Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama

Ksawer z każdym dniem zaskakuje rodziców!

O tym, że chłopiec urodzi się chory, jego matka dowiedziała się na dwa dni przed porodem. Lekarze dawali mu marne szanse. Tymczasem dzisiaj Ksawery jest pogodnym, ciekawym świata, dzieckiem. Do pełni szczęścia brakuje jednak pieniędzy na jego leczenie. A jest ono o tyle ważne, gdyż chłopiec szybko robi postępy. Chwalą go rehabilitanci i fizjoterapeuci.
Ksawer  z każdym dniem  zaskakuje rodziców!

Ksawery choruje na wodogłowie. Jest to wada wrodzona, która w przypadku chłopca powstała już w okresie prenatalnym.
- O tym, że nasz syn jest chory dowiedzieliśmy się w 39 trymestrze ciąży, czyli dwa dni przed jego urodzeniem. Niestety, pani doktor ginekolog nie zauważyła wcześniej nieprawidłowości. Informacja o chorobie syna została nam przekazana w dość przykry sposób. Na dodatek nie dostaliśmy żadnej pomocy ze strony lekarzy, a wręcz odwrotnie. Ale postanowiliśmy, że nie damy się złym prognozom specjalistów i ich niewiedzy. Myślę, że dzisiaj widząc jak Ksawery rozwija się i jakie robi postępy, ci lekarze bardzo by się zdziwili – mówi Katarzyna Herba. 
***
    Tuż po porodzie Ksawery został przewieziony do Szpitala Uniwersyteckiego o wyższej referencji.
 – Tam lekarze zajęli się synem w sposób fachowy. Jestem bardzo zadowolona z przebiegu leczenia oraz opieki jaką otoczono naszego synka w tej właśnie placówce. Po pobycie w szpitalu – za zgodą neurologa - zaczęliśmy rehabilitację Ksawerego. Początkowo jeździliśmy raz na tydzień, ale też ja ćwiczyłam z synkiem w domu według zaleceń fizjoterapeuty – opowiada pani Kasia. 
    Z powodu wodogłowia Ksawery cierpi na wzmożone napięcie mięśniowe z przewagą prawostronną oraz niedowład prawej strony ciała. 
– Synek stanie na nóżce, ale współpraca z rączką jest już gorsza. Ksawery wszystko robi lewą ręką. Poza tym syn musi nosić okulary korygujące wzrok. 
Wodogłowie, na które cierpi dwulatek, spowodowane jest nagromadzeniem się płynu mózgowo-rdzeniowego w komorach oraz wzrostem ciśnienia w głowie, co zakłóca prawidłowy dopływ krwi do mózgu. Dolegliwość leczy się chirurgicznie, wszczepiając dren oraz zastawkę regulującą odprowadzanie płynu mózgowo-rdzeniowego. Niestety, jak to bywa z mechanizmami niektóre zawodzą. Tak też stało się w przypadku Ksawerego. Z tego powodu chłopiec miał ponownie wymieniany cały układ zastawkowy.  
Dodać należy, że wodogłowie jest chorobą nieuleczalną. Można je jedynie zaleczyć właśnie chirurgicznie. 
- My nie znamy przyczyny wady u naszego Ksawka, i niestety już się nie dowiemy czym była ona  spowodowana. 1/1000 noworodków ma wodogłowie czasami wrodzone lub nabyte. Rokowania w każdym przypadku są inne i tak naprawdę wszystko zależy od uszkodzeń oraz od plastyczności mózgu. Na początku rokowania były słabe. Do pół roku z Ksawerym mieliśmy raczej mierny kontakt, jednak nie daliśmy się i konsekwentnie ćwiczyliśmy, a Ksawi pomalutku nabierał sił i małymi krokami uczył się wszystkiego wraz z nami. 
***
    Jeszcze jakiś czas temu Ksawery był dzieckiem całkowicie leżącym. Dzięki wzmożone rehabilitacji udało się zrobić stumilowy krok na przód. Wszystko to dzięki pieniądzom, które zebrano dzięki ludziom dobrej woli. Poza tym, od trzech miesięcy chłopiec jest pionizowany, i z tygodnia na tydzień zaskakuje swoich rodziców niesamowitymi postępami… 
    -  Nie tylko my, również rehabilitant jest pod wrażeniem postępów jakie robi Ksawery – mówi pani Kasia. – Dziś jest w stanie samodzielnie przejść kilka kroków. Dlatego wiemy jak wiele może zdziałać systematyczna i intensywna rehabilitacja. Mam nadzieję, że dzięki intensywności zajęć oraz częstych turnusów synek szybko nadrobi chociaż większość rzeczy. Szczerze mówiąc, to nie przypuszczaliśmy, że tak dobrze potoczy się jego rozwój. Jesteśmy na dobrej drodze. Wiemy, że Ksawery poradzi sobie ze wszystkimi trudnościami. 
Podkreśli trzeba, że z Ksawerym pracuje nie tylko rehabilitant. Co jakiś czas chłopiec spotyka się z lekarzem chirurgiem, neurologiem, neurochirurgiem, okulistą, ortopedą, psychologiem, logopedą. Najczęstsze wizyty ma jednak z fizjoterapeutą, bo 3 razy w tygodniu.
- Do tego należy dodać – raz na jakiś czas – turnus  rehabilitacyjny, który uzależniony jest od tego, czy starczy nam środków finansowych. Dodatkowo dochodzi zakup sprzętu rehabilitacyjnego oraz zaopatrzenia ortopedycznego. Żeby Ksawery szybciej i pewniej mógł wrócić do zdrowia, powinien uczęszczać na turnusy rehabilitacyjne kilka razy do roku, a te koszta już stanowczo przewyższają nasze możliwości finansowe. (Jeden dwutygodniowego turnus, to ponad 5000zł). Dlatego aby zapewnić synkowi jak najlepszy start w przyszłość postanowiliśmy zorganizować zbiórkę podczas festynu pt. „Gramy dla Ksawerego", który odbędzie się 15 sierpnia o godz. 14:00 w amfiteatrze w Łobżenicy. Mamy nadzieję, że uzbieramy na choć jeden taki pełen turnus – mówią rodzice Ksawerego. 
***
    Na rzecz Ksawerego już dziś można przekazać darowiznę. Dane na subkonto: Fundacja „Złotowianka”, ul. Widokowa 1, 77-400 Złotów, nr konta: 25 8944 0003 0002 7430 2000 0010, z dopiskiem: Darowizna na rzecz Ksawery Jan Herba H/20. 
(es)



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: takatuka Treść komentarza: Mariusz Szalbierz, wykonawca poleceń Henryka Stokłosy musi teraz ważyć swoje wypiredziny przeciwko Lemanowiczowi Januszowi i jego żonie oraz dalszej rodzinie, bo jego guru zapragnął zawrzeć fejsbukową znajomość z Januszem Lemanowiczem. Co to znaczy, nie wiadomo. Ale już był przypadek, że Kaja Kunicka pisała w prasie podłe artykuły (Zarobkowy wolontariat; Opiekunka starszej pani), ale nic nie pomogło, dostała rakietę wyrzutową z redakcji Tygodnika Nowego. Poszła z wizytą pokutną do prezeski obsobaczanej organizacji i opowiedziała, jak musiała robić co każą, dla chleba. W roku 2007 sam Szalbierz doznał eksplozywnej ekspulsji z funkcji redaktora naczelnego. Nie jest bezpiecznie. Obecnie w pełni pustki intelektualnej i zapomnienia wykrzesał z siebie skargę do prezesa urzędu ochrony danych osobowych, jakoby Janusz Lemanowicz przetworzył jego dane osobowe i jego ojca, o którym nie wiadomo, kto to faktycznie był. Jak to w zapomnieniu, nie pamiętał, że Lemanowicz od 10 lat nie mieszka w Pile, choć był na rozprawie w Poznaniu ul. Hejmowskiego, gdzie zostało podane do protokołu, że mieszka gdzie indziej niż w Pile. Rzecznik ODO też nie wykazał bystrości do ustalenia z kim ma się potykać i skąd on jest. Jak Płóciennik, mógł wysyłać swoje wezwania na wyspy Hula - Gula albo Taka - Tuka. Data dodania komentarza: 3.08.2026, 16:07 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: proctohemolan Treść komentarza: prezes ma to w dupie Data dodania komentarza: 3.08.2026, 16:06 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: petrel Treść komentarza: W rzeczy samej e-wyroki z Lublina są zwiastunem rozpiździaju systemu prawa. Data dodania komentarza: 2.08.2026, 19:48 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: Checkpoint Charlie Treść komentarza: Argumentacja Szalbierza do prezesa urzędu ochrony danych osobowych jest dziecinadą. Gdyby ktoś chciał ukrzywdzić tego ktosia, ma setki możliwości ustalenia szczegółów jego istnienia we wsi i w mieście. Dobre jest oświadczenie majątkowe radnego gminnego, portal lubimy czytać, stopka redakcyjna Tygodnika Nowego i stopka redakcyjna quasi miesięcznika faktypilskie.pl, notatka urzędowa policjanta Krzysztofa Hoffmanna w sprawie zlecenia z komputera IP 77.45.84.46 konstrukcji wiatraka odbytniczego z wałem osadczym do uciech. Zatroskanie o domniemanego ojca jest śmieszne w świetle roboty Szalbierza w temacie kurestwa matki Lemanowicza. I to by było na tyle. Data dodania komentarza: 2.08.2026, 19:38 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: Pikuś i Brytan Treść komentarza: "10 lipca 2025 roku redaktor naczelny FP złożył skargę do Urzędu Ochrony Danych Osobowych argumentując, że prawna ochrona jego danych osobowych została przez Janusza L. naruszona celowo i z rozmysłem, a ujawnienie tych danych na portalu odwiedzanym codziennie ok. 10 tysięcy osób może być wykorzystane do podjęcia działalności przestępczej na jego szkodę." 25 stycznia 2006 roku Mariusz Szalbierz celowo, z rozmysłem naruszył prywatność w publikacji na łamach Tygodnika Nowego w ten sposób, że okradł z wolności osobistej i dopuścił się szabru tożsamości obywatela, co jest zbrodnią. Tych przestępstw dokonał przez nieuprawnione zgłoszenie Janusza Lemanowicza do konkursu Kameleon2005. To nie wszystko. 8 marca tego roku z zespołem redakcji Tygodnik Nowy zaczaił się, żeby wyrwać z Janusza Lemanowicza gamety z zamiarem umieszczenia porcji nośników deena w zakupionym do tego celu terrarium. Mariusz Szalbierz zamierzył zwabić zwycięzcę konkursu Kameleon2005 do redakcji pod pozorem wręczenia nagrody konkursowej w postaci pomarańczowej pokraki z garnkiem nad głową. Ta heca jest nie tylko naruszeniem danych osobowych ale zbiorowym gwałtem dokonanym z całym zespołem redakcji, której skład jest podany w stopce redakcyjnej Tygodnika Nowego z 8 marca 2006. Data dodania komentarza: 2.08.2026, 12:59 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: Ja Treść komentarza: "Pilski Hejter" upomina prezesa RODO, że aby skutecznie doręczyć cokolwiek do kogo bądź, trzeba ustalić adres, nie po peselu a po rzeczywistości. Zasada "Audiatur et altera pars" nie została jeszcze spuszczona do kibla, choć pokusa jest. Data dodania komentarza: 1.08.2026, 18:28 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO
Reklama
Reklama