
2010-09-05 13:13:52
Rowerowe radości
Po wzięciu udziału w kolejnym Leśnym Rajdzie Rowerowym powieje optymizmem, bo inaczej być nie może. Okazuje się, że spędzanie czasu na rowerze w zorganizowanej grupie może dostarczyć uczestnikom tej rowerowej zabawy wiele radości i satysfakcji.Niewtajemniczonych poinformuję, że Leśny Rajd Rowerowy organizowany jest przez 5 Nadleśnictw: Jastrowie, Lipka, Okonek, Zdrojowa Góra z Piły i Złotów. Rajd ma charakter gwiaździsty. Jego uczestnicy spotykają się w jednym miejscu jadąc pięcioma różnymi trasami. Organizacją tego punktu zbornego i odbywających się tu konkursów jest co roku inne nadleśnictwo. Nadleśnictwa biorą na swe barki zapewnienie bezpiecznego przejazdu poszczególnych grup startujących z pięciu różnych miejsc. Trasy nie są zbyt trudne, ale na rowerze trzeba jednak przejechać około 40 km.
Od lat mam taką teorię. Gdy do organizacji czegokolwiek biorą się leśnicy, wiem, że wszystko będzie grało jak w przysłowiowym szwajcarskim zegarku. Ale w szwajcarskim zegarku jest tylko precyzyjne, a tu jest jeszcze elegancko, z życzliwym uśmiechem i w aurze pięknego lasu.
Tym razem organizacją głównej imprezy było Nadleśnictwo Lipka. Znowu spotkaliśmy się wszyscy na terenie zabytkowego parku w Buczku Małym, w cieniu wiekowych drzew. Wszystko przebiegało sprawnie, a trzeba wiedzieć, że zwykłe zaparkowanie pół tysiąca rowerów, przygotowanie dla nich odpowiedniego miejsca, już może być problemem. Tu nie było żadnego. Była nawet niespodzianka. Każdy mógł umyć spocone ręce, które czasami ubrudzone były naprawianym po drodze rowerem.
Nie mam jednak zamiaru opisywać tu samej imprezy, która przedstawiona jest w innym miejscu. Chcę napisać o pewnym zjawisku, które coraz częściej zaczyna nam towarzyszyć. Mam na myśli sposób spędzania wolnego czasu. Coraz więcej ludzi przesiada się także u nas, nie tylko na zachodzie Europy, na rowery. Wiele osób zaczyna rozumieć, że aktywny wypoczynek, to przede wszystkim troska o nasze zdrowie.
Jazda na rowerze nie jest trudna, a sam rower, który daje nam tyle radości, nie kosztuje zbyt wiele. Okazuje się, że można na nim zwiedzać nawet wielkie miasta. Tak jest na przykład w Paryżu, gdzie dzienne wypożyczenie roweru kosztuje 1 euro, a dojechać na nim można, specjalnie przygotowanymi trasami, dosłownie wszędzie.
Mieszkańcy powiatu złotowskiego mają sporo szczęścia, bo okolice są tu piękne. Wystarczy wsiąść na rower i dosłownie po kilku minutach jesteśmy w lesie, nad jeziorem lub rzeką. Zaczyna pojawiać się też coraz więcej rowerowych ścieżek, które ułatwiają jazdę i są znacznie bezpieczniejsze niż pełne zagrożeń, przepełnione samochodami drogi wojewódzkie lub krajowe.
Jadąc na rowerze można prowadzić rozmowę, można zatrzymać się w każdym miejscu, jest się bliżej przyrody, czuje się wiatr, słońce i deszcz. Obserwując od lat Leśne Rajdy Rowerowe, widzę, że biorą w nich udział całe rodziny, czasami trzy pokolenia. W tym roku podziwiałem babcię, która miała wnuka w siodełku na rowerze, a dzielną wnuczkę Julkę na mniejszym rowerze przed sobą. Jestem pewny, że ten apetyt na jazdę na rowerze będzie kontynuowane właśnie przez te wnuki, i że ich dzieci też będą kiedyś jeździć chętnie na rowerach.
Dlatego tym, którzy jeszcze nie przesiedli się na rowery, sugeruję by zrobili to jak najprędzej. Przed nami piękna złota polska jesień. Będzie co podziwiać, a przy okazji może znajdzie się jakiś dorodny prawdziwek lub koźlak. Koszyk warto zawsze mieć ze sobą. Można go umieścić na kierownicy. Życzę udanej przejażdżki na rowerze po naszych urokliwych okolicach.
Dodaj swoją opinię
Komentarze są własnością ich twórców. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść!
Uczestniczyłem w Leśnym Rajdzie rok temu. Teraz żałuję że w tym roku przeoczyłem,. To bardzo fajna impreza, nie tylko jazda na rowerze ale teżi inne atrakcje, mam nadzieję że w tym roku też były
Dodał Jarek dnia 2010-09-05 13:13:52
Po ostatnim Pańskim felietonie pomyślałem sobie, że w dobrym tonie będzie zdradzić jednak co nieco o sobie. Otóż mam na imię Andrzej. Resztę ze zrozumiałych względów chciałbym zachować w tajemnicy.
Co do uroków posługiwania się rowerem. Jazda tym najznakomitszym z wynalazków ludzkości zawsze sprawiała mi wielką frajdę już od dziecka. Pamiętam jak już opanowałem skomplikowaną umiejętność posługiwania się tą maszyną, to kłóciłem się z bratem kto ma jeździć pierwszy na rowerze. W domu był tylko jeden taki pojazd, którym ojciec jeździł do pracy. Były to przecież lata wczesnego PRLu i rower w gospodarstwie był znaczącą zdobyczą. Jak już się do niego dorwałem to wywijałem ile miałem sił w nogach i płucach. Urządzaliśmy wyścigi pokoju. Byliśmy wtedy Królakami i innymi bohaterami wyścigu pokoju. Czasem nasze rowery przeradzały się w motocykle żużlowe i miłość do sportu żużlowego pozostała mi do dziś. Z czasem dorobiłem się pierwszego roweru marki "Ukraina". Był piękny - błyszczący lakierem i niklowanymi obręczami. Jednak dorastający chłopak nie pozwolił na zbyt długą żywotność sprzętu. Jakość tych rowerów była niestety słaba. Potem jako młodzianek organizowaliśmy sobie pierwsze wypady z koleżankami na grzyby ? w maju. Nie wiem czy jakiekolwiek jadalne o tej porze rosną, chyba smardze, ale bóg jedyny wie jak je rozpoznać. Ja nie wiem tego do dziś. Zresztą nie na tym taki młodzianek się skupiał. W każdym razie rodzice nie byli przeciwni. Synek pojechał na grzyby i koniec. Po przyjeździe z pustym koszykiem stwierdzało się, że w lesie jest sucho i grzybków "niet". Były za to inne wrażenia, o których rodziciele nie musieli wiedzieć.
W życiu dorosłym kontynuowałem mój przyjazny związek z rowerem. Uprawiałem wędkarstwo i do tego hobby rower jest najlepszym środkiem lokomocji. Można przemieszczać się wszędzie tam, gdzie z przyczyn oczywistych, czyli zakazów wjazdu w ostępy leśne nie wjedzie motocykl, czy samochód. W okresie kiedy pojawiły się grzyby wraz z żoną przemierzaliśmy kilometry po lesie.
Niestety dziś zdrowie podupadło i muszę się bardzo ograniczać. Takie wypady jak opisuje pan Roman - 40 km dla mnie to za wiele. Niemniej jednak rowery w piwnicy posiadam i kilkukilometrowe przejażdżki sobie urządzam, np. na pobliskie jeziorko, czy rzekę na rybki. . Denerwuje mnie jednak jedna rzecz. Pojawili się na drogach leśnych i to w miejscach, gdzie wjazd takim pojazdami jest zabroniony, młodzi motocykliści na maszynach crossowych i quadach. Poprzez brawurę stwarzają dla siebie samych i dla innych wielkie niebezpieczeństwo. Przeciętny użytkownik duktu leśnego, czy jakiejś polnej ścieżynki nie jest wstanie nic zrobić, bo przemknie ci taki przed nosem i tyle go widzieli. Nikt na nich nie reaguje, brak policji, straży leśnej. Do momentu jak się coś stanie i nie znajdą jakiejś babci, dziadka, czy nie daj boże dziecka w rowie potrąconych przez takiego gościa. Wtedy będzie się zadawało sakramentalne pytanie " czy musiało do tego dojść?" Co więcej mieszkam w mieście gdzie w pobliżu są miejsca do spacerów w okolicach rzeki Gwdy. Są to tereny gdzie ludzie spacerują, jeżdżą rowerami, biegają, bo wydawałoby się jest tam spokojnie i bezpiecznie. A tu ci znienacka dwóch, albo i więcej na takich maszynach jak w zawodach crossowych przejedzie wzbijając szprycę spod tylnych kół. Nawet dochodzi do tego, że owi ?rycerze? urządzają sobie przejażdżki po chodnikach, trawnikach, między blokami na osiedlu. Nie wiem co robią służby, które powinny się tym zająć.
Zaznaczam, że osobiście nie mam nic przeciwko tym chłopakom i rozumiem ich chęci szaleństw na motocyklach. Kiedyś my tak robiliśmy na rowerach. Polacy się bogacą i stać ich na więcej. Niech to jednak będzie zorganizowane tak żeby nie zagrażało innym. Przyznam, że ja osobiście mając syna 15-17 lat nigdy bym mu nie pozwolił na uprawianie jazdy na takim sprzęcie bez nadzoru.
Trochę chyba zjechałem z tematu rowerów, ale motocykl to przecież też jednoślad, a problem jest i jak zdążyłem zauważyć narasta. Trzeba się przyjrzeć tematowi, bo zbyt wielu młodych ludzi ginie dziś w rozpędzonych samochodach i na motocyklach. Chyba w minionych dniach w Darłowie młodzi ludzie, wracając samochodem z dyskoteki potrącili 21 letnią kobietę ze skutkiem śmiertelnym. Pijany sprawca uciekł z miejsca wypadku. Okazało się również, że kobieta była w ciąży - dziecko niestety nie przeżyło.
Ale na niezbyt optymistyczne zakończenie mi się zebrało. Dla poprawy nastroju stwierdzam autorytatywnie, że rower i jazda nim to szczególnego rodzaju frajda. Wbrew pozorom niewiele mamy przyjemności w życiu, które przynoszą człowiekowi największa satysfakcję. Jest to moim zdaniem spożywanie dobrych potraw i picie dobrych trunków, miłosne zauroczenie drugim osobnikiem ludzkim, z cielesnym włącznie i jazda rowerem.
Koniec.
Dodał Obuz dnia 2010-09-06 11:34:29
Do Pana Jarka ? Naprawdę można żałować, że nie było się w tym roku na Leśnym Rajdzie Rowerowym. Dopisała pogoda, znakomite były trasy ? takie nie męczące. Proszę pamiętać w następnym roku ? pierwsza sobota września. Jastrowie będzie organizatorem, i jak zapewniał pan Krzysztof Dymek, będziemy podziwiać uroki rzeki Rurzycy.
Do Pana Obuza. Panie Andrzeju (dziękuję za to imię), ja też wspominam Królaka. Kiedyś, jako dziecko jechałem na kolonię jakimś służbowym żukiem z ojca pracy. W Ostródzie musieliśmy się zatrzymać, bo był tam akurat start honorowy (start tzw. ostry bywał zawsze za miastem) do jednego z etapów Wyścigu Kolarskiego Dookoła Warmii i Mazur. Miałem okazję przyjrzeć się z bliska kolarzom. Potem pierwsza kartka, jaką wysłałem do rodziców z kolonii zaczynała się taką treścią: ?Stałem metr od Królaka!? Wspominała to często moja mama.
U nas w domu też był tylko jeden rower. Dostała go moja młodsza siostra na komunię. Była to damka niemiecka firmy MIFA. Na tej damce woziłem potem koleżanki ? na kierownicy. Opierały się plecami o mój tors (no, może torsik), a nasze policzki stykały się nieśmiało. Cudowne wspomnienia?
Panie Andrzeju mamy podobne upodobania: ?spożywanie dobrych potraw i picie dobrych trunków, miłosne zauroczenie drugim osobnikiem ludzkim, z cielesnym włącznie i jazda rowerem.?
A do szaleństw młodych ludzi na quadach i do tych leśnych crossów wrócę w którymś z felietonów. Muszę jednak zbadać sprawę, porozmawiać ze strażą leśną, z policjantami i z młodymi ludźmi jeżdżącymi na tych pojazdach. Dziękuję za ?podrzucenie? tematu.
Panie Andrzeju, te 40 km jedziemy na rowerach niezbyt szybko. Na pewno Pan wytrzyma, skoro znakomicie przejechała to siedmioletnia dziewczynka i prawie 70-letni Manfred oraz 66-letni Roman. Zachęcam do udziału w tym rajdzie. W razie czego, asekurują nas leśnicy i jest samochód, do którego można wsiąść.
Pozdrawiam Panów Jarka i Andrzeja.
Dodał Roman Koenig dnia 2010-09-09 22:24:42
Przepraszam za te znaki zapytania w nieodpowiednim miejscu. Po prostu pisałem na innym dokumencie i w innym formacie, potem "wkleiłem" tekst, i tak to wyszło. Czasmi komputerowi też się coś "przestawia". Ale myślę, że mimo wszystko tekst jest zrozumiały.
Dodał Roman Koenig dnia 2010-09-09 22:52:08


















.jpg)










