Łowiectwo było, jest i będzie, choć po nowemu

Łowiectwo było, jest i będzie, choć po nowemu
O zmianach w znowelizowanej ustawie Prawo Łowieckie z Łowczym Okręgowym Polskiego Związku Łowieckiego w Pile, Sławomirem Jaroszewiczem rozmawia Anna Czapla-Furtacz.

Po latach obaw i niepewności myśliwi mają wreszcie nową ustawę Prawo Łowieckie. Czeka tylko na podpis prezydenta. Na taką ustawę czekaliście?

Powiem, że jest dość rewolucyjna. Przede wszystkim dlatego, że zmienia dotychczasową strukturę organizacyjną Polskiego Związku Łowieckiego. Wprowadza też szereg nowych, czasem dyskusyjnych rozwiązań i zakazów.

Co teraz?

Kadencja w normalnym trybie kończyłaby się w 2020 roku, ale nowe przepisy ją skracają. Ustawa wejdzie w życie (oczywiście po podpisaniu przez Prezydenta) od 1 kwietniu, więc na przełomie kwietnia i maja muszą się odbyć wybory. Trzeba będzie przeprowadzić zebrania w Kołach Łowieckich i wybrać delegatów na Okręgowy Zjazd, na którym zostanie wybrany członek Naczelnej Rady Łowieckiej i delegaci na Krajowy Zjazd Delegatów. Natomiast Minister Środowiska z 3 podanych mu kandydatów powoła Łowczego Krajowego i na wniosek Łowczego Krajowego powoła Zarząd Główny. Ten z kolei wybierze Łowczych Okręgowych. Dotychczas byli oni powoływani przez Okręgowe Rady Łowieckie. Jednak w myśl nowego prawa łowieckiego Okręgowe Rady Łowieckie i komisje rewizyjne, tak okręgowe jak i główna niestety przestają istnieć.

23 marca mieliśmy w Pile ostatnie posiedzenie naszej Rady. Udzieliła jednogłośnie absolutorium Łowczemu i Zarządowi Okręgowemu za 2017/18 rok (nasz rok trwa od 1.04 do 31.03). Zatwierdziła plan pracy na 2018/19 rok i musieliśmy się pożegnać. Trochę mi żal, bo likwidacja Rady to swego rodzaju okrojenie samorządności. Od początku istnienia PZŁ Rady takie istniały. Pomagały w pracy organizacyjnej, stymulowały działanie, nadzorowały.

Kto przejmie ich funkcję kontrolną?

Łowczy Krajowy, powołany – jak już wspomniałem- przez Ministra. Minister będzie też zatwierdzał nowy statut Polskiego Związku Łowieckiego.

Nie wydaje się Panu, że powierzenie ministrowi takich przywilejów doprowadzi do upolitycznienie PZŁ?

Raczej nie. To przecież Naczelna Rada Łowiecka ma podawać kandydatów na Łowczego Krajowego. Zadaniem ministra będzie tylko wybrać jednego z nich.

Dopowiem jeszcze, że Łowczy Krajowy musi dokonać wyboru Łowczych Okręgowych w ciągu 21 dni.

Mało czasu, dużo procedur. Powstanie pewnie sporo zamieszania. A to przecież nie koniec. Ustawa wprowadza zmiany nie tylko w pracy organizacyjnej.

Zgadza się. Wprowadza też na przykład zapis, że obwody łowieckie nie mogą przekraczać granic danego województwa.

U nas przekraczają?

Jest kilka takich obwodów gdzie przekraczają. Np. w powiecie wągrowieckim, czy na północy powiatu złotowskiego.

Ponadto ustawa daje nowe możliwości właścicielom gruntów. Będą mogli wnioskować do Marszałka o wyłączenie swoich terenów z danego obwodu łowieckiego. Jeżeli te argumenty zostaną uznane, w przypadku szkody wyrządzonej przez leśną zwierzynę zapłaci Marszałek. Jest tu jeszcze jeden ciekawy aspekt. Właściciel gruntu będzie mógł złożyć oświadczenie przed starostą, że nie wyraża zgody na polowanie na swoim terenie. Jeśli starosta przyjmie to oświadczenie, właściciel ten nie będzie miał wypłacanych odszkodowań za ewentualne szkody wyrządzone przez zwierzynę łowną. Problemem staje się jednak jak te działki oznaczyć. I co, jeśli myśliwi nie zorientują się i niechcący naruszą ten teren np. polując zgodnie z prawem w nocy.

W poprzednio przygotowanej noweli ustawy Prawo Łowieckie, która w konsekwencji nie ujrzała światła dziennego wiele kontrowersji budził zapis, kto ma płacić rolnikom za szkody. Pomysł, że ma to być Wojewoda, czyli Skarb Państwa, nie znalazł uznania. Jak do tematu szkód podchodzi nowa ustawa?

Tu także mamy wiele nowego. Według dawnego porządku szkody szacowały Kola Łowieckie wspólnie z poszkodowanym (z udziałem np. przedstawiciela Izby Rolniczej). Ale teraz już nie będzie się składało wniosku do Koła, tylko do burmistrza czy wójta. Ten będzie miał 7 dni na powiadomienie stron i co najciekawsze - szkody będzie w imieniu gminy szacował organ najniższego szczebla samorządowego czyli...sołtys.

Ooo...

Też się dziwimy. Nie wiemy na ile samorządy są do tego przygotowane, czy sołtysi podołają zadaniu i czy w ogóle będą chcieli to robić. To nie jest tak prosta sprawa, to wymaga dużego zaangażowania i pracy. Skończą się czasy, kiedy rolnik wychodzi w pole, zauważa szkodę, dzwoni do Koła i jest szybka reakcja. Teraz będzie urzędowa procedura. Poza tym trzeba sobie zdawać sprawę, że sołtysi prowadząc własne gospodarstwa nie będą zbyt dyspozycyjni, zwłaszcza w żniwa.

Wygląda na to, że do szacowania szkód zrobią się kolejki jak do lekarza specjalisty.

No cóż. Pewne jest tylko to, że ustawa raczej nie polepszy sytuacji rolników, a może utrudnić.

Dodam, że odszkodowania nadal będą płacić Koła. Maja na to 30 dni. Jeśli szkoda nie zostanie załatwiona polubownie, sprawa może być kierowana do nadleśniczego. Ten powoła komisję z udziałem reprezentanta KŁ, poszkodowanego i przedstawiciela nadleśnictwa. Ostateczną decyzję administracyjną wyda nadleśniczy, ale ta może być z kolei zaskarżona do sądu powszechnego. To dość złożona procedura. Zobaczymy jak się sprawdzi w praktyce.

Koła Łowieckie chyba się nie ucieszą. Nadal będą płacić odszkodowania, ale nie będą już stroną szacującą.

Zwierzęta żyjące w stanie wolnym należą do Skarbu Państwa. Szkoda, że nie weszło w życie rozwiązanie, że odszkodowania wypłaca Wojewoda. Tymczasem nowe przepisy przewidują, że płatnikiem szkód łowieckich jest nadal wyłącznie KŁ lub zarządca obwodu (mam tu na myśli OHZ).

Ustawa wprowadza sporo zakazów. Na przykład zakaz polowania z dzieckiem poniżej 18 roku życia.

To nas szczególnie zabolało, bo ugodziło w tradycję. Pasja łowiecka przekazywana była z pokolenia na pokolenie. Mój syn np. jest myśliwym w 5 pokoleniu. On jeździł ze mną na polowania, ja ze swoim ojcem, ojciec z dziadkiem itp. Chodziliśmy po lesie, spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, uczyliśmy się szacunku do przyrody. Dlatego nie rozumiem argumentów, że polowania wypaczają psychikę młodych. Mój syn wyrósł na wspaniałego człowieka, podobnie dzieci wielu moich kolegów. Kochają polską przyrodę, szanują środowisko. Czy zakazuje się np. 15-letniemu uczniowi rzemiosła w zawodzie rzeźnik praktyk w ubojni, bo to mu skrzywi psychikę? Przecież to absurd.

Zapisano za to w ustawie, że obywatel, który ukończy 18 lat może wstąpić do PZŁ. Nie może, bo musi najpierw odbyć roczny staż. A nie może spełnić tego warunku, bo w wieku 17 lat nie wolno mu brać udziału w polowaniu czy nagonce. To jeden z lapsusów tej ustawy. Nie wiadomo też, kto miałby kontrolować w lesie tę pełnoletniość i czy w ogóle. Ustawa nic o tym nie mówi.

Środowisko zbulwersował też zakaz polowań z sokołami. Nie ma w Polsce wielu takich myśliwych. Takie polowania to rzecz niezwykła, wpisana do światowego dziedzictwa UNESCO.

Jednak zasadnym wydaje się zapis, że myśliwy co 5 lat ma się badać i przedkładać zaświadczenie, że jest zdolny do posiadania broni i polowań.

Zasadny, choć nie do końca sprawiedliwy. Podczas polowań zdarzają się 2-3 nieszczęścia w roku. Tymczasem na naszych drogach giną setki ludzi. Czy kierowcy też nie powinni być badani co 5 lat? Albo przedstawiciele innych środowisk? Badajmy wszystkich co 5 lat.

W dyskusjach, prowadzonych w czasie procedowania ustawa padało wiele kontrowersyjnych wypowiedzi, a nawet tezy, że łowiectwo jest szkodliwe i należałoby w ogóle z nim skończyć. Co by Pan na to odpowiedział?

Łowiectwo było, jest i będzie, bo człowiek zbyt daleko zaingerował w środowisko. Każdy chce mieć działkę pod lasem, żeby sąsiad nie zaglądał mu w okna. Coraz częściej wkracza się na teren zarezerwowany dla zwierząt. Dlatego one wydają się być coraz bliżej człowieka.

Nie wyobrażam sobie, by zostawić środowisko bez kontroli. Spójrzmy chociażby na gatunki chronione, wobec których nie ma żadnej strategii. Natura się rozwija, na terenie pilskiej RDLP mamy już 300 wilków. Nie wiadomo ile jest żurawi, kruków bobrów, bo tego nikt nie liczy. A co z łosiem? 18 lat temu stał się gatunkiem czasowo chronionym, wprowadzono moratorium łosia. Było wtedy w Polsce 1600 łosi. Teraz mamy 38 tys. Powodują wypadki, kolizje, stwarzają niebezpieczeństwo dla ludzi. Rozprzestrzeniają się też żubry. Z jednej strony to dobrze, ale z drugiej trzeba wiedzieć, że panuje wśród nich gruźlica. Mamy już problem z ASF i ptasią grypą. Dlatego fundamentalizm ekologów nie jest tu wskazany.

Reasumując jak ocenia pan znowelizowaną ustawę Prawo Łowieckie?

Nie powiem, że jest zła. Ona jest w gruncie rzeczy dobra, tylko do korekty. Zobaczymy, co przyniesie życie. Później przyjdzie czas na składanie wniosków o wprowadzenie ewentualnych zmian. Czekaliśmy na tę ustawę wiele lat i wreszcie się doczekaliśmy. Przynajmniej wiemy, na czym stoimy.

Dziękuję za rozmowę.

Z okazji świąt, w tym wielkanocnym czasie wszystkim myśliwym i sympatykom łowiectwa, wszystkim organom współpracującym na szczeblu gmin i województwa, leśnikom oraz rolnikom życzę dużo zdrowia i pomyślności. Oby nas coraz więcej łączyło, coraz mniej dzieliło, bo rolnik, leśnik i myśliwy muszą ze sobą współpracować. Wszystkiego najlepszego. Niech święty Hubert nas prowadzi. Darz Bór.

 

Anna Czapla-Furtacz

Zdjęcia (1)

Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe