Nacjonalizacja brzucha

Nacjonalizacja brzucha
Wiceszef klubu parlamentarnego PiS, Jacek Żalek, uważa, że prawo powinno zmuszać kobiety do rodzenia kalekich dzieci nawet tych, które umrą w męczarniach krótko po urodzeniu. Jego zdaniem aborcję, w przypadku, gdy wiadomo że dziecka nie da się uratować, można porównać do..." zabijania szczeniąt łopatą". Zaś "kobietom powinno być wszystko jedno, czy urodzą dziecko zdrowe czy umierające, bo w końcu wszyscy kiedyś umrzemy".

Inny prawicowy obrońca życia, Tomasz Terlikowski, uważa, że "cierpienie dziecka narodzonego, umierającego w męczarniach na oczach rodziców, ubogaca ich wzajemną relację".

Skąd bierze się okrucieństwo tych ludzi? Kto dał im prawo narzucania swej woli innym? Co ich łączy?

To są fanatycy, którzy samozwańczo przyznali sobie licencje na decydowanie o życiu i śmierci, o grzechu i zbawianiu, ogłosili się kontrolerami i władcami ludzkich sumień. Dla określenia ich postaw, takie słowa jak egoizm, pycha i arogancja to eufemizmy. Żadne argumenty do nich nie trafią. Uodpornili się.

*

Polska prawica spuściła ze smyczy nie tylko demony wszelkich możliwych fobii, ale również średniowiecznego potwora o antykobiecym obliczu tak charakterystycznym dla nauczania ówczesnych "ojców kościoła". Wystarczy posłuchać tatusia obecnego prezydenta, który podczas prelekcji na spotkaniu „katolickiej sieci mężczyzn, którzy powierzyli swoje życie Jezusowi Chrystusowi” mówił:

- Mężczyzna ewolucyjnie został tak ukształtowany, żeby zajmował się sprawami strategicznymi. Ponadto mężczyźni dużo racjonalniej myślą i to nie jest dyskryminujące, tak jest po prostu(...) W małżeństwie mężczyzna pracuje, bo musi, bo on odpowiada za stronę materialną. Natomiast kobieta pracuje dlatego, żeby się lepiej czuć. Ona ma prawo do pracy, a my mamy obowiązek. I taka postawa powinna być kształtowana u chłopców.

Niestety, taki pogląd dominuje dziś w pisowskiej przestrzeni publicznej. A projekt zaostrzający ustawę aborcyjną idealnie wpisuje się w tę retorykę. W końcu, „kobieta głupszą jest”, więc sama nie może decydować o swoim ciele i swojej duszy. PiS tak uważa i bierze wraz z biskupami brzemię odpowiedzialności za życie kobiety. Ich zdaniem kobieta powinna rodzić, a po za tym najlepiej, by siedziała w domu, sprzątała, gotowała i była pięknym uzupełnieniem mężczyzny.

*

Żadna władza autorytarna bez fanatyków nie byłaby w stanie rozwinąć skrzydeł. Fanatycy są przez nią pieszczeni, usprawiedliwiani, "podnoszeni z kolan”, choć ich miejsce jest w zamkniętych oddziałach szpitali psychiatrycznych.

Nie ma tu znaczenia czy gra dotyczy zakazu aborcji czy handlu w niedzielę. Chodzi o to, aby Polak im uległ. Zrezygnował z własnej opinii. Cofnął się przed ich siłą, strachem i patosem. Poddał się ich emocjom. Dał się uwieść poczuciu stadności. Aby nie zatrzymał się w chwili, gdy poczuje zimny chłód ściany za swoimi plecami. Bo oni nigdy się nie zatrzymają.

Można długo dyskutować o autonomii człowieka w strukturze państwowej. Tylko czy jest czas na to, gdy władza wkracza z brudnymi buciorami w prywatne życie obywatela?

Przyszło Polakom żyć w patologicznej odmianie demokracji, w której - gdy większość uzna, że ziemia jest płaska - to władza (wsłuchana w głos suwerena) ustawą taki fakt zatwierdzi. Pytanie, które kobiety postawiły w "czarny piątek" brzmiało: „Do kogo należy kobiecy brzuch? Do państwa, czy do kobiety?. Władza podjęła próbę znacjonalizowania kobiecych brzuchów, w imię zwrócenia ich narodowi. Polki odpowiedziały: Nie macie do tego prawa.

Zbigniew Noska


 

 

Anna Czapla-Furtacz
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (7)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.dzienniknowy.pl z siedzibą w Pile jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Brian z Nazaretu
Brian z Nazaretu 27.03.2018, 19:12
Naszym nieszczęściem jest to, że jesteśmy szczególnie podatni na wpływy fanatyków, oszołomów i cwaniaków, którym niejednokrotnie chodzi o upieczenie własnej pieczeni, a nie o wyższy cel. Duża część Polaków toleruje a nawet sprzyja nietolerancji, różnego rodzaju fobiom, antysemityzmowi. Jesteśmy obojętni wobec licznych incydentów kwestionujących prawa cywilizowanych społeczeństw. I to wszystko dzieje się w kraju katolickim gdzie nasi przodkowie w sposób szczególny doświadczeni zostali przez fanatyków różnej maści.

Polska to chyba jeden z ostatnich krajów, gdzie sprawa aborcji nadal pozostaje w sferze dyskusji, a politycy niezależnie od koloru śpieszą z naprawianiem zepsutego moralnie państwa. Naturalnie, ma się rozumieć przez poprzedników. Zakończenia tego tematu nie widać. Okresowo więc mamy zawody w przeciąganiu liny.

Dziś nastał okres, kiedy u władzy są ponurzy, ale jakże „moralni” i „upojeni miłością” do Boga, i jego przykazań konserwatyści, wspierani przez kościół i zgromadzoną przy nich grupkę fanatyków obrony tzw życia poczętego. Nie liczy się więc nic i nikt. To co jest spłodzone musi zostać urodzone. Nie ma tu miejsca dla praw kobiety. Kobieta w momencie zajścia w ciąże traci swoje prawo do bycia człowiekiem. Ma rodzić, bo podobno taka jest jej rola. Nie ma znaczenia czy chciała tego dziecka, czy jest ono zdrowe czy chore. Ma rodzić i szlus. A ja mam wątpliwość czy aby na pewno jest to zadanie, które kobieta ma spełnić. Czy nie może być tak, że kobieta nie musi mieć dzieci, bo tego, np nie chce? Ma inne cele, w których się spełnia. Czy jeżeli tak jest to czy jest gorsza od tych kobiet, które rodzą wszystko bez względu na wszystko? Gdzie my do cholery żyjemy? W średniowieczu? W końcu to wybór kobiety. Filozofia wszelkich Marków Jurków, Terlikowskich i innych jest pod tym względem obłędna. Oczywiście większość kobiet chce spełnić się w macierzyństwie, ale niech wynika to z jej własnego wyboru, niż kolejnego przymusu religijnych fanatyków.

W sprawie aborcji nie ma salomonowego wyjścia. I o tym zapominają pani Godek, która twierdzi, że obostrzenie aborcji to krok zmierzający do rozszerzenia ochrony praw człowieka, bo dotyczy ludzi(nienarodzonych), która do tej pory tych praw nie miały. Tylko pani Godek zapomina, że dzieje się to kosztem pozbawienia praw kobiety. Czy kobieta w ciąży to okresowo nie człowiek?!!!!!!! Do cholery!!!!

Kiedy kobietę zmusza się prawnym nakazem do rodzenia dziecka chorego, które wkrótce po urodzeniu umrze, zostaje w ten sposób pozbawiona swoich praw do decydowania. Kiedy dokonuje aborcji, to faktycznie wiąże się to z zakończeniem życia płodu. Kto tu jest w stanie rozstrzygnąć? Nikt. Tak więc najlepszym, moralnym i etycznym wyjściem jest pozostawienie decyzji kobiecie.

Co powinno zrobić w tej sprawie państwo? Otoczyć kobietę opieką. Opieką psychologiczną. Taką opieką, która pozwoliłaby jej podjąć decyzję samodzielną, która pomoże choć w części pozbyć się traumy. Bo przecież nikt nie ma wątpliwości, że bez względu na decyzje jest to wielka trauma.

Co proponuje nasze Państwo kobiecie, która zdecyduje się urodzić chore dziecko? Praktycznie niewiele. Pomoc finansową? Owszem to jest ważne, ale żadne pieniądze nie zrekompensują tego co kobieta, rodzina przeżywa, kiedy na świat przychodzi chore niezdolne do życia dziecko, albo np. wkrótce umiera. Nasze państwo tak naprawdę nie zajmuje się rodzinami, gdzie rodzą się takie dzieci. O postawie kościoła w tym względzie można byłoby nie wspominać, bo nie ma jej wcale. Rozszerzenie opieki nad takimi kobietami, kompleksowy program państwa najprawdopodobniej dałby taki rezultat, że liczba aborcji by spadła. Ale to dla kościółkowych fanatyków jak widać za trudne do zrozumienia i wykonania.

Kościół też w tej sprawie wykorzystuje najmniejszą linię oporu. Lepiej wykorzystać fakt, że ma się wpływ na prawo w państwie. Po co wysilać się na naukę wiernych. Ważniejsze są wpływy do kasy.

W roku 2015 w Polsce przeprowadzono 1044 legalne aborcje. Oczywiście takich statystyk zapewne się nie prowadzi, o którą mi chodzi. Na tle tego co się dzieje i roli kościoła w tym wszystkim, chciałbym jednak wiedzieć ile z tych przypadków to kobiety katoliczki? Zaznaczam, że nie mam nic do tych kobiet. To były ich decyzje, które szanuję i współczuję im niezmiernie. Mogę jedynie domniemywać, że przynajmniej formalnie większość z nich to katoliczki. Tak więc można śmiało śmiało zarzucić ojczulkom biskupom, że ich technologia nauczania ewangelii jest marna.

Pan Bóg powinien was drodzy sukienkowi wszystkich wywali z roboty na zbity pysk.

Czy te dziesiątki tysiące kobiet i facetów na czarnym proteście to też sami ateiści? Mam co do tego wątpliwości. Wasza nauka panowie purpuraci jest nieludzka i taka każdy rozumny człowiek odrzuci.
Brunatny mundurek
Brunatny mundurek 27.03.2018, 14:25
Ej Branie z Nazaretu, a więc pytam się ciebie. Ilu was mamusia wychowała, kiedy nie było pralek, nie mówiąc o pralkach automatycznych, pampersów i innych dogodności. Dziś taka jedna z tych "czarnych" (Natalia Przybysz) mówi, iż dokonała aborcji bo ... mieszkanie za małe (60 metrów kwadratowych).
A jeszcze jedno BzN( Łobuz). Co do islamu w Niemczech. Masz rację jeszcze nie dziś ani jutro, ale pokolenie rośnie w nowych meczetach i szkołach. Poczytaj sobie ostatni numer Bildu. Powoli, pomalutku. Niemki (nawet te polskie) to rodzą o ile rodzą. A muzułmanki. To już widać w szkołach. Powoli, pomalutku ... .
Brian z Nazaretu
Brian z Nazaretu 27.03.2018, 15:18
Poziom dyskusji jaki proponujesz ją wyklucza. A więc delikatnie mówiąc żegnam.
Łukasz Mastalerek
Łukasz Mastalerek 27.03.2018, 05:56
Jak zwykle nic nie jest jednoznaczne,aborcja w przypadku gdy urodzenie grozi kobiecie śmiercią,czy dziecko nr ma szans na przeżycie jest smutną koniecznością,jednak dokonywana na zdrowym dziecku,kiedy nie ma możliwości aby cokolwiek stało się rodzącej kobiecie jest straszną zbrodnią,dzisiaj można uprawiać miłość dla przyjemności dzięki temu że istnieje moźliwość zabezpieczania się przed niechcianą ciążą,a jeżeli już nieostrożni kochankowie z powodu wielkiej roskoszy seksualnej i silnych emocji zapomnieli o zabezpieczeniach lub te zabezpieczenia nie zadziałały,dziecko poczęte po urodzeniu można oddać do adopcji,noworodki są dzisiaj rozchwytywane,kobieta podobnie jak mężczyzna może zrobić ze swoim ciałem co zechce,jednak w momencie pojawienia się dziecka,mamy do czynienia z nowym ciałem i nowym życiem,te dzieci w stu procentach chcą żyć,kobieta nie ma prawa decydować o życiu dziecko ponieważ to nie jest już jej ciało,dzieci te nie mogą strajkować czy się bronić,gdyby naprzykład ktoś mnie napadł i przykleił mi noworodka na plecach takim klejem,który wysycha dopiero po 9 miesiącach,to musiałbym te 9 miesięcy odczekać,karmić,dbać itd.,potem gdyby dziecko mogło bezboleśnie się odłączyć,mógłbym je zatrzymać lub oddać,dziecko w takim wypadku mimo faktu źe jest częścią mojego ciała,to jednak jest autonomicznym bytem,podobnie est kiedy kobieta zachodzi w ciąże.
Brian z Nazaretu
Brian z Nazaretu 27.03.2018, 12:10
Ludzie co za bzdury! Gdyby w Polsce była należyta edukacja seksualna a nie bojaźń przed tym bo niby namawianie do rozpusty, gdyby była powszechna dostępność środków antykoncepcyjnych, gdyby był w Polsce nacisk na świadomość co to jest seks, co to jest macierzyństwo to nie byłoby tylu tragedii a fanatycy nie mieliby czym się paść. Polska to kraj przepełniony kołtuństwem i dewocją. A prokreacja, seks to sprawa polityczna. I to jest nasze nieszczęście.
Brunatny mundurek
Brunatny mundurek 26.03.2018, 12:53
Andrzej Morozowski syn Mordechaja Mozesa powiedział na antenie TVN:"A jeśli tworzy się w organizmie kobiety, już nie pamiętam jak się nazywa ten twór, ale jest to twór rakowy, to też jest życie. Tylko to trzeba usunąć. To jest życie i ono rośnie w ciele kobiety. Usuwać czy nie usuwać?".

Mędrcy tego świata.
Brian z Nazaretu
Brian z Nazaretu 27.03.2018, 12:12
Każdy ma prawo pytać.

Pozostałe