedł czas, aby ten znaczący w historii Polski wolnościowy zryw odstawić do jakiegoś obiektywnego historycznego opracowania? Trzydzieści lat to sporo. Dla mnie wystarczy tego wzajemnego opluwania? Najwyższy czas, aby znów ktoś przeskoczył przez płot i pogonił tych wszystkich cwaniaków, którzy na barkach płotołazów wspięli się na piedestały.
Dodaj swoją opinię
Komentarze są własnością ich twórców. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść!
Nic dodać nic ująć
Dodał Yeti dnia 2010-08-31 22:07:40
Trzy dychy i wystarczy!
Jak to się stało Strumnik, że żyjesz. Z twojego zdjęcia wyglądasz na 43.
Dodał Eutanazja dnia 2010-08-31 23:08:32
Statuy wolności wołają - nadal nie radzimy sobie w wprowadzonym, pod naszym nadzorem,nowym systemie ekonomicznym a więc nadal utrzymujcie nas - jesteście nam to winni.
Nie wypada by z popegeerowskich osiedli padła oferta " Do profesjonalnego zbioru grzybów stoczniowca przyuczę".
Dodał Kłapacz dnia 2010-09-01 09:34:27
Mam podobną opinię na ten temat jak As. Parę dni temu w jednym z postów na forum zaproponowałem aby panowie byli solidarnościowcy odeszli już na emeryturę i dali nam spokój. Swoje już zdążyli spieprzyć. I tu jedna uwagą -weryfikacja ich działalności, bo moim zdaniem niektórzy z nich narobili więcej gnoju niż korzyści dla Polaki. Dotyczy to przede wszystkim takich ludzi jak np. Macierewicz i inni tego typu opętani zadymiarze. Mogli oni zakręcić się wokół emerytur ludzi PRLu, możemy i my wokół ich portfeli. To taki mój projekt. Myślę, że warto nad tym się głębiej zastanowić w odpowiednim czasie.
Ja też koncertów hołdujących Solidarność nie oglądałem. Taki rodzaj sztuki mnie akurat nie kręci. Mimo wapniarskiego wieku jestem zwolennikiem ostrzejszych brzmień. To jest jednak moja subiektywna cena. Jeżeli się komuś podoba nabożne skupienie to jego sprawa. A ja mam takiej atmosfery dość na co dzień. W tym kraju jest jak na pogrzebie codziennie. Codziennie słyszę przeciągłe "Dobry Jezu a nasz panie". Mam tego dość.
Tak jak Asa i mnie rozbawił cyrk, który rozegrał się w dniu 30.sierpnia w Gdyni. Rozwaliło moją moralną delikatną drabinkę warcholstwo zebranych na sali w Gdyni solidarucho-pisiorów. Ludożercy z Nowej Gwinei mieli więcej taktu przy obżeraniu kości i delektowaniu się móżdżkiem ofiary niż ci panowie o podejrzanej konstrukcji psychicznej. Oni przy spożywaniu podobno nawet nie mlaskają. Moim zdaniem było tam trzech aktorów. Hołota z dzisiejszej Solidarności i PiSu, bo inaczej tej zbieraniny troglodytów nie można nazwać, z Śniadkiem, Guzikiewiczem i Kaczyńskim J na czele. Dawna Solidarność, której główną szpicą była Henryka Krzywonos. I trzecia siła tuląca uszy po sobie oraz stan innych swoich członków pod czarną sutanną. Panowie purpuraci mieli bardzo trudne zadanie, aby tak się ustawić ze swoją mimiką, co w sztuce "aktorzenia" jest jedną z podstawowych umiejętności, aby odegrana rola broń boże nie została oceniona źle zarówno przez hołotę solidarnościową ( zaplecze Rydzyka Głódzia i innych czarnych ), jak i dawną Solidarność, która była reprezentowana przez dzisiejszych dysydentów. Wszak najważniejsze są profity. To jest prawdziwa sztuka i to są prawdziwi zwycięzcy tego zjazdu. W ostatnim czasie przebąkuje się głośno o odcięciu dostaw powietrza (mamony) dla batmanów. Czy tak się stanie? Oby jak najszybciej. Najlepiej podobała mi się posągowa, niewzruszona mina "Flaszki" Glódzia, który usadowił się obok pierwszego Polaka Bronka Marii Komorowskiego - z tych hrabiów Komorowskich. Zastanawiało mnie co sobie ten mędrzec w kiecce myślał. Pewno o przyjęciu, które niewątpliwie po zjeździe miało nastąpić. Oceniał pod względem wysokości napięcia na sali jakie trunki wystawić z piwniczki, czy potrzebne są mocniejsze, czy wystarczy cienkie i podłe winko z zapasów nieboszczka prałata. Jankowskiego. Na co postawił, a raczej co nie wiem. Nie byłem niestety zaproszony.
Zmartwiło mnie również wystąpienie Henryki Krzywonos, która nie wiedzieć czemu niesłusznie zaprzecza słowom J. Kaczyński, że on wraz z nieboszczykiem bratem jest największym opozycjonistą Solidarności. Nijaki Frasyniuk Władek też powiedział, cytuję "pierdolisz Jarek nie było cię tam", ale o samego Władka nie chodzi on w Gdyni nie był. Chodzi mi o sama panią Krzywonos. Był to ogromny nietakt nie tyle wobec samego Kaczyńskiego i zebranych, ale pani posłanki Jolanty (Rutowicz ) Szczypińskiej, która jako chyba jedyna święcie w to wszystko wierzy. Poza tym Henryka Krzywonos ubodła rozkochane, pulsujące miłością serce pani Szczepińskiej, pałające wielkim uczuciem do osoby prezesa oraz mężczyzny Jarosława Kaczyńskiego. Widać to gołym okiem. Ta piękna rozkochana para, a szczególnie osoba pani Joli wtulonej w lewe ukryte pod dobrze skrojonym gajorkiem muskularne opiekuńcze ramię prezesa, była dla mnie widokiem, który przysporzył mi wielkiego wzruszenia. W pewnym momencie nie mogąc opanować niekontrolowanych ruchów mojego całego ciała popłynęły mi z oczu łzy, wydałem z siebie rechot i wylałem na bebzon ( kiedyś tors) pół kufla browara. Pani Szczypińska cierpiała. Jej lica początkowo czerstwe jak chleb razowy wypieczony z ziaren pszenicznych wyhodowanych na polach pod Słupskiem, wskutek smagania niewybrednymi słowami Henryki Krzywonos nabierały nieciekawej barwy pumpernikla. Do rozkochanych oczu wdzierały się hektolitry łez oraz przerażenie potęgowane zwyczajną złością zakochanej kobiety. Jej piękne kaszubskie oczęta w kształcie marynowanych kijanek rozszerzały źrenice i gałki oczne, które nabiegały krwią grożąc wybuchem. Powieki poczęły "mrygać" z szybkością przekraczającą prędkość najszybszej polskiej pielgrzymki pospiesznej. Było to cierpienie równe "madonji" podmokłych terenów i szuwarów Słupska, lub nawet matki boskiej gaździny podhala. Z ostatnich doniesień wiem, że pani Jola jako doświadczony były pracownik służby zdrowia poradziła sobie z tym problemem i tak się zaparła w WC - dział pań - w hali gdyńskiej, że z tego pojedynku wyszła bez szwanku. Henryko Krzywonos jak mogłaś!!!!! Henryko Krzywonos nie idź tą drogą!!!!!!
Dodał Obuz dnia 2010-09-01 14:14:16
Czy ty wiesz, Obuz, że często zdarza mi się czytać różne teksty przy browarku? Niczym nie ryzykuję, bo większość czytanych przemyśleń nie wywołuje tzw. rechotu. W Twoim przypadku nie zaryzykuję browarka, bo tzw. bebzon mógłbym sobie zalać aż po przyrodzenie. Cieszę się, że jest na tym forum ktoś, kto daje tym "smętniakom" do wiwatu.
Tematy do pisania wraz z nastaniem września zaczęły się, że hej! Nadmiar jęków i rocznic nie daje mi szansy na kolejne felietony o poczynaniach naszego zwołanego ad hoc rządu. Najzwyklej w świecie nie zdążę. Bo oto mamy 1 września, za chwilkę 17 września, później 3 października (upadek Powstania Warszawskiego), dalej 11 listopada, a przecież są jeszcze w odwodzie 4 grudnia (zapomniana już Barbórka) czy 6 grudnia - św. Mikołaja. A później to już odliczanie czasu do Gwiazdki i Nowego Roku. Ciekawe czy w innych krajach jest aż tyle okazji do odwrócenia uwagi od ważnych ekonomiczno - politycznych problemów?
I jeszcze uwaga do "eutanazji". Po Twoim wpisie aż mi dech zaparło. Chyba zacznę zaczepiać małolaty. Dać mi 43 wiosny to komplement najwyższej rangi. Dzięki Ci, o czcigodny internauto. Będę o Tobie pamiętał tylko i wyłącznie pozytywnie.
Dodał AS dnia 2010-09-01 16:03:00
Wiesz co Asie jest coś w twoich felietonach takiego co skłania mnie do bycia złośliwym w stosunku do tego co masz na celowniku. Chyba wynika to z tego, że mamy podobne spojrzenie na naszą rzeczywistość. Staram się czasem dać upust mojej bezradności i wychodzi z tego złośliwa humoreska. Lepsze chyba to niż zrobić komuś a kuku jak ten frustrat w Rybniku, czy Bratysławie.
Przyznam się, że zanim napisałem ten tekst powyżej zastanawiałem się, czy ma być poważnie i rozdzierająco, czy olać to i zrobić sobie jaja. Wybrałem to drugie bo obaj wiemy, że to ognisko, o którym napisałeś samo się wypali do końca. Szkoda roboty przy gaszeniu. A tak naprawdę nie było mi do śmiechu kiedy obserwowałem, a obserwowałem zjazd w Gdyni od dechy do dechy. Byłem związany z Solidarnością roku 1980 i naprawdę szlag jasny mnie trafiał kiedy zobaczyłem bandę kilkuset ciołów szarpiących jej ideały na strzępy. Z tamtej Solidarności nie zostało już nic. I dziwna sprawa się stała. Najbliżej tamtej Solidarności jest dzisiejsza lewica. To paradoks czy normalna kolej rzeczy?
Jeżeli mogę się wtrącić, co do tego wieku 43 lata. Rzeczywiście zadziwiające na jakiej podstawie autor ustalił wiek akurat na 43 lata. Zrozumiałbym 40, ale te 3?
I taki sprany dowcip na koniec - trochę z trzeciego obszaru a propos wyliczenia wieku Asa.
Przychodzi o brzasku współkonkubentka do domu, która zarobkowała w porze nocnej. Pracowita i dobra była dziewczyna i miała serce dla potrzebujących. Wysypuje zarobione pieniądze na stół. Konkubent liczy i mówi: te 50 złotych to rozumiem, ale te 50 gr? Zmieszana konkubentka odpowiada - a różnie dawali.
Dodał Obuz dnia 2010-09-01 19:08:09
Puenta, do rocznicy XXX-lecia powstania ?Solidarności? w III RP, gdzie dawni opozycjoniści robią za partyjnych dygnitarzy, a dawni partyjni dygnitarze robią za konstruktywną opozycję - z której głosem liczą się postępowe media. Sama zaś ?Solidarność?, jej dawni i obecni działacze, którzy nie popierają polityki miłości i postępu rządzącej partii, to niepoważny związek, który nie potrafi się kulturalnie zachowywać. Ot, zwyczajne warcholstwo, jak za PRL-u... .
Nie sądziłem, że dawne legendy ?Solidarności? zaczną się w końcu bać tłumu, posuwając się do prowokacji w najlepszym stylu PZPR. Przewidział to jednak Orwell i szkoda, że ta przepowiednia dotyczyła Polski, w 30-lat po powstaniu ruchu, który miał zmienić oblicze - przynajmniej ?tej ziemi?.
Dodał solidaruch dnia 2010-09-03 01:44:15
"Były prezydent Lech Wałęsa w radiu Tok FM zabrał głos w sprawie słów prezesa PiS dotyczących początków strajków w Polsce. - Niech Kaczyński lepiej uważa, bo wiele wyciąga i będzie trzeba powiedzieć też wiele o Lechu - skomentował ostatnie wypowiedzi prezesa PiS, który podczas przemówienia na święcie "Solidarności" zaznaczał, że występuje w imieniu zmarłego brata. Kaczyński został skrytykowany przez Henrykę Krzywonos, co do której wyraził wątpliwości dotyczące udziału kobiety podczas strajków."
No i proszę jak to panowie przerzucają się oskarżeniami, a naród całkiem zgłupiał. Powiedzcie ?panowie? czego jeszcze o was nie wiemy, a powinniśmy wiedzieć? Co to w ogóle było ta ?Solidarność?. Czy było to zbiorowisko herosów, szlachetnych patriotów, czy kanalii rodem z kruchty Jankowskiego.
Oj coś mi się zdaje, że to drugie. Polacy, idioci już dawno powinni wziąć na was poprawkę. Poprawkę na wszystkich: Wałęsów, Tusków, Komorowskich, Kaczyńskich i innych, i popędzić. Popędzić żebyście nam więcej nie psuli powietrza swoimi przepychankami o to kto był ważniejszy. Cały świat powinien wziąć na was poprawkę. Oni też nie widzą waszej hipokryzji. Nie ma się co chwalić ?Solidarnością?. Ciekawe kiedy ci światowi naiwniacy się obudzą?
Wydaje mi się, że ja chyba wiem dlaczego tak się nie lubicie. Bo w tamtym czasie wcale nie wyglądało to tak jak opisujecie. Nie byliście wcale tacy dobrzy, szlachetni, patrioci, spojeni solidarnością. Byliście tak samo zajęci własnymi małymi podłymi interesikami. Teraz można sobie wyobrazić jak słaba była komuna, że tak cherlawy ruch społeczny i moralnie zepsuty zdołał ją obalić. Tą prawdę ukrywaliście przed narodem, ale tak jak to zwykle z prawda bywa, ona jak gówno na wodzie zawsze po wierzchu pływa i nietrudno ja wypatrzyć.
Dodał Obuz dnia 2010-09-03 11:48:27
Gdyby demoludy nie były zagrożone upadkiem ekonomicznym, takie tuzy z Solidarności, mogłyby sobie walczyć. O miejsce w kolejce po smalec. W innym przypadku dostaliby w łeb i tyle ich widzieli. "Komuna" wiedziała co robi: bierzcie sobie i rządźcie, jak tacy mądrzy jesteście. Rezultaty widać :klechy rządzą, naród idiocieje w coraz większej ciemnocie, a bojownicy obrzucają się gównem.
Cieszę się, że Małachowski i Kuroń nie żyją, zmarliby teraz widząc, co się dzieje.
Dodał pacyfa> dnia 2010-09-03 12:47:22
Jeżeli za 5 lat będziemy obchodzić rocznicę Solidarności, niech będzie to rocznica radosna i podniosła. Proponuje np. wieczór poezji. Ale nie tej wielkich wieszczów. Proponuję poezję ludzi pracy, zwykłych członków ?Solidarności?. Oto jeden z wierszy, który chciałbym aby zabrzmiał spokojnie w uszach zebranych na sali w 35 rocznicę związku.
Przyznam się, że autora tego dzieła nie znam osobiści, ale mam na to 5 lat aby go odnaleźć i zaprosić. Kiedy tak dobrze wsłuchamy się w jego strofy możemy doszukać się smaku tamtych trudnych solidarnościowych dni. Oto on.
ŚCIEŻKA EKOLOGICZNA (autor Topór)
Jadąc rowerem przez bukowy las
Podziwiałem przyrody wyniosłe monumenty,
Nieważne mi były kamienie na drodze,
Nieważne dziury, nieważne zakręty.
Mchu kobierce gęste przykrywały ziemię
Próbując zdobywać pnie drzew pobrużdżone
Jakiś dzięcioł szalony walił głową w gałąź,
Jeleń rykiem donośnym opierdalał żonę.
Czerwony muchomor chełpił sie cętkami,
Osika wytrząsała zieloną perukę,
Gdzieś w dolinie potok szemrał pieśń wesołą,
Grupka much obsiadła dużą, czarną kupę.
Obcując z zieleni światynną przestrzenią
Prócz piekna przyrody nie widząc niczego,
Twarzą delikatnie dotykając wiatru,
Ni stąd ni zowąd przykurwiłem w drzewo.
I tak zauroczenie pięknem natury
Zostawiło we mnie namacalne piętno -
Rozjebana głowa, noga w miejscu ręki,
Brak reakcji źrenic i zerowe tętno.
Przybliżmy sobie trochę ten smak wolności:
"nieważne mi były kamienie na drodze,
nieważne dziury, nieważne zakręty".
Czyż nie czujemy w tych słowach trudu, znoju i potu naszych "bohaterów" stoczniowych?
"Jakiś dzięcioł szalony walił głową w gałąź,
Jeleń rykiem donośnym opierdalał żonę."
Czyż to nie jest opis postawy Lecha, który z trudem musiał pogodzić swoich kłótliwych kolegów w stoczni i jeszcze wydać dyspozycje żonie Danucie żeby jakowejś repety nagotowała głodnej szóstce, czy siódemce bachorów.
"Czerwony muchomor chełpił się cętkami,
Osika wytrząsała zieloną perukę,"
Przecież to komuna ostatkiem sił jak nieznany gatunek salamandry na czerwonym ciele pstrzyła swoje białe kleksy aż Lechowi poczęło się w oczach mienić, a za płotem stoczni, za osikami czaili się ukryci przebrani w zielone peruki oddziały ZOMO czekając na rozkaz do pacyfikacji.
"Gdzieś w dolinie potok szemrał pieśń wesołą,
Grupka much obsiadła dużą, czarną kupę.
Obcując z zieleni światynną przestrzenią
Prócz piekna przyrody nie widząc niczego,
Twarzą delikatnie dotykając wiatru,
Ni stąd ni zowąd przykurwiłem w drzewo."
A tu śni się naszym bohaterom wesoła zdrowa krystaliczna pobożna kraina, do której tak dążą oraz ogrom zadań, którym trzeba sprostać aby zadowolić pobożnego ducha narodu i jego nosicieli.
"I tak zauroczenie pięknem natury
Zostawiło we mnie namacalne piętno -
Rozjebana głowa, noga w miejscu ręki,
Brak reakcji źrenic i zerowe tętno."
Czy nie jest to opis obecnej sytuacji tego bohaterskiego ruchu? I te dwa słowa na koniec ZEROWE TENTNO. Jakbym czytał dokładny opis tragicznej historii Solidarności.
Dodał Obuz dnia 2010-09-03 14:24:54
Gdyby demoludy nie były zagrożone upadkiem ekonomicznym, takie tuzy z Solidarności, mogłyby sobie walczyć. O miejsce w kolejce po smalec. W innym przypadku dostaliby w łeb i tyle ich widzieli. "Komuna" wiedziała co robi: bierzcie sobie i rządźcie, jak tacy mądrzy jesteście. Rezultaty widać :klechy rządzą, naród idiocieje w coraz większej ciemnocie, a bojownicy obrzucają się gównem.
Cieszę się, że Małachowski i Kuroń nie żyją, zmarliby teraz widząc, co się dzieje.
Dodał pacyfa> dnia 2010-09-03 12:47:22
Po pierwsze tuzy w rodzaju Wałęsy, Wajdy, Michnika, Mazowieckiego i inni żyją i mają sie na życie więc czemu zmarli wymienieni zmarliby z wrażenia?
Można tak ad hoc coś "chlapnąć" bez zastanowienia i bez większego sensu. Ale po co?
Po drugie: "komuna" nie wiedziała co robi doprowadzając do "zagrożenia demoludów ekonomicznego" tym samym do upadku demoludów i własnego upadku!
Całe to "wydziwianie" powyżej wynika z poczucia klęski i przypomina kumkanie żab w wysychającym bajorku.
Zawiść bezsilnych!
Powiedzcie, że nie.
Jesteście silni, zwarci, gotowi!..ale "mówiąc Wałęsą"...macie koncepcje, koncept konceptualistów.
Czy nie zbyt obcesowo? brutalnie? prosto w oczy?
Dodał poszukiwacz dnia 2010-09-03 20:55:51
"Cieszę się, że Małachowski i Kuroń nie żyją, zmarliby teraz widząc, co się dzieje."
"Po pierwsze tuzy w rodzaju Wałęsy, Wajdy, Michnika, Mazowieckiego i inni żyją i mają sie na życie więc czemu zmarli wymienieni zmarliby z wrażenia?
Można tak ad hoć coś "chlapnąć" bez zastanowienia i bez większego sensu. Ale po co?"
"Po drugie: "komuna" nie wiedziała co robi doprowadzając do "zagrożenia demoludów ekonomicznego" tym samym do upadku demoludów i własnego upadku!
Całe to "wydziwianie" powyżej wynika z poczucia klęski i przypomina kumkanie żab w wysychającym bajorku.
Zawiść bezsilnych!
Powiedzcie, że nie.
Jesteście silni, zwarci, gotowi!..ale "mówiąc Wałęsą"...macie koncepcje, koncept konceptualistów."
Bełkot Rydzyka, czy co? Sprawdziłem jednak nie - to poszukiwacz sili się na intelektualistę.
Poszukiwacz - a ty tak na poważnie, czy sam nie wiesz o co ci chodzi, czy jak to powiedział Władysław Frasyniuk p??.sz jak Jarosław w Gdyni? Zaprezentowanego przez ciebie ciągu myślowego nawet sam prof. Bralczyk by nie rozebrał.
Zanim zaczniesz poszukiwać znalezisk w czyichś tekstach zastanów się nad tym co sam paprzesz. I przydałoby się wyrazić na temat swoje zdanie, a nie robić za mentora, którym się nie jest.
Dodał Obuz dnia 2010-09-04 08:15:15
Topnieje jak lód zawartość polskich portfeli. Rząd Donalda Tuska wyciąga rękę po wdowi grosz, a stan państwowej kasy jest katastrofalny. Spór wokół Sierpnia '80 i uczestnictwa w nim braci Kaczyńskich zepchnął na plan dalszy sprawy naprawdę istotne. Spór historyczny służy przysłonięciu rządowej polityki drenowania kieszeni obywateli, podniesienia stawek VAT i zamrożenia płac budżetówki - twierdzi Janusz Śniadek, przewodniczący NSZZ Solidarność.
Dodał pilanin dnia 2010-09-04 15:50:46
Śniadek-szkaradek skapnął się, że przy Jarusiu już mu fortuna nie urośnie prawda ?
Olśniło tego zasrańca, że po kabarecie gdyńskim zostali uznani za to, czym są: szajką warchołów, pieniaczy, zakłamywaczy historii i dbają tylko o SWOJE portfele, a tych głupich ludzików, którym codziennie zabiera się miejsca pracy mają dokładnie w odwłoku.
Wiwat Solidarność , najgorsze zbiorowisko kaszaniarzy udających obrońców człowieka pracy!
Dodał zuzek dnia 2010-09-04 17:36:35


















.jpg)










