Czułem się jakbym się zderzył z czołgiem

  • 12.06.2018, 04:33
  • Mariusz Markowski
Czułem się jakbym się zderzył z czołgiem
To cały czas nakręca. Ludzie szukają nowych wyzwań, niekiedy takich do przesady. Niektórym wydaje się, że mogą wiele, próbują i schodzą z trasy. A tu liczy się przygotowanie, to fizyczne, ale podstawą jest także psychika. Wielu chce być co najmniej człowiekiem z żelaza…

Obaj są w podobnym wieku. Przemek dopiero trzeci raz wystartował w Survivalu. Dla Pawła był to debiut. Dzięki temu, że na blisko 14 kilometrowej trasie współpracowali razem, udało się im pokonać Spartakusa.
Biegi ekstremalne nadal na topie. Te najbardziej wyszukane szczególnie. Nie liczy się ilość przeszkód. Ich różnorodność im większa tym lepsza. Dla zdeterminowanych czekają przeszkody typu widzący most, rampa, czołganie pod drutem kolczastym, ściany ognia czy inne wymyślne utrudnienia.
Wiemy, że do  tej pory „Bieg Spartakusa” był cykliczną imprezą na terenie Złotowa. Ta rozrastała się z roku na rok, a teraz trafiła na militarne tereny do Bornego Sulinowa.
Tam na terenie tankodromu, będącego w zarządzaniu Stowarzyszenia Miłośników Militarnej Historii Bornego Sulinowa usytuowano blisko 40 przeszkód.
Wojskowa sceneria i znacznie dłuższa, niż ogłaszali organizatorzy, trasa towarzyszyła kilkusetosobowej grupie śmiałków.
W Spartakusie pobiegli ci co dopiero zaczynają survivalową przygodę, jak i Ci, którzy zaprawieni są w takich bojach.
Łączenie przygody z przyjemnością towarzyszyło dwójce mieszkańców spod pilskiej Dobrzycy. Dla Pawła Bieg Spartakusa stanowił swoiste wyzwanie, bowiem  był to pierwszy dla niego bieg tego typu. Owszem wcześniej biegał półmaratony, ale taki bieg jak ten w Bornym Sulinowie wymagał zupełnie innego przygotowania.
- Oprócz kondycji biegowej ważne jest przygotowanie siłowe. Nie wiedziałem, czego się mogę po sobie spodziewać – mówi nam Paweł.
- Nie stawiałem sobie zatem celów w postaci osiągnięcia określonego czasu. Ciekawostką jest to, że mimo iż organizatorzy deklarowali, iż bieg będzie na 8 km, a okazało się, że trasa liczyła 13,7 km – dodaje.
- Dla tych, którzy rozważają taki start doradzam, aby wystartować w parze - najlepiej z kimś mocniejszym od siebie – twierdzi Paweł.
W Bornym czekała nań rzeka, jezioro, bagna i liczne nierówności. Był las, piach, zarośla, przełęcze, wzniesienia, przeszkody naturalne i sztuczne.
Dzięki współpracy z Przemkiem udało się duetowi pokonać swoje słabości i ograniczenia.
- Startuje już po raz trzeci w takich zawodach. Każde są inne. Te w Bornym były najbardziej ekstremalne – podkreśla Przemek. Wysoka temperatura bardzo trudne przeszkody i walka z 14 kilometrową trasą. Wspólnie z Pawłem daliśmy radę. Jeden bardziej wybiegany, drugi dawał wsparcie siłowe przy pokonywaniu przeszkód. W tym biegu, jak w życiu, jedna wielka niewiadoma. Ciężko i trudno borykasz się z swoimi słabościami a przede wszystkim w trakcie biegu zastanawiasz się po co to robisz? Bo tu tak naprawdę nie chodzi o miejsce czy czas. Po biegu czuje się jakbym zderzył się z czołgiem i to uczucie jest najlepsze bo czołg stoi a ja żyję i czuje się świetnie – poleca Przemo.

Mariusz Markowski
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.dzienniknowy.pl z siedzibą w Pile jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe