Tego wieczoru na kilka godzin czas się cofnął. Wśród uczestników party królowały stylizacje, w których dominowały cekiny, brokaty, żel, połyskliwe kombinezony, okulary typu aviator, fluorescencyjne dodatki, które spokojnie mogłyby świecić bez prądu oraz - to już, oczywiście, tylko u panów - dawno démodé, a kiedyś kultowe „enerdowskie” plerezy (dla przypomnienia młodym: chodzi o fryzurę z dłuższym tyłem).
- Patrząc na was mam wrażenie, że lata 80. wcale nie minęły - one po prostu czekały na dzisiejszy wieczór - powitała gości Anna Hajduk, przewodnicząca rady rodziców w Szkole Podstawowej im. Henryka Sienkiewicza w Strzelcach, która była organizatorem wydarzenia.
- W latach 80. niektórzy z was wycierali parkiety świetlic wiejskich i remiz, niektórzy mieli jeszcze mleko pod nosem, a jeszcze inni dopiero byli w planach - mówiła wójt gminy Chodzież Kamila Szejner. - To były ciekawe lata: kolorowe, głośne, trochę kiczowate. Ale też był to czas, który budził nadzieję, że kiedyś będzie u nas jak na Zachodzie.
A skoro disco party, to nie mogło zabraknąć muzyki. Odpowiedzialny za nią Andrzej Jopek zaśpiewał na rozgrzewkę ponadczasowy song Louisa Armstronga „What a Wonderful World”, po czym zaserwował gorącą mieszankę dyskotekowych hitów, które w mig zapełniły parkiet. Wiązankę polskich przebojów z tamtych lat świetnie przypomniała Maria Maron.

Ogrom śmiechu wzbudził występ artystyczny rady rodziców, w którym trener personalny Zenek - rzekomo budujący muskulaturę podczas pracy w hutach Warszawa i Lenina w Krakowie - przywracał młodzieńczą sprawność paniom, które najlepsze lata miały już dawno za sobą. Był też konkurs na najlepszy strój lat 80. Uwagę jury przykuli głównie panowie, jednak na najwyższym stopniu podium stanęła błyskotliwie zielonowłosa sołtys Zacharzyna Milena Różańska.
Bardzo udany wieczór w Słomkach dowiódł, że klimat sprzed czterech dekad wciąż ma w sobie coś, co potrafi porwać ludzi do wspólnej zabawy i to bez względu na metrykę.
(msz)











Napisz komentarz
Komentarze