Demokracja miała odżyć, państwo miało działać, prawo być praworządne, a rachunki – cudownie niższe. Dziś kelner wciąż kiwa głową, kuchnia się tłumaczy, a goście słyszą, że „to przez poprzedników” i „już się robi”.
Rozliczenia? Owszem – głównie konferencyjne lub nielegalnie przez uchwały zamiast ustaw. Deregulacja? Tak, w Power Poincie. Ta słynna sprawczość? Jest, ale w mediach społecznościowych, gdzie wszystko da się zrobić szybciej niż w rzeczywistości. Koalicja miała być drużyną marzeń – wyszła orkiestra, w której każdy gra swoją melodię, a dyrygent tłumaczy, że to jazz.
Oczywiście, winni są wszyscy: prezydent Nawrocki, który miał mieć szans by wygrać, trybunał, pogoda i kalendarz. Tylko nie obietnice, które same – jak widać – nie dowiozły się do realizacji. Dwa lata minęły, a rząd wciąż jest w fazie „po przejęciu”. Czekamy więc dalej. W końcu nadzieja umiera ostatnia. Zaraz po obietnicach.
Marcin Porzucek
Poseł na Sejm RP











Napisz komentarz
Komentarze