Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama

Hania od Zoomy Fashion

PIŁA  Słyszeliście o największym wydarzeniu modowym w regionie pilskim? O Zoomy Fashion? Wymyśliła je i stworzyła Hanna Kranc – wraz z mężem Michałem. Wizjonerka i… marzycielka...
Hania od Zoomy Fashion

- Patrzę na serwetkę i już widzę plecionkę, jaką zrobię z włosów… - mówi. To co potrafi stworzyć na głowach swoich modelek i klientek, to prawdziwe dzieła sztuki!

Hanna Kranc – pilanka, właścicielka (wraz z mężem Michałem) salonu fryzjerskiego Angelo Rivieri w Pile.  Ujmująca uśmiechem, najczęściej blondynka, ale nie zawsze!  (Blondynki mają w życiu łatwiej – powie); zarażająca optymizmem i entuzjazmem, a przy tym osoba niezwykle wrażliwa i… skromna: - Jestem fryzjerką – mówi. A powinna mówić: - Jestem nie tylko fryzjerką!

*** 

To prawdziwa stylistka fryzur. Ale i to za mało powiedziane. Jest wizjonerką, kreatorką i artystką w swoim fachu. Bo jej wizje ogarniają nie tylko włosy: na modela patrzy całościowo… Maluje go w swojej głowie od stóp do głów. Dla niej człowiek jest całością. A to, co nosi na sobie i co ma na głowie, bezapelacyjnie powinno być spójne! Doradza więc swoim klientkom nie tylko, jak się uczesać, ale i co ubrać, a częściej.. czego ubierać absolutnie nie powinny! By wiedzieć jak to robić, podjęła nawet psychologiczne kursy! Ale to dziś. A jak to wszystko się zaczęło?   

 Fascynacja włosami pojawiła się u niej bardzo szybko. Była wtedy jeszcze małą dziewczynką. - Tato zawsze chciał żebym była policjantką, bo ja uwielbiałam szybką jazdę i.. dzika po prostu byłam.  Sama zawsze chciałam być fryzjerką. Tymczasem wszystkie moje lalki zawsze miały krótkie włosy. Marzyłam więc o lalce Barbie z długimi włosami. Tyle że byłam w 5 klasie i rodzice nie chcieli mi już kupować lalek. Jednak ja odkładałam swoje kieszonkowe przez wiele miesięcy - dostawałam po 5, czy 10 złotych – i w końcu za ponad 100 zł sama kupiłam sobie wymarzoną lalkę! Miała długie włosy, ja ją czesałam i jednocześnie szyłam dla niej suknie z chusteczek do nosa mojej mamy, takich z koroneczką… Rodzice w końcu uznali, że skoro faktycznie tak to lubię, to może… zostanę krawcową? - Suknie byś szyła… - wymyślili. A ja stwierdziłam, że… że nie!  Bo jak tak siedzieć na miejscu i szyć? Ja muszę mieć kontakt z ludźmi! I tak zostałam  fryzjerką.

***

Był czas, gdy czesała warszawianki. Do Warszawy wyjechała za Michałem. On tam pracował, więc i ona. Tam ujawniły się jej wizjonerskie talenty: – Klienci nie mieli czasu na fryzjera tak naprawdę.. Czasem dwie godziny zajmował im sam dojazd do salonu. Od razu miałam wizję: autobus, a wewnątrz myjka! Ot, fryzjer w autobusie! Ale jak to zrobić, by strzygąc nikogo nie zranić?? Sanepid! Nie, to chyba nie przejdzie… - uznałam  - opowiada. 

Warszawa szybko ją zmęczyła. Przenieśli się do Trójmiasta. – Tam też byliśmy krótko. Ja 26 lat mieszkałam w Pile z rodziną, często się spotykaliśmy, a tu nagle ta odległość! Powiedziałam: wracamy. A Michał wymyślił, że skoro wracamy i skoro salon, to tylko swój! I tak powstał Angelo Rivieri. To nie był dla nas łatwy czas.. Braliśmy ślub w tym czasie, na wiele rzeczy nie było pieniędzy… Salon długo nie był dochodowy.

Dziś salon ciągle funkcjonuje i dzieje się mnóstwo innych rzeczy wokół niego. Bo tradycyjne „strzyżenie – golenie” to nie jedyne zajęcia Hani. Hanna i Michał Kranc są dziś organizatorami największego w regionie, odbywającego się corocznie w Pile pokazu mody Zoomy Fashion. To wydarzenie bezprecedensowe. Skupia nie tylko projektantów odzieży, ale i ściąga do miasta w ten wyjątkowy dzień przeróżnych twórców z innych dziedzin. Promuje także pilskich artystów i regionalne marki.  

- Wszystko zaczęło się w Poznaniu, gdzie także mamy  salon – od początku prowadziła go siostra Michała ze współpracownikami. Tam odbywały się pokazy „Małej Czarnej”. Braliśmy w tych pokazach udział z naszymi fryzurami, ale patrzyliśmy na całość z lekką zazdrością.  - Może w Pile moglibyśmy to zrobić? – któregoś dnia zagadnął mnie Michał. I ja za to go uwielbiam! Też o tym myślałam..

W Poznaniu tak naprawdę zaczęła kształtować się jej wizja tego, co w modzie – w połączeniu z fryzjerstwem – chciałaby robić. – Jak weszliśmy w pokazy z „Małą Czarną” zgarnialiśmy do udziału w nich młodych projektantów, początkujących w branży, ze szkół, którzy mieli gotowych po 5-6 projektów, ale bardzo chcieli się pokazać. Nasz pokaz był dla nich. Oni robili fantastyczne rzeczy: doszywali np. guziki w miejscach, gdzie nikt by się ich nie spodziewał, robili buty wyłaniające się z dżinsów, z wszytym gdzieś zamkiem i doczepionym guzikiem właśnie czy metką.. to wszystko zupełnie odjechane, ale całościowo zachwycające… Ta ich twórczość – bo to była twórczość – mnie zainspirowała. Pomyślałam, że jeżeli ktoś coś takiego ma na sobie, to musi też mieć coś interesującego na głowie! Oczywiście trudno jest wszystko wykonać, bo modelki w trakcie pokazu przebierają się przecież… A nie ma czasu na tworzenie nowej fryzury od zera. Ale tam robiliśmy naprawdę niesamowite rzeczy! – opowiada Hania Kranc.

***

Z tamtych pokazów wziął się późniejszy pilski Zoomy Fashion. Współpracę z młodymi projektantami zastąpiły realizowane wspólnie projekty z pilskimi artystami. Do historii przeszedł m.in. niezwykły pokaz przygotowany z malarzem Tomaszem Perlicjanem, czy tegoroczny z Paulą Marinelli – obydwa niezwykle bajkowe, magiczne i zachwycające. Przepiękny był także pokaz ubiegłoroczny – z pilskimi elementami w tle: m.in. z wizerunkiem jelenia z pilskiego godła, który powstał na rozpostartych strojach modelek. Wszystkie te pokazy łączyły prezentację dzieł sztuki pilskich artystów z pokazem fryzur przygotowanych przez Hanię Kranc. Efekt finalny za każdym razem był powalający…      

- Zawsze przygotowaniu tych pokazów towarzyszy mi olbrzymi stres. Perlicjan jest artystą bardzo znanym…, ja nie chciałam go zawieść.. Z drugiej strony, nie chciałam też za bardzo sugerować się jego projektem, bo sama chciałam się spełnić. Przy tym jedno i drugie musiało być spójne. To było naprawdę trudne do pogodzenia, ale jakimś cudem się udało! – wspomina Hania – Wymyśliłam, że moje modelki będą miały kartony na sobie. Jedna miała nawet rurę znalezioną przeze mnie podczas spaceru! Tomasz wymyślił, że nie tylko na ekranach, ale i na tych kartonach wyświetlimy jego obrazy.

Tak zrobili. Efekt był piorunujący.

W tym roku niezwykłym fryzurom Hani towarzyszyło malarstwo Pauli Marinelli. – Gdy zaczęłam wyciągać kolejne obrazy Pauli, bajkowe! - od razu „złapałam” wizje: tu ptak, tam jeleń, już widziałam plecionki jakie przygotuję z włosów! To były niezwykłe inspiracje. Ale trzeba było to wszystko skleić jakoś w całość.. Dzięki wyobraźni Pauli poszło nam to naprawdę błyskawicznie. - Bardzo lubię pracować z artystami – dodaje - Z projektantami jest gorzej, bo oni .. chcą widzieć na głowach modelek kitki! – coś co nie będzie rzucało się w oczy i nie będzie odwracało uwagi od ubrań.

Tymczasem Hania z włosów stworzyła już gitarę (od niej wszystko się zaczęło), potem były przeróżne duże bryły, stożki,  plecionki, była róża i gałąź, był i kruk biały i jeleń różowy i mnóstwo innych niesamowitych kształtów, absolutnie bajkowych i teatralnych kreacji. 

- Ja chcę po prostu, żeby moje dziewczyny- modelki także się spełniały! – mówi.

 

***

Do salonu Hani najlepiej przyjść i powiedzieć: Róbta co chceta! Ale można także przyjść „standardowo” obciąć, czy pofarbować włosy. W pierwszym jak i drugim przypadku efekt będzie znakomity.

- Jestem zachwycona tym, że jestem fryzjerem. Mam moc – uszczęśliwiam ludzi. Oni czują się dzięki moim fryzurom szczęśliwsi, pewniejsi i też zyskują moc. No i ja mogę nosić na głowie co chcę, bo mi wypada! Bez względu na wiek!  

Z Michałem Krancem są wyjątkowym małżeństwem. Inspirują się wzajemnie, motywują. – Ja go… uwielbiam! Ledwie wspomnę o czymś, on już to realizuje. To jest mój motorek - duży motorek! -  który bardzo mi pomaga, wspiera mnie i rozwiązuje dużo problemów. Jest akumulatorem!  Bez niego – jestem o tym przekonana - nie mogłabym tworzyć tego, co tworzę. Pomaga mi się rozwijać, jest moim  nauczycielem.  – mówi Hania.

Mają syna Aleksandra, który ma 7,5 roku, chodzi do II klasy i już jest małym pomocnikiem Zoomy Fashion: - Jak projektuję pokazy, podpowiada: a może taką bryłę dasz, a może kitkę tutaj, albo rysunek na twarzy? Jest absolutnie genialny!  

eKi

fot. Justyna Smoguła

 

Hania Kranc

Brała udział w warsztatach z Gosią Babicz czy markami: Vidal Sasson Academy, Wierzbicki i Schmidt, Laetitia Genau, Tony and Guy Londyn, Leszek Czajka, Asia Zarmeba i wielu innych.

Pracowała przy spektaklach teatralnych, teledyskach, kampaniach reklamowych, pokazach mody, sesjach fashion, sesjach ślubnych i dla mediów (dla telewizji i magazynów)

 

 

 

 

 

 



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

magdalena 17.09.2019 14:11
racja ,,nie polecam salonu-również jestem niezadowolona z obsługi...zero podejścia do klienta wszystko na jedno kopyto

NiezadowolonyKlient 01.06.2018 11:57
Salon pożal się Boże. Obsługa klienta na żenująco niskim poziomie.

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: 20 lat minęło Treść komentarza: Andrzej, Tomek i Renata Morozowski i Sekielski, jeden oko, drugi ucho Umawiają się z Renatą, by dokopać znów Kaczuchom. Gadaj, że masz dość tyrana i porzucasz stare śmiecie. Świruj tak, jak trenowałaś. Tyle zapamiętasz przecież! Masz kamerę, masz mikrofon, ustaw wszystko w tajemnicy, A gdy przyjdą chłopcy z pisu, masz pilota przy donicy, Wciśnij rec, nie pomyl tylko, żeś jest tępa wszyscy wiemy. Kiedy nagrasz swoje trele, Kaczorom dzioby urwiemy. Już zasuwa Renia z werwą, cieszy się, że ją wybrali. Kocha przecież lewe sztuczki, w kantowaniu jest na fali. Podpuścili ją cwaniacy, że to dla Ojczyzny miłej, Że co dobre i szlachetne, ze Złotowa jest i z Piły. Bo Naszkowski tajny agent, bo poseł Józef Skowyra, Zdzich Nowicki, Lech Kozaczko i Renia, wioskowa pyra. W tym nastroju pełnym chwały zaprasza Mojzesowicza Chętnie by zgrzeszyła z Wojtkiem, niech by nawet pękła prycza Gdy kurwiki gęstą strugą, jak z sieczkarni sypią z oczu. Nie zawiedzie dziennikarzy, nie zostanie na uboczu Chuć, cóż znaczy w życiu mojem, kiedym pro publico bono Dla Ojczyzny poświęciła swoją cześć i swoje łono? Więc do rzeczy, do roboty. Mrugnie oczkiem, zaświruje Ale gadkę tak ustawia, jak Sekielski instruuje. Ten jak dynia rozdymany, jeszcze go ambicja zżera. Michnik, to dla niego pikuś. On jest godzien oficera, Co ze szklanką przy podłodze słucha, jak sąsiedzi ględzą, Czy na władzę narzekają, szczają w zlew, czy bimber pędzą. Renia płacze, wzdycha, rzęzi, że pieniędzy wciąż za mało, Odda władzy wykonawczej umysł swój, duszę i ciało Choćby sekretarzem stanu, o urodzaj wciąż się modlę Tylko ten cham spod Darłowa wekslami mnie straszy podle. Co tu robić, radź kolego, jesteś przecież radcą stanu! Ja mam werwę do rządzenia, służyć chcę każdemu panu. Byle tylko przy korycie, niechby tylko parę złotych Zrobię striptiz, zrobię szpagat, ale dajcie mi robotę. Wojtek mądry, lecz za cienki. Prosi zatem Lipińskiego, Ty masz wejścia u Kaczora, a więc załatw coś kolego. Adaś zwija się i kręci, po siwiźnie swej się drapie Co tu począć, co obiecać, co tu przyrzec grubej szkapie? Chociaż była w koalicji, w coś innego dzisiaj gramy. Chodzi o to, żeby dając, było tak, że nic nie damy. Renia wszystko zniesie, ścierpi na fotel ministra dyba Dla niej ważne, by nie szkapa, ale żeby była ryba. Byle wyżej, byle więcej, niech tydzień na samej górze. Chce być gwiazdą, dla rozgłosu zatańczy choćby przy rurze. A w kibelku Morozowski siedzi w kącie jak ta mysza Boi nawet się poruszyć, musi być grobowa cisza! Co to będzie, gdy Lipiński odkryje mnie w tym salonie, Kiedy zechce się wysikać, lub co gorsza siąść na tronie? Taka praca, taka służba, choć ze strachu pełno w porach. Muszę wstrzymać, muszę ścierpieć. Cel jest jeden: śmierć Kaczora. Nie fizyczna, oczywiście, polityczna, ma się wiedzieć Strach przemogę, ścisnę zadek i pokornie będę siedzieć. Dla tej myśli, dla idei nie żal sterczeć w muszli glacą. Czuję: Wiatr historią kręci, a ja jestem paparazzo. Nic to, że tu brzydko pachnie. Bąki smrodne puszczam wkoło. Kaczki trzeba wyrżnąć obie, będzie miło i wesoło. Wyszedł Adam do Kaczora. Konsultuje wszystkie dane. Premier na to: Głupie babsko, a w dodatku jest karane. Takich w rządzie nie potrzeba. Ja nie zgadzam się i basta. Nie po to zdobyłem władzę, by nią lekkomyślnie szastać! U mnie musi być uczciwa sekretarka i sprzątaczka. To jej powiedz. Ostatecznie. Tak postanowiła Kaczka. Woła Andrzej do Tomasza podsłuchując stetoskopem W izbie obok pochylony przy wannie, z głową za klopem: Ot nieładnie, Tomek słuchaj, łap słuchawkę, dawaj ucho. Renia ryczy, bo Kaczory wyrąbali ją na sucho. Ale my stąd wyciągniemy, co się da, jak burżuj z nędzy. Dla Ojczyzny, dla splendoru, a szczególnie dla pieniędzy. Wiemy dobrze, twarde boje, to nie czas na czułe słówka. Tam Ojczyzna, tam też splendor, gdzie szefostwo i gotówka. My są zwarci, my gotowi, dziennikarze obcych nacji: Możemy świat opisywać, gotowiśmy do kreacji. Tego uczył nas Sanhedryn, Karol Marks - jak świat oceniać. Bo nie ważne - opisywać. Chodzi o to, żeby zmieniać. Inny duch, inny obyczaj, czas Wodnika, nowej ery, Dwaj żołnierze obcej armii z TeVaueN 24: Lewą marsz! Kaczorom śmierć! Wojna na górze, to nasze sny. Inni się wczoraj nachapali, za to Teraz Kurwa My! 3 października 2006. Data dodania komentarza: 2.11.2026, 20:49 Źródło komentarza: „Szydercy” - odcinek 16. Autor komentarza: tempus fugit Treść komentarza: Od 30.10.2018 14:40 minęło osiem lat. Posunęli się panowie a nie mają czym posuwać. Baby sny mają lepkie i gorące. Jak smoła w piekle. A ci chleją i pod siebie leją. Data dodania komentarza: 2.11.2026, 09:34 Źródło komentarza: "Szydercy" - odcinek 22. Autor komentarza: prasoznawca Treść komentarza: Ze zdjęcia w 15 odcinku widać, że wielka dupa, to i wielka kupa. Data dodania komentarza: 1.11.2026, 11:16 Źródło komentarza: „Szydercy” - odcinek 20. Autor komentarza: Kubik Treść komentarza: Dwa wiadra piachu, to musiała być wielka kupa. Data dodania komentarza: 1.11.2026, 11:14 Źródło komentarza: „Szydercy” - odcinek 20. Autor komentarza: ja to rozumiem Treść komentarza: Jedynym motywem, który może skłonić medialnego furfante do odbycia podróży na Wawelską jest sklep z wódką i obok rzeźnik H. Stokłosy. Kiedy jeszcze żył komuch zombi komuny Noska, mógł ten totumfacki przemieszczać się do niego na rogu Wawelskiej i Łowieckiej od sklepu z wódką do bloku na rogu z widokiem na śmietnik. Nie wiemy, czy kupa śmierdząca pod oknem od strony podwórka była zrobiona nocą dla udokumentowania, że redaktor - wydawca tędy przechodził do Kazka Posady, czy po prostu przysiadł z potrzeby i narobił. Pani Basia, która czuwa przyniosła dwa wiadra piachu z piaskownicy i przykryła. Data dodania komentarza: 1.11.2026, 11:11 Źródło komentarza: „Szydercy” - odcinek 20. Autor komentarza: Jasio pastuszek Treść komentarza: Jako furfante totumfacki układu medialno-gospodarczego północnej Wielkopolski jest wciąż do dyspozycji gościa niebędącego pierduśnicą z politycznego targowiska, ale z pieniędzmi. Dlatego nie dociera nic poza robotą na zlecenie Króla Flaków. Data dodania komentarza: 1.11.2026, 10:50 Źródło komentarza: "Szydercy" - odcinek 22.
Reklama
Reklama