„Potrzebny jest nam spokój i zgoda”

  • 23.01.2020, 14:15 (aktualizacja 23.01.2020, 14:18)
  • contact contact
„Potrzebny jest nam spokój i zgoda”
Rozmowa z Krzysztofem Stepnowskim, kandydatem na wójta gminy Miasteczko Krajeńskie

W Pańskiej ulotce wyborczej można przeczytać: "Będę wójtem ponad wszelkimi podziałami". Czy takie układy dostrzega Pan w gminie Miasteczko Krajeńskie?

- Wydawałoby się, że w tak małej gminie nie powinno ich być. Ale, niestety, te układy, układziki funkcjonują i to od bardzo dawna. Teraz wiadomo, jak się to zakończyło. Tę sytuację trzeba zmienić, bo ona dzieli mieszkańców. Po burzliwym okresie swarów i kłótni, które doprowadziły do przedterminowych wyborów, potrzebny jest nam wszystkim spokój i zgoda. Uważam, że trzeba wyjść otwarcie do ludzi, stąd moje hasło: "Z ludźmi i dla ludzi". Po prostu z ludźmi trzeba rozmawiać, współpracować, konsultować tematy, które ich dotyczą. Ja taką współprace deklaruję. Nigdy nie byłem i nie jestem związany z żadną partią polityczną ani koterią towarzyską, dlatego – jeśli wyborcy mi zaufają – będę konsultował się z mieszkańcami i działał w ich interesie. A to znaczy, że będę ściśle współpracował z Radą Gminy i Radą Powiatu, wsłuchiwał się w potrzeby i opinie kół gospodyń wiejskich, stowarzyszeń, OSP, klubów działających na terenie gminy, Koła Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów. Mam zapewnienia wsparcia zewnętrznego dla spraw dotyczących gminy Miasteczko Krajeńskie. Uważam, że jeśli ktoś wyciąga rękę i chce pomóc tak niebogatej gminie, jaką jesteśmy, to trzeba to wykorzystać.

W ulotce wymienia Pan kilka spraw, którymi chciałby się zająć w pierwszej kolejności...

- To są sprawy do pilnego załatwienia. Budowa drogi na Osiedlu Słonecznym – z tym problemem mieszkańcy tej części Miasteczka borykają się od dawna. Po każdym deszczu, deszczyku nawet, w dół spływają kamienie, żwir, piasek, trzeba to potem zbierać, czyścić ulice. Mam świadomość, że zrobić jednorazowo wszystkich dróg na osiedlu się nie da, ale są pomysły jak to w tym pięknym, acz trudnym terenie, "ugryźć" od strony technicznej, a to też ważna kwestia.

Drugi problem to przedszkole gminne. Tu społeczeństwo jest podzielone – część mieszańców opowiada się za wyremontowaniem starego budynku, część jest za budową w tym miejscu nowego obiektu. Jestem zwolennikiem porządnej roboty, jeśli ma być droga, to asfaltowa albo w kostce brukowej. Stąd osobiście optowałbym za wybudowaniem nowego przedszkola, ale to znów wiąże się z niemałymi pieniędzmi, więc należy spojrzeć na to racjonalnie. Jest też do rozważenia opcja, aby zrobić to etapami. Ale ostateczna decyzja będzie należała do mieszkańców.

Kolejna kwestia to remont drogi do Wolska. To bardzo skomplikowana sprawa. Droga 1183P to jedyna droga powiatowa w naszej gminie, która jest dotąd nie zrobiona. Oczywiście, trzeba tu mieć na uwadze planowaną modernizację linii kolejowej, ale to też jest do "przeskoczenia". Starostwo przychylnie patrzy na modernizację tej drogi, nawet zadano mi pytanie: "Kim ty jesteś, że tak o to zabiegasz, może łąki masz na Wolsku?". Nie, nie mam łąk, po prostu zależy mi na tym, aby ludzie mieszkający za torami też mogli godnie dojechać do swoich domów.

Pozostając przy kwestiach drogowych należy wybudować chodnik na całym odcinku drogi powiatowej 1182P z Miasteczka do Grabówna. Teraz chodnik kończy się w Brzostowie, dalej piesi muszą iść szosą, więc to także istotne jeśli chodzi o bezpieczeństwo mieszkańców. Wierzę, że i tu będę miał wsparcie w panu staroście i radnych.

I pozostając jeszcze w Grabównie – sprawa sklepu, którego obecnie we wsi nie ma. Jestem po rozmowach z inwestorem, który zapewnił mnie, że jeśli uzyskam społeczne przyzwolenie, to w Grabównie powstanie sklep. Ludzie będą mieli gdzie zrobić zakupy, do gminy wpłynie podatek, ksiądz zyska parking przy cmentarzu, a na piętrze będą mieszkania. Ale to – podkreślam – będzie decyzja mieszkańców Grabówna.

Od kilku lat w kraju obserwujemy silny trend do przyznawania bądź przywracania praw miejskich. Co Pan zrobi, jeśli taki pomysł pojawi się w Miasteczku?

- Miasteczko Krajeńskie przez pięć wieków, do końca 1972 roku, było miastem. Trzeba mieć świadomość, że przywrócenie "miejskości" ma swoje plusy i minusy. Te minusy mieszkańcy na pewno odczuliby w swoich portfelach, szczególnie rolnicy. Jeśli jednak taki temat zaistnieje się w przestrzeni publicznej, trzeba będzie do niego podejść spokojnie, rozważając rzeczowo wszystkie okoliczności i argumenty. W moim przekonaniu ostatecznie tak ważna sprawa powinna rozstrzygnąć się w drodze referendum.

Adresowaną do wyborców ulotkę zaczyna Pan od słów: "Jestem stąd". Czyli…

- Skończyłem szkołę mechaniczną w Pile, w 1980 roku zostałem absolwentem technikum rolniczego w Brzostowie. I od razu wszedłem w dorosłe życie. Byłem biednym chłopakiem z biednej rodziny i na studia nie było pieniędzy. Trzeba było iść do pracy, wszystko zdobywać samemu. Od tamtej pory zawsze zajmowałem się prywatną działalnością gospodarczą i tak jest do dzisiaj.

Po szkole średniej byłem przez siedem lat taksówkarzem. Potem – a najczęściej równocześnie – regenerowałem elementy do pomp wtryskowych w samochodach ciężarowych, prowadziłem restaurację oraz zakład mechaniki pojazdowej. Później miałem lakiernię samochodową, zakład mechaniki pojazdowej, zajmowałem się ślusarstwem, wyrabiałem też koszyki do szklanek i cukiernice. Człowiek łapał się wszystkiego i wszystkiego przy okazji się uczył. Kiedy regenerowałem elementy do pomp wtryskowych nawet opracowałem własną metodę. I nigdy nie było reklamacji. A w POM-ie dziwili się: jak on to robi?

Od 1996 roku jestem związany z branżą piekarniczą. Najpierw w Białośliwiu, a od 2003 roku w Miasteczku Krajeńskim. Piekarnia nosi nazwę "Hania", od imienia mojej żony. Mamy dwie dorosłe już córki: 27-letnia Martyna, po dwóch kierunkach studiów, pracuje w dużym koncernie samochodowym, młodsza o pięć lat Klaudia studiuje na czwartym roku optykę okularową z optometrią.

Moje hobby to hodowla gołębi i motoryzacja. Od kilku lat doszła jeszcze jedna pasja: jeżdżę po naszych górkach i dolinach z lunetą, lornetką i aparatem fotograficznym. Podziwiam nasze przepiękne tereny!

Dlaczego warto oddać głos na Pana?

- Bo jestem stąd. Wychowałem się, uczyłem i pracuję do dziś w Miasteczku Krajeńskim. Mam sześćdziesiąt lat i ustabilizowane życie zawodowe oraz rodzinne. Jestem osobą autentycznie zaangażowaną w sprawy naszej gminnej społeczności. Jestem kandydatem na wójta, który nie różni się niczym od każdego z mieszkańców naszej gminy. Być może właśnie dlatego najlepiej rozumiem problemy, z jakimi wszyscy się zmagamy.

Niektórzy wyznają zasadę: jeśli nie pomagasz, to nie przeszkadzaj. Ja nie chcę przeszkadzać, chcę pomagać. Warto na mnie zagłosować, bo będę wójtem ponad wszelkimi układami. Skoncentruję swą uwagę na rozwoju gospodarczym gminy oraz jej promocji, ale także, a nawet przede wszystkim, na poprawie sytuacji każdego jej mieszkańca z osobna. To Państwa głos zadecyduje o tym, czy będę miał szansę uczynić życie naszej społeczności lepszym. Dlatego proszę: zaufajcie mi!

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiał Mariusz Szalbierz

contact contact

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.dzienniknowy.pl z siedzibą w Pile jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
My z Gronem
My z Gronem 27.01.2020, 21:27
Oczekuje się na wejście jakiegoś ścigacza pedałów, gejów i lesb. Najkorzystniej turasów w wielką parówą do zagonienia w odbyt.
Rozmowa Mariusza Szalbierza musi być w tym przypadku uznana za niedokończoną. Bo co to jest? "Dlaczego warto oddać głos na Pana?
- Bo jestem stąd". Gierek też mówił do górników: ja jest stund. I co? 47 mld dolców do tyłu.

Pozostałe