11 września. Ten dzień rozpoczął się zupełnie zwyczajnie. Karolina i jej mąż wyszli do pracy, 8-letnia Marysia do szkoły, a 2-letnia Gabrysia do żłobka. Nikt z nich nie przypuszczał, że tego dnia nie będą mogli już wrócić do swojego domu…
W działaniach ratowniczych, udział brało 9 zastępów straży pożarnej - z Piły, Szydłowa, Starej Łubianki oraz zastęp Wojskowej Straży Pożarnej w Dolaszewie. - Już w trakcie dojazdu widoczne było duże zadymienie. Po przybyciu na miejsce zdarzenia stwierdzono, że poddasze i dach budynku objęte są ogniem – relacjonuje KP PSP w Pile. Na szczęście w chwili wybuchu pożaru nikogo nie było w domu. Nikt nie został poszkodowany.
- Po ugaszeniu strażacy przystąpili do rozbiórki zniszczonych elementów budynku, a także zabezpieczenia obiektu przez warunkami atmosferycznymi plandeką dostarczoną przez Urząd Gminy w Szydłowie – dodają strażacy.
Ale rodzina nie miała dokąd wrócić...
- Ten dzień rozpoczął się zupełnie zwyczajnie. Karolina i jej mąż wyszli do pracy, 8-letnia Marysia do szkoły, a 2-letnia Gabrysia do żłobka. Nikt z nich nie przypuszczał, że tego dnia nie będą mogli już wrócić do swojego domu…
- W domu mojej siostry, jej męża i ich dwóch córek doszło do poważnego pożaru. Ogień całkowicie zniszczył dach oraz piętro budynku, a parter został zalany podczas akcji gaśniczej. W jednej chwili miejsce, które przez około 10 lat było ich bezpiecznym azylem, przestało nadawać się do zamieszkania – opisuje Wojciech Bukowy, organizator zbiórki środków na odbudowę domu.
- Na szczęście w chwili pożaru nikogo z rodziny nie było w środku. Sąsiedzi zdołali również ewakuować ich psy. Cała rodzina wraz ze zwierzętami znalazła tymczasowe schronienie u bliskich. Najtrudniej jest pogodzić się z tym, jak wiele można stracić w ciągu zaledwie kilku chwil. Karolina z rodziną została pozbawiona własnego kąta, mebli, wyposażenia i codziennych rzeczy. Przedmiotów, które jeszcze rano były czymś zupełnie oczywistym, dziś po prostu nie ma. Ten dom był dla nich czymś znacznie więcej niż budynkiem. Był ich miejscem na ziemi. To właśnie tam dorastały dziewczynki, tam powstawały rodzinne wspomnienia i toczyło się ich zwyczajne, codzienne życie. Teraz zamiast powrotu do domu czeka ich mierzenie się ze skutkami pożaru i ogromnymi zniszczeniami – dodaje pan Wojciech.
Sytuację dodatkowo utrudnia pora roku. Zniszczony dach sprawia, że każde kolejne opady mogą powodować dalsze straty, dlatego czas ma teraz ogromne znaczenie.
Przed Karoliną, jej mężem, Marysią i Gabrysią trudny czas oraz długa droga do odzyskania miejsca, które znów będą mogli nazwać swoim domem.
Możemy pomoc wpłacając środki na odbudowę zniszczonego domu. Zbiórka prowadzona jest poprzez portal szczytnycel.pl: pod linkiem https://szczytnycel.pl/z/dolaszewo

Napisz komentarz
Komentarze