Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama

Między makowcem a algorytmem…

Jadę pociągiem do Warszawy. Do pracy, po świątecznej przerwie, wraca polski parlament, choć nikt nie ma pewności, czy razem z nim wróci spokój i przewidywalność. Za oknem krajobraz powoli zmienia się z zimowego w poświątecznie szary, a w środku wagonu ludzie siedzą w ciszy, wpatrzeni w telefony, jakby każdy z nich próbował dowiedzieć się, co właściwie wydarzy się dalej.
Między makowcem a algorytmem…

 

Święta się skończyły. Te długie, z prawdziwym śniegiem i mrozem, oblepione resztkami makowca i złudzeniem, że po nich „wszystko wróci do normy”. Tak się jednak nie dzieje. Skrzynki mailowe znów pełne są wiadomości oznaczonych jako „pilne”, ekrany smartfonów i telewizorów krzyczą kolejnymi informacjami, suflując, że każda z nich jest najważniejsza. 

Przyszłość jakby utknęła gdzieś pomiędzy świątecznym stołem a ekranem laptopa, niepewna, nerwowa i trudna do uporządkowania. Wchodzimy w codzienność, którą coraz mocniej kształtuje sztuczna inteligencja. Jeszcze niedawno była nowinką, dziś pomaga w pracy, a jutro może decydować o wielu sprawach za nas. Miało być nowocześnie i wygodnie, a jest też trochę niepokojąco. 

Widzimy w mediach społecznościowych filmiki stworzone przez sztuczną inteligencję, w których młode dziewczyny przekonują do polexitu, choć nie wiadomo, kto tak naprawdę za tym stoi i jaki ma w tym interes. Strach pomyśleć, jak łatwo te same narzędzia mogą zacząć przekonywać do innych, dużo bardziej niebezpiecznych - szczególnie dla dzieci - zachowań. 

Przyszłość miała być przewidywalna, a okazuje się chaotyczna, tworzona na bieżąco przez systemy, które nie kierują się emocjami, tylko danymi i zasięgami. Do tego polityka światowa, która coraz bardziej przypomina reality show bez scenariusza. Donald Trump - człowiek, który potrafi jednym zdaniem zmienić bieg debaty, a kursem dolar-euro jednym tweetem, jedną wypowiedzią wywrócić nastroje na świecie i wpłynąć na gospodarkę. Nigdy nie wiadomo, w jakim kierunku pójdzie, a ta nieprzewidywalność stała się dziś jednym z najważniejszych czynników globalnej niepewności.

Na wschodzie trwa wojna w Ukrainie. Wszyscy próbują przewidywać jej koniec, ale nikt nie ma pewności. Ukraina walczy, świat komentuje, eksperci analizują, a konkretnej daty zakończenia konfliktu wciąż nie widać. Jest tylko nadzieja, że kiedyś to się skończy - choć nie wiadomo kiedy, ani jak, ani jakim kosztem dla tych, którzy żyją w cieniu wojny każdego dnia.

W Polsce sytuacja też jest niejasna. Polityka znów nabiera tempa po przerwie świątecznej, ale trudno powiedzieć, w jakim kierunku to wszystko zmierza. Nastroje wyborców są coraz bardziej zmienne, a niepewność dodatkowo podkręcają politycy tacy jak Grzegorz Braun, którzy budują poparcie na emocjach, strachu i prostych odpowiedziach na skomplikowane pytania. Trudno przewidzieć, co wydarzy się jutro. Prezydent potrafi zaskakiwać decyzjami i wypowiedziami, a jako prezydent-wetomat nawet w święta nie ulżył psom trzymanym na łańcuchach, co dla wielu stało się symbolem obojętności na sprawy, które nie mieszczą się w politycznym interesie.

I tak jadę tym pociągiem do Warszawy, razem z całym tym bagażem pytań, lęków i nadziei, których nie da się nadać do wagonu bagażowego. Sejm wraca do pracy, politycy wracają do sporów, a społeczeństwo wraca do życia, które coraz trudniej zaplanować choćby na tydzień do przodu. 

Może więc jedyną prawdziwą normalnością po tych świętach jest to, że nic nie jest pewne - poza tym, że znów musimy nauczyć się funkcjonować w świecie pełnym sprzecznych sygnałów, niedopowiedzianych decyzji i przyszłości pisanej na bieżąco. Normalność wróciła, ale inna niż wcześniej. Tymczasowa, niepewna, jakby na próbę.

 

Henryk Szopiński

Poseł na Sejm RP

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: oferta Treść komentarza: Krótki wykład Barabasza o obrotach sfer niebieskich nie uwzględnił, wobec czego i jak kręci się jego współprowadzący ten upadający program publicystyczno - satyryczny. A on kręcie się wokół kiełbasy ze spadów, kaszanki i Rasputin Strong Crystall - Clear Vodka Smooth and Genuine i soku grapefruitowego na powrót do świata., Data dodania komentarza: 4.10.2026, 17:52 Źródło komentarza: „Szydercy” - odcinek 20. Autor komentarza: O! Mariusz! Treść komentarza: Jak tak patrzę na Mariusza wlewającego, to widać z grymasu, że on chyba żałuje tego płynu na straty wylanego. A by przerobił na miazmaty i kupę! Data dodania komentarza: 4.10.2026, 17:44 Źródło komentarza: „Szydercy” - odcinek 21. Autor komentarza: upadek państwa Treść komentarza: Dzień dobry w niedzielę. Czy są jakieś nowe informacje o wyroku Mariusza Sygreli z błędami? I nic nie można zrobić, poprawić, bo co sąd zasądzi, to klops! Data dodania komentarza: 4.10.2026, 17:38 Źródło komentarza: „Szydercy” - odcinek 21. Autor komentarza: żal Treść komentarza: To prorocze względem Czarzastego, który żalił się, że musiał srać w polu. Nie zaglądaj za stodołę bo zobaczysz tyłki gołe. Data dodania komentarza: 3.10.2026, 12:12 Źródło komentarza: „Szydercy” - odcinek 21. Autor komentarza: WÓDKA Treść komentarza: Ale potem trudno żyć na kacu, chyba, że się nie dopuszcza do kaca w trybie "pij bracie pij mocz w wódce ryj?" Data dodania komentarza: 3.10.2026, 12:07 Źródło komentarza: „Szydercy” - odcinek 21. Autor komentarza: C2H5OH Treść komentarza: Czarzasty z wyglądu pasuje na lubiejącego wychlać. Komuchy zawsze kochały artykuły płynne akcyzowane od 40% do absolutu. Bo trudno jest żyć w kłamstwie bez odtrutki dającej odlot od rzeczywistości. Data dodania komentarza: 3.10.2026, 12:02 Źródło komentarza: „Szydercy” - odcinek 21.
Reklama
Reklama