
| "więcej światła" 2010-05-06 23:40:19 |
Priorytety Tygodnika Nowego. Kogo dzisiaj nalezy opluć? Kogo dzisiaj należny opluć, zniesławić, poniżyć? Od czasu wysiadywania ławy oskarżonych przez właściciela TN - Henryka Stokłosę, jego gazeta straciła "vervę" i przestała pomawiać uczciwych ludzi? Znasz przykłady? Napisz! |
| Ciągle to samo 2012-04-02 16:30:36 |
O hoho! To jak budowa zakładów mięsnych za kredyt na oczyszczalnię ścieków. Zawsze coś się ukręci i wtedy można radzić na blogu, żeby samemu odkładać. A tu nie lemiesz, co odkłada, tylko grabieni jesteśmy zwykli prostaczkowie, nawet nie mamy z czego dostać biegunki, choćby ekologicznej im. Barabasza. |
| Verva z werwą 2012-03-31 12:03:43 |
Verva, vervą, ale nikt w Tygodniku Nowym nie podnosi sprawy inwestowania przez budowę tak zwanej kontenerowej stacji paliw. Jak to zwykle bywa w pewnym środowisku, które utylizuje bez zezwolenia, i tu budowa idzie bez uzgodnień środowiskowych. Dla wielu obywateli gminy Kaczory jest to nic nie znacząca nieprawidłowość, bo skoro smrodator daje pracę, to niech mu tam. Ale są tacy, co nie pracują u wielkiego utylizatora i uważają, że kiedy buda dla psa wymaga projektu, opłat i zgody administracji, to budowa stacji paliw też raczej powinna mieć jakieś papiery, projekty, opłaty, zgody, decyzje środowiskowe, opinie o oddziaływaniu na środowisko i przewidywane środki zaradcze w razie czego. A tu nic nie ma, a fundamenty są. Coś takiego przeniknęło do ludu, że gmina i starostwo spolegliwie przymknęło oko. Teraz w administracji trwają gorączkowe czynności sprawdzające, przesłuchania, kto wydał? Bo na pewno nie ci panowie, co w loży stadionu żużlowego przyglądali się zmaganiom współczesnych gladiatorów powiatowych. A są to: Mantaj, Mikita, Stokłosa, Augustyn, Głowski, Szejnfeld, ktoś pomniejszy w wielkim kapeluszu oraz trzy niezidentyfikowane osoby. Czy Tygodnik Nowy - realizując posłannictwo informacyjne - coś nam powie o tym, czy może to kaczka primaaprilisowa? |
| sprawa rozwojowa 2012-03-29 13:03:59 |
W poście jest mowa: "...artykuł obsmarowujący i opluwający...", a więc formuła wypowiedzi zakłada koniunkcję, czyli konieczne czynności mnogie, różnorodne. Sam bym był zdziwiony, gdyby się okazało, że można splunąć tyłkiem. Ale wszystko przed nami. Tyłek służy do różnych funkcji, co w Sejmie nam uzmysłowiła grupa Palikota z Biedroniem. Może się okazać w końcu, że ktoś z grupy operatorów tylnych potrafi. |
| artysta 2012-03-28 21:14:44 |
iustitia & lex 2012-03-16 19:23:31 Należy założyć, że redaktor naczelny dotychczasowy, wysmaruje w najbliższym czasie świetny artykuł obsmarowujący i opluwający prokuratora Kiełka. Już za dużo opierdalania się, żeby Kiełka nie obsmarować jakimś produktem przemiany materii, najlepiej z tyłka. Opluwanie z tyłka to nielada kunszt! |
| ciekawy elektorat 2012-03-28 20:24:46 |
Czy ktoś już kupił Tygodnik Nowy i przeczytał? Może niech da cynk, czy i kogo opluli redaktorzy dzisiaj? |
| iustitia & lex 2012-03-16 19:23:31 |
Należy założyć, że redaktor naczelny dotychczasowy, wysmaruje w najbliższym czasie świetny artykuł obsmarowujący i opluwający prokuratora Kiełka. Już za dużo opierdalania się, żeby Kiełka nie obsmarować jakimś produktem przemiany materii, najlepiej z tyłka. |
2012-01-31 20:48:22 |
Łoś łosiem, ale w Grenadzie* zaraza. *czytaj w Pile. |
2012-01-31 20:42:06 |
Leman, ty łosiu |
| czterdziestolatek 2012-01-31 20:39:30 |
No, ale 40 lat temu Heniek miał 23 lata i chyba popierdalał po korytarzach wysrolu w Poznaniu z indeksem i zaliczał. Nie robił smrodu na 700 kilometrów kwadratowych i nie zakopywał ścierwa, i nie trzeba było specjalnych komisji do liczenia pięter w Margoninie. To przyszło do nas później jako skutek pocałunku zadżumionego. |
| Marcelina Janowska 2012-01-31 15:39:15 |
Obecnie w tej chwili to mnie się wydaje, że nie można liczyć na sukces w tych globach. Bo widać naocznie starość, że nieśmiało pukającą do drzwi, a drzwi otwarte i zapraszają. Co innego 40 lat temu, ale wtedy w każdym bądź razie nie było globów ani mis polonia. A więc w takim bądź razie odknajcie się palanty od pana Janusza, bo on i tak na was patrzy z góry i na tych wypatroszonych z rozumu roboli. Enteligiencją to mi ten post o mis i hit nie grzeszy, tylko śmierdzi z daleka tygodnikiem. |
| Hit na Złote Globy 2012-01-31 08:09:42 |
Miss i Mister Universum 2012-01-16 23:39:12 http://www.expresstv.pl /artykuly / 11/195/ stoklosa_nie _pojawil_sie_w_sadzie./ |
| Śmiłowo - odnowa 2012-01-30 22:40:37 |
O ile się nie mylę, to radny Górka ma się jak najlepiej, nie przepada za radnym Krupą ani za wójtem dotychczasowym. Ujta, ujta policzone są dni wójta. Ludzie się nie bójta. |
| Ob. 2012-01-30 22:25:46 |
Radny Górka ze Śmiłowa odszedł z grona żywych i szczególnych wielbicieli Henryka Stokłosy. Na pogrzebie nie doczekał ani jednego słowa przyjaciela Henryka Stokłosy. "Przyjaciel" milczący? Daje do myślenia. |
| Nadzieja wciąż w serc kapeli... 2012-01-28 20:49:16 |
Dla mnie się zdaje, że jak wiadomy redaktor (red) w sobotę nawcina się ciasta w kilku gatunkach, na przykład w trzech po pół kilo, to dostanie szwunku i coś wysmaruje na ostatniego stycznia. Da coś ostrego, jak na przykład kiedyś Szalbierz o trąbie na koziej dupie, albo zejściu ptaka. Wszystko można opluć. |
| proszę o propozycje 2012-01-25 13:03:39 |
Kto czytał Tygodnik Nowy z 24 stycznia? Czy jest tam coś oplutego szczególnie ze stowarzyszenia, albo jakiś świadek, albo jakiś sędzia, prokurator, policjant, kanar z autobusu, tirówka, starosta, sołtys, wójt, prezydent, ksiądz, nauczyciel, albo i całe ciało pedagogiczne, może naczelnik urzędu skarbowego, albo dyrektor izby, w tym izby wytrzeźwień, czy ordynator z kliniki w Bydgoszczy imienia Mikołaja Kopernika? |
| Le Man I Wielki' 2012-01-20 09:58:01 |
Jest oczywistą oczywistością, że Leman I Wielki, to nie Le Man I Wielki'. |
2012-01-20 07:39:19 |
Z Twoim też działa, Pustaku? |
| Leman I Wielki 2012-01-20 00:34:21 |
Cipka to najlepszy silnik na świecie.Działa z tłokiem każdej średnicy. Wbudowana funkcja samosmarowania. Odpalasz jednym palcem i co miesiąc olej sam się wymienia.Szkoda tylko,ze czasami ma taki po*** komputer samopokładowy. |
2012-01-20 00:27:35 |
gonić ich stamtond |
| repons 2012-01-19 23:14:52 |
sami weśli! Qrwa! |
2012-01-19 22:35:57 |
kto ich tam wpuscił do tego EKSPRESU KUR.Wa? |
| wysoce istotny zmysł estetyki 2012-01-17 19:43:23 |
2012-01-17 00:23:04 Przyznam, że mój zmysł estetyczny ucierpiał...w stopniu wysoce istotnym. Ot, typowe łajno umysłowe. Nie istnieje zmysł estetyczny, bo zmysły są ściśle określone i jest ich sześć (wzrok, słuch, dotyk, węch, smak, równowagi) a jeśli dodamy zmysł kinestetyczny, to siedem. Można co najwyżej powiedzieć o poczuciu estetyki, wrażliwości na wytwory natury lub kultury. Nadęte określenie "...w stopniu wysoce istotnym" jest niebezpieczne dla autora, bo jeszcze trochę nadęcia i pęknie, jak balonik sylwestrowy. |
| grinpis 2012-01-17 15:45:45 |
reporterka: W futrze natoralnym? Jest zwykłym nieuctwem twierdzenie, że futro naturalne jest nieekologiczne. Jest tu aspekt ideologiczny, poprawności politycznej głupków, którzy pochylają się nad losem zwierzątka, a w ciszy domowej wpierdalają schabowe, antrykoty, szponder, głowiznę w sosie własnym, pasztetowe, ozory w galarecie i wybijają wszy i szczury do ostatniego. Produkcja sztucznych futerek jest energochłonna a zużyte i wyrzucone na śmietnik będą się utylizować około 500 lat. Poza tym punkt izoelektryczny takich tkanin i dzianin jest daleki od naturalnego, co stwarza ciągły dyskomfort, ponieważ łatwo przez potarcie dochodzi do pojawiania się ładunków elektrycznych a zatem i wyładowań, czego nie lubią nasze damy. Dlatego wolą kożuszki i futerka naturalne. |
2012-01-17 00:23:04 |
Przyznam, że mój zmysł estetyczny ucierpiał...w stopniu wysoce istotnym. |
| Miss i Mister Universum 2012-01-16 23:39:12 |
http://www.expresstv.pl /artykuly / 11/195/ stoklosa_nie _pojawil_sie_w_sadzie./ |
| Krysia Sienkiwiecz 2012-01-16 23:35:54 |
tak ło te samą pikną:) |
| reporterka 2012-01-16 23:05:54 |
Czy tu chodzi o Krustyne ekolożkę, żonę swojego męża? W futrze natoralnym? Toż to grozi wykluczeniem z towarzystwa św. Ireny Jaziorskiej. Trza by było raczej wziąć przykład z męża swojej żony - kominiara na łeb i dalej do boju!!! Po kolejny tytuł Kameleona... |
| Skojarzenie 2012-01-16 21:28:47 |
Kto na wybiegu, kto na spacerniaku! |
| Reporter 2012-01-16 21:20:45 |
Tygodnik Nowy; Czarny baran pikadora. 10. 01. 2012. Nowa Gwiazda na sądowym wybiegu? Na korytarzu chodzieskiego sądu jak i na jednej z sal można dostrzec od jakiegoś czasu obecność pewnej działaczki stowarzyszenia Ruchu Przeciw Bezradności Społecznej i Stowarzyszenia Ekologicznego Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej, która paraduje na oko w nie pierwszej nowości naturalnym futrze. Szczególnie wypina pierś, gdy pojawia się w obiektywie również nie pierwszej nowości kamery. Czy ma zamiar zostać lokalną gwiazdą lokalnego, bliżej nie znanego video portaliku? Jakie to szczęście, że główny troll Zbylut Nórzka ze strony redakcji TN (Tani Nierząd), od 29 grudnia regularnie wysiaduje przed salą numer 21 Sądu Rejonowego w Chodzieży. Ubrany w wytarte szmaty z lumpeksu, który od 11 sierpnia ubogaca przestrzeń konsumpcyjną jego osiedla przy Myśliwskiej, szary jak by miał superatę kreatyniny ze wzgledu na upośledzenie czynności nerek, ten naczelny opluwacz na razie oczy ma niezbyt zużyte i obserwuje. Co zakapuje we łbie, skonsultuje z paparazzo panem Pygmalionem Piecyk-Dochówką herbu "Ostre Koty" i daje czadu w Czarnym baranie pikadora. Co zaobserwuje, po swojemu, z dystansem dla faktów zinterpretuje na modłę wydziału propagandy z czasów ulicy Sikorskiego i Alfreda Kowalskiego. Wszystko mu się bździ, kręci, miesza i myli. To zaawansowanie w latach i dieta alkoholowo-kartoflana. Myli mu się wybieg, scena, rampa z korytarzem sądu. Co według Zbylut Nórzki ma zrobić świadek wezwany po raz ósmy do sądu dla złożenia zeznań w sprawie karnej z oskarżenia publicznego o sygnaturze II K 775 ? Świadek jest pouczany w wezwaniu, że stawiennictwo jest obowiązkowe. Tylko u oskarżonego jak nie urok to sraczka, albo urodziny. Trudno nie zapytać, czy Zbylut Nórzka może by wolał gdyby świadek przybywał z gołą prawdą na nagiej piersi? Nie te czasy, nie ta pora roku, nie plaża nudystów w Chałupach. Oczywiście Zbylut Nórzka może sobie fantazjować na temat futerka, a czy stare, a czy naturalne, nie jego broszka, ważne, że legalne, i cieplutkie, i milutkie. Rekord świata w pluciu na odległość do nielubianych osób zalicza Zbylut Nórzka insynuując apetyt świadka - prawidłowo stawiającego się na wezwania sądu - na lokalne gwiazdorstwo. No, ale pan każe, sługa musi. Mimo, że wyleniały do bólu, skapcaniały jak zsiadło mleko z ubiegłorocznych zbiorów posuwa do Chodzieży. Może się odświeży. |
2012-01-15 16:07:04 |
http://beta.sportowefakty.pl/zdjecia/139/kibice-polonii-pila-u-henryka-stoklosy/1-3611/ |
| kompel lemena pierszego wjelkiego prim 2012-01-15 15:48:07 |
Zacina się czasem klawisz. Albo jak się narombie, to jemu się przytrafja zrobić błont. |
| Jego Excelencja Krzysztof Kononowicz 2012-01-15 15:42:15 |
Witaj e Man I Wielki' -Dawno mnie tutaj nie było. Co u Ciebie bracie? Zauważam, że zmieniłeś nick częściowo. Czy to jakaś gra? |
| monsier 2012-01-15 14:48:21 |
mam takie zapytanie do jakiegoś możliwie zaznajomnionego z sądami. Że mnie sie roschodzi co oznacza cyferka - 10 -przy wokańdzie? Że to jest rozprawa zapoczątkowana w 2010 roku pańskim? To w takim bądź razie jest już czyternasty mjesiąc. to długo ja na pszykład we Francji szypciej se poradzili z Szyrakiem niż w Polsce z burakiem. |
| e Man I Wielki' 2012-01-15 14:41:16 |
A więc, nie zawiódł Tygodnik Nowy w swojej misji opluwawczej i zajął się obróbką świadka, który już chyba po raz ósmy odpowiedział pozytywnie na wezwanie Sądu i stawił się na przesłuchanie. Nie stawił się za to - chyba po raz siódmy - oskarżony, który wkłada kij w koło napędowe młynów sprawiedliwości blokując w ten sposób dojście do wyroku. Ten wyrok w końcu zapadnie, a ponieważ sprawa jest niekontrowersyjna, krótka, tym bardziej niewygodna dla oskarżonego o sprawstwo bezprawnego pozbawienia wolności trzech obywateli RP. W działalności zastępczej trzeba zatem zająć się ciuchami świadka, czy się wypina, czy się pręży przed kamerą, jak posuwa po korytarzach Sądu Rejonowego w Chodzieży w pobliżu sali 21, gdzie wokanda informuje o sprawie II K 775/10. |
| Cnotliwa Kurtyzana 2012-01-12 09:35:42 |
Oho, klknoł Leman w inną mańke, bo mu łapki chodzo po wczorajszym. nie dawaj nauk jakieś jest sam na holu. |
| Le Man I Wielki' 2012-01-12 09:22:43 |
Jego Excelencja Leman I Wielki 2012-01-12 05:02:06 ale mam kacyka.Nie mogę już spać. Są dwa wyjścia. Nie dopuszczać do kaca, lub przeczekać. To boli. Nie dopuścić do kaca można na dwa sposoby: nie upijać się w trupa, a z kulturą drinka i lulu; albo gdy tylko zauważysz powrót kontroli nad akomodacją i zanik podwójnego widzenia, dochlaj setkę. Krótko mówiąc, nie dopuść do trzeźwienia. Życzę zdrowia i unikania w Śmiłowie ronda, którego akurat tam nie ma. |
| Krecia Pytaczkówna 2012-01-11 22:55:34 |
Kto taki się objawił, bo nie wiem? |
| Sukces jak BYK 2012-01-11 22:39:52 |
No ale stała się lokalną gwiazdką wideotelewizyjki mini:) |
| Niesplendor 2012-01-11 22:35:38 |
Jak się zmieniają ludzie i czasy. Pamiętam uroczyste spotkanie grupy osób z Wielkopolski w Teatrze Polskim w Poznaniu z okazji nominacji do honorowej nagrody imienia ks. Wawrzyniaka. Na zdjęciach z foyer teatru w pełnej zgodzie, uśmiechnięci Lemanowa, Stokłosowa oklaskują nominatów, cieszą się. Można powiedzieć, że mamy do czynienia z jednością moralno-polityczną Wielkopolan. A co dzisiaj? Smutek, pot i łzy! Jednej się wypomina futro, że bezczelnie nosi i wypina, a drugiej, że uzupełnia niedobory na głowie. Świat wariuje. |
| koneser tupecików dla łysoni 2012-01-11 22:12:31 |
Ja tam się nie fascynuję, czy jedna taka z Czarnej Hanki, co sypiała pod pierzynką za kontuarem baru dla meneli, troczy sobie do wyleniałego łba tupecik z prawdziwych kudłów, czy może z tyłka pawiana dlatego taki wyskubany, czy z ogona lemura? Może jest to wyrób naszych rodzimych speców od isskustwiennoj sziersti z ZSRR? Wiadomo, że takie tupeciki sprzedawała pewna handlara na lewo od wejścia na molo w Kołobrzegu w 1990 roku. Dobrze jej się trzymają te kudły. |
2012-01-11 21:24:52 |
Ty chyba żartujesz ! |
| tez modelka 2012-01-11 21:07:29 |
Lemanową opluli w Picadorze Czarnym:) |
| Gębarzewo '82 2012-01-11 20:50:10 |
Dzwoni do mnie kompel z konspiry i nawija. Nikogo nie opluli w TN, a jeśli, to chyba tylko drobnym drukiem, że nie widać. Coś się musiało stać. Może się rozchorował (red)? |
| Węch z noska 2012-01-10 17:29:41 |
Dzisiaj wtorek. Co też nasz pan udziałowiec zaordynował? Kogo opluje tym razem nasz niezawodny - powiedzmy sobie - gruźlik prątkujący miłością do biznesmena-emeryta? Kogo obsobaczy przekwitły jak pelargonia na Łowieckiej towarzysz (red)? |
2012-01-04 13:35:32 |
Jutro Stokłosa też nie stawi się w Sądzie. Boi się biedaczek. Taki to z niego niewiniątko, bohater podszyty strachem. Wstyd były senatorze. Wkurzasz się, że już nie masz na nic wpływu. |
2012-01-04 13:35:30 |
Jutro Stokłosa też nie stawi się w Sądzie. Boi się biedaczek. Taki to z niego niewiniątko, bohater podszyty strachem. Wstyd były senatorze. Wkurzasz się, że już nie masz na nic wpływu. |
| pogódźmy się z tym:( 2012-01-04 12:47:39 |
:( |
| taka prawda i pogódźmy 2012-01-04 12:47:07 |
Nic mu nie zrobią. Już nawet media nie relacjonują sprawy. |
| Biegunka ekologiczna - Farmutiloza 2012-01-04 08:54:17 |
W Tygodniku Nowym dalszy ciąg serialu, który przerwany został w lipcu 2006: "Kulisy porażki wyborczej Henryka Stokłosy". Opluwacz (red) donosi o "biegunce ekologicznej - Farmutilozie", jaką odczuwa się w pewnych kręgach Śmiłowa w związku z nieubłaganą koniecznością stawienia się przed sądem oskarżonego o bicie pracownika, byłego senatora a obecnie biznesmena-emeryta. Opluwaniu podlega obecnie sędzia, który jest uważany w środowisku porażki za osobę niekompetentną, za młodą, niedoświadczoną. Niegdyś, za dobrych czasów, jak coś nie pasowało, to się pojechało do Chodzieży, pierdykło pięścią w stół trybunału, albo w starostwie walnęło drzwiami aż wypadły z futryną i rzecz była załatwiona pozytywnie, znaczy po myśli senatora z sercem. A teraz co? |
| Klucznik Trybunału 2012-01-02 14:20:32 |
29 grudnia widziano Noskę w sądzie rejonowym w Chodzieży. To straszne. Co tam robił, nie wiadomo. Dzisiaj poniedziałek, poczekajmy do wtorku, może coś będzie oplute w Tygodniku Nowym. |
| Krecia Pytaczkówna 2011-12-26 21:50:38 |
Coś cieniutko z Noską. Ostatni felieton na blogu jest z 25 listopada. Miejmy nadzieję, że dociągnie do sylwestra. Bo kto tak pięknie potrafi pluć w tygodniku? |
| Zelgniewo pomścimy 2011-12-23 09:28:37 |
Główny udziałowiec TN najchętniej walczy o nie swoje. Na przykład kopalnia żwiru w Zelgniewie. Wprawdzie teren jest jego, ale na wydobycie kopalin musiał mieć koncesję państwową. Ale on wolał zawalczyć, żeby pobrać za darmo, a wiec okraść państwo z kwoty równej wartości pobranego kruszywa po symbolicznie niskiej cenie. A i to było mu za dużo. Wolał zawalczyć. |
| trzeba walczyć o swoje 2011-12-22 23:44:23 |
Bo coraz wiecej niestety jest przykłądów na kulejące sądownictwo. |
| Pamięć absolutna 2011-12-22 22:50:20 |
Redaktorzy Tygodnika Nowego znowu opluli: sędziego Sądu Rejonowego w Chodzieży, Krystynę Lemanowicz - świadka w sprawie karnej Stokłosy, szereg niewymienionych osób ze Stowarzyszenia Ekologicznego Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej. Ponieważ na sali rozpraw nie było redaktorów TN, zapewne skorzystali z nagrań Stokłosy, który przechwalał się kiedyś na korytarzu Sądu Okręgowego w Poznaniu, że ma urządzenie do nagrywania - bardzo czułe - za 12000 zł. |
| Kustosz archiwalny 2011-12-14 09:07:35 |
Właśnie dlatego Stokłosa odpowiada karnie w Poznaniu. Należy po raz kolejny zauważyć skromnie, że ci panowie, którzy się dopuścili kradzieży, zostali schwytani na gorącym uczynku. Policja wezwana do sprawy przyjęła ich wyjaśnienia, zeznania o okolicznościach zdarzenia. Sprawcy podpisali protokoły zeznań. Nadano urzędowy bieg procesowy. Sąd ukarał tych obywateli. Ale Stokłosa zamiast być na obradach Senatu, za co Ojczyzna płaci wybrańcowi, wolał w Śmiłowie lać pasem parcianym drobnych kombinatorów, złodziejaszków. Przetrzymywał ich bezprawnie w garażu, gdzie na dodatek unosił się smród, bo było tam wejście do szamba. Jest do oceny sądu, czy bezprawne uwięzienie i bicie człowieka jest usprawiedliwione, tym bardziej, że czynności podjął organ powołany do ścigania. Stokłosa kazał przywieźć tych ludzi z Tuczna - ponad 60 km i potem zostawił ich na pastwę losu. To też świadczy o etosie - Stokłosie. Jak potrzebował być ekonomem z szpicrutą w cholewie, to po co się pchał do parlamentu? Dla splendoru, dla pozoru, dla układu. |
| stop 2011-12-14 00:45:39 |
Stop złodziejowi, na którego pracują setki poniżanych ludzi! |
| Stop złodziejom pracownikom 2011-12-13 22:36:35 |
Złodziejstwu mówimy stanowcze NIE! I słusznie!!! Nierobów trzeba karać -a nie tych co złapią jak go okradają! |
2011-12-13 22:35:27 |
Złodziejstwu mówimy stanowcze NIE! |
| Głos Wlkp. 2011-12-13 22:13:26 |
Stokłosa więził pracowników? Ruszył proces 2011-12-13, Aktualizacja: dzisiaj 16:56 Agnieszka Kledzik W Sądzie Rejonowym w Chodzieży ruszył proces przeciwko Henrykowi Stokłosie. Obrońcy byłego senatora zaskoczeni. Ten proces miał ruszyć na wiosnę, nie ruszył, bo ówczesny senator Henryk Stokłosa chorował. Tuż przed każdą sprawą jego pełnomocnik przynosił zwolnienie od lekarzy sądowych. Świadków odsyłano więc z powrotem do domów. - Już tu jestem piąty raz - mówił rozżalony Roman Ciepliński, jeden ze świadków. Wczoraj, tuż przed godziną 9. stawił się oskarżony i jego dwaj obrońcy. Przed procesem nie chcieli się odnieść do zarzutów stawianych przez Prokuraturę Okręgową Warszawa - Praga. - Nie komentujemy sprawy - ucinał krótko mecenas Piotr Binas, jeden z obrońców Henryka Stokłosy. Sam oskarżony też nie chciał się wypowiadać. Jego obrońcy wnieśli bowiem wniosek o umorzenie postępowania. Jak dowodzili, zarzuty są przedawnione i postawione niezgodnie z prawem. Przypomnieli, że Henryk Stokłosa był ścigany Europejskim Nakazem Aresztowania, wydanym na podstawie zarzutów sformułowanych przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie - Pradze. Było tam 21 zarzutów i jak dowodzili nie powinno być kolejnych. Winą za to, że prokuratura jednak dołożyła kolejne zarzuty, obrońcy obarczyli tłumaczkę. Biegła sporządzała dokumenty dla niemieckiego sądu, gdzie Stokłosa został zatrzymany, po niemal rocznym ukrywaniu się przed wymiarem sprawiedliwości. Sąd Rejonowy w Chodzieży nie przyjął argumentacji obrońców i rozpoczął przewód. Były senator usłyszał akt oskarżenia. Prokuratura Okręgowa Warszawa - Praga oskarżyła go o pozbawienie wolności swoich trzech pracowników. Wszyscy byli mieszkańcami Tuczna, a sprawa miała miejsce 8 października 1998 roku w Śmiłowie. Pracownicy Farmutilu ukradli miał węglowy o wartości nieco ponad 400 złotych. Pierwszym z zatrzymanych przez ówczesnego senatora był Roman Ciepliński. - Używając gróźb wyrzucenia z pracy, w przypadku nieujawnienia osób w tym uczestniczących, ubliżaniu wymienionemu i nakłanianiu do przyznania się do innych kradzieży, zmusił go do sporządzenia pod swoje dyktando oświadczenia o przyznaniu się wbrew jego woli i wbrew rzeczywistości do innych kradzieży, po czym polecił pozbawienie wymienionego wolności poprzez umieszczenie go w pomieszczeniu gospodarczym i zamknięciu przy użyciu kłódki - odczytywała akt oskarżenia asesor Prokuratury Rejonowej w Chodzieży. Podobne zarzuty usłyszał także w przypadku dwóch innych pokrzywdzonych. Stokłosa nie przyznał się do zarzutów i odmówił składania zeznań oraz odpowiedzi na pytania. Obrońcy byli zaskoczeni odczytaniem aktu oskarżenia i wnieśli o przełożenie terminu rozprawy. Twierdzili, że nie są przygotowani do przesłuchiwania świadków. Ponadto jeden z nich miał w tym czasie inną rozprawę, a drugi umówione spotkanie. Sędzia Daniel Jurkiewicz zasądził więc kolejną przerwę. - Tego nie można komentować, polskiego wymiaru sprawiedliwości nie da się komentować, o czym my dyskutujemy, jakie zarzuty, że właściciel porozmawiał z pracownikami? - pytał retorycznie po wyjściu z sali Henryk Stokłosa. Sprawa wyszła na jaw w 2004 roku, kiedy to jeden z pokrzywdzonych zdecydował się opowiedzieć swoją historię ekipie Telewizji Polskiej. Wczoraj opowiedział ją ponownie. - Przetrzymywał nas w trójkę w zamkniętym, ciemnym garażu przez całą noc, ochroniarz prowadzał raz jednego, raz drugiego do innego pomieszczenia i byliśmy przesłuchiwani przez pana Stokłosę. To było chyba do czwartej rano, a około drugiej w nocy pan Stokłosa wyprosił ochroniarzy. Z tyłu była taka szafka i wziął z niej pas parciany i uderzył mnie czterokrotnie tym pasem w tył głowy - wspomina Roman Ciepliński. - Rano zawieźli nas na masarnię do zakładu, tam nam panie dały zjeść i herbaty, a później zawiózł nas do Piły na komendę policji. Tam jeszcze policjanci nam powiedzieli, że pan Stokłosa nieprawnie nas uwięził - kończy. Pracownicy przyznali się do wszystkiego, bo liczyli, że po oddaniu skradzionego miału węglowego nie stracą pracy. Tak się jednak nie stało. Wszyscy trzej dostali wypowiedzenia dyscyplinarne, zostali też przez sąd skazani prawomocnymi wyrokami za kradzież. Gdy 7 lat temu Roman Ciepliński po raz pierwszy opowiedział tę historię, Henryk Stokłosa pozwał go o zniesławienie. Stokłosa był wówczas senatorem. Sprawę rozpatrywał Sąd Rejonowy w Wałczu. Po przesłuchaniu wielu świadków, sąd ostatecznie uniewinnił Cieplińskiego od zarzutu zniesławienia. Sąd wykazał, że Stokłosa więził pracowników, dlatego prokuratura w Warszawie, która oskarża byłego senatora w procesie głównym, gdzie odpowiada m.in. za wręczanie łapówek i przestępstwa przeciw środowisku, postanowiła rozszerzyć zarzuty i o te czyny sprzed lat. Wczoraj sąd nie mógł przesłuchać wszystkich świadków, bo obrońcy Stokłosy po przerwie nie wrócili na salę rozpraw. Sędzia nie mógł Stokłosy pozbawić prawa do obrony i przesłuchiwać świadków bez jego pełnomocników, dlatego sprawę odroczył, a na obrońców nałożył grzywnę porządkową. Muszą zapłacić po 8 i 6 tysięcy złotych kary. |
| ochrona 2011-12-13 20:10:12 |
Dobrze, że Leman nigdy nie był w Pasibrzuchu ani w Barze na Rogu, zwanym Barem u Przestępcy. Bo mogłoby się zdarzyć, jak z Gapińską, że cyknęli by fotkę i po jakimś czasie wydrukowali w Tygodniku Nowym, że Leman się pasie. Dlatego jak obserwujemy z naszych podglądów w wielkim sklepie wielkopowierzchniowym na T., Leman na stoisku mięsnym i z kiełbasami zawsze pyta, czy aby jakiś wyrób nie jest przypadkiem od Stokłosy, bo on wtedy rezygnuje, żeby nie było, że się pasie w sklepie wielkopowierzchniowym na literę T. Wtedy mają gorzej z opluciem Lemana w tygodniku. |
| Bez przebaczenia 2011-12-10 07:48:34 |
Bardzo smutny objaw. Pani Dorota Bujkiewicz z Lipki nie odpowiada (2000 zł); pani Teresa Dąbrowska z Drawska nie odpowiada (1000 zł), pan Ignacy Iwiński z Hutki k/Czarnkowa (500 zł) nie odpowiada. Milczy też anonimowa do bólu pani z Wyrzyska, która - jak sama podaje - ma rozeznanie o drugorzędnych cechach płciowych Kameleona 2005. |
| Instytucja w prospektach 2011-12-01 18:40:30 |
fagas: Co ty chcesz z Bnina , znam tą miejscowość ładne laski ! Zgadza się. Laski, zagajniki, krzaczory, uroczyska i polany. Wszystko ładne, póki jest kogo zaciągnąć na wznak. Ale w samym Bninie można się ślizgać na końskiej bździnie. |
| Le Man I Wielki' 2011-12-01 18:33:00 |
"Rąbanie flaszek" jest zwyczajowym, historycznym aktem rytualnym na posiedzeniach Kolegium Redakcyjnego u Mariusza Szalbierza, za czasów jego obrzydliwej roboty spotwarzacza w Tygodniku Nowym, kiedy jeszcze nie był wywalony. Jak sam ujawnił, tak się tam flaszkowało, że aż trzeba było rozjaśniać zaćmione flaszkami umysły. W tym celu posyłano umyślnego po sok grapefruitowy, który w opinii Redakcji miał właściwości oświecające i pomagał. Pięćdziesiąt flaszek, to zapewne wystarczało na 3-4 posiedzenia Kolegium Redakcyjnego. A jak by jeszcze Teresa Dąbrowska przyssała się, to na 2, takie mam wrażenie. |
| dogranie sprawy 2011-12-01 18:00:51 |
A co z Teresą Dąbrowską z Drawska? Ona też brała udział w obrzucaniu gównem tego gościa, co jemu przykleili Kameleon 2005. A jak ja poczytał żem te forum, to ten gość ma tak jasne i niezmienne poglądy, do bólu! Trzeba Szalbierza gonić moralnie i umysłowo. Chociaż podobno umysłowo już nie ma co, wyżarte przez etanol. No i ta Dąbrowska Teresa skasowała za swoją robotę 1000 zł w bonach do Farmutilu. Mogła z piędziesiąt flaszek wódki kupić i narąbać się. |
| Lodziara z Wyrzyska 2011-12-01 10:57:49 |
A Ojciec Chrzestny stał w bramie cicho, liczył klientów, ot podłe licho! |
| Ojciec Chrzestny Kameleona 2011-11-30 22:52:56 |
Le Man, nie histeryzuj Miernoto! |
| fagas 2011-11-30 21:58:56 |
Co ty chcesz z Bnina , znam tą miejscowość ładne laski ! |
| Ciężka robota 2011-11-30 19:42:52 |
W Bydgoszczy także dawała ciała, gdy przy Savoyu na deszczu stała. I nikt się z córą taką nie pieści, nawet na deszczu chce palec zmieścić. |
| Epidemiologia statystyczna 2011-11-30 16:25:03 |
Znają jejmości przodki i zadki: Bnin, Białośliwie, Kruszki i Sadki. |
| Glesno też wie 2011-11-30 12:17:41 |
Tęga, luźna jest niestety, trzeba walić na dwa flety! |
| Chłopcy z Wyrzyska 2011-11-30 12:02:15 |
Znamy, znamy. To lodziara, a i tęga u niej szpara! |
| Archiwum pornografii 2011-11-30 11:58:41 |
Wyjątkowo nam się podoba wypowiedź jednej pani z Wyrzyska, którą cytuje Tygodnik Nowy nr 7 (837) z 14 lutego 2006. Twierdzi ona mianowicie, że zwycięzca konkursu - który nota bene nie brał w nim udziału, co jeszcze bardziej świadczy o jego kameleonizmie - zmienia się nie do poznania... Zatem, jak poznała go pani z Wyrzyska? Jest pewna koncepcja, że ona bierze na smak. Bo mówią ludzie z Wyrzyska, że chętnie bierze do pyska. |
| Narodowe Odrodzenie Polski 2011-11-30 09:42:13 |
IPN BU 00334/541 --- IWIŃSKI IGNACY IPN BU 001134/3428 - IWIŃSKI IGNACY Czy któryś z tych symboli IPN jest oznaczeniem pana Ignacego Iwińskiego z Hutki k/Czarnkowa, który otrzymał kupon na 500 złotych w nagrodę za udział w hucpiarskim przedsięwzięciu ze stycznia 2006 zorganizowanym przez Tygodnik Nowy pod redakcją Mariusza Szalbierza? Był to tak zwany konkurs "Kameleon' 2005", który został przeprowadzony dla poniżenia w opinii publicznej obywatela Rzeczypospolitej Polskiej - Janusza Lemanowicza. Gdyby się okazało, że pan Ignacy Iwiński z Hutki kryje się za którąś sygnaturą IPN, to nie dziwimy się, że brał udział w obrzucaniu Polaka gównem. |
| Le Man Kameleon 2005 2011-11-29 19:04:25 |
Ciekawe, czy mgr Dorota Bujkiewicz zamieszkała w 77-420 Lipce, najprawdopodobniej dyrektor szkoły podstawowej, odprowadziła podatek od bonu towarowego na 2000 złotych, który otrzymała za udział w hucpiarskim wybryku redakcji Tygodnika Nowego pod ogólnym wezwaniem "Kameleon' 2005"? Taki fakt został odnotowany w numerze 7 (837) Tygodnika Nowego z 14 lutego 2006. Jak pani smakowały i służyły wyroby z sieci handlowej PPH Farmutil, albo może jakieś perfumy, odśmierdzacze (dezodoranty), papcie, ogórki kiszone, mopy, papier toaletowy, wódka, piwo? |
| Kurna! 2011-11-24 21:41:41 |
Tak, tak. Kurna! To ci SYSYN. Banyje. |
| Czarna Hanka 2011-11-24 18:38:11 |
TO CI SYSYN: Kurna! 2011-11-19 15:45:54 Lema n faktycznie ewoluował z PZPR do PIS..nieco w próźni pewnej czasowej ale jednak! Szok! www.sprzedajniichwiejni.pl |
| Czarna Hanka 2011-11-24 18:08:07 |
Kurna! 2011-11-19 15:45:54 Lema n faktycznie ewoluował z PZPR do PIS..nieco w próźni pewnej czasowej ale jednak! Szok! www.sprzedajniichwiejni.pl Ten zacytowany "Kurna!", to sqrwysyn podszywacz pod prawdziwego Kurna! A od Lemana to się odpierdolcie szczyle posrane. Trzeb było być na placu Staszyca i lać się z zomowcami. |
| czytający Czytacz 2011-11-24 18:00:28 |
Niestety, nie zauważył żem jak Tygodnik Nowy znowuż obcharkał prokuratora Roberta Kiełek. Bo ten oskarża w sprawie karnej o 21 zarzutów kryminalnych. Jak żem przeczytał o tajnym spotkaniu prokuratora i mecenasa Magnuszewskiego na korytarzu sądu okręgowego w Poznaniu, to małom się nie skichał z kleksem. No, ale należy opluwać, bo prokurator musi być wytrwały i nie dać się podpuścić głupkom z TN, a mianowicie, nie może reagować na te pluje, bo by się musiał wyłączyć z procesu, stałby się stroną. po procesie zabierze się Temida za tych opluskwiaczy, kłamczuchów, propagandystów z garbem służebności swemu panu - 85% właścicielowi spółki wydawniczej TN i z Barabaszem na czele. Dlatego muszą być więzienia... |
| do kompletu 2011-11-19 18:40:44 |
A znowu Ciechanowski opierdolił parę banków, wyłudził kredyty. Pasują jak śruba z nakrętką. |
| wyjątek z literatury 2011-11-19 18:37:03 |
... Sława jego nie przeminie, Znają go aż w Margoninie. Budował tam hotel nowy, Kiedy przyszło mu do głowy, Że trzy piętra wymuruje, A za cztery szmal saksuje! Nawet partia marksistowska Zawołała Matko Boska, Heniek, toż to syf i kiła, I go z członka wywaliła. |
| półpiętro 2011-11-19 18:31:29 |
Stokłosa wykazał manko czy superatę piętrowo? |
| porządkowanie grobów 2011-11-19 18:11:17 |
Bardziej tu pasuje były pezetpeerowiec Ciechanowski, współpracownik Stokłosy. A Stokłosa też był w PZPR, aż go wyrzucili za nieprawidłowości w liczeniu pięter. |
2011-11-19 17:37:05 |
A co to ma wspólnego z TN? |
| Kurna! 2011-11-19 15:45:54 |
Lema n faktycznie ewoluował z PZPR do PIS..nieco w próźni pewnej czasowej ale jednak! Szok! www.sprzedajniichwiejni.pl |
| Kurna! 2011-11-19 13:59:15 |
A może dać Ciechanowskiemu jakiś kawałek w TN, żeby znowu opluł Krystynę od zupy? Bo dawno już nic nie napluł! Kurna! |
| w tę i we w tę. 2011-11-19 11:52:00 |
Bywało też i tak, że na przykład taki Sośnierz przeszedł z PO do PiS. A jak mu się znudziło, to z PiS bryknął do PJN. I teraz kumka i gryzie łapę, bo nie dostał się do Sejmu. A tu tak miło, wesoło, jak przy ognisku na obozie harcerskim, gdy każdy 16 ma lat. |
| różnorodne możliwości 2011-11-19 11:18:19 |
Ale można przejść z PiS do PO: bezpośrednio (Zalewski, Mężydło), za pośrednictwem PJN (Kluzik-Rostkowska). |
| OBURZENI! 2011-11-19 11:13:59 |
Nie ma możliwości, żeby ktoś mógł przejść z PZPR do PiS. Partia hegemoniczna, kierownicza siła, moralna matka złodziei Kwaśniewskiego i Millera, nauczycielka agenta Oleksego rozpadła się w styczniu 1990. Wtedy to agent-oficer informacji wojskowej Mieczysław F. Rakowski wygłosił słynną formułę: sztandar Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej wyprowadzić - na śmietnik hańby. Nic to, bo zaraz na tym śmietnisku larwa lewicy przepoczwarzyła w SdRP a następnie w postać imago - SLD. I nie jest to piękny motyl, a szarańcza. Partia PiS powstała w czerwcu 2001 roku. A więc pozorną śmierć PZPR i narodziny dzieli interwał czasowy 11 lat z okładem. |
| To tak można? 2011-11-16 23:40:17 |
z PZPR do PIS? Jestem w szoku!!! Pecunia non olet!!! |
| Msz 2011-11-16 23:34:45 |
Ośmieszaj się dalej! |
| Leman 2011-11-16 21:53:07 |
Dla mnie by pasował monument na skrzyżowaniu Alei Solidarności i Alei Jana Pawła II. Blisko do ulicy Nowolipie, gdzie mieszkała moja mama. |
| LEMAN, a gdzie ten pomnik ma byc? 2011-11-16 19:31:35 |
Tomasz Pilarski Płock Rafał Dawidiuk Biała Podlaska Andrzej Lemanowicz Piła Janusz Lemanowicz Piła Krystyna Lemanowicz Piła Małgorzata Nakonieczny Gliwice http://pomnikdlaprezydenta.pl/index.php/main/pozostale/page/2 |
2011-11-16 19:20:12 |
jaka Jakość taka Populacja! |
| Krecia Pytaczkówna 2011-11-16 19:00:27 |
Są w Polsce trzy małe miejscowości o nazwie Lemany: 1. Lemany, woj. pomorskie, koło Kartuz zamieszkałe przez 164 osoby; 2. Lemany, woj. warmińsko-mazurskie koło Szczytna, zamieszkałe przez 212 osób; 3. Lemany woj mazowieckie koło Pułtuska, zamieszkałe przez 103 osoby. Należy założyć, że pobierają jakieś środki finansowe z zasobów publicznych. Można zapytać w gminach, na bip. Jest wiele możliwości. po co zajmować się takimi sprawami na lokalnym, grajdołowatym forum? |
2011-11-16 07:48:55 |
a Te Lemany dużo kasy wygarnęły publicznej? Może by tak zliczyc wszystkie dotacja za lata ! |
| obserwator 2011-11-15 23:07:58 |
Dzisiaj znowu zabrano się do opluwania prokuratora Roberta Kiełka. Mimo, że sędzia prowadzący wielokrotnie zwracał uwagę na przestrzeganie zasady powstrzymania się od robienia zdjęć na korytarzu sądu w czasie przerw, a tylko na sali za zgodą osoby fotografowanej, pieski stokłośne (Zdunek) pozwalają sobie na lekceważenie zasad. Jak zwykle zresztą w środowisku moralnych inaczej. |
2011-11-14 01:18:42 |
STOP DROŻYŹNIE NA STACJACH PALIW! NIE TANKUJMY NA ORLENIE. ZA JAKIŚ CZAS ORLEN BĘDZIE ZMUSZONY OBNIŻYĆ-OBNIŻĄ ZA NIM INNI! |
2011-11-13 21:00:44 |
Li MAny idą pod lupę. Zrobiono wykaz ile publicznych pieniędzy wygarneli. |
| czytelnik i czytelniczka 2011-11-13 20:46:03 |
Obecnie w tej chwili bieżącej oczekujemy niecierpliwie na następny numer TN. Bo żeśmy są zaciekawieni, co też naplute będzie i na kogo w najbliższym numerze! |
| heya 2011-11-08 22:30:17 |
No i plotki rozpowszechniane przez Śmiłowskich klakierów zostały ucięte! Stokłosa nie był chory i nie jest! Biegły sądowy lekarz uznał Stokłosę za zdrowego , który może wysiadywać ławę oskarżonych!!! Mnie bardziej ciekawi, kiedy zostaną wykopane z ziemi padliny, które od 2005 r. przenikają do wody, z zasobów której są uzależnione powiaty: Piła, Złotów, Wałcz, Chodzież? Ogromne jezioro podziemne, strategiczne zasoby wody pitnej są zagrożone. Nikogo to nie obchodzi?! |
| Wujaszek Dobra Rada 2011-11-08 22:03:00 |
To rób za trzy tysiące. O połowę większą kupę zrób i wtedy akurat. Bo jak kupę za dwa tysiące przepołowisz, to będziesz miał dwie kupy po tysiąc. Dodawszy jeszcze jedną taką kupę, masz trzy kupy po tysiąc, to razem trzy tysiące. Takie to proste, tylko *** więcej boli. |
| Czas przeszły dokonany 2011-11-08 21:53:19 |
bo ja to się niczego nie dorobilem w tym kraju. A za 2 tyś pracować to mi sie nie chce. |
| Czas przeszły dokonany 2011-11-08 20:33:58 |
Dzisiaj ukazał się nowy numer. Dzisiaj Stokłosa opluwa Polskę, że wygrał. O co grał? O to, że go wsadził pod celę asesor sądowy, a nie sędzia. Bo według Stokłosy asesor jest za malutki. Powiedzmy zatem, posługując się logiką Sławomira Nowaka z Sejmu, który oburzył się na poruszanie tematu Smoleńskiego zamachu mówiąc, aby zakończyć wreszcie retorykę funeralną. Zakończ Heniu retorykę walki z Polską, a weź się do trenowania szorowania posadzki pod celą. Bo tam cię Polska przegrana umieści. Przegrana dzięki tobie na wielu polach: gospodarki, moralności, honoru. |
| Małgorzta Wiktorowska 2011-10-17 14:50:54 |
Dzisiaj poniedziałek. Jutro ukaże się nowy numer TN. Ciekawe, kogo oplują! |
| dejcie sokój! 2011-08-07 20:01:51 |
Telewizja internetowa dziennikanowego: "Co mieszkańcy Śmiłowa myślą o odznaczeniu Ireny Sienkiewicz Złotym Krzyżem Zasługi?" Jak się chce uciec z kompromitującym programem, to się robi, że wystąpiły trudności, jak za komuny, chwilowe, przejściowe. Hahahahaha! |
| Krótka piłka 2011-08-05 23:20:42 |
Kiedyś jedna pani się zbuntowała, że na przydziały nie można dawać zdekomponowanych obgniłków, to Henas jej tylko powiedział: do księgowości po świadectwo pracy proszę! |
| Opluć wszystkich - oto jest zadanie 2011-08-05 23:16:24 |
A do żarcia dostają kurczaki z tak zwanych spadów, zielone, omszałe od pleśni i ociekające miazmatami kiełbasy, co nie zeszły przez dwa miesiące. I oni to wtryniają i mają brzuchy jak ten stary zgred z sondy. Są wdzięczni swojemu panu-właścicielowi, że mają wiatry jak halny, kupsko rzadkie, przynajmniej łatwo się wyszlakują. I dlatego też większe smrody zieją na Piłę. |
| łoter-closed 2011-08-05 23:10:35 |
Trawią i srają na okrągło. |
| Stanisław Marjański 2011-08-05 22:56:08 |
Dajcie spokój. To wy jesteście trollami. po co żeście wprowadzili wątki przeciw Lemanowi? Jeden i tak admin ściągnął, ale to mało. kto jest atakowany bezpardonowo ma prawo się bronić w imię zasady mickiewiczowskiej: gwałt niech się gwałtem odciska! Tygodnik Nowy pod dostojnym dowództwem właścicielskim stokłosy od ponad 6 lat zajmuje się nic nie znaczącą postacią Lemana wciskając się w każde miejsce, nie wyłączając kibla. Nie chcą się opamietać, bo to jest tygodnik dla najniższych umysłów, prymitywów, dupków, śmierdzieli. oni wszystko strawią co im da Heniek. |
2011-08-05 22:47:34 |
Ta opinia tu nie pasuje. Jest wątek o Tygodniku Nowym jako paratabloidalnym kiczu, czy może coś dla inteligentów. Coś jakos tak to leciało. Gupku |
2011-08-05 09:15:20 |
Przytłacza wysoki poziom toczonej w tym wątku dyskusji. Na poziomie Le mana i innych trolli. |
| nie noga cygana 2011-08-05 08:47:17 |
http://m.gloswielkopolski.pl/f/s3lyo/p3m2c/artykul.html?synd=98450 |
| Amelka Sado - Maso 2011-08-04 23:18:29 |
piszecie o tej co ma nos jak mały cygan nogę? |
| Wielka Faja Dzwoniące Naczynia 2011-08-04 18:25:15 |
może Zdunek z zamanem zajrzą znowu pod kołdrę a Sasiadka spisze protokół. |
| Sasiadka 2011-08-04 09:40:52 |
ale ja słyszałam od Krysi,ze nie miała dawno członka w pisi... |
| sexuolog teoretyk 2011-08-04 09:34:56 |
Tylko pedały by się nie gotowały na widok Krysi, co jej nic nie wisi, kiedy w szpagacie siądzie ci na klacie i grzywką* muśnie. Na pewno nie uśniesz. *owłosienie łonowe po depilacji |
| goła Krysia 2011-08-04 09:24:21 |
Jasiu od zawsze lubił patrzeć! i gotował się:) |
| Gołe panienki 2011-08-04 09:20:00 |
Gotowany Leman to jest to, co lubimy najbardziej. |
| Fedruj fedruj Zdunek, szef da ci opierunek 2011-08-04 09:14:58 |
Ciekawe, czy ten gruby obleśniak, co zeznawał przed śledczym telewizji dziennikanowego ma konkretną wiedzę, czy może widział, jak ktoś srał w lesie? Czy nie był to przypadkiem Zdunek na czatach z rozkazu głównego udziałowca i go przypiliło? Takie przypadki na służbie zdarzały się, człowiekowi w napięciu może się rozluźnić kupa i sru pod płotem Sienkiewicza. A sanepid już czyha! Z drugiej strony Barabasz potrzebuje zdjęć. |
2011-08-04 09:14:42 |
Le Man znowu się ugotował |
| dopowiedzenie 2011-08-04 08:58:12 |
Bardzo ciekawa audycja z obrazem, jak sobie mużiki i czinowniki Stokłosy wyobrażają demokrację globalną i lokalną. Naczelny mużik Dariusz Krupa - przewodniczący rady przedstawicieli pracowników - ciała w istocie rezimowego, opowiada do kamery, że nie rozumie. I to jest oczywista oczywistość. Od samego gławnego czinownika Marka Barabasza należałoby oczekiwać więcej, ale mamy mniej. Dowiadujemy się, że on ma do powiedzenia wyświechtaną i okraszoną durnymi zwrotami: tak naprawdę, w każdym bądź razie..., a więc typową kalką sierściuchów intelektu, że on nie wie za co i uważa, że nienależnie. Co taki grajdołowy wąchacz smrodu może wiedzieć poza tym, że jest to specyficzny zapach, szczególnie pieniędzy? Barabasz używa określeń, które go usadzą na ławie oskarżonych, co mu się przydarzało w przeszłości z powodu niewyparzonej mordy spotwarzacza uczciwych ludzi, ale takich co się nie podobają jego właścicielowi Stokłosie. I Stokłosa, i Barabasz przegrali procesy z Grabińskim. Spytajmy zatem tych złoczyńców, czy zadośćuczynili pokrzywdzonemu? Dla nich jest to obywatel Gie. Jest prostym kłamstwem doniesienie Barabasza o przeszkodach stwarzanych Farmutilowi. Farmutil-Pilutil nie ma pozwolenia na działalność do dzisiaj. Stowarzyszenie Ekologiczne Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej ma kilkanaście kół w całym kraju. Działalność na rzecz ucywilizowania Stokłosy i jego wytwórni smrodu jest tylko częścią aktywności obywatelskiej członków stowarzyszenia. Została wszczęta w lutym 2004 roku na wieść o zamiarze Stokłosy zwiększenia rozmiarów produkcji i niechybnego rozwoju wytwórczości smrodowej, czego część mieszkańców miała dość. To właśnie Stowarzyszenie wymusiło wprowadzenie w Śmiłowie urządzeń do destrukcji substancji smrodoaktywnych. Po zakupie przez Farmutil termooksydatora firmy Tremesa Rendering Stowarzyszenie domagało się - zgodnie ze swoimi uprawnieniami - wiedzy o technologii, w jakiej zostało to urządzenie zrealizowane, o szczegółach procesu i skuteczności działania. Ta skuteczność jest do dzisiaj problematyczna, bo smród nadal zabija w ludziach ich obywatelstwo, szczególnie w dni weekendowe, kiedy służby śpią, lub piją wódkę. Farmutil nie przestrzega zasad procesu termooksydatora zawartych w instrukcji, bo obniża temperaturę, aby oszczędzić na paliwie, bo smród mieszkańcy wywąchają, a kasa się przyda na żużel, gdzie też śmierdzi niemożebnie. Zamiast zaglądać na cudze podwórko, zajrzyjcie w swoje gacie, jakie wam tam pieczarki rosną. |
2011-08-04 08:50:46 |
FAKTYCZNIE ŚMIEJĄ SIE Z NIEJ W CALEJ GMINIE I NIE TYLKO , A SŁOWA "NIECH NAJPIERW U SIEBIE ZROBI PORZĄDEK, A DOPIERO PÓŹNIEJ BIERZE SIE ZA INNYCH" JAKŻE WYMOWNE....., A |
2011-08-04 07:47:30 |
No w koncu urządziliście bałaganiarę:) tak trzymac:) na Jołtuba dajta to! |
| Q. 2011-08-03 21:54:15 |
co w tym pięknego jełopie? to typowa barabaszowska propaganda |
2011-08-03 20:39:44 |
Pi?kny filmik na portalu tv ddziennik nowy po prawej stronce |
| Wielkopolsko ratuje się od Wielkiego Smrodatora 2011-08-03 19:28:50 |
Obecnie, kiedy już wyszedł numer, trzeba się skupić na Bugajskim. Ustalić, czy dalej posuwa rybkę U Dąbka, czy może wyhaczył jaką inną knajpę z damską obsługą. Należy się zaczaić z jakimiś dupskami gotowymi na wszystko i zrobić zdjęcie. Najlepszy by był Zdunek i jakaś dziwka z giwerą. Zainscenizować scenkę likwidacji Bugaja w obecności bladzi w mini i koniecznie bez majtek w przechyle przednio-tylnym. Tak to widzę. |
| Janek Wiśniewski padł... 2011-07-31 22:49:58 |
Janusz zginął w zamachu smoleńskim 10 kwietnia 2010. |
2011-07-31 22:43:34 |
Przecież Janusz nie wygra! |
| Ignacy Demokryt Żegota 2011-07-31 21:50:56 |
Dzisiaj obecnie w tej chwili należy zniesławić ponownie Sienkiewicz, Lemanowicz i w tle ustawić Grabińskiego. |
| pilanin 2011-07-31 20:36:01 |
Zbyhu ma cienkie szanse - poza Piłą zero głosów, a w Pile też niewiele bo Głowski pokazał jak można było rządzić naszym miastem. |
| stary wyjadacz 2011-07-31 15:30:21 |
Wygra Zbychu lub Heniu! najlepiej jakby jeden z nich zrezygnował-wtedy faktycznie drugi ma pewny mandat! bo na prawicy głosy się rozbiją! |
| idą wybory!!! 2011-07-31 13:43:53 |
Jest taki jeden niby kandydat na senatora z eselde. Zbychu mu. I on się tak rozpowiada w różnych mniejscach, że odstąpi i każe, ażeby jego elektorat dawał swoje głosy na Heńka Tadzika (1949). A ten jak wygra, to jemu da jakąś ci fuchę w którejś radzie nadzorczej, najlepiej w Łukowie, żeby było daleko od Piły zgnojonej i zasyfiałej. A Tygodnik Nowy napluje i naszcza znowu na kogoś, jak Augustyn, Kubiak, Stec, albo Sienkiewicz. |
| Demokracja a la Książę Smrodu 2011-07-27 17:47:22 |
Procedura: Podpisz listę protestu - nagroda pęto kiełbasy. Nie podpisałeś listy protestu - obiegówka i do księgowości po świadectwo pracy. Do czwartego pokolenia będą ścigani ci, co sa nieposłuszni. Wielki Smrodator - Król Flaków. |
| I ch.j! 2011-07-27 17:32:46 |
Leman był godzinę temu w sklepie po sok. Chyba do bimbru, bo nie kupuje wódki, to po co mu sok? Wyglądał świetnie, szczupły, mocny, okaz zdrowia. A to znaczy, że nic go nie boli. I ch.j! zaman chyba się skręci wokół trumny tatusia z win owocowych (Ripszton, Casablanca). |
| homeopatia czary-mary 2011-07-27 17:29:00 |
Ktoś, kto nie potrafi się zdziwić, jest burako-debilem farmutilem. |
2011-07-27 17:25:08 |
Zabolało Le Manu. Co? Ugotowałeś się? Wcale ci się nie dziwię. |
| wontroba heńka 2011-07-27 17:10:05 |
dzisiej mamy zbiorowego pluja. Harknięcie 1760 buraków z farmutilu plus rzyga króla flaków. Zasyfiałych wyrywaczy flaków. To musi być harknięcie. |
| iga 2011-07-21 16:40:20 |
czy z Białośliwia pan radny Wiesław nauczyciel to oszust ? |
| Grabowianka 2011-07-20 19:39:51 |
do Tfu! Nie rozumiem o co chodzi w sprawie p. Ani Siebyły. A w ogóle skąd to skojarzenie z tą sprawą?? przecież to nie ma nic wspólnego z omawianym na tej stronie tematem, ale z poziomu wypowiedzi widać, że nie za bardzo jest Pani roztargniona. Piszę Pani bo na 90% wiem, kto to napisał. A tak poza tym to jest Pani jedyną osobą, która w ostatnim czasie przeprowadziła się do Grabówna z miasta. Ponadto jest Pani spokrewniona z rodziną byłego męża Pani Ani więc to właśnie Pani uprawia teraz prywatę obrażając osobę, której Pani nie zna. Podkreśla Pani, że Pani Ania z domu nazywa się Barteczka, no i co z tego. Rodzinka Siebyłów (czyli teście, szwagry i szwagierki) Pani Ani to ludzie bez wstydu, nastawieni na pokaz i walkę o nie swoje!!! Nie przyznawałabym się do tego nazwiska! |
| malinowy bzyk 2011-07-15 20:56:25 |
Tu chodzi o Stokłosową. To taka blondynka, wiadomo o blondynkach dużo. |
| Tfu! 2011-07-15 00:47:03 |
" ...Ale co to za problem dla pani Anny? Jak ona powie, że pracuje, to tak jest, tylko wypłaty nie dawają. Naszły znienacka, ale zostały nagrane. Tu jest sprzeczność, ale co tam fakty dla pani Anny?... " Czy w tej informacji chodzi o panią Annę Siebyła de domo Barteczka ( nie ma się czym cieszyć), ze wsi Grabówno, w której jest sołtysem wsi Grabówno w gminie Miasteczko Krajeńskie??? Będąc na stanowisku Anny Siebyła z domu Barteczka, wybranym przez mieszkańców, działa na szkodę rozwoju swojej wsi oraz szkodę mieszkańców i rozwoju całej Gminy Miasteczko Krajeńskie. Anna Siebyła, z domu Barteczka (to bardzo ważne w okolicy) , może się domagać po przegranym procesie ze sowim mężem Andrzejem Siebyła, powinna podać się do dymisj i uwolnić wieś Grabówno od prywaty !!!! Sąsiedzi i znajomi zyskają spokój, po który z miast przyjechali na wieś! Czy Anna Siebyła , sołtys wsi Grabówno, która mieszka w budynku wybudowanym ponad 6 lat temu ma odbiór budynku mieszkalnego? Bo z naszych obserwacji wynika, że raczej nie? ...Dajcie sobie siana! Materiałów mamy dużo! Bardzo się cieszmy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! |
| Anno....? 2011-07-14 22:57:17 |
Lektura TN daje do myślenia. Chodzi o osiągnięcia medycyny estetycznej. W miarę upływu lat prostują się fałdki pani Anny. Chodzi o fałdki, których nie widać, bo są niedostrzegalne, chyba, że się zrobi trepanację i wziernikowanie. Pani Anna w liście otwartym pisze: "W dniu 14 lipca 2005 roku jedna z głównych działaczek stowarzyszenia, Krystyna Lemanowicz, mianująca się przedstawicielką Ruchu Przeciwko Bezradności Społecznej wraz z koleżanką po fachu (Marią Koper) spotkały się z pracownikiem naszego zakładu rolnego w Próchnowie, nachodząc go znienacka w domu?To wszystko - i jeszcze więcej - zostało uwiecznione na taśmie, którą mam w posiadaniu". Pani Anna przyznaje sobie w tym tekście twarde prawo mianowania ludzi jako swoich pracowników. Pan Sylwester M., który w tym zdarzeniu pełnił rolę słupa-stojaka do mikrofonu, w lipcu 2005 roku nie był pracownikiem zakładu w Próchnowie od ponad roku. Ale co to za problem dla pani Anny? Jak ona powie, że pracuje, to tak jest, tylko wypłaty nie dawają. Naszły znienacka, ale zostały nagrane. Tu jest sprzeczność, ale co tam fakty dla pani Anny? Motłoch wyborczy i zniewolone umysły tłuszczy pracowniczej muszą otrzymywać proste wytyczne: jak myśleć, jak żyć, jaki mieć stosunek, gdzie wsadzić kartę wyborczą. Potwierdzeniem konkretnych efektów wygładzania jest przekaz gazety o odznaczonych "ekoterrorystkach". Nie wchodząc w ocenę, czy to określenie wypełnia znamiona zniewagi, pochylmy się nad tym elementem tekstu, który obnaża - jak Kominowicz w kominiarce pesel - dalsze głębokie efekty zaniku sfałdowań. Otóż (red) - autor zbiorowy podaje, że w okablowaniu Sylwestra M. brali udział reporterzy: "?przyłapana na tym procederze przez reporterów Radia 100, którzy nagrali jej rozmowy z rzekomo pokrzywdzonymi?". Ja sobie nie wyobrażam aż takiej sprawności reporterów, nawet oddanych sprawie królestwa flaków i smrodu, jak Przemek - turysta erotyczny, czy drugi Przemek - amator wszystkiego, którego amatorszczyzna jest znana w skrzekliwym głosie muzykanta zawodzącego o niespełnionych w zawodzie babach z kręgu ***o-motelowego, komandosa-paparazzo zdybanego na szwendaniu się po cudzych dobrach, żeby zrobić zdjęcie patyków i kołków. Musieli być wcześniej, wiedzieć, przygotować sprzęt, okablować, zrobić: raz, dwa, trzy, próba mikrofonu. I ta pani Anna - udziałowiec Tygodnika Nowego - w prostocie swoich półkul nie dostrzega, że kopie swoich już do dna. Nie dopuszcza też myśli - w swojej prostocie - że to właśnie jej konspiracyjne inspiracje działań niby reporterskich, mają cechy przestępstwa polegającego na nielegalnym podsłuchu i publikacji w prasie i radiu. Tak działa imperium zła, kłamstwa, syfu i smrodu, którego szefostwu wydawało się, że jest demiurgiem na terenie pilskiego grajdołu, koryfeuszem, Leonardem da Vinci, a są grupą zwyczajnych patałachów nie umiejących przewidzieć skutków swojej aktywności w społeczeństwie, które jest niestety strukturą zbyt skomplikowaną dla umysłów prostych, niepofałdowanych. Stokłosa przyznaje sobie prawo do "przyłapywania" kogoś, a więc działania skrytego, podchodów, podsłuchu, inwigilacji, bo niełatwo jest przyłapać, kiedy się nie wie gdzie. Można się starać przyłapać, kiedy ma się kretów, logistykę, jak to było z nieudaną próbą przyłapania Bugajskiego w smażalni ryb U Dąbka. Kosmetologia święci podobno triumfy w wygładzaniu. 6 sierpnia 2006 trzyosobowa ekipa Stowarzyszenia była w Próchnowie, odnalazła Sylwestra M. i nagrała rozmowę, tym razem znienacka. Wyłania się z tej rozmowy obraz terroru, i to nie eko-, ale fizycznego, realnego terroru, stosowania siły i przemocy wobec mieszkańców terenów, które klan flakowo-smrodowy uważa za swoje. Wizyta 14 lipca 2005 była zapowiedziana dzień wcześniej, uzgodniona z rodziną Sylwestra M., a zainspirowali ją policjanci, którzy z racji swoich obowiązków służbowych mieli wiedzę o faktach wywożenia ludzi do lasu, zastraszania, bicia, ale nie mieli możliwości działania. Wiedza wiedzą, a dowodów brak, bo się ludzie boją wystawić nos z podwórka. Ludzie bardziej doświadczeni radzili, jak Sylwester do Pawła: jak zobaczysz tych pięciu po dwa metry, co jeżdżą terenówką, nie otwieraj tylko spiredalaj przez okno, w zarośla, jak najdalej. Paweł nie posłuchał, przyjechał dobry wuja Romuald i Paweł nie ma palca. To nagranie jest zdeponowane w miejscu cichym i bezpiecznym. Może być dostarczone sądowi na żądanie. Tekst w TN z 12 lipca 2011 zawiera tyle inspiracji, że niechybnie do maja starczy na komentarze. Od słynnej wizyty mija właśnie dzisiaj 6 lat. |
| Mistrz i Ernestyna 2011-07-13 21:58:22 |
Nic tak nie przemawia, jak dobra literatura. W wykonaniu wybitnego aktora Tadeusza Łomnickiego - postać Horodniczego urasta do wielkości i wymowy antycznej tragedii greckiej, chociaż w zamyśle autora - Gogola, miała to być komedia. Jerzy Gruza wydobył z tej sztuki cały ładunek negatywnych emocji zastygłych w korupcji, układach, sprzedajności, kupczeniu wdziękami nadobnych cór, podporządkowaniu zwierzchności. Pokazany pod koniec roku 1977 spektakl zapowiadał przełom. Tak samo jest w imperium smrodu, który trwa, mimo buńczucznych, kłamliwych komunikatów z Farmutilu. Nadchodzi czas przełomu w tej kupie ***. |
| Le Man I 2011-07-13 16:03:01 |
Czy pamiętacie rok 2010, wiec wyborczy Bronisława Komorowskiego? Obywatel Dariusz Krupa podarował kandydatowi na prezydenta książkę "W szponach władzy" (po 1 zł za zakup mięsa powyżej 50 zł w sklepach należących do Stokłosy w całym kraju, co sprawdzono na południu Polski, i w Szczecinie i w Poznaniu). Była to spisana przez Aleksandra Radka w realu Zbigniew Noska, opowieść, jak sobie Anna i Henryk Stokłosowie wyobrażają świat. Po zwycięstwie wyborczym prezydent przeczytał tę książkę. Uznał, że trzeba odznaczyć te dwie odważne panie ze Stowarzyszenia Ekologicznego Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej. I odznaczył. Należy więc złożyć Dariuszowi Krupie wyrazy wdzięczności całej załogi Farmutilu, której reprezentantem jest przewodniczący rady pracowniczej, radny gminny, poszukiwacz kupy, trocin i patyków na cudzych podwórkach, a nie szukać gdzieś w komnatach i salonach pana Wojewody objawów cynizmu, czy niedoinformowania. Zawsze w takich razach przychodzi mi obraz Antona Przeciąg-Dmuchanowskiego - Horodniczego z Rewizora Gogola, kiedy wydmuchany przez swojego brata w etosie Iwana Chlestakowa ? wydrwigrosza, wołał do podległych czynowników, których ucieleśnieniem jest Artiemij Ziemlianika ? kurator, dozorca wyznaczony przez swojego pana, wypisz, wymaluj Dariusz Krupa: Z kogo się śmiejecie? Z siebie się śmiejecie! |
| mietlica z treską 2011-07-12 13:30:09 |
Dla potrzebujących i potencjalnych lokatorów obiektu przy ul. Partyzantów 1 64-510 Wronki podaje się, że są dostępne na rynku atrakcyjne piżamki-pasiaki, łańcuszki do mydełka na wypadek, gdyby miało upaść w łaźni, a delikwent nie przejawia entuzjazmu do penetracji odtylcowej. |
| stokłosa prosta i dachowa 2011-07-12 13:22:12 |
Dla ludu prostego i skrzywionego, zdrowego i strutego podaje się informację o ekoterroryzmie: "Ekoterroryzm - prowadzenie przestępczych działań z użyciem siły lub przemocy na szkodę przedsiębiorstw, osób fizycznych lub ich grup, uzasadniane prowadzeniem przez nich działalności szkodliwej dla środowiska naturalnego". W tej definicji nie mieści się działalność pań ze Stowarzyszenia EPZN, ale za to wypowiedź w Tygodniku Nowym zawierająca stwierdzenie, że są one ekoterrorystkami ma charakter kryminalnej zniewagi w środkach przekazu społecznego (tak na wyrost o Tygodniku Nowym), a więc wypełnia całkowicie i nieodwołalnie treść artykułu 212 par.2 kk. |
| Iglica pałacu kultury w Warszawie 2011-07-12 10:20:54 |
Jedyne do obnażenia w TN (Tani Nierząd, czy Tygodnik Nowy) jest, czy u Stokłosy coś jest w mózgu, czy już tylko w worku po jajach. Chodzi o guzy nowotworowe z ciągłego wdychania "specyficznego zapachu". Bo Stokłosa chory, że strach u tych, co im "daje pracę" i syf w powietrzu i pod ziemią. A sprawiedliwość w Poznaniu, Marcinkowskiego 32; sala 110 czeka, czeka i czeka! Może się nie doczeka i Stokłosa skończy jak Werner? Nie odmawia się Stokłosie takiego końca, jak nie można było odmówić Blidzie prawa do samobójstwa. |
2011-07-12 09:42:25 |
A Utkin przyłozył znowu Augustynowi |
2011-07-12 08:47:23 |
Brawo TN obnażyli hipokryzję obu bab, które zostały przez wojewodę niesłusznie odznaczone |
| głupia fanka po 70siątce 2011-07-11 23:28:06 |
Czy są nowe informacje o sukcesach redakcyjnego kolegi Zdunka Przemysława, który wyśpiewywał ostatnio o ***ch z giwerą, a przedostatnio serwował kupy na podwórku Sienkiewiczów? |
| głos polemiczny 2011-06-30 09:46:23 |
2011-06-22 06:52:18 A ja futurystykę Le Mana. Jego stare teksty sprzed lat i zawarte w nich proroctwa jakoś się nie sprawdziły. Przy założeniu, że ten wywiad jest wysmażony przez Le Mana, a został opublikowany 2 kwietnia 2006 na i-pila przez "truten", należy nie zgodzić się z poglądem anonima, jakoby nie sprawdziły się przewidywania autora. W książce "W szponach władzy" jest informacja z inwigilacji, gdzie podaje się kiedy i co robił pewien nielubiany przez Stokłosę obywatel, właściciel samochodu, którego numery rejestracyjne podali: Stokłosa i Stokłosowa w swoim dziele. A więc pracują ekipy, badają, śledzą, podpatrują. Zmarły osobisty ochroniarz Stokłosy Leon Werner, zeznając przed Sądem Rejonowym w Wałczu w kwietniu 2006 stwierdził: przez ostatnie pięć dni i nocy pilnowaliśmy ekologów, żeby nam nie okradli zakładu. Myśl tę wypowiedział Leon Werner 6 kwietnia 2006 o godz. 11:39. A więc pilnowali ekologów. I tylko nie powiedział, czy wewnętrznych krupowych, czy zewnętrznych jeziorkowskich. Ale pewnie zewnętrznych, bo swoi kradną tak, że żaden Werner nie da rady ich powstrzymać. Proroctwo o postawieniu przed sądem, jest jak najbardziej aktualne. |
2011-06-27 18:06:31 |
Wydaje mi się, że nie ma żadnego znaczenia, czy ktoś czyta, czy nikt nie czyta. Tygodnik Nowy wychodzi, jak wszystko, co musi wyjść, kiedy strawione nie ma innego wyjścia, tylko to. |
2011-06-27 09:44:12 |
Co to ma wspólnego z tym szmatławcem, którego nikt już nie kupuje. |
| sonsiatka zpod 33 2011-06-27 00:29:29 |
twoja opinija oparta na niewiedzy jest nicniewarta. |
2011-06-26 23:35:01 |
ten nygus nierób czyściutki? nie kpij.Sama nie wierzysz w to co piszesz, a chcesz by inni uwierzyli.. |
| sonsiatka zpod 33. 2011-06-26 23:29:42 |
Proszę nie piredolić o brudności smoka, bo mój stary ma w portkach takiego smoka, że ech...! I on, ten smok czyściutki jest, pachnący, od kiedy wyleczyłam sobie zęby. |
2011-06-26 19:22:28 |
a jakies auto zielone stoi na wawelskiej brudne ja smok zaczyna sie PP 2 napiszcie o tym bo to jakiś łajdus nie myje go i dzieci się aż boją ! |
| Lukrecja Demandiac - markiza 2011-06-25 19:29:53 |
A czy ze słowa Muraflit można ułożyć Farmutil? Czy ja się mylę? |
2011-06-25 19:27:48 |
Aha, no tak. No to sorry po raz drugi. Faktycznie że... |
| przewodniczący Instytutu Pamięci Pilskiej. 2011-06-24 14:14:48 |
O ile się nie mylę, w Tygodniku Nowym był opublikowany cykl 26 nowelek pod ogólnym zawołaniem "Kulisy porażki wyborczej Henryka Stokłosy". Powinno być "...klęski wyborczej...". Pojawił się na początku roku 2006 i trwał chyba do lipca. Koncepcja tego dzieła przewidywała negatywną analizę osób zaangażowanych w działalność SEPZN. Wiedząc, że Łukasz Bromcza jest w Nowym Yorku, Natalie Yellowstone przeprowadziła z nim wywiad, żeby się dowiedzieć, jakie prądy przeważają obecnie w firmie utylizacyjnej Muraflit. Było to coś w rodzaju przeciwdziałania na podłe teksty w Tygodniku Nowym. tyle ma wspólnego. |
2011-06-22 06:54:05 |
Sorry, co to ma wspólnego z TN |
2011-06-22 06:53:11 |
Majaczenia półgłówka |
2011-06-22 06:52:18 |
A ja futurystykę Le Mana. Jego stare teksty sprzed lat i zawarte w nich proroctwa jakoś się nie sprawdziły. |
2011-06-22 00:56:23 |
lubię obłudę ekoterorystów |
| Lektura na wakacje 2011-06-21 23:34:35 |
To jest niezłe z tego wywiadu! Natalie Yellowstone: Jak myślisz czy ci ludzie, którzy zaprotestowali z tego stowarzyszenia ekologicznego powinni się obawiać? Łukasz Bromcza: Najprawdopodobniej tak. On teraz się próbuje wyciszyć, ale z podwójną siłą wybuchnie za rok, półtora jak się im będzie wydawało, że już po wszystkim, że to wszystko minęło. Ale to nieprawda. On już tam nad nimi pracuje. Już jest specjalna grupa ludzi wydzielonych, do białego wywiadu, a może i gier operacyjnych, policyjnych. Taki przykład, to te dwie baby. Pojechały do jednego naszego człowieka w Heńkowie, koło wsi Baśki. Agent je nagrał i poszło w świat. Efekt w sumie był marny. Ale się pracuje. Oni sobie nie zdają sprawy, że są inwigilowani już. To na sto procent. No i jego ekipa prasowa z naczelnym na czele. Mariusz Szubrawiec dla szefa nos by sobie odgryzł, osobiście. On wszystko, co mu stary zada napisze, podpisze, taki jest. Przerasta Zbigniewa Uszko ? byłego naczelnego o cały stadion. Już są przygotowane procesy o pomówienia, zniesławienia, mordobicia, podrzucanie fałszywek. Tego będzie pełny wypas. Tylko mam tu też problem z tym, że stary naobrażał ludzi z tego stowarzyszenia, a nawet pomówił całe stowarzyszenie. Jeśli mu zrobią jakiś zbiorowy akt oskarżenia, nie będzie miał czasu na pracę. Stary chyba się może zapętlić i nie wyrobić na rozprawy, tyle tego jest. |
| Doooobre to, oj doooobre! 2011-06-21 23:19:18 |
NY: Panie Łukaszu, rozmawiamy dzisiaj w Stanach, powiedzmy, że w Nowym Yorku, o sytuacji w Waszej rodzinnej firmie Muraflit. Szczególny nacisk chciałabym położyć na zagadnienie bezpieczeństwa i organizacji służb odpowiedzialnych za właściwy stosunek pracowników do własności. To tak na początek. Kto rządzi w tym ważnym sektorze? ŁB: Piołuniak był szefem Stoneckiego, czyli Stonecki był zastępcą odnośnie całego Muraflitu. Tam była taka scysja: Piołuniak podobno się księgową Bromczy ? mego starego - dosyć blisko opiekował. Tadziu Bromcza - tak go nazwę rodzinnie - wywalił go z zakładu pracy. Ale ten miał jakieś naciski na ojca, bo dostał pracę w Baraniorogach, czyli oni się podzielili. Stonecki został tutaj jako ochrona, a Piołuniak poszedł do Baraniorogów, czyli za Poznań. I prócz tych dwóch firm, które są obecnie jest trzecia grupa. To pewniaki, najwyższa skala wtajemniczenia, ale tylko na telefon prezesa Tadeusza Bromczy. I ona przyjeżdża i może kontrolować ich, te dwie grupy i robić tego typu rzeczy z ludźmi, a więc bić, nie bić, stosować psychoanalizę według norm radzieckich. Normalnie oni robią, wszystko to, co on sobie wymyśli. Na granicach prawa ? ojciec tak mówi - ale to jest jeszcze gorzej, to nigdy nie jest na granicy prawa. A prawo, to on. Dziś bez immunitetu, ale przyzwyczajenie robi swoje. Piołuniak wrócił po jakimś czasie, bo on ma jednak jakąś tam bazę, ma firmę patrolową Rota, czy Czujka, coś takiego. Wrócił dlatego, bo Stonecki ostatnio osłabł, jest mało wydajny. Może go tatuńcio wykopać, tak myślę, że już niedługo. Oni są pewni, bo nigdy nie są pewni, dnia ani godziny. Taki system jest, dobry. NY: Czy w tych grupach są jakieś kobiety, bo ludzie mówią o kobietach? ŁB: U Piołuniaka i Stoneckiego mogą być kobiety, natomiast w tej specjalnej grupie, tam są sami faceci. To są kaprale i inne szarże, przeważnie wysoko ponad podoficera, zdaje się, którzy gdzieś skądś z pracy wylecieli. NY: Czy wiesz o tym, że oni używali przemocy? ŁB: Przemocy używali, bo od tego są. Na pewno robili łomot dla Marka Laurowskiego. Zbili tak strasznie, że nie masz pojęcia. Jeszcze chcieli z niego zrobić ?gumowe ucho?. Stary był pewien, że się przyzna do tego, czego nie zrobił. Takie cuda się tu dzieją, w naszym zakładzie pracy. Nazwisk dwóch innych osób nie pamiętam. Był również taki Piwski, marynarz. Mówił, że ma dość morza, chciał się zaczepić na lądzie. Żona, dzieciaki, wiadomo. Był kierowcą. Kiedyś wiózł indyki. Nie zmieścił się pod wiaduktem i przyczepa się wypięła. Wzięli go na rozmówki. Przez dwa dni go lali i podtapiali w Smokowcu, gdzie tatuś Bromcza i jego brat rodzony Stefan mają stawy rybne. Na takim stawku można popływać, jak na Pacyfiku. Chłop był tak zbity, jak Chrystus na Golgocie. Odpuścił sobie. Wrócił na morze. NY: Porozmawiajmy jeszcze na temat pobić i wymuszeń. Słyszałam, że są w Kadawrzewie takie sytuacje, że ktoś kupi samochód nowy czy używany, od razu jest podejrzewany, że kradnie i ma robioną rewizję. ŁB: A jakże. To oczywiste. W naszym terenie działania nikt nie może sobie robić, co chce. Musi być porządek. Jak ktoś wyłazi ponad stan, to jest podejrzany. NY: Wiesz coś o takich sytuacjach, że rewidowali komuś gospodarstwa? ŁB: Wpadali, grupa Stoneckiego, czy Piołuniaka, albo razem i sprawdzali paliwa do ciągników rolniczych, czy na czerwonym paliwie jeżdżą, paszy czy nie mają za dużo, albo warchlaków. Przedtem byli bici, jak nie chcieli na teren swojego gospodarstwa wpuścić. Grupy zabezpieczenia zakładu, tak to nazwijmy, wchodziły ?na żywca?. Bo chłopcy czuli się bezkarnie odnośnie tych rzeczy, tych wizyt gospodarskich, niezapowiedzianych. Oni jak sobie kogoś tam wymyślili, jechali z nim ?na wydrę?. Tatuś, jeśli kogoś przyjmuje, to już z założenia ma go za złodzieja. NY: Jak on traktuje ludzi w pracy? ŁB: On jest teraz mało dostępny dla ludzi tych od obsługi bezpośredniej w zakładzie, kiedyś była garstka osób, jak ja byłem zielony i młody, to było jeszcze w miarę. A na dzień dzisiejszy on tylko dyryguje. Czyli naciski robi na kierowników, kierownicy na ludzi, to jest po prostu obóz. Obóz pracy. Ludzi się wyrzuca, nie patrzy się czy jest jedynym żywicielem rodziny, czy dzieci będą płakać, jak rzecz.. Na to nikt nie patrzy. Miałem tego dość, ale go rozumiem, a jak się zastanowić, to trzeba trzymać to wszystko za ryj, k***. NY: Czy przestrzegane są przepisy prawa pracy? ŁB: No, co Ty? ?Przepisy prawa pracy, które to nasze państwo, nasz rząd ustalił, to ustalił dla kraju i dla niektórych ludzi, a ja w swoim zakładzie pracy ustalam własne przepisy? ? tak powiedział ojciec, było to dawno powiedziane, po senatorsku. I według swoich przepisów postępował. Jeśli ktoś się postawił, od razu został zwolniony. Reszta jest cicho. Na zasadzie, że nie daj Boże się wychylić, bo od razu do księgowości po świadectwo pracy i zwolniony. NY: Zwykle człowiek pracuje osiem godzin, a jak jest u niego? ŁB: Powinien, Powinien. U niego, starego: piętnaście, szesnaście. Niektórzy kierowcy nie wracają do domu po tygodniu, po półtora tygodnia. Przyjeżdżają, robią rozliczenia, rozładunek. Rozliczali się z pieniędzy, bo kiedyś dostawali pieniądze, ale teraz jest inaczej z kasą. Trzy, cztery godziny pośpią na terenie zakładu, byle jak w kącie. W tym czasie księgowa robi rozliczenia, zapisuje. Tankowanie i z powrotem w trasę. U starego nigdy nie były przestrzegane godziny pracy. A kierowcy śpią i jadą. NY: Ile kierowca pracuje godzin miesięcznie? ŁB: Ponad 300, 320. NY: Czy byliście kontrolowani przez policję? ŁB: No jasne, że tak. Tato za wszystko płacił. Kierowcy tylko zbierali punkty. Punkty karne, nic więcej. Na głównych trasach, na gigantycznych rzeźniach jest wszystko opłacone. Nawet służby Kontroli Ruchu Kołowego w ogóle nas nie kontrolują. Wszystko jest opłacone z góry. Jeżdżą kierowcy, przecież oni wiedzą, że jadą z materiałem niebezpiecznym, powinno być na wozie przynajmniej dwóch kierowców, takie są przepisy, żeby można było pracować non stop. Nikt tego nie przestrzega. Wszyscy są opłaceni. Tylko jest napisane Muraflit wszyscy przejeżdżają. Ładunki bardzo często przekraczają dopuszczalną masę całkowitą pojazdu z przyczepą, z kierowcą włącznie. Po osiem, dziewięć ton jest przekroczony ładunek, od zawsze. Tam tego nikt nie przestrzega. To jest inny świat. On wszystko załatwia. Firma, to on. Przyjrzyj się, wszystkie samochody, autobusy, cysterny, nawet kontenery na śmieci są opisane wielkimi literami: Tadeusz Bromcza. A logo firmy? Takie zakręcone, nieczytelne, blade. Jak kto nie ma wprawy w czytaniu, a takich jest większość w naszym kraju, to nie rozszyfruje, co się kryje pod tymi splątanymi literkami. Natomiast Tadeusz Bromcza wyraźne do bólu. To się wcina w te biedne głowy na amen. Tadeusz Bromcza, koniec świata. NY: No dobrze, ale kiedy jest tak, że on wszędzie się opłaca, to czy jemu się to opłaca? Te opłacanie też ma jakieś granic, bariery zdroworozsądkowe? ŁB: Ekonomia jest taka, że jak wieziesz ładunek, którego koszt transportu, gdyby te ścierwo wieźć zgodnie z ładownością, jest dodatkowo tysiąc, a ty dajesz łapówkę dychę, to się opłaca. Tu nie ma nic za darmo. Kasa rządzi. NY: Czy prawdą jest to, że szef, jak jest, wpada do zakładu po południu i zwalnia ludzi po pijanemu? ŁB: On nawet nie musi być pijany, po prostu ma kaprys i ktoś mu się nie podoba, bo w danym czasie czegoś nie wykonuje, to on go wywala. On się go pyta:, ?Co pan robi? Na jakim stanowisku pan jest?? Na takim i takim. ?Co pan tu robi?? I jak mu się źle wytłumaczy, to po prostu mówi: ?Pan pójdzie do księgowości i pan już nie pracuje?. Jak to słyszy reszta no, to wszyscy się trzęsą i mocz trzymają albo leją po nogach, bo się boją wyjść, jak on jest na obiekcie produkcyjnym. W firmie są robione polowania na ludzi, na wyrywkowo, jak w totku: Padły dzisiaj następujące numery: taki i taki. Ojciec wchodzi i tego, i tego należy wyrzucić, pokaże palcem! Albo rozstawia, przestawia: Taki ten tu za długo pracuje, już jest za mądry. Na inne stanowisko są przerzucani, żeby nie wiedzieli, jaka jest sytuacja. Rzeźnia, to w ogóle jest historia, tam to się różne rzeczy dzieją. Nie wiem, czy są jeszcze deputaty, po tym, jak przegrał senatora? Co się ludziom daje? Są kurczaki, zielone ze spadów, płuka się w jakimś roztworze i to ma iść do ludzi naszych zakładowych, czyli na deputat. Najgorsze ścierwo zawsze jest wydawane na deputat dla ludzi. Była taka pani, dość dawno, która powiedziała: Szefie nie można tego dawać. Była kierowniczką tego działu, który deputaty wydawał, Magdalena, niziutka, jak się wjeżdża do Brodzianki, to willa zaraz po lewej stronie. Ona teraz w Tartacznie pracuje. Ona też dużo przeżyła przez to, że się postawiła. O ten deputat ją Bromcza wyrzucił. Bo ona biorąc towar na deputat brała wszystko bardzo dobre i on swego czasu wpadł i ?Co to jest? Co to jest? Co to jest? ? ma taki nawyk w wypowiedzi, że zawsze trzy razy powtarza - to ma iść do sklepu, a te pozostałości z poniedziałku - czyli te wszystkie zrzuty, które przywożą samochodami - to ma iść do ludzi na deputat?. A ona mówi ?Ja tego nie dam, bo to jest zepsute? On: ?Proszę tak zrobić, żeby to wszystko było umyte i to ma iść do ludzi, do ludzi, do ludzi?. A ona powiedziała, że nie będzie tego robiła w życiu, to jej powiedział: ?Proszę iść do kadr i się zwolnić?. Tak ją załatwił. Tu jest wiele machlojek. On jest jak Dyzma. Ja myślę, że tak robiąc osłabia ducha i siły ludzi. Przecież oni to muszą przerobić w swoich brzuchach, te toksyny i syf. Pierdzą, jak konie po świeżej koniczynie. NY: Pan prezes Bromcza trzyma zwierzynę płową. Czy tam się odbywały polowania? ŁB: Jak sobie popiją, strzelają do dzików, do wszystkiego strzelają. Swojego czasu kupił jelenia Kubę z zoologu. Kuba zaatakował Cecylię drugą żonę, moją macochę. Poszedł do domu po pistolet i zabił, tego Kubę, na jej oczach. Kórtka go trzymał za rogi i się z nim mocował. Kórtka to jest prawa ręka tatusia, ten z Oświęcimia. Jest nadzorcą, nie wiem, czy bywa, czy nie bywa, czy żyje. On między innymi rzeźnie załatwiał w Oświęcimiu. Kilkanaście samochodów było danych do roboty na tym terenie Oświęcimia. Nie wiem, czy mu wyszło, ale on, ten Kórtka chciał coś też ukręcić dla siebie. Takie mam doniesienia od moich zaufanych. Jeszcze ma syna stamtąd w naszej firmie. Samochody zwoziły stamtąd padlinę na jedno miejsce, pewnie gdzieś na polu. I tam przyjeżdżają dwa duże, nasze samochody- kontenery. Kiedyś wszystko leżało na polu, przyjeżdżał dźwig i ładował to ścierwo cuchnące, buzujące, jak świeże wino, czy wstrząśnięty browar, kapiące i kipiące zdechliną. NY:Głośno jest w tym okresie o zadołowaniu jakichś zwierząt, które popadały w czerwcu, lipcu. Jak to jest, tak naprawdę? ŁB: To, co opisujecie i macie zamiar opisać odnośnie padliny, to jest fakt. W lipcu ojciec sam pokazywał, gdzie mają zakopywać, na tym polu koło drogi, tego nie ukryje. Wszędzie leży tego ścierwa. Od lat ziemia jest struta i chora. Tymi szambami, nie szambami, padliną, sadzą ze starej kotłowni. Mimo, że jest utylizacja, szamba wylewa się na ziemię. Te wszystkie wirówki, które przyjechały ze Szwecji, Szwajcarii, czy skądś tam, wszystkie się one tutaj zapychają, a koszty tych filtrów i innych są znaczne. Jak się na wszystkim oszczędza? Na przykład; przy za niskiej temperaturze rośnie lepkość, wypadają z roztworów substancje stałe, rwą się sita i *** zimna. Prezes Bromcza ? pieprzony sknerus nie rozumie tego, przecież inżynier, a nie potrafi liczyć dalej niż do końca nosa. Taką ma perspektywę. Mimo, że są dotacje. On dotacje dostaje, tam są pewne sytuacje ukrywane, przychodzi żywa gotówka, a ścieki i tak są wylewane w pole! To jest interes! NY: Dlaczego tak śmierdzi w okolicy zakladu? ŁB: Kiedyś był zbiornik z tyłu zakładu, za utylizacją. Miał ok. 60 tys. litrów pojemności. W mieszadłach jest podawana sucha para przegrzana do napędu ślimaka. W zbiorniku, tam gdzie się przeprowadza utylizację w środku chodziło to mieszadło - podajnik, napędzane suchą parą, od 180-220 stopni. Ta para oddaje energię i się skrapla, idzie rurkami do tego zbiornika. Wracam do tego mieszadła, jest tam taki autoklaw, tam też są rurowe wymienniki ciepła. Te rurki przechodzą przez skraplacze i w tym zbiorniku dużym 60 tys. litrowym gromadzi się woda. Woda jest gorąca, prawie, że wrzątek. Tą wodą gorącą zmywa się samochody wożące padlinę. Ta woda idzie w kanał, ona na pewno nie trafia na oczyszczalnię ścieków. Lecą te trupie jady prosto do rzeczki, do kanału z pominięciem oczyszczalni. Jest też dodatkowe zanieczyszczenie środowiska. Ta woda ma podwyższoną temperaturę. Wlatując do małego strumyka zmienia znacznie środowisko, bo dyssypacja ciepła jest utrudniona w małych zbiornikach. Wracam do tego, dlaczego to śmierdzi. Swego czasu przed tym skraplaczem był jeszcze jeden zbiornik, o grubości blachy 30-40 mm i to rozwaliło z jakiegoś powodu. Czy gdzieś po drodze rurki się przytkały, ciśnienie wzrosło w tym zbiorniku, może był gdzieś wadliwy spaw? Wypadki i katastrofy zawsze są skutkiem złożenia się kilku niekorzystnych czynników. Tak musiało być i tym razem. Dość, że pi*****ęło i szczęście, że tam nie było kierowców, bo byłyby ofiary śmiertelne. To było gdzieś w 1993-94 roku. Ja byłem szczaw, ale dobrze to pamiętam. I wtedy nie śmierdziało, nie aż tak. Ten zbiornik spełniał jakąś dodatkową funkcję, coś istotnego, jakiś separator to był, czy co? Stary Bromcza stwierdził, że koszt naprawy byłby ogromny i po prostu omija ten problem. Idzie to w nocy, ten zapach - odór, który wam smrodzi w Tartacznie, jak wiatry są nieprzychylne, ze wschodu na zachód. Tylko, że sprawa wraca. Ci tak zwani ekolodzy, chociaż według mnie to zbiorowisko patałachów, jednak wymusili, że musimy instalować urządzenia, co da pewien efekt pozytywny dla środowiska, szczególnie powietrza. To kosztuje. Wtedy też kosztowało, ale świat idzie po cienkiej linii ekonomii, zysku, a z drugiej strony świat jest jeden. To stary musi zrozumieć. Ja go namawiałem na to, że należy nowy zakład tak przygotować, żeby nikt się nie mógł przyczepić. Ale on ciągle jeszcze liczy na stare układy. NY: On wyłącza te filtry? ŁB: No właśnie, k***, tatunio wyłącza wszystko, żeby oszczędzać, bo porządek jest zbyt drogi. Non stop jest to robione. Rozłącza filtry i wirówki na utylizacji i przy ściekach, koszt obsługi filtrów jest zbyt duży dla niego. To idzie tylko na pokaz, kiedy wie, że jest inspekcja i jest to włączane, a inspektorzy widzą, że wszystko jest w porządku. A jak odejdą, to idzie telefon: ?Wyłączyć wszystko?! Taka jest zasada, ale ta zasada jest z głębokiej komuny i przestaje być. Nie ma już 20 -tego stopnia zasilania. NY: Czytałeś artykuły. Czy Cię to dziwi, to bicie, obcinanie palców? ŁB: Bicie pasami i kopanie, wspomniałem Ci o tym Marku Laurowskim. To mnie w ogóle nie dziwi, bo to było i jest na porządku dziennym. Ale ludzie się bali o tym mówić. Natomiast Laurowski powiedział o tym innym, że ta sytuacja go spotkała. Jeszcze wstawiał się za paru kolegów. Czyli oni się zebrali i zaczęli sobie opowiadać. To niebezpieczne jest dla firmy, bo wygląda na związki zawodowe. Tak one się tworzyły kiedyś tam. Historia się powtarza. Nie można sfolgować, bo chwila nieuwagi i jesteś za burtą. Ta spec grupa, ten trzeci szereg, czy odwód, jak ich tam zwał, tych robotników w taki, a nie inny sposób traktowała. Taka funkcja konieczna jest i dlatego się płaci i się opłaci. Z tym chłopakiem, co mu odleciał palec, to było niepotrzebne. On nie był od nas z zakładu, tylko mieszka na terenie oddziaływania naszej firmy. Mogli tam być za pierwszym razem Piołuniak ze Sławkiem Hinduskiem ? moim przyszywanym niby bratem, który rządzi w tym miejscu. Na egzekucję pojechał sam Piołuniak, bo dwóch, to za dużo do takiej roboty, a wtedy rozeznanie było już pełne, że chłopak jest. Ja się nie podpisuję pod tymi metodami i u mnie Piołuniak by wyleciał pierwszy. A stary to uwielbia. Lać i pytać, pytać i lać! Teraz w Baśkach chyba nikt nie pójdzie kraść do gorzelni. Ta sprawa opisana w prasie o biciu złodziejaszków węgla z Chudoby, to jest stała metoda. To jest przesłuchanie trzeciego stopnia, dojrzewalnia w garażu. NY: Wracając do Marka Laurowskiego, czy było widać, że Laurowski był pobity? ŁB: Było widać? Ja osobiście nie widziałem, bo dawno to było, ale mam swoje wtyki też i oni mi donosili także o starych zdarzeniach. Mam raporty pisemne, co podają, że był pobity, wystraszony, opuchnięty, sińce na nogach, skopaną dupę. Swego czasu była jeszcze inna historia, której nie zapomnę, ktoś doniósł staremu Bromczy, że kradną paszę. Ojciec zrobił samosąd, pozamykał ich w magazynie, tam mieli dotąd siedzieć, dopóki się nie przyznają i nie wskażą prowodyra. Nie zadzwonił na policję, jak powinien, on ma swoje po prostu założenia zakładowe. Dyktuje, co mają pisać, do czego się przyznać, albo Piołuniak każe, co ma być w oświadczeniu o przyznaniu się. On nie chce, żeby coś wyszło na zewnątrz, poza zakład, bo obawia się dziennikarzy i rozgłosu. Ma być po cichu. Ale robi błędy i niektórzy mu zrobią koło pióra. W dzisiejszych czasach nie trzeba zamykać, dołować gdzieś podejrzanych, bo cię oskarżą o uwięzienie. Wystarczyłoby posadzić na korytarzu. Drzwi otwarte, ale brama zamknięta. Takie przepisy. Ja cię nie zamykam, a i tak nie wyjdziesz. Przegina stary, bo stary. Człowiek, który dostanie, a się nie przyzna, to natychmiast się bierze go i przestawia na swoje tory, proponuje mu się wypłatę na lewo miesięcznie do ręki pieniądze, bo on więcej widzi niż właściciel firmy tatuś prezes Bromcza. I go próbują jego psy przerobić na donosiciela. Takich ludzi jest wielu. Takich, którzy zostali zbici, nie przyznali się, ale w domu jest bieda i poszli na taki układ, bo się ich wtedy straszy, że będzie zwolniony i nie będzie miał nic. A niektórzy, tak jak ten Marek Laurowski, który mówił, że nie przyszedł tu żeby kraść, ale żeby pracować, a mu się wmawia rzeczy, których nie zrobił. On nigdy w życiu nic nie ukradł. To służby dały ciała, z rutyny i w ciągłej pogoni za wynikiem. Po prostu jak się nie ma wyników, to taka służba detektywistyczna, jak się to szumnie nazywa, musi się do prowokacji posuwać, żeby coś było, żeby stary sknerus widział, że się pracuje. Tak, to jest oparte na przemocy, strachu, jeden drugiego naciska, a ludzie na tym niesamowicie tracą. NY: Znaczy firma jest oparta na strachu? ŁB:. Na bardzo dużym strachu. To podstawa działania. NY: Gdyby grupa detektywistyczna nie miała wyników, to też byłaby zwolniona? ŁB: Hipotetycznie taka sytuacja jest do wyobrażenia. Ale się starają, żeby byli złodzieje. Na pewno parę osób zostało by wtedy zwolnionych. Bo oni są w tym momencie niepotrzebni. Jeśli nie ma złodziei i nikt nie kradnie, to po co taka grupa? I Bromcza ? sknerus wymienia ich od razu. Tacy ludzie nie pracują po 300 godzin. Oni są non stop w odwodzie, tylko czekają żeby się coś udało. Niektórzy chcą się jeszcze dorobić na boku. U nas trzeba iść innym krokiem do pracy, jak junak. Jak idziesz za wolno, to już nie masz chęci do pracy. Tak myślą te psy od Piołuniaka i Stoneckiego. Od razu jest naciskany. Tutaj jest wszystko na zegarek obliczane. Nie ma czasu. Człowiek, kiedy jest na linii, musi mieć zastępstwo kogoś, kto wskoczy na miejsce jak trzeba się załatwić. Nie daj Boże jakby prezes tatunio zobaczył, że idziesz, pyta: ile razy pan już był się załatwić, proszę pokazać kieszenie? Byłeś w nieodpowiednim momencie w nieodpowiednim czasie? Jesteś zwolniony! Taki reżim. NY: A choroba? ŁB: Choroba nie wchodzi w rachubę. U nas jak człowiek choruje, to jest od razu wykreślany, kasowany automatycznie. Chory pracownik, to dla nas duży kłopot, a jeszcze chory na jakieś choroby grożące długim zwolnieniem, jakieś zasłabnięcia, złamania, upadki z uszkodzeniem, wypadki przy pracy, skaleczenia. Skaleczenia w naszej specyficznej branży bardzo łatwo ulegają infekcji. Potem skutki bywają bardzo ciężkie. Taki pracownik jest prowadzony w ten sposób, by wyeliminować go i wymigać się od odszkodowań itp. Wywozi się takiego za zakład, żeby nie w zakładzie, żeby w domu, na ulicy, ale nie w zakładzie! Tak się robi, bo... Chyba, że jesteś pracownikiem z długim stażem i jesteś na takim stanowisku, że mógłbyś po zwolnieniu ojcu nabroić, to wtedy zostaniesz. Ale jeśli jesteś zwykłym pracownikiem, to jesteś wyrzucany. Żeby zastraszyć innych ludzi. To jest taki bat. Bo jeśli zwolniono kogoś, kto nic nie zrobił, a tylko źle się poczuł, to reszta ma się pilnować. Porządek musi być. Koszty zawyżają. Przecież firma, to nie ochronka. NY: Tam jest lekarz zakładowy i pielęgniarka.. ŁB: Pielęgniarka jest opłacona i tak jakby badała szczura za ogon, rusza się, znaczy żyje i następny, jesteś zdrowy, czasem nawet stetoskopu używa, ale zawsze zdrowy. Tam jest hurt zdrowotny. NY: A doktor Lew Kagańczuk? ŁB: On jest kupiony przez mojego ojca, Tadeusza Bromczę. Dla niego każdy jest zdrowy, a jak jesteś chory to musisz być zwolniony. Właściwie, to on nie leczy, tylko uznaje, że jesteś zdolny do pracy. Anemików u nas nie ma. Wybieraj. Albo choroba, albo praca. NY: A z tą padlina? To się często zdarzało, że ją dołowali? ŁB: Przecież moc przerobowa była taka a nie inna, a padlinę zwożono setkami, tysiącami ton. Jak burze były, to nie szło tego przerobić. Te zwierzęta puchły. Procesy gnilne jak się zaczną, to dodatnie sprzężenie zwrotne, to się samo napędza, nie można tego stłamsić, przyhamować. Te mokre zwierzęta, nadymane gazami rozkładowymi były zakopywane pod ziemią. I wodami gruntowymi to wychodziło i dalej będzie truło i wyłaziło. One nawet czasem same się wyflotowują spod ziemi i jak były zakopane na metr, po jakimś czasie są pod samą powierzchnią, jak nie pękną. Tylko oczywiście weterynaria, państwowa, brała pieniądze i przymykała oczy. Można sprawdzić, chyba, że jest to ukryte. We wsi Fordzianka poszły ścieki z pól wokół jeziora. Jakiś gość miał agroturystykę, wszystko umarło, wskaźniki zanieczyszczenia wody ponad sto razy przekraczały normy polskie. Facet padł, jak kawka. Procesuje się o odszkodowanie, ale prędzej wyschnie Wisła, niż sprawa się zakończy. To ciągną nasi ludzie chyba z sześć lat. Drugi raz to samo jezioro zatruliśmy dwa lata później. Wyginęły wszystkie ryby, szczególnie różanki. One są pod ścisłą ochroną gatunkową i tu może być kłopot. Wylaliśmy świeże ścieki na pole w takiej ilości, że nie zdążyły wsiąknąć i zalały całe podwórko u jednych ludzi we wsi Porodowo. Musieliśmy im wozić wodę do picia, bo studnia też była struta. Na Równołące, tam gdzie sobie wędkarze zrobili jezioro, wodami gruntowymi ten syf wypływał i zatruliśmy jezioro. Można to sprawdzić u wędkarzy. Ja nie wspominam już o jeziorze Snopcze, bo nawet mi jest żal. Ruina, gnój. Tam kiedyś sam się kąpałem. Teraz strach zanurzyć but. Do dnia dzisiejszego, rurociągi są tak skonstruowane, że wiele rzeczy, urządzeń tworzących koszty jest omijanych, co czyściejsza woda idzie bezpośrednio do strumieni. Sanepid ją bada wtedy, kiedy stary ma na to ochotę. Bo na 100% wtedy jest czysta. Wtedy wkłada do strumienia karpie, od lat tak robi i od lat ci, którzy chcą się nabrać, nabierają się. Żeby jego ludzie robili zdjęcia, że to jest czyste i prawdziwe. Ten hipokryta to tak nazywa, naturalny barometr. Jak pływają karpie, to jest woda zdrowa. Te karpie były wrzucane tylko na pokaz, jak jest wszystko pozakręcane, dla sanepidu i innych ludzi. A to jest fałsz niesamowity, ciągle skuteczny. NY: Dlaczego tak jest? Jest policja, Sanepid, inne służby.. ŁB: Policja jest skorumpowana, ludzie na najwyższych stołkach, nie zwykli policjanci, sama góra. Nawet wiemy, kto jest z agentury i go obrabiamy. NY: Brali udział w jakiś przyjęciach? ŁB: Gumowe ucha nie. Góra bywa często zapraszana na przyjęcia i polowania do jaśnie wielmożnego senatora Tadeusza Bromczy, mojego tatusia. Dokoła Kwakowa po lasach, zagajnikach można bardzo często ich zobaczyć jak leżą głową w sałatce, bo już nie dają rady więcej wypić. Wiesz, jak facet jest dla przykładu nieprzekupny, taki twardziel Chuck Norris z przeceny, bierze się go na początku na jakąś imprezę i zaczyna temperować. Żarełko, wlewamy wódeczność, a jeśli sobie nie radzi z alkoholem, to można mu zrobić ciekawe zdjęcia i wtedy przechodzi na naszą stronę. I jest taniej, bo sra w portki ze strachu. NY: Skąd można wiedzieć, że on tę padlinę tak długo zakopuje? Widziałeś to? ŁB: Tak oczywiście i wiem jaka jest procedura. Swojego czasu było tyle i tyle kotłów, bo to się nazywa kocioł, tam gdzie przechodzi ten proces utylizacji, odtłuszczania, wyciskania, suszenia itd., i tam nie można więcej zutylizować niż, jak aparaty dadzą radę. Przywoziło się jakieś 30-40% więcej padliny niż była możliwość przerobu kotłów. Zimą to wszystko jeszcze wytrzymywało. Mróz zamroził. Ale lato, było na ogół tragiczne dla Muraflitu. Jak stary widział te kupy, zwały padliny, resztek, to było hasło, grupa ludzi przychodziła i tak jak Ci mówiłem, pod lasami wszędzie dziury wykopywali i wrzucali padlinę. NY: Czyli zakopywali zaufani? ŁB: Przecież nie weźmie się żółtodzioba z placu. Oni trochę więcej dostają pieniędzy. Jeżeli coś by było nie tak, to Mikołaj Ambrożewicz mówił swoją przestrogę - przepowiednię: ?Do siódmego pokolenia będziecie prześladowani! Nikt nie będzie przyjęty na terenie zakładu i nie wiadomo czy jeszcze w obrębie Tartaczna?. Mikołaj Ambrożewicz cytuje pewnie manifest ukochanego szefa. Sam za głupi, aby coś wymyślić biblijnego. Wiem, że mój stary ukochany też nie jest za mocny w literaturze. On mi opowiadał, że jego mistrz Kowalski, szef partii, który rządził na początku województw, tych małych, jak mu ktoś podpadł, darł się na takiego: wykopię cię k*** za granicę mojego województwa i nigdzie roboty nie znajdziesz. A bezrobocie działa. To się nazywa solidarność strachu. Wszystko tu jest na strachu. NY: On ma takie układy, że może zadzwonić do niezależnego od siebie zakładu i poprosić o zwolnienie, albo, żeby kogoś nie przyjąć? ŁB: Pewnie. Jest tam grupa w personalnym, czy w księgowości, to są jakieś trzy, cztery osoby. Kiedy wydawane jest świadectwo pracy, ktoś delikatnie wypytuje, a on sobie nie zdaje sprawy: Gdzie pan idzie do pracy? Dla niego nie jest to istotne, jest zdenerwowany, panika w oczach, a one wypytują takim słodkopierdzącym głosikiem, że niby takie współczujące. To przeważnie baby są. I mają gościa na widelcu. Jak tato pomyśli, żeby komuś uprzykrzyć, to zadzwoni tu i tam, i basta. NY: Dlaczego fotografują ludzi, którzy protestują przeciwko niemu? ŁB: Te fotografie, teraz na cyfrówce wkleja się na komputery, do bazy. Kiedyś w momencie te zdjęcia były rzucane na stół. Jest grupa bardzo starych pracowników, którzy rozpoznają protestujących, jest weryfikacja. Jeśli dana osoba pracuje, to jest do zwolnienia. I na tej zasadzie eliminuje się ludzi, którzy są niewygodni, czy to politycznie, czy ogólnie za całość. NY:. Czy ludzie prezesa Tadeusza Bromczy muszą na niego głosować? ŁB: Nie zadaje się takich pytań. Nie daj Boże, jakby nie głosował taki pracownik. Ci z biur, głosują bez dozoru. Kasa rządzi. Jak się dowie czegoś nieodpowiedniego o kimś, jest wtedy mowa:?W tym momencie współpracować nie możemy, nie możemy, nie możemy?. To są jego słowa. Jest lista wewnątrz zakładu, leży na dyżurkach. Kierownicy działów roznoszą i każdego po kolei wołają z dowodem osobistym i muszą się wpisywać i podpisywać własnoręcznie. Te listy są pożyteczne w różnych konfiguracjach. Można tym manipulować, jakieś poparcia, albo protesty. Wpisują też osoby pełnoletnie z rodziny. Tak to u nas jest zorganizowane. Służby wewnętrzne analizują gdzie ile było oddane na tatę, jaki odsetek i wnioski, czy przypadkowo nie za mało. Dobrze jest. Myślałem, że sam będę z tego brał przykład dalej, bo też uczestniczę we władzy gminnej. Stary Bromcza jest już stary. Ale na razie jestem tu. NY: No, ale samo głosowanie jest tajne. ŁB: Ale większość tych ludzi w komisjach wyborczych to ludzie nasi, oddani pełni wiary i nadziei. Oni tam pilnują. A ci wyborcy nie wiedzą, że nikt ich nie widzi. Myślą, że widzi. NY: Czy to jest możliwe, że ma dostęp do spisów wyborczych w danej gminie, czy miejscowości i jeśli nie uzyska wymaganego procentu głosów, który wynika z tego spisu to zapowiada, że nie będzie skupował świń od rolników w tym miejscu? ŁB: Świnie to sprawa drugoplanowa, bo świnie zawsze jednak ktoś kupi. Może być taka sytuacja, że będzie wymiana sołtysa, to popycha swojaka. Jak on nie ma żadnego wpływu na ludzi, grozi, że przestanie dotować szkoły. Bo to jest takie mydlenie oczu z tymi dotacjami, koloniami w Kadawrzewie dla dzieci z ubogich rodzin. Ja osobiście tych ludzi widziałem, te biedne dzieci. Woziliśmy je naszym autobusem i wiem jak to jest. Oni się cieszą. Dzieciaki na luzie. A kasa z agencji do kasy. Czysty szmal. NY: To znaczy jak? ŁB: Bierze się te dzieci, z tych domów biednych. Kolonie dla tych dzieciaków to jest luksus, a dla starego, żeby to ładnie było opisywane w gazecie, ładnie wyglądało z pozycji czytelnika jest ważne. Jak się kolonie kończą, to dziecko dostaje dobrą paczkę i co taka rodzina może o panu Tadeuszu Bromczy powiedzieć? Wziął dziecko i się zaopiekował, i dał paczkę. Tak ludzie są kupowani. Tak kupowane są głosy. I to na wioskach robi wrażenie. To jest mydlenie oczu, bo w naszym zakładzie nie ma nic za darmo, a pieniądze z agencji dostawał cały czas. NY: Nikt z Muraflitu nie chodzi już od dawna do baru Dolores. ŁB: Tak, bo ukochany tatunio powiedział swego czasu, że jak kogoś zobaczy, że z tego baru wychodzi, to jest zwolniony. To było już od dawien dawna. Celowo to robi, żeby zniszczyć tę Dolores. Zbił tak ceny w naszym barze na rogu, do absurdu. Przecież tam piwo za grosze można kupić. Ona musi wszystkie podatki, opłaty robić, za ziemię i inne. A my gdzie mamy niesamowitą liczbę obiektów u siebie postawionych, nie płacimy podatków. Stary lis nie płaci nic. Tak wystraszył tutaj wszystkich ludzi w Kwakowie, w gminie. Ze wszystkiego zwalniają go, bo jak nie, to: ? 500 ludzi wyślę na Kuronia, na Kuronia, na Kuronia?. Tak im powiedział i to działa teraz i zawsze i na wieki wieków. Proste rozwiązania są najlepsze, a bezrobocie jest proste. I czemu ona płaci, a Bromcza nie? Też by się mogła rozwinąć. Tej Dolores podkłada kłody ze złości. Zawzięty jest, jak rosomak. NY: Powiedz, dlaczego ludzie, których Pan prezes Bromcza przywozi, kiedy protestują inni, są w stosunku do nich agresywni? ŁB: Jest pewna grupa ludzi, jak w Kwakrowie w sierpniu, z grupy detektywistycznej, przebrani za robotników. Aktyw robotniczy ha, ha, ha! Przeważnie przyjeżdżają na bombce i drobnej zagryzce. Są rozdrażnieni, jak to chłopy po za małej wódce, zawsze jeden krok od mordobicia i są niekulturalni, chamy po prostu. Tak też było i z tymi dziennikarzami. To mogli też być ci, co montowali naprędce te znaki zakazu, szlaban. Bo tam żadnych znaków nie było. Nie było, bo teren nie jest nasz, prywatny. Faktycznie reporterzy mogli tam wejść, bo nie było żadnych zakazów, tablic. Montowali płotek i znaki, jak już dziennikarze byli na tym terenie. Wyrabiali się na drugą bombkę, na drugą nóżkę. Tu często jest tak, że wódka rządzi. Ale cwaniak nie przewidział, zadarł z pisarczykami, i przerżnął, i narobił sobie do butów. Nie chciał ich wypuścić, bo niby musi dezynfekcję przeprowadzić. To był błąd, bzdura. To zmierzch starego Bromczy. Sytuacja go przerosła, zdurniał w tym Senacie. Zagubił miarę. Taka jest moja ocena, ale on nikogo nie słucha. Trzeba go spacyfikować. Dlatego tu jestem z daleka i myślę. NY: A takie dezynfekcje są rzeczywiście przeprowadzane? ŁB: Nigdy w życiu tam żadnej dezynfekcji nie było. Ja miałem dezynfekcję ostatnio, jak mi zakraplali azotan srebra do oczu po urodzeniu. Dość dawno to było i nie w Muraflicie, ha, ha. Jest to tylko robione jak przyjeżdżają służby sanitarne. Sanepid wie o wszystkim, bo tam spływa tysiące skarg, dzwonią kierowcy, pracownicy. Ale Sanepid jest kupiony przez niego. NY: Czy widziałeś ważne osoby na polowaniach i przyjęciach? ŁB: Oczywiście. Był zastępca komendanta i sam komendant. Polowali w kole z Kwakowa, pili i omawiali swoje sprawy, które ojciec może przeskoczyć, które nie. Tadziu nie rób tego, rób to. Byłem na tych polowaniach i wiem. NY: Czyli mu doradzają? ŁB: Oczywiście. Doradzają mu, co ma robić, czego nie, bo pewnych rzeczy nawet my nie przeskoczymy. Ba, zaczynają się nami interesować. To jest wąska grupa osób. Widziałem. NY: Czyli to, że policja tak łagodnie postępuje, to nie jest przypadek? ŁB:To nie jest przypadek, jasne, że nie, do Sanepidu włącznie. Oni się naradzają jak zrobić żeby było dobrze. Stary się nawet nie interesuje. Oni się starają, bo inaczej nie dostaną pieniędzy. Tato sobie poradzi, a oni nie. On z takiego założenia wychodzi. Takie są zasady. NY: Człowiek zajmujący poważne stanowisko w służbach powiedział mi żebym nie wierzyła, że jakikolwiek urzędnik z terenu Wielkopolski stanie przeciwko Tadeuszowi Bromczy. ŁB: To prawda. Może powiedzieć wszystko incognito, ale nie przed kamerami, bo się będzie bał, bo straci wszystko, do siódmego pokolenia nikt nie dostanie dobrego stanowiska w obrębie jego wpływów. A i tak my się dowiemy, kto: po relacji, z jakiego poziomu i z którego działu, czy z urzędu. Nasi też działają. To jest taki zespół windykacji, który prowadzi tych ludzi na liście, oni są już zawieszeni w próżni, będzie się ich eliminować. Urzędnik jest złożony w największym odsetku z pychy, plus strach, plus leń. Te trzy wektory w przestrzeni dają wypadkową, konformizm. Jak dostanie jeszcze w łapę pieniądze, nie wychyli się. To mi uzmysłowił ojciec. Zobacz, starosta Tartaczna wszystko miał na widłach w sprawie kopalni żwiru w Porodowie. Nie ruszył suchym dupskiem. O czym tu mowa? NY: Czy w tych jego służbach byli funkcjonariusze byłej SB? ŁB: Tak i najprawdopodobniej są do dzisiaj. Wysokiej klasy specjaliści od mieszania w szambie ludzkich przywar i błędów. Jak nie mają wyników to się do prowokacji posuwają. Moje gumisie składają raporty na mój użytek. Nie jestem naiwny. Od początku firmy robi się przecieki kontrolowane, prowokacje i podpuchy. Wrzucić kierowcy na pakę 20 litrów paliwa i go skontrolować, wiązkę parówek pod siedzenie i kipisz. To ojciec kocha widzieć. Czasem myślę, że to jakiś obłęd jest z tymi zagrywkami. Wyobrażasz sobie, co taki kierowca ma zrobić, jak on nawet nie wie gdzie jest, zalatany, nie wie czy odebrał kartę, czy już wraca z pracy, czy już właśnie wyjeżdża na trasę? I jedzie, bo chce dotrzeć, chce zarobić i się utrzymać w robocie. Bo wisi bicz i co chwilę dyspozytor dzwoni: Gdzie jesteś? NY: Miałeś takie sytuacje? ŁB: No jasne. Ja przechodziłem wszystkie działy w naszej firmie. Gdzie jesteś? To było podstawowe pytanie do kierowców. Krótki oddech, nie dać wytchnąć. Przecież wiemy, o której wyjechał, można to sprawdzić w karcie, na komputerze, ale on musi czuć troskę szefa na całej trasie. NY: Te wrabiania w jakąś kradzież, to wyjątek, czy standard? ŁB: Takie rzeczy są na porządku dziennym. Służby próbują zatrzymywać, straszyć, nawet na drodze gdzieś w kraju, wrabiać kierowcę, tylko żeby przeciągnąć na swoją stronę. Kierowca dużo wie, bo to są ludzie w wąskim gronie i się przed tymi pitbullami chcą bronić. A i w samej załodze są oddane krety, albo jawne szuje, jak Mariusz Krypa, patologiczni kłamcy, jak Salomon Karabasz od kontaktów z mediami. Pełna kontrola. NY: Czy zdarzają się sytuacje, gdy pracownicy Muraflitu na wysokich stanowiskach mają kogoś z rodziny w instytucjach publicznych? ŁB: Jakby się tak przyjrzeć pracownikom wyższym rangą, to jest wśród nich wielu takich, którzy są powiązani rodzinnie. Szczególnie synowie sołtysa ze Kadawrzewa, córka też pracuje u nas w Muraflicie. Ojciec gwarantuje im pracę a oni mu robią ochronę. Kierownictwo o tym wie. On też wie, że my wiemy. I to są dziedziczne stanowiska, bo to są rodziny pewne, nie zdradzą nas. I zatrudniamy ludzi z ?Narewki?, Mikołaj Ambrożewicz, Henryk Rom, Bardak, Małgosia, osobista sekretarka, Rządna. Wszystko to są klany. Zwykły śmiertelnik, jakiś przechodzień nie ma prawa się dostać do nas, do strefy, gdzie podejmowane są jakiekolwiek decyzje, już od niskiego szczebla. Ludzie od decyzji są sprawdzeni, przede wszystkim pod względem lojalności, wierności wobec prezesa i naszej rodziny. Jest tak, że jakby Cecylii stanął samochód, to by go pchali ze dwadzieścia kilometrów. Tacy są u nas ludzie. Uważamy, szczególnie teraz, po tych artykułach i zadymach w Kwakowie, na stadionie. Każdy, jak się przyjmował, to swoje dane musiał zostawić i stary, a też i ja sprawdzałem na policji, a teraz jest jeszcze dokładniej. Kto to jest, kim byli jego rodzice, do takich pytań już dochodzimy. Raz kiedyś mój ojciec po dobrym drinku nadał mi taką poufną informację - marzenie, że widzi mu się ankieta, jakie były na paszport, kiedyś, za dawnej komuny. Rodzeństwo, gdzie pracują, wykształcenie, karalność, kiedy się przeprowadzili, gdzie robili, jak mają męża, żonę, to też z tej strony, skąd są, czy chodzą do kościoła? Mi się wydaje, że to jest już gruba przesada. Szkoda czasu. Ale jemu nie przemówisz. Wkurwi się i *pie***. Jakuza. NY: A zwykli, szeregowi pracownicy? ŁB: Ojciec uważa, że dla niego najkorzystniej jest zatrudniać byłych mieszkańców wsi po PGRach. Z miasta się niewiele osób bierze, bo są niebezpieczni. Natomiast z wiosek, to jest w 70-80 % pewny, że to są odpowiedni ludzie, łatwi do sprawdzenia, będą pracować za przysłowiową kromkę chleba, bo tam ludzie są biedni. Pracują za jakieś 600 zł i deputat, ten, co wiesz, a deputat to są jego pieniądze, bo nie trzeba tego utylizować. Chwała mu za to, że zatrudnia, ale, za jakie pieniądze. Pracują za niegodne pieniądze, często po 12-14 godzin. I dostają po 650-700 na rekę, są takie zespoły co tyle zarabiają, bazują też na tych z OHP. Firma ich zatrudnia, tych z OHP, płaci im najniższe stawki, a za to jeszcze dostaje pieniądze urzędu pracy. Oni są prości ludzie, nie mogą się obronić. U ojca w biurze, pamiętam, za komuny była cała trójka, wisiały portrety, Lenin, Marks, Engels. Czytał ich książki, te kapitały, manifesty, państwo a rewolucja, dzieła wybrane, czy zebrane. Ja teraz wiem jak jego mózg pracuje, żeby złapać tych ludzi i przekonać do roboty za kromkę chleba. Tak jak Stalin i Lenin, a raczej Stalin z Berią. I on taką parę chciał stworzyć ? Mikołaj Ambrożewicz - kapo i Henryk Kórtka - nadzorca. Tylko, że Mikołaj jest za bardzo wystraszony, cykor. NY: Jak to wygląda w praktyce, to zagospodarowanie zwrotów? ŁS: U nas się żadnych zwrotów ze sklepów nie utylizuje, tylko się je myje wyciera, ściąga flaki czasami, jak już jest bardzo zepsute, wrzuca to kutrów, miele i wrzuca do kiełbas mniej gatunkowych. To jest procedura non stop wykonywana do dnia dzisiejszego. Jest grupa ludzi, bardzo zaufanych, którzy zarabiają ok. 3000- 3500 zł miesięcznie. 12-13 osób i te zrzuty się wrzuca w inne drzwi. Oni przyjeżdżają na określoną godzinę, w zależności od potrzeb. Umawiają się na zrzuty. Zrzuty z piątku na poniedziałek wchodzą z samego rana, bo ze sklepów trzeba zebrać, a otwierają o 9, wstawiane są do chłodni, grupa przyjeżdża ok. 14-15. Te krakowskie kiełbasy są wycierane, natłuszczane olejami, z powrotem do wędzarni wrzucane na krótko, do solanki i z solanki wychodzą cacy cudeńka. Ale są też tanie, co jak przekroisz to są zielone, wewnątrz, to po prostu są wrzucane do kutrów, tak się robi. ?Nic tu się nie może zmarnować, drodzy Państwo!? ? to są senatorskie słowa, ważne, państwowe. Ja tego nie pochwalam, ale nie ma jak się oprzeć tatuśkowi. Oszczędny jest. To nawyk. Są grupy zaufana, nie można tam wejść. Byle kto nawet nie zamarzy o przejściu obok tajnego miejsca, choćby z zawiązanymi oczami. Jak zakazane miasto u chinoli w Nowym Yorku, Chinatown! Tak samo jest z grupami do kopania padliny na utylizację naturalną. Jest ścisła kadra do tych spraw. NY: Jak myślisz czy ci ludzie, którzy zaprotestowali z tego stowarzyszenia ekologicznego powinni się obawiać? ŁB: Najprawdopodobniej tak. On teraz się próbuje wyciszyć, ale z podwójną siłą wybuchnie za rok, półtora jak się im będzie wydawało, że już po wszystkim, że to wszystko minęło. Ale to nieprawda. On już tam nad nimi pracuje. Już jest specjalna grupa ludzi wydzielonych, do białego wywiadu, a może i gier operacyjnych, policyjnych. Taki przykład, to te dwie baby. Pojechały do jednego naszego człowieka w Heńkowie, koło wsi Baśki. Agent je nagrał i poszło w świat. Efekt w sumie był marny. Ale się pracuje. Oni sobie nie zdają sprawy, że są inwigilowani już. To na sto procent. No i jego ekipa prasowa z naczelnym na czele. Mariusz Szubrawiec dla szefa nos by sobie odgryzł, osobiście. On wszystko, co mu stary zada napisze, podpisze, taki jest. Przerasta Zbigniewa Uszko ? byłego naczelnego o cały stadion. Już są przygotowane procesy o pomówienia, zniesławienia, mordobicia, podrzucanie fałszywek. Tego będzie pełny wypas. Tylko mam tu też problem z tym, że stary naobrażał ludzi z tego stowarzyszenia, a nawet pomówił całe stowarzyszenie. Jeśli mu zrobią jakiś zbiorowy akt oskarżenia, nie będzie miał czasu na pracę. Stary chyba się może zapętlić i nie wyrobić na rozprawy, tyle tego jest. NY: Miałeś do czynienia z ważnymi gośćmi? ŁB: Od czasu do czasu na polowaniu tak. NY: Kogo? ŁB: Nazwisk nie znam, a jak znam, nie powiem, ale wiem że to byli policjanci, ludzie z ministerstwa, pani Gryczka z magistratu z mężem na przykład była parę razy zapraszana. Prezydent naszej metropolii Gładyszek to nie, bo on się w pewne rzeczy nie bawi. Nie wiem czy jest mniej przekupny, czy nie? Stary Bromcza jest w jego opinii osobą nieczystą, od której w każdym momencie śmierdzi jakimś fałszem. Tym razem to metafora. Takie mamy informacje z jego otoczenia. Wszędzie mamy ludzi. Dlatego się nie dostawia do konfidencji. NY: Działalność na taką skalę wymaga wsparcia kredytowego, jakichś pożyczek, szybkich pieniędzy obrotowych, na krótkie terminy?... ŁB: Stary, kiedy załatwia kredyty z banku, ma wsparcie w układzie. Na przykład kiedyś pracował u nas Oparski, były wojewoda tartaczyński, był dyrektorem ekonomicznym Muraflitu, miał układy w banku przy Ostrowitej i on naciski robił na dyrektorów banku, to byli jego ludzie. Gdy nasz zakład tracił płynność finansową, ten załatwiał pożyczki, kredyty, różnymi drogami. Bank wiedział, że pan prezes Bromcza jest zrujnowany w danym momencie? i bank wiedział, że pęknie, bo jak dyrektor się stawiał, to był kasowany, z góry. Taki walczyk trwał 2-3 tygodnie: z odprawami, świadczeniami. Oczywiście, ale on nie znajdzie pracy nigdzie. Eliminacja. Temu Oparskiemu, to tato Bromcza uratował tyłek, bo za nim komornicy chodzili, tak mówią. Zawsze coś za coś. A taka pani Madzia Koralewska, co teraz w hotelu pracuje. Była osobistą sekretaraką i trzeba było ją gdzieś ulokować. Ciepła posadka, i tam Oparski ma wejścia. Ale też jest pożyteczna. Tam się dzieją ważne rzeczy. NY: On molestuje te kobiety? ŁB: Nie wiem. One chyba same muszą chcieć. Ja z oczywistych powodów byłem omijany w tych sprawach majtkowych, że się tak wyrażę obrazowo. Widziałem czasem o niezwykłych porach znane mi panie o wysokim udziale atrakcyjności w ogólnym rozliczeniu, kobiety jego, ale byłe, byłe sekretarki, czy przyjaciółki. Ja nie przywiązywałem wtedy wagi damsko - męskiej do tych wizyt. Ale teraz jestem już ?duży? i kojarzę w przeszłość. Kiedyś się natknąłem na scenkę, jak wysyłał kierowcę: ?Jest taka sytuacja ? mówił - przywieź mi Madzię o 1szej w nocy, bo muszę dokumenty sprawdzić.? Dokumenty! Stary Bromcza i dokumenty o pierwszej w nocy, chyba naklejki od flaszek z wódką i pudełka po kondomach. Tam jest nakaz, proszę mi przywieźć tą i tą osobę. Są osobiści kierowcy, zawsze na dyżurze. Kierowca siedział obok detektywistycznych na portierni, jakby się tam jakiś wypadek zdarzył na terenie zakładu, żeby zawieźć do szpitala. Zawsze był taki dyżur i chyba jest i teraz To są pryszcze, obyczajówka. Wracajmy do spraw zasadniczych. Była stara kotłownia, która miała specjalne zbiorniki, które zbierają sadzę, żeby nie szła w środowisko. To te wszystkie worki, to jest specjalna utylizacja tych wszystkich odpadów, tam są siarczki i inne związki. To wszystko wysypywano na pola. Ziemia jest skażona jak po bombie atomowej. Dziś kotłownia jest na gaz. NY: Dlaczego wysypujecie tę mączkę na pola? ŁB: No, bo koszt prawidłowej utylizacji tej mączki jest bardzo drogi. Tak naprawdę, trzeba by było wchodzić w porozumienia z chłopami, żeby u nich wysiać i zaorać, jako polepszacz. To by było po sprawiedliwości i z pożytkiem dla gospodarki, rolnictwa. Można sobie wyobrazić poprawianie struktury gleby na dużo większym obszarze, jak mówię z pożytkiem dla kraju. Ale stary nie będzie się ugadywał z chachmętami na trzech, czterech hektarach. Będą się z nim bratać, rękę podać. To według starego jest chłam gospodarczy w rolnictwie. Przyszłość jest po jego stronie, wielkie obszary, wielki rozmach, gdzie okiem sięgniesz: wszystko moje, wszystko moje, wszystko moje. Bez tego proszenia chłopów, co by zaraz stawiali warunki, są czyste pieniądze, które pozostają w sakiewce, a bakterie i robaczki i tak to *pie***ą ? mówi stary Bromcza ? mój stary. NY: Czy to jest możliwe, że jest rozsypana dlatego, żeby ukryć fakt zakopywania tych odpadów poubojowych, bo tak się mówi. Jest wiarygodna teoria, polegająca na tym, że poprzez rozsypywanie mączki pan Bromcza ukrywa fakt zakopywania odpadów, bo można wyliczyć ile mączki produkuje się z kontenera odpadów i ta mączka powinna być. A można ją rozsypać jako polepszacz i wtedy już nikt nie sprawdzi, czy ona faktycznie została wyprodukowana czy nie. ŁB: Oczywiście, że tak. Odpady z produkcji w zakładzie są raczej rozliczane. Natomiast te zwożone z małych ubojni są minimalizowane, aby obniżyć koszty produkcji. Starego nie interesuje ile dana rzeźnia bije. Bo mógł sprzedać kopyta na żelatynę komuś i tę wagę się obniża, bo załóżmy 10 kg odpadów poubojowych, dany procent idzie na wodę dany na coś innego i to idzie na śmieci. Tego nie ma. Z dziesięciu ton robi się sześć ton do produkcji. Te cztery tony są rzeczywiście, ale są rozliczane jako zanieczyszczenia. Wszystko jest zaniżane. Te cztery tony nie są utylizowane, ale oficjalnie tego nie ma i to można wyrzucać np. na pola. W skali miesiąca wychodzą tysiące ton. I to już nie jest przerabiane, utylizowane tylko wyrzucane, a w papierach jest i tatko dostaje na to pieniądze. Za to, co nie zostało zrobione. Wszystko można sprawdzić. Tylko trzeba wiedzieć gdzie kopać. Nad wieloma dziurami są wybudowane obiekty. Na padlinie są wybudowane obiekty naszej rodzinnej firmy Muraflit. NY: Czy jest w okolicy jakieś ?źródełko szczęścia?? ŁB: To szydera. Źródełko szczęścia, ha, ha! Była swego czasu padlina składowana po lewej stronie, wielka góra padliny! Sanepid przyjechał i kazał to zlikwidować. Dali nam na to 2-3 tygodnie. Pomyśl dziewczyno: trzy tygodnie wożenia! To jest miejsce w głębi Muraflitu, w pobliżu placów manewrowych. To jest obecnie dużo większe. Musieliśmy wszystko wybrać i to zostało wywiezione na Równołąki. Wtedy tam jeszcze nie było jeziora. To było wysypisko i tam to wywozili nasi transportowcy, tą padlinę, spychaczem rozgarniali i przesypywali żółtym piaskiem. I podejrzewam, że tak jest do dnia dzisiejszego. Przez te dwa tygodnie nie zdążyliśmy wybrać. Stary zadzwonił i przyjechali za miesiąc na sprawdzenie. Kazał zrobić staw i fontannę ? źródełko szczęścia. Ludzie dla zadymy wpuścili karpie. One tam pływały jak przyjechali kontrolerzy. A po dwóch dniach już pływały do góry brzuchem. Sanepidowi się podobało, wszystko było w porządku. Tak zawsze jest. Ja Ci powiem jedną rzecz, zwróć uwagę gdzie mieszkają, czym jeżdżą i co mają ludzie z sanepidu, ci ze średniej półki, którzy niby mało zarabiają. NY: A ścieki? ŁB: Swego czasu dozorowałem wywóz ścieków, także na Równołąki. Byłem zły. Nie podobało mi się to. Ale stary naciskał i nie chciał słyszeć o innych propozycjach. NY: Tylko na Równołąki? ŁB: Swego czasu na Równołąki i też tatrą do Longowej, do oczyszczalni ścieków. Nie wszystko oczywiście, bo oczyszczalnia by tego nie przerobiła. Wiele rzeczy wyrzucało się na wysypiska. Jest takie wysypisko, po prawej stronie jak się wjeżdża do Kadawrzewa od strony zachodniej. To jest prywatne wysypisko, osobiste, tam nic niby nie wolno rzucać. A jest grupa ludzi, która tam wszystko wyrzuca. Tam jest szczecina, pióra, prawdopodobnie jakieś beczki z przeterminowanymi herbicydami, czy pestycydami, już teraz nie pamiętam.. To jest ogrodzone płotem. Tam jest to wyrzucane, nie utylizowane. A za to wszystko Muraflit pobiera pieniądze. NY: Czy myślisz, że ta aktualna sprawa zakopywania padliny będzie zatuszowana? ŁB: Mnie to nie dziwi, że tej sprawie pewnie będzie ukręcony łeb, bo ten stan zagraża wiarygodności naszego kraju w handlu międzynarodowym. Jest możliwe, że jednak się w rządzie tak ustawią, że wskażą: to tylko Bromcza jest zapowietrzony. To jest dla nas groźne i może nas położyć. Dlatego musimy atakować. Nie będzie łatwo. Jeśli się dopatrzą, a są takie trendy, przez tych ekologów nagłośnione, o niezgodnościach w projekcie i pozwoleniach na nowy zakład, to na mur, zamkną nam firmę. W kraju teraz jest, jak w Stanach siedemdziesiąt lat temu. Wszystko już było. Pracowałem tam tyle czasu i widziałem różne rzeczy. Wiem, co było za komuny już zmierzchowej, i co jest teraz. Mi się zdaje jednak, że stary przegiął. Przegiął z telewizją i teraz zbiera kości własnej głupoty. To będzie bój i stary może pęknąć, ma chorą wątrobę, dostaje na łeb. W ogóle, to wrak, pijak i brutal. Nie mogę mu zapomnieć. Jestem już gość. A ten mnie leje czasem, jak pętaka jakiegoś. NY: Jak to było możliwe, że prywatny przedsiębiorca załatwiał sobie dostawę samochodów ciężarowych? ŁB: Przez ministra Pieska. Stare czasy, nie mam pełnej wiedzy. Ojciec sam mi opowiadał. Jeździł, kupował auta, kombajny i inne urządzenia. Wszystko było kupowane przy poparciu ministra Pieska. Pieniądze miał, ale wtedy nie można było nic kupić, więc ?załatwiał? wszystkie urządzenia. I tak się kupuje do dziś. Dziś jak się pieniądze posiada to można kupić wszystko, ale stary Bromcza ma taką zasadę, że na raty. Bierze większą partię i pozostawia zakłady Muraflit na takim wyhamowaniu, obciążeniu. Nie przetłumaczysz, że można inaczej. NY: Czy znasz takie przypadki, że prezes Bromcza podpisuje umowę na dostawę czegoś, potem bierze towar jakikolwiek i nie płaci, a firma pada? ŁB: To należy do normalnych zajęć, to jasne, że takie sytuacje miały miejsce. Firmy, które sobie ojciec upatrzył, przygotowywał do upadku. Spec grupa pracowała, wyznaczeni byli likwidatorzy, jeden tu w Tartacznie, na Brusa mieszka. Celowe zagrywki były robione. Żeby kombinator Bromcza kupił jakiś zakład i jeśli produkcja w tym zakładzie nam się opłacała, to ten zakład zostawiał przy sobie, jeśli nie, to do piachu. Masz przykład Tłuste, Prądek, Kacuń i inne ościenne PGRy, te firmy wziął, że niby będziemy inwestowali, a z chwilą gdy się produkcja nie opłacała, to przeprowadzało się likwidację firmy. I braliśmy sprzęt, nawet rury, jakieś złomy, cegły, kratownice, nic nie zostawało po takiej firmie, wszystko zabrane było, wzięliśmy to, co było możliwe do zdemontowania. Tak było też w Michałowicach, gdzie zniknął Zakład Usług Technicznych. Wszystko wywieźliśmy, także trylinkę kazał ojciec, żeby likwidator zerwał. Tylko komin został. Stary często nie płacił firmom za kupiony towar. Na przykład w Chudobie Muraflit kupił węgiel od spółki Mitel i nie zapłacił. Dopiero komornik wyrwał staremu kasę spod dupy. Firma, mała firma i tak padła. Ile ci ludzie musieli mieć zgryzoty, pretensji. A kopalnia: oddawajcie forsę! Tak robi pan prezes Bromcza. NY: Czyli, jeżeli prezes ma ochotę na jakiś zakład, to podpisuje z nim umowę na dostawę czegoś i.. ŁB:... i nie płaci. Zakład traci płynność finansową i jest po zakładzie. To jest normalna procedura, która trwa od dłuższego czasu. Ale tego nie znajdziesz w dokumentach, bo jest dobrze rozpisane. NY: Czy możliwe jest, że Sławomir Hindusek dowodzi tą grupą detektywistyczną? ŁB: Nie wiem, to możliwe, bo to jest cham. Ja go nie cierpię. Ani mi on brat, ani swat, tak się wypowiem górnolotnie. On traktuje ludzi przedmiotowo, on nic nie umie. Ja mam chyba coś po matce, która jest inteligentna. Jest lekarzem. Jest zajebiście ciężki układ. Są synowie pierwszej rodziny, prawdziwi. Stary Bromcza ich wszystkiego uczył, jak się pracuje na każdym stanowisku. Ale jest też synek Hindusek, doktor od spraw niepotrzebnych, burak i cham. On nic wie, nie rozumie. Jest gwałtowny i nieodpowiedzialny. Zabiłby gościa bez mrugnięcia okiem. Jego matka, Cecylia mu kupiła ziemię za Chułczowem, stadninę koni i dużo ziemi. A Tomek jest cienki. NY: Można powiedzieć ze prezes Tadeusz Bromcza wyciągnie pieniądze z kamienia? ŁB: Dokładnie tak. On się nie liczy z niczym, jeśli zwącha pieniądze, ma być załatwione, idzie po trupach, żeby załatwić. To go napędza, nie rajcuje, napędza. Potrafi wjechać do firmy razem z bramą, jeśli uważa, że może zarobić. Czasem mu nie wychodzi. Obrywa też po ryju, jak to się odbyło w Nafcinie. Tato ładnie wygląda na zdjęciach, wewnątrz drzemie w nim diabełek, duży diabełek. To nie jest człowiek. NY: Czy to jest Tadeusz Bromcza, czy ludzie, którzy go otaczają, podpuszczają, sterują? ŁB: Ależ. Gdzie on by się dał sterować? To jest Tadeusz Bromcza, nie ma innej możliwości. Ojciec już nie ogarnia wszystkiego. Jest bardzo agresywny w stosunku do dyrektorów, do wszystkich. To typowe dla satrapów. Chce wszystko kontrolować, nie daje rady, się wkurwia. Świat go przegonił. NY: Czyli on na nich wywiera presję? ŁB:Tak. Oni są odzwierciedleniem jego, kopią, kalką, odbiciem w lustrze. On od nich tego oczekuje. Od dyrektorów do kierowników, to jest jeden organizm. On wszystko napędza, a jego napędzają pieniądze. Jeśli nie chodzisz w zaprzęgu, jesteś wyrzucony i wszystko, następni już się będą pilnować. Na przykład, był taki zastępca dyrektora ds technicznych pan Hilary Stróżkowski, swego czasu był prezesem w Hortensji Małej (PGR). Znają się z ojcem ze szkoły. On też tak pracował, zwalniał ludzi bez pardonu. Ja mu posyłałem moich ludzi, doradzałem przez nich, mówiłem, żeby był rozsądniejszy, ale nic. Utożsamiał się z szefem. Ale ojciec i tak go wyrzucił. Musieli go nasi odbierać z przystanku, bo nie miał czym wrócić do domu. Tak go kochali za jego serce. Z tym sercem, też śmiech. Ojciec się wygłupił z tym hasłem na wybory. Senator z sercem, w tyłku chyba. NY: Wisiały portrety, zdjęcia twórców komunizmu, a prezesa Bromczy na terenie zakładu? ŁB: Oczywiście, to jest tak, jak w Iraku Husajn był, na każdym kroku. I wszystko bardzo ładne. Jak tatusiek dzieci prowadzi. Przekaz niesamowity dla odbiorcy. Podłącza się pod siatkarzami. Bóg, który daje pracę, jest bardzo dobry dla dzieci. Jak Bierut z sarenką wśród dzieci i ptactwa. Niektórym stypendia funduje. W biurach ma wisieć on. NY: Podobno zamyka sklepy. Ten pierwszy dom handlowy Bromczy jest już zamknięty. Tam ma ponoć powstać centrum fitness. ŁB: Tartaczno, to jest za mała miejscowość na coś takiego jak fitness, w takich rozmiarach oczywiście. To bardzo duży obiekt. Nawet na Poznań za duży. Ale to może być pralnia. NY: On pierze pieniądze? ŁB: Nie zadaje się takich pytań. A co ma z nadwyżkami na boku robić? Gdzieś trzeba to wyprać, bo to są miliony. NY: Czy miałeś kontakt z jego mediami? ŁB: Z paroma osobami, co mu robiły wybory, ostatnio w 2001. Nie znoszę Salomona, to dupek, wykwit propagandy, ględzi, kłamie. Nawet w sytuacjach towarzyskich nie może się obejść bez manipulacji. A już Malinowski, to dno. Dla mnie oni nie pasują. Unikam ich. NY: Pracowałeś przy wyborach? ŁB: Daj spokój! Co, miałbym wozić klej i plakaty? Od tego jest masa pracownicza. Oni wszystko by okleili, za friko. Taki ?Społeczny Komitet Poparcia dla prezesa, senatora z sercem, pracodawcy - Tadeusza Henryka Bromczy?. Ludzie wracali z trasy, jechali do domu zjeść coś, dawał samochody osobowe, pickupy, plakaty, klej, drabiny i naród rozwoził je po wioskach i miejscowościach. Jest taki preparat, którym przylepiali plakaty do szyb, on jest trudnozmywalny, mocno trzyma. Aktyw wieszał na szybach sklepów najczęściej, bo na wioskach sklep, to ośrodek wymiany myśli, czy się sklepikarz zgadzał czy nie, to było nocą. Ludzie jak wstali, to byli zasypani jego twarzą i serduchem: w obwodzie biało, w środku czerwono. Barwy narodowe. Tak macie głosować, wszystko było napisane. Ale po nocce do pracy normalnie żądał prezes. Oczywiście, żadnego odpoczynku. Prezes płacił za tę robotę, to były wyjątki od reguły, kiedy płacił bardzo dużo, bo wiedział, o co walczy. A ponadto musiał wydać pieniądze na wybory. Komisja wyborcza też może swojego żurawia zapuścić w finanse. Ten wydatek do ostatnich wyborów się zwracał. NY: Co się stanie teraz, gdy nie został wybrany do Senatu? ŁB: To wiele rzeczy wyjdzie na jaw. NY: Pójdzie do więzienia? ŁB: Kto wie. Jest parę osób, które gdyby zaczęły mówić, to by poszedł do wiezienia. Ale się boją, nawet jak nie jest, to pewnie pękają, bo znają jego siłę. NY: Ta siła to jest mit czy rzeczywistość? ŁB: Mnie się wydaje, że to jest rzeczywistość. Obstawił się wieloma ludźmi i tych ludzi tak oplótł, że po prostu są bez wyjścia. On w naszym województwie stoi ponad prawem. NY: Czy wiesz coś o wożeniu w aktówkach pieniędzy dla określonych ludzi? ŁB: Nie woziłem. Ja nie byłem od takich zajęć prymitywnych, księgowych. Ale wiem, że do Warszawy jeździły, osoby, że chłopcy ściskali między nogami teczkę, którą należało dostarczyć do odpowiedniego środowiska. Wiem, że stary był strasznie zły, kiedy się okazało, że ktoś odplombował, albo coś się otworzyło i widzieli, co tam jest. Pełno banknotów było. Wiem też od mojego starego, doświadczonego biznesmena, że najbezpieczniej robić przekaz na ulicy w tłumie. Jeden człowiek wchodził w tłum i ktoś odbierał teczkę. No i obstawa też była. Nic na wiarę. NY: W Muraflicie bywały imprezy integracyjne, nawet imieniny Cecylii Bromczy, uczestniczyła część pracowników Muraflitu ale i zaproszeni goście. Brałeś oczywiście w tym udział? Jak to było? ŁB: A jakże, imprezy przednie. Niesamowite. Przyjeżdżali ważni ludzie z Tartaczna i okolic, oczywiście część z policji, szefowie. Imprezy bardzo zakrapiane. Gorzałę taczkami wozili. Moja macocha uwielbia taczki. Ma chyba do nich jakiś erotyczny stosunek. Nawet 5-cio litrowe butelki sama woziła. Cecylia Hindusek - Bromcza osobiście im nalewała. Ona wie, komu nalać i ile. Kto więcej wytrzyma, dostaje dolewkę i brudzia, i dolewkę. Ona wie dużo więcej nawet niż przypuszcza Tadeusz Bromcza, mój ojciec i robi na swój azymut. To jest niebezpieczne dla starego. Dlatego ja tu robię rozeznania i wymoszczam gniazdka na wszelki wypadek. Cecylia, to kukułka w naszej rodzinie, może nas chcieć wypchnąć z gniazda. A ma czym, panoramiczna jest. Ale to tak, na marginesie. Służba odwoziła, oczywiście już pijanych w trupa. Nie mieli umiaru. Wódkę i prowiant dostawali jeszcze w prezencie, żeby się dopili i żeby zapomnieli. To jest cały schemat działania, wielka ściema. Jak taki człowiek wychodzi to jest bardzo zgodliwy, nie wie jak się skończyło. Automatyczny pilot. Katastrofa, tłumi agresję. Jest ugotowany, wie o tym, że prezes go udupił. Po takiej imprezie idą na polowanie, na rancho i tam się chwalą, kto ma jaką broń i zabijają z balkonu. Spoglądają na siebie ukradkiem, jakby się chcieli obwąchać, upewnić, że gra, a tylko stary wie, co jest grane, on ma ich w sieci, to jest gra. Kukurydzę się zadaje, zwierzęta są przegłodzone. Mówi się do człowieka, który pracuje na obiekcie w lesie, żeby ich 3 dni nie karmił, albo karmił w jednym tylko miejscu ? przed oknem i z okna się strzela do zwierząt. Takie zabawy, tak było, tak jest i będzie. Inny świat. Na wycinki z lasów też niby trzeba mieć dokumenty, a robi się, jak robi i wszystko się zgadza. Trofea są preparowane, wiszą na ścianach, szable, nie szable, piękne poroża, mordy i ryje. Piękny mamy dom. Niektórzy mówią, że eklektyczna brzydota. Za sto lat będzie cud architektury. Pałac Kultury też już inaczej spogląda na te zasrane wieżowce ze szkła i żelastwa w centrum stolicy. Zobaczymy. NY: Czyli jest to przemyślane? ŁB: Wszystko jest przemyślane i goście, i polowania, zaprasza się ważnych ludzi żeby strzelili sobie dobrego dzika, jakiegoś muflona, daniela.. Tu nie ma przypadkowej osoby. NY: Ojciec sam to wszystko wymyśla, czy ma doradców? ŁB: On sam. On wie o ludziach wiele, ma swoich donosicieli i talent. Umie się poruszać w bajorku przywar i słabości ludzkich. Mówił mi ciągle, powtarzał: zawsze jeździłem do bonzów z walizką żarcia i wódki, to się nigdy nie zmieni, jest bezbłędne. Mówił: pamiętaj synu, pół litra było kiedyś najlepszą walutą, dziś to samo, nic się nie zmienia. Stary jest jak krupier, który z góry wie, gdzie wpadnie kulka. Może dać ci wygrać, ale ogólnie wszyscy są przegrani. Bo to nie dusza nawiedzona przez demony, tylko głodne ciało wykoleja człowieka. NY: Ta bardzo odważna, głęboka myśl niech będzie pointą naszego spotkania. Dziękuję za rozmowę. ŁB: To cytat, wielka literatura. Ja się zgadzam z przesłaniem zawartym w tej wypowiedzi. Good luck! Słuchała: Natalie Yellowstone; grudzień 2005. |
| LM 2011-06-21 23:14:13 |
Nie zawodzi Tygodnik Nowy. Ponownie zabrał się za opluwanie Stanisława Grabińskiego z Brodnej. Ostatni raz, kiedy się zabrał za Grabińskiego, wypocił parszywy tekst zatytułowany "Obywatel Gie". Pobieżna lektura daje nam pełną satysfakcję z możliwości podziwiania głupoty autora tekstu, bo Stanisław Grabiński nie jest członkiem SEPZN i nie jest powiązany z Ireną Sienkiewicz. Tego rodzaju doniesienia mają tylko wydźwięk propagandowy dla czytelników niezorientowanych w szczegółach, ale przyjmujących z dobrą wiarą to, co napiszą wykształceni z dużych miast. Nie mając możliwości zweryfikowania treści artykułu, kiwają głowami nad Tygodnikiem z przekonaniem: jakie to niedobre Stowarzyszenie jest, choolera jasna! Podobną taktykę zastosowali propagandziści Stokłosy pisząc, że ekolog - Koper wycięła jakąś rachityczną wierzbę bez pozwolenia, podczas gdy Koprowa w ogóle nie jest właścicielką Dworku i nie prowadzi żadnej działalności, w tym nie trudni się wyrębem. Ale kto to będzie sprawdzał? Kto będzie analizował daty na dokumentach i daty wykonania zdjęć? Kogo to obchodzi? To są działania dokładnie jak to było przedstawione w wywiadzie Łukasza Bromczy dla Natalie Yellowstone. On na jakiś czas się przyczaił, niby wycofał, zastygł. Ale jego totumfaccy, krety, donosiciele, analizatorzy i prowokatorzy prowadzili gry strategiczne, inwigilowali, podsłuchiwali, robili zdjęcia naruszając status własności obywateli. Później ten król flaków każe rozwinąć sztandary rewolucji, przywalić, skopać. Jest obecnie etap gnojenia w brukowcu Tygodnik Nowy, tak, jak to przewidział autor fabularyzowanego wywiadu. |
2011-06-04 21:50:17 |
"więcej światła" 2010-05-06 23:40:19 Priorytety Tygodnika Nowego. Kogo dzisiaj nalezy opluć? Kogo dzisiaj należny opluć, zniesławić, poniżyć? Od czasu wysiadywania ławy oskarżonych przez właściciela TN - Henryka Stokłosę, jego gazeta straciła "vervę" i przestała pomawiać uczciwych ludzi? Znasz przykłady? Napisz! stokłosie nigdy nie opadnie werwa na opluwanie niegrzecznych według niego obywateli |
2011-06-04 11:00:20 |
chcecie cos na Lemana ?chętnie podrzucę |
2011-06-04 07:04:18 |
Krecia, Ty debilu! |
| Krecia Demandiac - markiza 2011-06-03 23:33:23 |
SRAMNAWAS |
| Cytryna 2011-06-03 22:56:58 |
Takie propozycje są niehumanitarne. Stokłosa jest chory, ma na pewno gorączkę, jest odwodniony. Jak mu każecie jeszcze pluć, to się odwodni całkowicie i śmierć. Może jednakowoż chodzić o plucie alegoryczne, przenośne z onomatopeją typową dla parskającego osła, chichoczącej hieny ze ślinotokiem albo lamy plującej do celu. Wtedy bym się zgodziłem na taką robotę Stokłosy i jego poddanych, bo to jest w sferze idei nie zaś fizyki i medycyny. |
| i ch.. 2011-06-02 20:53:38 |
Najlepiej, jak by Stokłosa z Barabaszem stanęli gdzieś na podwyższeniu, wrócili na drzewo i stamtąd opluwali wszystkich. Krupa by siedział na drugim, grubym drzewie i pokazywał chłopakom cytrynę, a na innej gałęzi Anna z gołymi cycami wzbudzała by apetyt, aż ślinka leci. Należałoby wtedy w Tygodniku Nowym napisać, że to Stowarzyszenie jest wszystkiemu winne i Irena, bo nie wycięła tych drzew, co ci tam na nich siedzą i plują. |
| Z mojego Blekotnika 2011-06-02 18:27:40 |
Na 25 lat więzienia skazano ogarniętego obsesją na punkcie Stevena Spielberga mężczyznę, który wdarł się do domu reżysera z zamiarem jego zamordowania. Wyrok 10 lat pozbawienia wolności zapadł w sprawie napastnika, który wkradł się do domu Madonny. W mieszkaniu Brada Pitta znaleziono kobietę, która pod nieobecność aktora przebrała się w jego ubranie i zasnęła w jego łóżku. Z kolei fan Michała Wiśniewskiego ściągnął mu z palca obrączkę wysadzaną drogimi kamieniami, gdy artysta rozdawał autografy po koncercie zespołu Ich Troje. "Zamachowcy to często ofiary tzw. syndromu uwielbienia dla znanych osób (Celebrity Worship Syndrom), zaburzenia psychicznego, na które w krajach uprzemysłowionych cierpi już prawie co trzecia osoba" - twierdzi prof. James Houran, psycholog z Uniwersytetu w Illinois. Bardzo pouczająca lektura. Tylko nie wiem, kto to jest Spielberg. Z brzmienia nazwiska można wykoncypować, że to Żyd. Kim jest Madonna i po co jej dom, nie wiadomo, bo takie wiszą na ścianie w każdym zaściankowym domu katola. No, Brad Pitt jest znany z powodu nazwiska zbliżonego do babskiego pieroga. A cóż to Michał Wiśniewski? Znany był tylko Janek, ale padł. Powoływanie się na profesora psychologii w Illinois, to objaw choroby uwielbienia amerykańskiego modelu życia. Niczego ten profesor nie dokonał prócz tego, że jest. Jedynym dobrym przykładem może być ten gnojek, co zabił Johna Lennona. |
2011-06-02 15:17:02 |
trafny komentarz poniżej |
| Leman utożsamia się... 2011-06-02 07:51:21 |
Na 25 lat więzienia skazano ogarniętego obsesją na punkcie Stevena Spielberga mężczyznę, który wdarł się do domu reżysera z zamiarem jego zamordowania. Wyrok 10 lat pozbawienia wolności zapadł w sprawie napastnika, który wkradł się do domu Madonny. W mieszkaniu Brada Pitta znaleziono kobietę, która pod nieobecność aktora przebrała się w jego ubranie i zasnęła w jego łóżku. Z kolei fan Michała Wiśniewskiego ściągnął mu z palca obrączkę wysadzaną drogimi kamieniami, gdy artysta rozdawał autografy po koncercie zespołu Ich Troje. "Zamachowcy to często ofiary tzw. syndromu uwielbienia dla znanych osób (Celebrity Worship Syndrom), zaburzenia psychicznego, na które w krajach uprzemysłowionych cierpi już prawie co trzecia osoba" - twierdzi prof. James Houran, psycholog z Uniwersytetu w Illinois. Uwielbiać i zabić z miłości Syndrom uwielbienia dla znanych osób objawia się potrzebą stałego przeglądania plotkarskich pism, oglądania seriali i programów telewizyjnych z udziałem ukochanych bohaterów, głównie ludzi bogatych oraz gwiazd filmowych i muzycznych. Z czasem śledzenie losów znanych osób staje się obsesją, a cierpiący na nią ludzie całkowicie utożsamiają się ze swymi idolami. Są przekonani, że łączy ich z nimi szczególna więź. Takie zachowania, które mogą doprowadzić do depresji, zaburzeń lękowych i psychoz, zdradza aż 10 proc. społeczeństwa - wykazały pierwsze tego typu badania przeprowadzone w USA. Patologiczne uwielbienie dla sławnych i bogatych jest charakterystyczne dla osób impulsywnych, egocentrycznych i jednostek aspołecznych. Ogromne zainteresowanie życiem gwiazd zdradzają również osoby neurotyczne, z wahaniami nastrojów i nie radzące sobie z emocjami. |
| Genealogia wszystkiego 2011-06-02 05:22:04 |
Dla Obuza, żeby mógł wieszać psy na czarnych podaję, że Lukrecja Borgia była córką papieża. |
| Krecia Demandiac - markiza 2011-06-02 03:01:38 |
Czy to jest potwierdzenie zawoalowane, nieostre, ale jakże dobitne, że zaopatrywanie się w mięso u Stokłosy jest czynem nieroztropnym, obarczonym ryzykiem ciężkich schorzeń odzwierzęcych? Bo nie wiem? Wszystkich zainteresowanch zawiadamiam, a niezainteresowanych informuję z obowiązku, że za namową konsylium rodzinnego postanowiłam od jutra przyjąć imię Lu Krecia, w skrócie Lukrecja. A więc od jutra będę się podpisywała Lukrecja Demandiac - markiza. To nawiązuje oczywiście do Lukrecji Borgii i jest dowodem na istnienie moich szlacheckich antenatów. |
2011-06-02 00:17:06 |
jaja..slyszalem na CB ze u Doroty mieso z ZM HS |
| Proszę oszczędźmy juz Lemana 2011-06-02 00:06:18 |
Leman ma problemy jako ojciec swoich dzieci (kiepsko wychował)- wiec dajmy mu już spokój. |
| szczylologia stosowana 2011-06-01 21:16:47 |
A by rozchodziło się o szczyny męski, czy damskie? Bo jest takie coś, że w razie ciężarnej dupy szczającej na Lemana, może on dostać wyprysku wskutek oddziaływania hormonów ciążowych. A to podlega karze więzienia, bo może być potraktowane jako molestowanie seksualne. Zastanów się i lepiej idź do zamana, niech ci coś poradzi. on się zna na wszystkim i też jest szczylem. |
| Krecia Demandiac - markiza 2011-05-28 18:23:32 |
Idąc za radą bratniego wątku o intelektualnych zawiłościach Tygodnika Nowego, zamiast olewać ciepłym moczem, może by sforografować, co? Bo jest według mnie taki szpas, że aby olać, to by musieli cię wyciągnąć z lodówki dla denatów i przygrzać. Szczyny też zamarzają a co tu dopiero rozmyślać o ciepłym moczu? |
| ss 2011-05-28 13:49:14 |
Lemana to by się przydało nie opluć lecz olać ciepłym moczem |
| Jasiu zielone ucho 2011-05-27 23:47:04 |
Janek 2011-04-13 23:45:49 Po uważnej lekturze ostatniego Tygodnika Nowego uważam, że opluł tych co należało W naszej cywilizacji unika się takich czynności jak opluwanie kogokolwiek. Nie wiem jak jest w żydowskiej, gdzie goj nie jest uznawany za człowieka, więc pewnie goja można, ale już bliźniego nie należy. Cywilizacja związku radzieckiego pozwala każdemu, kto jest wyżej napluć na tego co jest niżej w hierarchii społecznej. Jest to związane z prawosławiem, które dopuściło do rozplemu leninizmu-stalinizmu. Niemcy zapragnęli pluć na nielubianych ludzi. Zakończyło się to nalotami aliantów na Drezno i upadkiem moralnym i materialnym całych Niemiec po wojnie. Tygodnik Nowy może oczywiście stworzyć swoją cywilizację Barabasza i opluwać każdego, kto się poważy zadać niewygodne pytanie w rodzaju: czy pan Stokłosa wykopał już i zutylizował 5 tys. ton odpadów rzeźniczych z działki 85 w Śmiłowie, czy dalej tkwi w stanie okradzenia państwa polskiego z 2000000 zł? |
| Oto jest pytanie! 2011-05-12 10:01:34 |
Kogo opluć, kiedy wszystko oplute, okadzone smrodem z Farmutilu w realu i w przenośni? |
| iustus 2011-05-07 23:16:34 |
Żadne procedury kontrolne nie zakończyły się jeszcze wobec Sienkiewicza. Administracja nie spieszy się i nie dotrzymuje terminów ustawowych do rozstrzygnięć, dla których są wyznaczone terminy. Ale to inny rodzaj bałaganu, który może grozić rozpadem państwa. |
| Bezlitosne Oko Obiektywu 2011-05-03 08:48:56 |
Sienkiewiczowa zbiera kasę i przetrząsa stare skarpety bo ogromne kary za naruszanie przepisów chroniących nasze środowisko przyjdzie męzowi jej płacić. |
| Azymut wyznaczony 2011-05-03 00:56:48 |
Wydaje mnie się o tym, że Tygodnik Nowy opluje adwokaturę i inne wolne zawody prawnicze, jak notariusz, radca, komornik, aplikant, asesor, referendarz. Czas ochronny na nieplucie minął, Sienkiewiczowa się nie przestraszyła, więc trzeba macać dalej, byle zdążyć przed wyrokiem i opluć jak najwięcej. |
| Wielki Tydzień 2011-04-20 12:27:39 |
Bardzo to pocieszające, że był to "ostatni Tygodnik Nowy". |
| hehe 2011-04-20 11:12:13 |
bardzo mi się podobał w ostatnim Tygodniku Nowym artykuł o AquaParku |
| Obywatel 2011-04-19 21:23:39 |
To jeszcze są ludzie, którzy czytają ten szmatławiec? Gdyby nie oni, Tygodnik Nowy nie miałby na kogo pluć! Ludzie... |
| plujka 2011-04-19 19:45:40 |
kto plunie wyżej jak sam siedzi? |
| Gruba, Stara D..a 2011-04-19 16:49:52 |
Wydaje mi się, że w czasie Wielkiego Tygodnia Tygodnik Nowy odstąpi od opluwania kogokolwiek i będzie pluł do spluwaczki. Ponieważ jednak mam trudności z chodzeniem z powodu żylaków i grubości w pasie 1,54 metra, to nie wyjdę, bo właśnie smażą schabowe. Jutro post, w czwartek post, w piątek wielki post. Trzeba coś zjeść. Muszę zatem poczekać na wydanie internetowe, ale to już będzie nieświeża wiadomość. |
| Jujka 2011-04-16 15:58:07 |
? "2011-04-13 19:05:35 Jak się kłapie dziobem, to..." 2011-04-13 18:24:16 Zadzieranie kiecy? Nie ma powodu, by kwestionować wolność jednostki, kiedy na balandze po paru głębszych ma kobieta ciąg do pokazania jeszcze głębszej głębi i w tym celu "zadziera kiecę". Jest to powszechnie stosowana metoda emisji feromonów i atrakcja optyczna zachęcająca do odpowiedzi na pytanie: co by tu jeszcze spieprzyć, panowie? |
| Janek 2011-04-13 23:45:49 |
Po uważnej lekturze ostatniego Tygodnika Nowego uważam, że opluł tych co należało |
| ? 2011-04-13 19:05:35 |
Jak się kłapie dziobem, to... 2011-04-13 18:24:16 Zadzieranie kiecy? |
| Chałka 2011-04-13 18:30:15 |
Gierkowa podobno latała do Paryża, żeby wyczesać sobie koczek, a i tak Stacha była wiocha. |
| Jak się kłapie dziobem, to... 2011-04-13 18:24:16 |
Ja bym się nie pastwiła nad Anną Stokłosą, czy ma koczek, czy była kiedyś barmanką z jedną kołderką. Stanisław Wokulski dźwigał się z biedy i zniewolenia. Udało mu się. Anna Stokłosa też się wydźwignęła i prowadziła z dobrym skutkiem firmę, kiedy jej małżonek ukrywał się przez rok przed wymiarem sprawiedliwości a później rok odpękał w areszcie. Koczek jest rzeczą wyboru estetycznego, który nie podlega żadnym ograniczeniom, ani nie musi ulegać wpływom. Nie ma obiektywnej miary, która by stanowczo określała, że taki koczek jest wiocha, albo Paryż. Tak, że dajcie spokój. Są inne, ważniejsze rzeczy w działalności pani Anny, które można komentować. |
| Oczekiwanie 2011-04-11 20:56:18 |
Jutro nowy dzień stworzenia. Ukaże się Tygodnik Nowy. Kogo znowu opluje swoją dostojną flegmą? Kto wie? Może jeszcze raz prokuratora, albo może Sąd, który w drugiej instancji uznał Annę za winną zniesławienia? Może dobierze się do Krupy, że nic nowego nie wyśledził, nie wykrył jakiejś nowej kupy drewna, może ktoś ukradł mygłę kopalniaków, a Krupa nic, tylko mu rośnie tył. |
| Bul w nadzieji 2011-04-05 22:35:35 |
I najprawdopodobniej jakiś czarny baran pikadora napisze, coś bardzo brzydkiego na sądownictwo w Polsce. Niegdyś sama Stokłosowa Anna lubiła frywolne gadki - szmatki rodem z knajpy, że jak się kłapie dziobem, to trzeba później odbeczeć. I musi, i już. Niezależnie od wszystkiego redakcja jest przecież niezależna i Barabasz, który lubi czasem posuwać ze Stokłosą, aby zdybać Bugajskiego na rybce U Dąbka, dowie się po cichu, czego senator obecnie w tej chwili oczekuje od niezależnej do "bulu moszny" redakcji. I redakcja niezależnie zrobi to, co jej kazał niezależny senator z 21 niezależnymi zarzutami kryminalnymi. |
| ana100 2011-04-05 21:42:47 |
Czy Tygodnik Nowy doniósł, ze szefowa - barmanka z koczkiem na łbie, Anna Stokłosowa przegrała proces o zniesławienie doradcy Farmutilu przez długie lata, Pana Janowiaka?! Nie ma się czym chwalić?Co jest? Stokłosa?! |
2011-04-05 20:32:01 |
Od kiedy to leman jest kierowcą tira? czy on ma w ogóle prawo jazdy, czy jemu zabrali na placu staszyca, jak pobił zomowców? |
| Kierowca tira 2011-04-02 08:57:17 |
Wtedy, parę dni temu, jak żem był w Śmiłowie, to kupiłem se piwo i przed sklepem piłem se piwo, a nie wolno pić piwo na świeżym powietrzu. Podszed jakiś menelowaty i mówi daj łyka, to cóś ci opowiem. I jemu dałem ja końcówke, tak gdzieś setkę, bo żem miał drugie piwo, o czy tamten nie wiedział. On łyknoł i do mnie tak cichcem nawijał: "Ludzie tu mówią na wsi, że szef, znaczy się Heniek się strasznie boi Sienkiewiczowej, że zastartuje na senatora, jak to kiedyś było w 2005 chyba. I on, ten Heniek wie o takim szpasie, że ona jemu z tego terenu zawsze zabierze te 20 tyś. głosów i Heniek nie wchodzi, a może wchodzi napewno znowuż Ałgustyn, choć nieduży i niedużo robi. Ale mówią, ze Ałgustyn robi dużo, dużo więcej niż Heniek, choć to jest dla ludności i tak za mało, na przykład obwodnica we wsi znowuż nie jest robiona. I Heniek z naczelnym złoczyńcą biblijnym wymyśeli dojebywać stale tej z Jeziorek, bo mają tyle miejsca w gazecie, pisać nie mają o czym. I z tego co żem wysłuchał w barze na skrzyżowaniu, to znowuż będą wystawiać czujki i chodzić po ludziach z jakimś wielkim - tak mówili - gnojem z rady, aby tylko namawiać ludzi na złości i chamstwo Sienkiewiczom. Ten radny strasznie jest chyba niezgrabny, bo opowiadają o nim "radny kuśtyk z wielką dupą", i że on ma tylko ten organ duży, reszte ma malutką a najmniejszy mózg. On, ten radny z wielką dupą ma już dużą wprawę w różnych takich prowokacjach, groźbach i namawianiach ludzi straszeniem do tego by chociaż w sądzie polubili Heńka i mu się przymilali, bo daje prace. I - mówili ci w barze, po pijaku już - że tak oni robiom, że nawet pod przysięgą niektóre osoby zeznawają co innego w sądzie a co innego na komendzie. A Sienkiewiczom mogo nawet wrzucić jakiegoś trupa przez płot. Bo - mówią po pijaku - parę bab mogło przerzucić przez płot prawie 3 metry całom krowe, to co to jest rzucić trupa przez płot jeden metr. Jak daszłyka, to ci jeszcze wiecej naopowiadam, a widze że masz w karmanie drugą flaszke". Podziękowałem, wlazłem do swojej renówki ciężarówki, machłem drugie piwo i pojechałem do Bydgoszczy, gdzie mieszkam. U nas w Bydgoszczy nie śmierdzi tak zajebiście jak tu w Śmiłowie i w ogóle, po co on mi to gadał ? U nas nie ma ich gazetki. Ale faktycznie coś w tym jest, ze tak się dzieje, bo doszło też o tych ścinkach drzewa aż do Lisiego Ogona, oni chcieli kupić na opał, ale ci nie sprzedawają. |
| Krecia 2011-04-02 00:19:58 |
Czy ktoś może mi wyjaśnić, powiedzieć: kto został opluty w najnowszym Tygodniku Nowym, bo nie wiem a mnie nie stać, żeby cotygodniowo wywalać takie duże pieniądze na gazetę, której nie czytam? |
2011-03-19 00:37:12 |
http://www.youtube.com/watch?v=7uOnK463MHU |
| garłacz 2011-03-18 22:37:28 |
"errata Le Mana" - załóż stowarzyszenie, walcz o środowisko, skoro tak ci ciężko, może być w Jeziorkach. Tak się porobiło, że zgłaszają się do mojego stowarzyszenia różni ludzie i kłapią dziobami: a byście lotnisko obczyścili z tego syfu w hangarach, nic nie robicie! Psy obsrywają każdy zakątek, gdzie wy jesteście, że nie zbieracie! Sprzedają mączkę mięsno-kostną rolnikom, niby jako polepszacz gleby a te bęcwały dawają to świniom! Czego ich nie ganiacie po zagrodach, jak Stokłosa Siodę? Metale ciężkie się ulatniają w żarówkach Filips, w Gemarze Umechu dymią czymś, a wy nic! Pijaki rzygają z mostu do Waryńskiego, jak za komuny i trują rybki, a wy nic? Tak mamy przejebane w naszym stowarzyszeniu hodowców gołębi. |
| errata Le Mana 2011-03-18 20:01:50 |
ale fakt faktem Irka dup.y dała, ze Henia gnoi o niszczenie środowiska, a swoje męża upilnować nie potrafi, jak on łamie przepisy ochrony środowiska. I teraz od wtorku wszyscy polewkę z niej bedą mieli, ze męzusiowi 25 tysiaków grozi kary. |
| errata 2011-03-18 17:23:54 |
Jest:"...dziennikarska bladź...", Powinno być:"...dziennikarska brać...". |
| To się będzie działo... 2011-03-18 15:12:56 |
Dzisiaj piątek. Należy założyć, że dziennikarska bladź redakcji, jakaś ptaszyna nieopierzona będzie musiała szukać tematu do oplucia, bo nowe wydanie TN musi coś opluć, obcharkać zieloną wydzieliną, glutem z klucha. Można założyć, że we współpracy z jakimś przedstawicielem narodu - niekoniecznie bezpośrednio ze Stokłosą senatorem, ale na przykład z Krupą radnym - podejmie próbę dalszego poplucia na obywatelkę Sienkiewicz z Jeziorek, gdzie od lat Stokłosa zasmradza mączką mięsno-kostną. Jeszcze nie wiadomo, czego się uczepią, ale na pewno coś będą próbować, na przykład, czy kontrole, które zostały wypuszczone na skutek donosu Krupy do organów, już dały Sinkiewiczom jakąś karę, bo Krupa wie, że dały. Mój donosiciel redakcyjny wie, że radny Krupa dzwonił do naczelnego z donosem, że dowiedział się pokątnie o jakichś karach. Zakładam, że Barabasz zleci weryfikację tego wszystkiego i rozdzwonią się telefony, komóry, faxy, e-maile. Moim zdaniem,najlepszym źródłem wszelkiej wiedzy jest radny Krupa Dariusz z wielką dupą. |
| Chorzów 2011-03-10 16:35:49 |
Ten tydzień TN może sobie odpuścić. Od czasu zaprzysiężenia Stokłosy w Senacie portal dzienniknowy.pl zaktywizował działalność cenzorską i obkładanie zapisem cenzorskim numeru identyfikacyjnego, popularnie zwaną operacją bana. Takiego dobrodziejstwa dostąpił korespondent Le Man pierwotny, który był uciążliwy dla Stokłosy, Noski, Barabasza, Szalbierza. Oni po prostu rozgotowywali się, jak to ujął ponad rok temu pewien gość forum dziennika nowego. Posty Le Mana ogołacały tych ludzi z legendy, jaką tworzyli w mediach na użytek maluczkich. Nie mogąc inaczej sobie poradzić odcięli się przez zablokowanie dostępu. Miejmy nadzieję, że wkrótce Stokłosa też będzie zablokowany pod celą. Dostanie baba od sprawiedliwości. |
| 6 na 9 2011-03-09 10:36:52 |
Wczoraj było święto. Trzeba wypad zrobić do kiosku, żeby zobaczyć, na kogo nastawił się TN ze swoimi zielonymi gilami i patologiczną plwociną. Sądzę, że coś się znajdzie, bo najpewniej czas róż biznesu, syriuszy się skończył i kolega redakcyjny Przemysław Zdunek znowu zamienił gitarę na aparat fotograficzny do robienia zdjęć psich kup na cudzych podwórkach od strony lasu w Jeziorkach.. |
| WitSieJez 2011-03-05 16:29:13 |
Pszecie jusz napisali. Nadonosili i jest w toku postempownia administracyine. Zostały pokazane pendzelki - 7 sztuk. Trociny tesz były badane pszes urzendnikóf od środowiska na okoliczność ile jest drzewa w drewnie. Postempowanie adm. trwa, wystempujo terminy administr. i tszeba czekadź. O ile bęndom wyniki, to ja je podam do fszystkich ludzi wieżących i niewieżących , partyjnych i bespartyjnych, i wam głupole z Jeziorek. |
| Ona z Jeziorek 2011-03-04 23:37:55 |
ja mysle,ze powinni o Witku Sienkiewiczu napisac jak łamie i ignoruje przepisy ochrony środowiska |
| Stary wyjadacz 2011-03-04 23:09:25 |
Zgodnie z zasadami postępowania, Tygodnik Nowy opluł ponownie prokuratora, reprezentanta interesu publicznego, Roberta Kiełka. Przy okazji strzelił sobie Tygodnik samobója zamieszczając zdjęcie prokuratora, jak zatyka sobie nos. Bo sprawa Stokłosy jest śmierdząca dosłownie i w przenośni. Co do meritum tasiemca medialnego, wszystko już było, nic nowego nie ujawnił (red). Kompromitująco niedojrzałe jest powoływanie się na książkę "W szponach władzy". Dzisiaj jednym z tych szponów jest Stokłosa in persona. Odnoszenie się do tego wydawnictwa, które idzie jako dodatek do żarcia za 50 zł plus książka za 1 zł, świadczy o tym, że zapętliła się redakcja w pracy na rzecz postępu. Próbuje się wmówić niewyrobionym czytelnikom, że ta pozycja za 1 zł ma walor dowodu w sprawie. A to jest po prostu świat według Stokłosów. Nie jest to akt stworzenia, to blubry. |
| Radby 2011-02-24 16:22:13 |
Pan senator rozpoczął urzędowanie w sali rozpraw w Poznaniu. Brawo elektorat Stokłosy. |
2011-02-24 15:30:09 |
a jak ma być? To Pana Gazeta więc TAK BĘDZIE ZAWSZE!! |
| observer 2011-02-24 14:15:09 |
A w Tygodniku Nowy same pochwały, same cukierkowate obrazki, sielanki, zadęcia kurkowe. |
| Odrywacz flaków 2011-02-24 13:32:23 |
Obecnie w tej chwili jest dużo gadek o panu Hendryku. W różnych telewizjach mówią o nim w sęsie negatywnym i jako mementum przeciwko jednomandatowym wyborom, bo takie Stokłosy powyrastają po gminach i siołach, jak ten perz w ogródku nie plewionym. I tacy zaduszom demokracje parlamentarno, bo bogacze pójdo z forsom, a politycy pójdom z torbamy. I w takim Śmiłowie sięm zbiorom nachlajom sie wódki i koniaku, porzygajom, pogadajom, poruchajom, i zrobiom, jak im sie spodobuje, a ty prostaku polaku sie wij, jak ta skolopędra. Oni se pozałatwiajom kontrakty, kasiore, a bezrobocie na jebał pies, zostaną z klasom robotniczom same kłopoty, i bezrobocie. |
| brygadzista z golonek 2011-02-23 23:58:09 |
Nie zganiaj na robotę, bo nie umisz z głupoty i lenistwa. |
| Miszcz zmianowy 2011-02-22 00:22:54 |
Litery zamazujo sie, bo od smrodu na wydziale to ci oczy wyłażo z oczodołuf, a jak mieli my szkolenie z zabijania świń, to było pokazane o nerwu wzrokowym, że kruciutki jest i może się nadwyrenżyć. A jak ci wylezo gały, wtedy inne widzenie masz. Dlatego nie umisz czytać od roboty. |
| wsiok farmutilok 2011-02-15 22:30:48 |
Bo na rozpałkę się nadaje do pieca. Dużo papieru, jeszcze reklamy, programy tv. Kto by to czytał, kiedy litery zamazują się. |
2011-02-15 14:20:36 |
Ludzie przeciez w POowiecie Pilskim to kupujĄ GŁÓWNIE TN..kioskarka mowila,ze ma sprzedaż 90 TN i 8 TP |
2011-02-15 08:24:03 |
Przypominam, że ten wątek dotyczy Tygodnika Nowego. Umiera , bo pismo to jest coraz gorsze. Takie dno, że nie ma co czytać. |
| ??? 2011-02-14 23:49:25 |
Henas! Gdzie twój paszport? |
| za całokształt 2011-02-12 10:33:20 |
Dedykowana latarnia i atestowany powróz, dla niego i jemu podobnych. |
| & 2011-02-12 06:16:48 |
wolność jednostki 2011-02-11 23:02:25 Pan Henryk ma prawo strzelić sobie w co chce. Jaka WOLNOŚĆ? Jakiej JEDNOSTKI?! Zapytaj Henia, czy czuje się wolny i bezpieczny?! Oczy ze wszystkich stron. Podsłuch w każdej sytuacji. Gdzie tutaj wolność i swoboda? Gdzie to wszystko, za co można zapłacić? Po kiego miliardy złotych na koncie, kiedy nie można anonimowo nawet podetrzeć dupy papierem toaletowym z Kaczor? Jeżeli Henio powie, że tak, że jest szczęśliwy, pęknę ze śmiechu!!! |
| Czego zazdrościć? 2011-02-12 05:24:30 |
Czego zazdrościć oskarżonemu? 21 zarzutów? Ławy oskarżonych? Wcześniej ścigania listami gończymi?! Siedzenia na ławie oskarżonych od prawie dwóch lat?! W podobnym czasie schyłku swojego życia zwykli ludzie robią rachunki sumienia i piszą testamenty. Henio o tych sprawach nie myśli, bo się uważa za nieśmiertelnego. Ma rodzinę?. Syna z pierwszego małżeństwa. Drugiego syna z pierwszego małżeństwa. Żonę. Prawdziwą. Drugą 'żonę' z powodów 'politycznych', czy innych bujanych perspektyw i pasierba... Wszyscy pamiętają. Przyjdzie czas na rachunek sumienia. Czyli na coś, czego ten facet może nie zrozumieć. Jego szkoda!Jego żal! |
2011-02-12 00:45:31 |
Zazdrościsz mu, co? Znowu wygrał mimo Twoich plwocin |
| wolność jednostki 2011-02-11 23:02:25 |
Pan Henryk ma prawo strzelić sobie w co chce. |
| Entuzjasta-obserwator 2011-02-11 22:53:38 |
Heniowi STOKŁOSA należny pogratulować strzału we własną stopę! |
| retrowirus 2011-02-11 22:43:05 |
Można też bezpiecznie obcharkać patologiczną plwociną okresu grypowo-anginowego, dawno nie poruszanego na sławnych łamach TN, starego glinę Brodalę Mścisława. Brodala jest winien tego, że się sprzeciwił, aby były parlamentarzysta wykąpał go w gnojowicy. Dlatego należy mu się choć oplucie patologiczną wydzieliną z nosa i zatok. |
| opzerwador Salvador 2011-02-09 23:32:14 |
Najkorzystniej byłoby opluć obecnie w tej chwili panią Dorotę Pawłowską, co ona posiada bar U Doroty. On śmiała się wypowiedzieć do redaktorów, o panu Stokłosa, że nie jest dobrym obywatelem. Ponieważ Tygodnik Nowy jeszcze za czasów naczelnego Mariusza Szalbierza już raz napluł, najszczał i narzygał na Karolczaków, może za Barabasza też jest dobra chwila na przyklejenie na przykład jakiejś kupy, napluć też by się zdało! Jażem napisała "o panu Stokłosa" tak jak on sam o sobie mówił na konferencji. Albo to jest maniera, taka pieszczotliwość, albo po prostu brak wykształcenia. Mówił jeden gośc w barze na rogu o tym, że takie kłopoty z odmienianiem słów mają ludzie co im brakuje 5 klepki, a delikantnie mówiąc, że mają początki alschajmera. To by nie było korzystne, bo wszyscy lubieją pana Stokłosę, to znaczy ci co mają akuratnie zmianę w robocie. |
| pietro 2011-02-03 10:17:02 |
panie stoklosa oszczedzaj na dobrych adwokatow pan juz pokazal jak kpil sobie z mieszkancow , pracownikow ,z opini publicznej, inspekcji sanitarnej,i z wszystkich ktorzy mieli z panem do czynienia |
| Wasz czekista 2011-02-02 21:50:51 |
Leman może jest kiep, ale jak pamiętam, wtedy w 1996, on składał ankietę personalną do Porozumienia Centrum i tam on podał, ze w szkole ukończył maturę z językiem niemieckim, rosyjskim i francuskim. Bo we Wałczu dobry bardzo ogólniak był i dostawali wciry. |
| Analizator postów 2011-02-02 21:42:51 |
Te, to Leman podśpiewywał "La petite fleur" po francusku. Heniek nie zna. |
| Wściekła Sarenka 2011-02-02 21:36:20 |
Do Eli.N Piosenki zna od francuskich myśliwych "częstowanych" wściekłymi sarenkami. Heniu jest mistrzem w tuszowaniu takich incydentów. |
| kojot1 2011-02-02 21:27:32 |
Tygodnik Nowy to niestety szmatławiec propagandowy. Obiektywizmu w nim tyle, ile mięśni u wróbla na łydce.Wiernie służy swemu "panu" i skutecznie niszczy lub próbuje niszczyć przeciwników byłego senatora. W swej perwersji posówa się do chwytów poniżej pasa.Jest narzędziem do walki politycznej a szkoda bo TN mógł być naprawdę dobrą gazetą, pozbawioną stronniczości. Ma pokazywać brudy życia codziennego osób publicznych ale granica prywatności nie może być przekraczana. Podobne zdanie mam o dziennikunowym.pl. |
| Uwaga wyborcza. 2011-02-02 19:44:24 |
Tygodnik Nowy zawarł paszczęki i nie pluje bez umiaru. Ale z umiarem, tak. A byłoby o czym pisać i bez plucia. Cały zgiełk jest skierowany na prokuratora - przedstawiciela interesu państwa. O co chodzi? Prokurator wystąpił z wnioskiem o przepadek zastawu 3 mln zł wpłaconego, żeby Stokłosa mógł wyjść z aresztu. Prokurator zarzuca, że Stokłosa wpływa na świadków, przez co utrudnia postępowanie. Nie omieszkał napisać o tym Tygodnik Pilski. |
| y 2011-01-25 19:10:47 |
gdie i kieddddy tego loda? |
| Lodzio 2011-01-25 18:57:07 |
Bo ty Elka, to po francusku umisz tylko jedno: loda, komu loda? |
| Ela N. 2011-01-25 18:48:29 |
Ludzie mówią, że w dniu wczorajszym był proces karny Stokłosy Henryka, a on kandyduje jako kandydat do Senatu. Byłą przerwa od 11:00 do 11:20, bo sąd poszedł na głosowanie. Wtedy było można pochodzić po korytarzu i odsapnąć. Nie odsapywał Henryk Tadeusz Stokłosa - oskarżony. Oskarżony Stokłosa posiada w swoich posiadaniu wielce dobre urządzenie do nagrywania dźwięków. Jak podano tu już wcześniej na forum, zapłacił za nie ponad 12000 złoty. I on chodził wzdłuż korytarza z włączonym podsłuchem, co było widać aż na końcu korytarza po czerwonej lampce diodowej. On chciał podsłuchać, co mówią ze sobą różni ludzie, a jak podszedł w pewnej chwili do swojego doradcy intelektualnego Krupy, to mu szepnął na ucho, że Lemanowicz daje instrukcje do prokuratora. Słyszałam, bo żem siedziała zaraz obok ich, jak stali oni przy dźwiach sali 110. A jak Stokłosa przechodził z nagrywarką koło Lemanowicza, to on beszczelnie gwizdał melodię z "ojca chrzesnego", albo podśpiewywał se piosenkę "mały kwiatek" po francusku. Skąd ten kiep zna francuskie piosenki i po francusku? |
2011-01-25 18:45:14 |
byka jaja też nie bolą jak się krowa cieli |
| Koń 2011-01-25 18:32:46 |
Co konia obchodzi, że wóz się odczepił? |
| nicpon 2011-01-25 14:15:43 |
przecież nigdy nie śmierdziało! same fiołki! a padlina zakopywała się sama |
| taka prawda 2011-01-25 13:54:14 |
wcale nie przyłożył.Po prostu opisał fakty jak można naciągać pewne fakty i udawać pasikonika. Pamietacie jak nas ekolodzy z jeziorem straszyli wzrostem zachorowalnosci na raka w naszym rejonie? Nawet na antenie radio Maryja Irenka straszyła. A co sie okazało? Nawet Wyborcza przepraszała Farmutil,za nieprawdziowe opinie. Dziennikarze bowiem dali się podpuscić raportowi zrobionemu przez pewna instytucję w Poznaniu( na zlecenie wojedowy z PIS), w którym były cuda wianki, jak to u nas źle. A poźniej okazało sie ,ze raport oparty jest na nierzetelnych danych. |
2011-01-25 13:45:37 |
Tym razem Tygodnik przyłożył Augustynowi. Trzeba przyznać, że słusznie |
| prawda 2011-01-16 13:53:04 |
Irena Kinaszewska - Długoletnia Konkubina Karola Wojtyły Irena Kinaszewska - zmarła 30 sierpnia 1990 roku. Pochowana na cmentarzu Rakowickiem w Warszawie w grobowcu rodzinnym księdza Andrzeja Bardeckiego, powiernika Karola Wojtyły. Przez ponad 15 lat była wierną towarzyszką życia księdza, a potem biskupa Karola Wojtyły z Wadowic. Ślady po Irenie Kinaszewskiej, konkubinie Karola Wojtyły z pieczołowitą bezwzględnością zaciera kościelna, katolicka hierarchia. Kochanka stała się bardzo niewygodna w momencie wyboru Karola Wojtyły na papieża. Karol Wojtyła jak wynika z relacji licznych żyjących jeszcze świadków długoletniego romansu poświęcił życie rodzinne, a także spłodzonego syna dla kariery kościelnej, tak jak to od wieków wielu księży i biskupów. Z powodu nieudanego romansu Irena Kinaszewska popadła w alkoholizm. Kuria krakowska przydzieliła jej osobistego nadzorcę i strażnika w osobie księdza Andrzeja Bardeckiego, który czuwał nad tym aby Irena Kinaszewska nie zdradziła publicznie sekretów intymnego życia, miłości i faktu posiadania syna z Karolem Wojtyłą. Było niebezpieczeństwo, że z powodu takich faktów, Karol Wojtyła stanie się zakładnikiem bezpieki i narzędziem Moskwy w realizacji jej celów politycznych w Watykanie. SB wiedziało jednak wszystko o romansie Karola Wojtyły z Ireną Kinaszewską, a także o wcześniejszym jego romansie z rosyjską sanitariuszką z czasów końca II wojny światowej. Irena Kinaszewska mieszkała w Krakowie przy ulicy długiej. Razem z oficjalnym mężem pracowała w krakowskiej Energetyce. Zmarła w 1990 roku, acz do końca lat 80-tych XX wieku była często zabierana do Watykanu do swego ukochanego, który na jej nieszczęście został papieżem. Kiedy stała się rzecz brzemienna w skutkach, czyli Karol spłodził Irenie dziecko, została szybko i sprawnie przez aparat kościelnej represji zmuszona do ślubu z niechcianym mężczyzną, z którym była w małżeństwie przez pięć lat. Potem małżeństwo zaaranżowane dla ukrycia wpadki pobożnej panny, nałożnicy młodego i jurnego księdza Karola Wojtyły rozpadło się. Tym mężem był krakowianin Zbigniew K., który choć oficjalnie ślubny małżonek nałożnicy księdza Karola Wojtyły, to jednak był odsuwany od narodzonego dziecka, Adama - syna Karola Wojtyły. Syn Ireny Kinaszewskiej, Adam K. zmarł w niejasnych okolicznościach w grudniu 2008 roku, krótko po tym jak zadeklarował publicznego ujawnienie faktu ojcostwa Karola Wojtyły. Podobno przeprowadził w tym celu badania genetyczne w renomowanej zachodniej klinice. Zbiegło się to z zamrożeniem procesu beatyfikacji rzekomo świętego Jana Pawła II. Kandydaci do świętości miewają swoje jakże mroczne i jakże rozkoszne tajemnice, które czasem dopiero po wiekach wychodzą na światło dzienne. Adam K., syn Karola Wojtyły rozwiódł się ze swą pierwszą żoną, Grażyną, a powodem były rozmaite problemy z powodowane groźbami ze strony kleru pod adresem rodziny Adama. Kobieta nie wytrzymała presji i nacisków, gróźb i szantażów kierowanych pod adresem jej męża i rodziny, celem zmuszenia do wiecznego milczenia. Ksiądz Andrzej Bardecki zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach w 2001 roku wiele tajemnic zabierając do grobu, jednak wiele z dokumentacji na temat romansu Ireny Kinaszewskiej i Karola Wojtyły zdołał tak dobrze ukryć, że nie została odnaleziona. Skopiował wszystko, a także ukrył wiele autentycznych dokumentów, jak nagrania ze wspólnych czułych i rozkosznych nocy, jakie Karol z Ireną ze sobą spędzali. Ksiądz Andrzej Bardecki był przyjacielem Karola Wojtyły, ale też znał dobrze historię i metody Kościoła, zatem wiedział jak się zabezpieczyć, choć nie do końca skutecznie. Irena Kinaszewska była gorącą miłością Karola Wojtyły, z którą przez lata spędzał dosłownie każdą chwilę, nocował z Ireną w jej mieszkaniu, współżyli ze sobą seksualnie, o czym Irena wspomina w swoich pamiętnikach, które nie wpadły w łapy kościelnej cenzury. Nie jest to nic dziwnego, bo robi tak zdecydowana większość heteroseksualnych katolickich księży, posiadając konkubiny i często nawet kilkoro dzieci, a nie tylko jedynego syna. Ksiądz Karol Wojtyła każdą wigilię spędzał w Ireną swoją konkubiną i ze swym synem Adamem. Bolało to oficjalnego męża Ireny,który się po pięciu latach rozwiódł z Ireną nie mogąc ścierpieć tego, że to Karol Wojtyła pełni rolę pana domu, męża i ojca dziecka. Około 1950 roku Irena Kinaszewska z pomocą księdza Karola Wojtyły otrzymała dobrze płatną pracę w Tygodniku Powszechnym. Syn Adam w wieku lat 12 został ministrantem swego ojca Karola Wojtyły, który był w tym czasie wykładowcą KUL. Adam aż do swej śmierci mieszkał w Gdańsku. Jak mawiał - byle jak najdalej od Krakowa i krakowskiej kurii, w której od jesieni 1978 roku zarówno on jak i jego matka Irena stali się personami non-grata, osobami niebezpiecznymi dla politycznych i moralnych interesów Kościoła katolickiego. Adam przed śmiercią spisał swój Pamiętnik Syna Wielkiego Karola, który jest czytany ukradkiem przez wybranych i zaufanych przyjaciół Adama oraz wtajemniczonych w sprawę romansu. Adam K. ostatni raz widział swojego ojca Karola Wojtyłę wieczorem 25 kwietnia 2004 roku będąc z wizytą w Watykanie. Dobry tatuś poczęstował swojegospłodzonego synka kolacją, ugościł w watykańskich apartamentach, a także sfinansował podróż do Rzymu, nie jedyną zresztą. Oto na co idą datki na kościelną tacę. Jak wiadomo, większość księży posiada konkubiny i dzieci, a parafianie muszą na to łożyć ze swej kieszeni. Jaki Pan taki Kram - mówi stare ludowe porzekadło. Prawdziwie "Święty Ojciec", który dobro własnej rodziny, konkubiny i syna poświęcił dla kariery w katolickiej instytucji zwanej Kościołem. Czyszczeniem ostatniego lokum Ireny Kinaszewskiej po jej śmierci, mieszkania przy ulicy Krowoderskiej w Krakowie zajmowali się osobiście, ksiądz kardynał Macharski i kanclerz kurii Dyduch. Pomagał znany ksiądz Stasiu, dziś najważniejsza persona krakowskiej kurii. Cztery wielkie skrzynie pamiątek po zmarłej Irenie wywieziono szybko i sprawnie do Watykanu, co organizował i zabezpieczał osobiście sekretarz papieża Jana Pawła II. Sąsiedzi wszystko widzą, pamiętają, wiedzą, a nawet spisują i powielają, tak, aby nie uległo zapomnieniu. Służba Bezpieczeństwa PRL namierzyła i zarejestrowała księdza Karola Wojtyłę oraz Irenę Kinaszewską jako parę, a ściślej konkubinat księdza z kochanką i synkiem już w 195o roku. Warto zajrzeć do przepastnych archiwów SB, IPN i KGB. Karol Wojtyła był wtedy marnym wikariuszem parafii św. Floriana w Krakowie. Mikrofony w ścianie były dla SB nieocenionym skarbem i źródłem informacji o Kościele oraz życiu intymnym wikarego, gdyż Karol spędzał u Ireny nieomal każdą noc. Upojnie było. W 1963 roku, gdy Karol Wojtyła został metropolitą, spotkania stały się rzadsze, ale erotycznie bardziej upojne. Irena zaczęła popadać w alkoholizm, po prostu upijała się z tęsknoty za swym ukochanym Karolem.Jeszcze większe ograniczenie kontaktów nastąpiło w 1967 roku, gdy Karol Wojtyła został kardynałem. Będąc na topie Kościoła i SB nie mógł już zachowywać się tak swobodnie jak by tego pragnął. Spotkania z Ireną stały się sporadyczne, a jej wizyty w kurii były nieprzyjemne i utrudniane przez aparat kościelny. Jako kardynał, Karol Wojtyła widywał się z Irenką zaledwie kilka razy w roku. Już cztery dni po konklawe w 1978 roku, Jan Paweł II wezwał Irenę Kinaszewską razem z księdzem Andrzejem Bardeckim do Rzymu. Paszport załatwiał departament IV Służby Bezpieczeństwa. To na polecenie IV Departamentu Służby Bezpieczeństwa PRL, wydział paszportowy wydał Irenie Kinaszewskiej i księdzu Andrzejowi Bardeckiemu paszporty w kilka godzin, chociaż normalnie trwało to wiele miesięcy i często kończyło się odmową. Jakie do układy zadziałały? Kto stał za Karolem Wojtyłą, że bezpieka spełniała intymne w swej naturze zachcianki nowo wybranego papieża Jana Pawła II? Tego dowiemy się w miarę jak nowe dokumenty wyjdą na światło dzienne. To, że są nie ulega wątpliwości. A bułgarski i sowiecki ślad zamachu można między bajki włożyć. Należy poszukać zleceniodawców zamachu na papieża wśród konserwatywnych kurialistów i moralistów rzymskich, a może polskich, którym nie w smak było, że osobnik mający syna z nieprawego łoża, który prawie jawnie żył z kochanką został dla nich Ojcem Świętym. Prawda nas wyzwala, jak uczył Jezus Chrystus. Nie pozwólmy aby kurialiści kościelni zabili pamięć o miłości życia Karola Wojtyły. Miłość, tak czy owak jest święta, a przy związku Karola Wojtyły z Ireną Kinaszewską dodatkowy romansik z Wandą Półtawską wysiada. |
| :-(( 2011-01-13 22:39:14 |
>>> młyny sprawiedliwości powolne są! 2010-12-27 22:01:11 2010-12-27 17:22:58 Anna "Buduar" Stokłosa może zeznawać, ale nie musi <<< Jaki "BUDUAR" dla baby z jedynym majątkiem - pierzyną pod barem w "Czarnej Hance"??? Może wychodek z "serduszkiem" za stodołą? Hi hi hihihihihi - szyderczy śmiech historii.... |
| życzliwy 2011-01-13 20:35:28 |
Ostatnio w Tyg. Now. jest tendencja do obróbki zwiędłego oblicza senatora z sercem (z kamienia). I go nie oplują, najwyżej kilo botoxu, kolagen, szlif uzębienia, nowy krawat, treska-tupecik od żonki. I jak nowy - stary Heniek. Heniek, weź coś zrób z twoim lewym zdjęciem na twojej stronce. To nie wypada, żeby prawdziwy chłop z Lipin miał tak przekształconą facjatę, medal na prawej grudi, marynarka zapinana na lewo. To katastrofa wizerunku prawdziwego chłopa z jajami. Już ci ktoś kiedyś pisał o tym, a ty Heniek nic? |
| Anzelm Klupś 2011-01-04 20:58:06 |
Mogliby popluć na Heńka, ale się boją. |
| baba bez zęba z przodu 2011-01-04 20:56:12 |
Jedni mają 500 nicków, a są tacy, co żadnego, dupku. |
2011-01-04 20:49:59 |
Krecia - płeć zmieniłeś JL? Szpara ci wyrosła koło moszny? |
| Krecia 2011-01-04 19:52:36 |
Może być kiepściutko. W innych wątkach odgrzewają stare charki na Lemana, głupawe teksty Mariusza Szalbierza, który nie umie liczyć. Zacina się machina? |
| Kameleon 2005 2011-01-01 16:02:08 |
Aby w nowym roku nie zabrakło sprawnych, pracowitych ślinianek, nawet jeśli nie będzie kogo opluć. |
| gospodarz domu u Niemca 2010-12-28 12:10:35 |
Po co pluć, kiedy psie kupy i siki załatwiają wszystko. Niech no tylko odwilż się pojawi! |
| Kropka! 2010-12-28 03:38:34 |
Tylko zaświadczenia biegłych sądownych zaświadczających choroby chore na choroby umysłowe lub inne baaaardzo przewlekłe choroby serca "ludzi" bez eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeecza .... świadczą o naszym wymiarze "sprawiedliwości"!!! |
| młyny sprawiedliwości powolne są! 2010-12-27 22:01:11 |
2010-12-27 17:22:58 Anna "Buduar" Stokłosa może zeznawać, ale nie musi. O Ostatnio była powołana przez Sąd, ale nie stawiła się, bo była chora. Jej małżonek, dostojny pan Henryk przedstawił stosowna zaświadczenie lekarskie potwierdzone przez medycynę sądową. Ludzie mówią, że tego dnia Anna "Buduar" Stokłosa pomykała przez Śmiłowo samochodem osobowym dobrej marki. |
2010-12-27 17:33:08 |
Po co mają się męczyć z tym opluwaniem. Wystarczy zacytować Le Mana. On opluwa wszystkich. Nawet siebie. |
2010-12-27 17:22:58 |
Ten głupi Le Man nie wie, że Stokłosowa nie może zeznawać w procesie własnego mężą. I pluje tu idiota pod róznymi nickami. |
| Darek - Marek 2010-12-27 16:40:43 |
Może by tak opluć Bugaja? Bo słaby, chory. |
| Pluć tylko do spluwaczki 2010-12-23 19:14:13 |
Najlepiej - ludzie mówią - byłoby opluć Stokłosę, ale to się nie uda w Tygodniku Nowym. |
| zakopywacz ścierwa 2010-12-18 09:19:35 |
Tego nie wie nikt. Farmutil jest wielką kałużą i każdy może z niego czerpać, a szczególnie udziałowcy. |
| drobny pijaczek 2010-12-17 23:18:48 |
...ale z kałuży nabiera do flaszki? No nie? |
| Ludzie mówią... 2010-12-17 21:25:29 |
Ludzie mówią, że Anka nie pije z kałuży, tylko z gwinta. |
| Habemus Senatorem... 2010-12-17 21:10:40 |
Żeby to nie była jakaś choroba zakaźna, a jeszcze bardziej odzwierzęca. Bo na przykład wobec zanieczyszczenia wody przez Farmutil mogła się napić z kałuży i załapać motylicę wątrobową, albo lambliozę jakąś, a w najgorszym razie bąblowca. Obecnie, w dobie procesowej, kiedy każdy prokurator - jak wynika z doniesień Tygodnika Nowego i wiekopomnego dzieła "W szponach władzy" - rzuca się pożądliwie na atrakcyjną tuszkę pani Anny, może być ona narażona na ryzyko chorób przenoszonych wskutek czynów lubieżnych. Dlatego też trzeba zwrócić się do Kolegium redakcyjnego, żeby może opluć lekarza, który sądownie poświadczył niski stan zdrowotności świadka - Anny Stokłosy, żeby mogła się wykręcać od zeznań. Może trzeba się zwrócić do weterynarza? |
| Wujaszek Dobra Rada 2010-12-16 11:32:40 |
Ludzie we wsi mówią, że Anna Stokłosowa jeździła sobie samochodem po Śmiłowie, a jest chora, bo ma zaświadczenie o chorobie. Dlatego nie mogła pojechać do Poznania na sprawę swojego Henryka, żeby zeznawać jako świadek, ale po Śmiłowie posuwała równym kroczkiem. Należy w związku z tym opluć Sąd Okręgowy w Poznaniu, że śmie powoływać Annę na świadka, kiedy ta jest chora. Ostatnio został ponownie opluty prokurator Kiełek, reprezentant interesu państwa polskiego w sprawie karnej Stokłosy. Plwociny użyczył Dariusz Krupa - przewodniczący rady pracowniczej i radny gminny. Jak taki Darek, wielki i gruby, charknie plujem, to może przewrócić tira, a co dopiero prokuratora drobnej budowy ciała! |
| wierny czytelnik zapluty 2010-12-13 15:16:46 |
Jak żem widział, to nie było auta Lemana na parkingu w tym samym czasie jak nie było Sienkiewicz Ireny w Jeziorkach. A teraz jest Irka i jest auto Lemana, bo znam jego numery z książki 'W szponach władzy' Aleksandra Radka (podobnież jest to Noska) o Stokłosach i Ciechanowskim Jacku - donoszącym pisiakiem. Czy coś w tym jest? Bo ta sprawa ma jakieś drugie dno i by było świetnym artykółem opisać igraszki. A wiedzą wszystkie ptaszki, że przydupnikiem Irki jest Lemanczyk. Tu by moim zdaniem było superosko, żeby ktoś zebrał coś i opluł. I by się podnius spółczyńnik czytania w gminie Kaczory. |
| Zubo 2010-12-13 15:04:34 |
Proszę o więcej konkretniejsze dane. Byli senatorzy: Kubiak, Stokłosa. Byli starostowie: Michalak, Partyka, Bugajski. Jest chyba z 6 możliwości. Jak coś wiesz konkretnego, to bardziej ściślej się wyrażaj. |
| woźny ze starostwa 2010-12-13 13:05:33 |
podobno zapanowała zgoda pomiędzy byłym senatorem a byłym starostą |
| Woźny trybunału II 2010-12-13 13:01:57 |
oczywiście to była dobra rada z tym odprasowaniem.Mi niestety powoli przestaje wystarczać nawet na to. Chcą mi prąd ociąć bo nie płacę rachunków-ale robić za 1500 zł to mi się nie chce. Żyje w Państwie to i to Państwo musi mi dać jeść. |
| Woźny Trybunału II 2010-12-13 12:53:31 |
...ale odprasować zawsze można, a nawet trzeba. Mimo, że nie wyszło i się nie weszło do Senatu, należy jakoś wyglądać przed wymiarem bez immunitetu. Elegancko. |
| woźny trybunału II 2010-12-13 12:17:10 |
Znowu w życiu mi nie wyszło, Uciec pragnę w wielki sen, Na dno tamtej mej doliny, Gdzie sprzed dni doganiam dzień, W tamten czas, lub jego cień. Znowu obłok ten różowy, Pod nim dom i tamta sień, Wszystko w białej mej dolinie, Gdzie sprzed dni doganiam dzień, Jeszcze głębiej zapaść w sen. Późno, późno, późno... późno jest, Sam wiem, że zbyt późno jest, By zaczynać wszystko znów. I CO JA MAM ZROBIĆ ZE SOBA? |
| Opus Angelorum 2010-12-12 23:49:25 |
psy szczekają karawana idzie dalej...niedojdy:) |
| woźny trybunału II 2010-12-12 22:31:09 |
Ludzie mówią, że obecnie w Śmiłowie wyłączają prąd, a wójt każe gasić światła nocne o pół do... Ludzie mówią, że to jest spowodowane włączeniem żelazka przez Henia, bo on musi odprasować garniturek na rozprawę, co będzie 14, 15, 16, grudnia przed karnym trybunałem sprawiedliwości w Poznaniu. Chodzi konkretnie o Sąd Okręgowy na Marcinkowskiego, sala 110. Ma zeznawać wójt. To będzie się działo... |
| woźny Trybunału II 2010-12-10 17:04:39 |
Henryk Stokłosa w TN 858: "...Mam również nadzieję, że ich działania zostaną niebawem sprawiedliwie ocenione przez opinię publiczną". Tymczasem opinia publiczna dowiaduje się o kolejnych odsłonach serialu: Sąd Okręgowy w Poznaniu, sprawa karna, oskarżony Henryk Stokłosa. Sumaryczne zagrożenie 158 lat więzienia. Następne trzy odcinki w przyszłym tygodniu, jeszcze przed świętami. |
| Ludzie ze Śmiłowa mówią 2010-12-08 23:42:57 |
Najlepsza znawczyni temat bajzlu wypowiedziała w sklepie swoją opinię na temat sprzątania. Podziwimy wnikliwość i znajomość tematu! Jako naczelna bajzlu w Czarnkowie z pewnością służy swoim niewątpliwym doświadczeniem następnym pokoleniom. Gratuluję. Pod warunkiem, że wrzód na dupie Śmiłowa, który mógłby być centrum ronda, czy innego rozwiązania skrzyżowania w Śmiłowie, czyli bar u przestępcy zostanie wyburzony! Tak, jak obiecywał w 2004 r. na zebraniu wiejskim kłamliwy "senator" Henryk Stokłosa!!! |
| Witek 2010-12-08 22:30:32 |
Ja czytam TN od chyba 15 lat a może dłużej i uważam że jest to świetna gazeta , zawsze jest coś dla rolników zawsze jest jakiś miłosny temat - tak trzymać redakcjo!!! i nie przejmować się szczekaniem kundelków |
| Uważna czytelniczka z Wysokiej Małej 2010-12-08 20:27:12 |
TN jest doskonałym źródłem informacji o farmutilu i o stosunkach panujących w tym zakładzie, o zależnościach istniejących między Stokłosami a ich totumfackimi niby dziennikarzami, o upadkach wielkich, jak Girgiel i wywyższeniach maluczkich jak Krupa. To po latach dopiero można ocenić! |
2010-12-08 19:17:15 |
Przestańcie kupować tę szmatę! Tygodnik Nowy pasuje wyłącznie do Stokłosów! |
| zasmrodzony wieśniak 2010-12-04 18:32:53 |
Jednym z niewielu faktów nieprawdziwych jest wolność od smrodów farmutilowskich, gdzie większościowym udziałowcem jest Henryk Stokłosa. |
| Gimnazjum II D. 2010-12-04 17:05:40 |
Czy mogą być fakty nieprawdziwe, czy tylko Heniek nie chodził na lekcje języka polskiego i podstaw logiki? |
| dodatek specjalny 2010-12-03 21:15:11 |
Żródło: Tygodnik Nowy nr 28 (858). |
| owiany smrodem mieszkaniec 2010-12-03 21:13:54 |
Oświadczenie Henryka Stokłosy ...Moich sąsiadów i mieszkańców okolicznych gmin zapewniam o swoim dalszym zaangażowaniu i życzliwości w rozwiązywaniu wszystkich problemów wynikających z funkcjonowania moich firm. Namawiam przy okazji, aby zachować rozsądny dystans w stosunku do medialnych rewelacji, przygotowywanych w szaleńczej pogoni za sensacją i niefrasobliwie traktujących prawdziwe fakty i wydarzenia. Przestrzegam równocześnie przed nadmiernym epatowaniem się działaniami nielicznej, choć bardzo krzykliwej grupki rzekomych ekologów, których celem jest zniszczenie i likwidacja firmy. Zapewniam, że zamiar ten im się nie powiedzie. Mam również nadzieję, że ich działania zostaną niebawem sprawiedliwie ocenione przez opinię publiczną Henryk Stokłosa. Jak śmierdziało, tak śmierdzi, szczególnie w dni, kiedy instytucje kontrolne nie pracują. Gdyby celem tej jakoby krzykliwej grupy była likwidacja firmy, dawno by Henryk siedział w namiocie i grzał sobie kaszankę na kuchence spirytusowej. Jedno jest pewne. Zapewnienie, że zamiar, którego nie było nie powiódł się. Sprawiedliwa ocena zaś dzisiaj zagląda przez tomy akt w sprawie karnej, która i w tym miesiącu ma swoją trzydniówkę w Sądzie Okręgowym w Poznaniu sala 110. |
| Kustosz wątku 2010-12-03 18:55:49 |
To jest reprint postu sierżant "Rayan 2010-11-26 19:09:29". |
| walnięty syn tatusia z WiN 2010-12-03 18:47:19 |
Niech ten karaluch nie p i e r d o l i że nie on, bo on. Ja znam jego wszystkie style i mam dojście do jego IP. |
| ekoLeman (Kameleon) 2010-12-03 14:12:11 |
Lemańczyk nie jest autorem tego dzieła, choć trzeba przyznać, że jest to świetnie skrojony felieton w odpowiedzi na nieszczególnie piękny atak Tygodnika Nowego wyraziciela - orędownika środowisk smrodowych zlokalizowanych na wschód od baru U Doroty. |
2010-12-03 02:10:59 |
Lemańczyk nie wysilaj się. Lepiej powiedzjakie masz udziały w firmach, które tak bronisz. |
| DOBRE! 2010-12-02 22:35:25 |
Nie przypadkiem felieton-donos o parkingu w Śmiłowie pojawił się na łamach Tygodnika Nowego tuż po wyborach samorządowych. Wziąwszy z należytą powagą oświadczenie oskarżonego Henryka Stokłosy o tym, że jest udziałowcem - zapewne nie mniejszościowym - w wydawnictwie Tygodnik Nowy, można określić następujący ciąg zdarzeń: oskarżony Stokłosa wydaje sygnał do boju o obwodnicę; należy ocalić nielegalnie posadowioną budę o śmiesznej nazwie pasibrzuch z żarciem dla wytrwałych niedowęchów; w tym celu trzeba napuścić miejscowych do wykazania, że bar U Doroty jest siedliskiem zła, nieporządku, zaniedbania; należy w tym kontekście ujawnić rolę właścicielki jako osoby nieuspołecznionej, skoro sprzeciwia się likwidacji parkingu, przy którym zatrzymują się zgłodniali klienci; taką postawę Doroty Pawłowskiej należy w dalszym ciągu potraktować tak zwanym świętym oburzeniem, ze wskazaniem na jej odpowiedzialność za wybory samorządowe, akcję plakatową z nimi związaną i ogólny śmietnik wyborczo-powyborczy, jaki się objawił wskutek akcji nieprzychylnego elektoratu zdzierającego ukochane krupne mordy; następnie należy wzbudzić nadzieję gawiedzi, że nowa władza, wybrana w demokratycznych wyborach rozpieprzy istniejący układ i prowadząc drogę przez środek wsi, w szczególności drugą nitkę przez środek parkingu spowoduje zniszczenie wieloletniej pracy mieszkanki tej miejscowości; dalszym etapem jest wypuszczenie samorządowców wybranych wskutek obiecanek, psów propagandy i oczerniania, fotografów psich kup na cudzych podwórkach, obserwatorów papierów walających się po wsi, aby zaszczepić w narodzie miejscowym przekonanie, że największym złem, jakie mogło się w Śmiłowie pojawić jest bar U Doroty. Stokłosa zapomniał, że w stosunku do większości mieszkańców jest obcym przybyszem z lat osiemdziesiątych, kiedy to za malwersacje, po których w sądzie dziwnym trafem pozostała tylko pusta teczka akt, został wydalony z partii PZPR. Musiał się więc gdzieś zaczepić bezdomny ORMOwiec z garbem przestępstwa w życiorysie. I tak mu został ten nawyk życia na cudzym i za cudze, kosztem innych, którzy tu się urodzili. Ludzie mówią, że w barze na rogu, który zyskał sobie od właściciela autoironiczną nazwę "bar u przestępcy", szczury jak borsuki przemierzają swobodnie środek knajpy i nikomu to nie przeszkadza, bo u przestępcy wszystko jest porządne inaczej. Ludzie mówią też, że te szczury znikają w przeddzień półdarmowych zakąsek do piwa, wydawanych jako obowiązkowy posiłek, ale za dwa dni pojawiają się nowe zastępy, następstwo pokoleń jest zapewnione. Ludzie mówią, że to im przypomina tanie kurczaki po pomorze, czy po białaczce. Ale ludzie mówią, że smacznie są doprawione a te z białaczką nawet takie bladziejsze są bardziej kwaskowate, co do piwa pasuje. |
| Zbyszek z Kaczor 2010-12-01 21:11:23 |
Od wczorej nie wychodze z domu i nie wiem jak jest z dostawą Tygodnika Nowego. To i nie wiem, czy kogoś opluli redaktorzy. Ostatnio dzwonił do mnie jeden dobry dziennikarz i powiedział mi, że w TN wogóle nie ma dziennikarzy, są tylko redaktorzy,a to nie to samo. |
| Pomarzyć dobra rzecz 2010-11-29 16:08:26 |
Wydaje się, że byłoby bardzo korzystne strategicznie i politycznie opluć ludzi redakcji, którzy już odeszli z redakcji. Na przykład byłoby zarąbiście opluć Kaję Kunicką, większą ilością uczestników desantu, Mariusza Szalbierza by opluć wypadało, skoro on opluwał, niech zazna. W rozgrywce opluwającej mógłby się jako target pojawić pan Zbigniew Noska za jakieś przewinienia nieznane nas profanom. Istotny byłby do obróbki poseł Adam Szejnfeld, który już nie chce pisać w Tygodniku Nowym a zatem jest do odstrzału, jak jakiś żubr. Najkonieczniejszym obiektem byłby Tomasz Bugajski, ale że ma szansę zostać wicemarszałkiem Województwa, należy się wstrzymać, bo może narobić smrodu w tej smrodliwej instytucji padliniarskiej. |
| stary ubek z zomo 2010-11-29 14:47:53 |
Uważam, że bardzo korzystnie byłoby dzisiaj opluć Niemczuk, że spowodowała straty w podatkach i zażądać, żeby zwróciła 2850000 zł. Z odsetkami. I jeszcze: Mariana J., Niemczuk, Soczywkę, Krupę, Łukasza, Annę, Tomasza, Adamską z Chodzieży, Sławka, dwóch braci,.............( wpisać, co kto lubi), wszystkich o tyle samo, żeby było prosto liczyć. |
| Kameleon 2010-11-29 14:41:29 |
Dopiero? To może wymiecie z kątów jakieś flaszki i kartoniki po soku grapefruitowym z obrad Kolegium Redakcyjnego, szczególnie po obradach, komu przyznać Kameleona 2005 za wydarzenia z roku 2006. Po flaszce słabo się bzyka, a z myśleniem się pier...li. |
| Priorytet X 2010-11-29 13:38:56 |
chodzą słuchy że Barabasz jesienne porządki robi w redakcji |
| Pytanie takie małe 2010-11-29 09:11:43 |
A wogóle o co sie roschodzi o ile chodzi o karkóweczke z baru Karolczaka. Bo ciągle wystęmpuje ten wąntek w tla postaci Szalbierza Marjusza. O ile wiem, to on nie bywał w tem barku a tylko podsłuchiwał 26/27 września 2005, jak po wyborach była impreska i ktoś podobniesz wołał o likwidacji chorych gadów. podług pogląndu Szalbieża wołał Gadzinowski głosem tubalnym i wielkim. Ale to mi nie pasuje, bo gadzinoski przecierz od gada jest i by keńcił na siebje bat. A widzimy Gadzinoskiego w redakcji astra. |
| Kebap z barze u przestepcy 2010-11-28 18:01:04 |
Ale trzeba przyznać, że nie ma to, jak opluwał Mariusz Szalbierz będąc redaktorem naczelnym Tyg. Nowego. Ten miał pluja. Kameleon na przykład ma długi i lepki język, co mu służy do łapania pokarmu. A tu mamy przykład Mariusza Szalbierza plującego. Czyli, że dawał coś od siebie. Kiedy kameleon może być uznany za sobka wciągającego do siebie, to Mariusz Szalbierz potrafił odpluć wszystko, co mu się nazbierało między zębami po spożyciu karkóweczki u Karolczaka zwanego dla niepoznaki Krzysztofiakiem. Dlatego należy uznać, że kudy teraz Barabaszowi do takiego kunsztu, jak on tylko rybkę U Dąbka wciśnie. |
| księgowy archiwum 2010-11-28 17:34:36 |
Grabiński opluty wiele razy, Karolczaki oplute - nie raz, Pawłowska Dorota opluta- nie raz, Brodala opluty nie raz w tym osobiście przez Stokłosę na drodze 86 4 listopada 2005, Gadzinowski opluty, Lemanowicze opluci z zapałem kilka razy, Gapińska opluta za pasienie się w pasibrzuchu, Kąckowski opluty w Senacie RP przez Stokłosę, Sienkiewiczowa opluta i obrzucona gównem przez siły przemocy Stokłosy, Koprowa z Grabówna opluta po wielekroć, Duraj opluty przez Stokłosę. Ludzie!!! Brakuje obiektów. Czas zacząć następną rundę!!! |
| Ława sala 110 2010-11-27 15:36:53 |
A pamiętacie, jak flaki wypadły Stokłosie z paki? To był smród, syf, zaraza, bardak. Na skrzyżowaniu drogi nr 10 z nr 11, jak się wywaliły dwie przyczepy, to było ale ślicznie. Stokłosa niech patrzy na swój burdelik biznesowy, a nie, żeby nam Dorotkę szturchał! I tak dostał Stokłosa w zadek, bo nie dał rady utrzymać picerii, a Dorota daje radę. Bo trzeba mieć głowę do interesu, a nie zakopywać padlinę na działce 85. To dopiero bałagan, cała krowę zakopać a udawać, że tylko łeb ktoś mu podrzucił! |
| znajomy znajomego 2010-11-26 19:36:17 |
Mój znajomy miał wypadek w Afganistanie, dostał odłamkiem w plecy. Nie ze swojej winy. |
2010-11-26 19:33:13 |
Łolali Utkina. a taki był uniżony |
| kurde kiedy ta obwodnica w koncu!? 2010-11-26 19:30:52 |
moja znajoma niedawno miala wypadek kolo Barów smilowskich .nie ze swojej winy! |
| sierżant Rayan 2010-11-26 19:09:29 |
Nie przypadkiem felieton-donos o parkingu w Śmiłowie pojawił się na łamach Tygodnika Nowego tuż po wyborach samorządowych. Wziąwszy z należytą powagą oświadczenie oskarżonego Henryka Stokłosy o tym, że jest udziałowcem - zapewne nie mniejszościowym - w wydawnictwie Tygodnik Nowy, można określić następujący ciąg zdarzeń: oskarżony Stokłosa wydaje sygnał do boju o obwodnicę; należy ocalić nielegalnie posadowioną budę o śmiesznej nazwie pasibrzuch z żarciem dla wytrwałych niedowęchów; w tym celu trzeba napuścić miejscowych do wykazania, że bar U Doroty jest siedliskiem zła, nieporządku, zaniedbania; należy w tym kontekście ujawnić rolę właścicielki jako osoby nieuspołecznionej, skoro sprzeciwia się likwidacji parkingu, przy którym zatrzymują się zgłodniali klienci; taką postawę Doroty Pawłowskiej należy w dalszym ciągu potraktować tak zwanym świętym oburzeniem, ze wskazaniem na jej odpowiedzialność za wybory samorządowe, akcję plakatową z nimi związaną i ogólny śmietnik wyborczo-powyborczy, jaki się objawił wskutek akcji nieprzychylnego elektoratu zdzierającego ukochane krupne mordy; następnie należy wzbudzić nadzieję gawiedzi, że nowa władza, wybrana w demokratycznych wyborach rozpieprzy istniejący układ i prowadząc drogę przez środek wsi, w szczególności drugą nitkę przez środek parkingu spowoduje zniszczenie wieloletniej pracy mieszkanki tej miejscowości; dalszym etapem jest wypuszczenie samorządowców wybranych wskutek obiecanek, psów propagandy i oczerniania, fotografów psich kup na cudzych podwórkach, obserwatorów papierów walających się po wsi, aby zaszczepić w narodzie miejscowym przekonanie, że największym złem, jakie mogło się w Śmiłowie pojawić jest bar U Doroty. Stokłosa zapomniał, że w stosunku do większości mieszkańców jest obcym przybyszem z lat osiemdziesiątych, kiedy to za malwersacje, po których w sądzie dziwnym trafem pozostała tylko pusta teczka akt, został wydalony z partii PZPR. Musiał się więc gdzieś zaczepić bezdomny ORMOwiec z garbem przestępstwa w życiorysie. I tak mu został ten nawyk życia na cudzym i za cudze, kosztem innych, którzy tu się urodzili. Ludzie mówią, że w barze na rogu, który zyskał sobie od właściciela autoironiczną nazwę "bar u przestępcy", szczury jak borsuki przemierzają swobodnie środek knajpy i nikomu to nie przeszkadza, bo u przestępcy wszystko jest porządne inaczej. Ludzie mówią też, że te szczury znikają w przeddzień półdarmowych zakąsek do piwa, wydawanych jako obowiązkowy posiłek, ale za dwa dni pojawiają się nowe zastępy, następstwo pokoleń jest zapewnione. Ludzie mówią, że to im przypomina tanie kurczaki po pomorze, czy po białaczce. Ale ludzie mówią, że smacznie są doprawione a te z białaczką nawet takie bladziejsze są bardziej kwaskowate, co do piwa pasuje. |
| Kropka 2010-11-12 10:46:00 |
Odpowiadając na pytanie zasadnicze wątku należy zwrócić uwagę na to, że od kiedy pamiętam, społeczeństwo nauczano by "pluć tylko do spluwaczki". Były to urządzenia popularne w latach pięćdziesiątych, kiedy to żniwo zbierała gruźlica, skutek biedy czasów wojny. |
| Morzewskie córy 2010-11-06 21:42:15 |
Po co? On jest zapluty karzeł Heńka od smrodu. |
| Zbigniew Kaczoryński 2010-11-05 18:07:59 |
Dziś można opluć Wolskiego, bo on niech już idzie w odstawkę. |
| Kompel z Choszczna 2010-11-05 17:59:46 |
zaman do karalucha Le mana zwanego popularnie Czł 2010-11-02 06:38:50 1. faktycznie, mogło być paru takich, co padli ze złości, strachu, zazdrości, bo jak pan Janek szedł przez miasto w latach początkowych siedemdziesiątych, to panienkom, a i mężatką twardniały sutki, a chłopakom sie robiło ciemno w oczach od wnerwienia, że się za nimi nie oglądały i niektórzy popadali w chorobę zwaną pedalstwem, bo brakowało gdzie by mogli cóś wcisnąć. Tak panny szalały. To niech sobie teraz odpoczywają ci słabi faceci. Co pan Janek mógł na to we Wałczu, jak i w Toruniu laski padały na cycki, zauroczone. Pan Janek ma gdzieś tych wszystkich cieniasków. 2. żaden "zaman do karalucha Le mana zwanego popularnie Czł" nie jest mocen wydawać poleceń, co ma pan Janek czytać. |
| weterynarz 2010-11-02 14:34:18 |
Nie przeginaj zaman. Zastanów się nad swoim tatusiem, czy przypadkiem nie kropnął w kalendarz tak, jak tu niektórzy piszą, że się zapił na śmierć i udusił rzygowiną. Takie rzeczy się zdarzają pijakom - gumisiom z neuropatiami, zaawansowanymi chorobami przełyku, jak przepuklina prowadząca do refluksu treści pokarmowej, sflaczeniem żołądka, firankami z wątroby, krwawiącymi dziurami w dwunastnicy, niedomykalnym odźwiernikiem. To tylko kilka schodków do piekła, prowadzących do klęski, utraty siłą witalnych. Kto żyje chwałą przynależności do WiN z z przełomu lat czterdziestych i pięćdziesiątych, ten się do żywych nie liczy w latach siedemdziesiątych. |
| zaman do karalucha Le mana zwanego popularnie Czł 2010-11-02 06:38:50 |
Człowieku z g ó w n a znany na tym portalu pod wieloma innymi nickami przestań opluwać wszystkich i wszystko. Rozumiem, że 1 listopada się w tobie zagotowało. Moze ruszyło cię sumienie na myśl o tym ilu z Twojego powodu lezy w Wałczu na cmentarzu. Odpieprz się od Tygodnika Nowego. nic o nim nie wiesz. To dobre pismo i rzetelne. He he he. |
2010-11-02 00:35:46 |
oj zabolało skoro słychać skowyt! |
| Jarosław Płotnicki 2010-11-01 21:33:16 |
Szkoda, że nie ma już Mariusza w redakcji TN. On tworzył świetny tandem przewąchiwawczy ze Zdunkiem. Próbowali wkręcić się na rejestrację rozprawy z oskarżenia Stokłosy przeciwko Cieplińskiemu, który opowiedział dziennikarzom, jak Stokłosa pobił go pasem parcianym . Stokłosa przegrał tę sprawę do zera a wcześniej doprowadził do tego, by rozprawa była z wyłączeniem jawności. Sędzia pogonił Mariusza i Przemka z sali. Może oplucie Sądu Apelacyjnego w Koszalinie wchodzi w grę, bo jeszcze chyba nie było takiego opluwania? Bo prokurator Kiełek już omal zaznał słodyczy buduaru Stokłosowej, czym się przechwala w książce bohaterka badsellera in bed. A więc ta strona wymiaru sprawiedliwości jest opluta koncertowo. |
| . 2010-11-01 09:38:20 |
"Tygodnik Nowy" powinien wysłać znowu Przemysława Zdunka, żeby się przyczołgał ponownie i zza krzaków, zza drzew lasu porobił zdjęcia kup u naczelnej ekolożki. Odpowiednie tajne służby holdingu do spraw inwigilacji, obcinania palców, poniewierania, obmawiania, na tej podstawie mogłyby opracować mapę rozkładu kup w terenie, ocenić stan zatrudnienia i zdrowotność pracowników. Mając mapę rozkładu, Heniek w porze nocnej mógłby podlecieć helikopterem i pobrać sondą próbki dla sprawdzenia, czy spożywali towary oferowane przez sklepy holdingu. Naczelny by się ucieszył, bo by miał kupę roboty, jak to opisać, żeby znowu popadło na Bugajskiego. |
2010-11-01 01:14:56 |
faktycznie powniniście się przyjżeć temu towarzystwu z Jeziorek |
| Ekolog Jachu.. 2010-11-01 00:40:53 |
mi też |
| Nielegał budowalny z Brodnej 2010-11-01 00:40:01 |
Możecie mi napimpać |
| @! 2010-11-01 00:29:58 |
Można się porzygać przejeżdżając obok Pasibrzucha. Po przeczytaniu komentarzy na sam widok wyrobów z Farmutilu mam sraczkę. |
2010-10-31 19:36:33 |
O ile chodzi o oplucie kogoś z zasięgu oddziaływania Tygodnika Nowego jako tuby propagandowej Farmutilu, dostało się ostatnio Karolczakowi, ponownie oberwał Grabiński z Brodnej. Co dalej? Coś się szybko wymyśli żeby w listopadzie Na swą chamską wierszówkę zasłużyły bladzie. |
| Ludzie mówią... 2010-10-31 18:32:36 |
Ludzie mówią, że w holdingu robi się zakłady o to, czy Heniek się rozchoruje na sraczkę, czy może pojedzie do Złotowa na długoterminowe badania psychiatryczne. Jak ujawnił na sesji Rady Powiatu pan doktor habilitowany prawa Gutowski, Heniek miał problemy z równowagą, o co oskarżał ekologów, ze byli przyczyną jego enuncjacji. A to wszystko dlatego, ze - jak ludzie mówią - nieubłaganie zbliża się 8 listopada. Jest to dzień urodzin tajnego współpracownika Henryka, Jacka Ciechanowskiego, opisanego w dziele "W szponach władzy". Drugim, ważniejszym zdaje się składnikiem pogarszania się stanu zdrowotności jest kolejna odsłona rozprawy karnej w Sądzie Okręgowym w Poznaniu - 8,9,10 listopada 2010. |
| też pisarz 2010-10-28 08:28:50 |
Jesteśmy zbulwersowani postawą Pana Utkina, który miał być w jury konkursu bajki o Pile - i nie był, ponieważ powiedział organizatorom, że za darmo to on to pierdoli. I chciał minimum 5 tys. zł, czyli połowę puli przeznaczonej na nagrody dla laureatów konkursu. Ale macie, Panie Senatorze, palanta w redakcji Pana gazety!!!!! Przynosi wstyd!!!! Dodał b dnia 2010-10-22 01:21:16 |
2010-10-28 00:19:29 |
niezłe ziółka z tych "ekologów" , a główna "ekolożka" czy już wybudowała wychodek dla pracowników stolarni , bo zima idzie i nie wypada by srali po krzakach , toć to nie ekologiczne przeca |
| Tak Czy Owak 2010-10-27 23:38:31 |
Bardzo dobrze,ze napisano o tym karolczaku i grabku bo faktycznie nie takie z nich kryształy |
| Obywatel Gie 2010-10-27 22:01:34 |
Ludzie mówią, że Stokłosa lata swoim helikopterem, czy anikopterem po terenie gminy i poszukuje za pomocą high technik: termowizji, noktowizorów, przewąchiwaczy elektronicznych, gdzie to mógł Karolczak wkopać śnięte ryby. Czapla dziennikarska z TN zamieniła się ostatnio w kaczkę dziennikarską - tak ludzie mówią z baru koło redakcji na Ruzwelta. Bo chociaż widziała wieloletnią umowę Karolczaka z firmą utylizacyjną z bydgoskiego, zakwakała, że nic o tym nie wie. Ludzie mówią, że Stokłosa ze swą Kaczką dziennikarską latają ze złości, że Karolczak nie daje im zarobić na utylizacji. Ludzie mówią, że Karolczak obawia się u Stokłosy utylizacji: łopata, dziura w ziemi, padlina łopata, klep, klep! |
| I co wy na to? 2010-10-25 21:50:29 |
Ludzie mówią, ze ostatnie doniesienia naukowców onkologów przypisują salmonelli ozdrowieńcze działanie tych mikrobów w stosunku do schorzeń rakowych. Ludzie mówią, że Karolczak pospieszył się z likwidacją stada, kiedy takie perspektywy się otwierają. |
| Ludzie mówią 2010-10-25 21:46:23 |
Ludzie mówią, że płot naprzeciwko byłego "baru u przestępcy", który został w części rozkradziony przez nieznanych sprawców, po uzupełnieniu strat ponownie upiększa naszą wieś. Jego konstrukcja zbliżona do stanowisk do wiązania koni znana z filmów o dzikim zachodzie (Jeździec znikąd, Rio Bravo, Ostatnia walka Apacza, 15:10 do Yumy, W samo południe, Siedmiu wspaniałych...). Ludzie mówią, że to świetne jest, bo wychodzący z baru na rogu na czterech mogą śmiało się poratować oprzeć a nawet robić za konia i pod siebie. |
| Ludzie mówią 2010-10-20 17:26:34 |
Po Śmiłowie krążą wieści. Ludzie mówią. Karolczak walczy z salmonellą. Zutylizowano stado kur. Ludzie mówią, że w kręgach kierowniczych Farutilu rozpacz zapanowała wielka, bo utylizację zakażonego stada przeprowadziła firma spoza Śmiłowa. A to jest parę złotych na boku. Ludzie mówią, że z powodu braku pewności, co do jakości utylizacji w wykonaniu Farutilu, w obawie przed utylizacją: "łopata, dołek, zdechlizna, łopata", sprawę załatwiła firma z Inowrocławia. Ludzie mówią w Śmiłowie i Kaczorach, że pulchność parówek i wątrobianki najlepiej się osiąga przez dodatek mączki mięsnej odzyskanej z mączki mięsno - kostnej przez odsiew na sitach 6400 z kategorii I i II. Obecność wszelkich prionów, wirusów opryszczki, a szczególnie bakterii zgorzeli gazowej nadaje wyrobom właściwą konsystencję, coś jak ptasie mleczko. |
| Głodomory my som 2010-10-18 18:02:09 |
Priorytetem z Tygodniku Nowym są reklamy wyrobów z mączki mięsno-kostnej. W XIX wieku w garkuchniach dla biedoty łachmaniarskiej wydawano strawę z resztek poubojowych, sporządzaną w ten sposób, że gotowano pod ciśnieniem przez parę godzin resztki, aż powstała paciaja - ciamcialamcia, którą zadawano do garów głodnej tłuszczy. Bliskość utylizatorni i zakładów mięsnych daje wielkie możliwości. |
| tytuł artykułu | postów | ostani post |

15.05.2012 | Andrzej Strumnik
14.05.2012 | Tadeusz Rzemykowski
13.05.2012 | Roman Koenig