Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama

Jak Budapeszt przywraca wiarę w 176 mandatów

Dzień po wyborach na Węgrzech jadę pociągiem na kolejne, 55. w tej kadencji posiedzenie Sejmu - i trudno nie ulec atmosferze chwili. Euforia po zwycięstwie demokratycznej partii Tisza udziela się nawet tym, którzy na co dzień mało interesują się polityką.
Jak Budapeszt przywraca wiarę w 176 mandatów

Jeszcze niedawno wydawało się, że historia w tej części Europy utknęła w martwym punkcie. Że wskazówki politycznego zegara na Węgrzech zatrzymały się gdzieś między demokracją a jej starannie wyreżyserowaną imitacją, a rządy Viktor Orbán staną się czymś trwałym - niemal elementem pejzażu, jak Dunaj czy monumentalny gmach parlamentu. A jednak historia, jak to ma w zwyczaju, postanowiła napisać kolejny nieoczywisty rozdział.

Zwycięstwo sił demokratycznych to nie tylko zmiana ekipy rządzącej. To symboliczne domknięcie epoki, w której autorytaryzm nauczył się mówić językiem demokracji. To moment, w którym społeczeństwo mówi „sprawdzam” - i robi to skutecznie, bez półśrodków.

Dla Unii Europejskiej to wiadomość o ciężarze znacznie wykraczającym poza Budapeszt. Przez lata Węgry pełniły rolę politycznego hamulcowego - blokowały wsparcie dla Ukrainy, rozwadniały sankcje wobec Rosji i testowały cierpliwość europejskich partnerów. Dziś ten mechanizm zaczyna się rozpadać. Europa będzie mogła wreszcie mówić jednym głosem.

Ale ta zmiana ma też wymiar bardziej konkretny - Węgry przestają być bezpieczną przystanią dla tych, którzy przed odpowiedzialnością karną uciekali pod skrzydła „sojuszniczej” władzy. Kończy się czas, w którym polityczne koneksje mogły zastąpić państwo prawa. Dla Polski to sygnał szczególny. Jeszcze niedawno to właśnie Polska - po wyborach w 2023 roku - była pierwszym dowodem na to, że pochód populistycznej prawicy można zatrzymać. Dziś mamy drugi przypadek. Drugie potwierdzenie. I coraz mniej miejsca na tezę, że to był jedynie wyjątek od reguły.

Co więcej, skala zwycięstwa Tiszy daje coś jeszcze - polityczną wyobraźnię. Pokazuje, że przewaga demokratów może być na tyle wyraźna, by nie tylko wygrać wybory, ale realnie przejąć pełnię sterów. W polskich warunkach oznacza to jedno konkretne marzenie: minimum 176 mandatów w Sejmie. Tyle, by móc odrzucać weto prezydenta i zakończyć epokę politycznego klinczu. To już nie jest czysta teoria - to scenariusz, który w świetle wydarzeń w Budapeszcie przestaje wyglądać jak political fiction przed wyborami w 2027 roku.

To również ważna zapowiedź tego, co może nadejść. Wyborcy w naszej części Europy coraz wyraźniej widzą różnicę między hasłami a ich skutkami. Między „obroną suwerenności”, która kończy się izolacją, a realną obecnością przy europejskim stole. Między państwem silnym a państwem zawłaszczonym.

Węgry wracają dziś do europejskiej rodziny - nie dlatego, że ktoś je tam na nowo zaprasza, ale dlatego, że same zdecydowały się wrócić na swoje miejsce. To powrót nie tylko polityczny, ale i symboliczny - przypomnienie, że wspólnota wartości nie jest pustym sloganem.

Czy to koniec problemów? Oczywiście nie. Demokracja nigdy nie jest dana raz na zawsze - wymaga wysiłku, cierpliwości i czujności. Ale pozostaje jedynym systemem, który daje obywatelom realne narzędzia zmiany kursu. A Węgrzy właśnie z tych narzędzi skorzystali. I być może to jest dziś najważniejsza wiadomość - nie tylko dla nich.

Henryk Szopiński

Poseł na Sejm RP

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

radzio 08.05.2026 01:01
Węgry wróciły do Europy, ale za to Rumunia wychodzi

starszy wyborca 27.04.2026 13:34
Panie pośle Henryku Szopiński - marzenia nic nie kosztują, mnie się jednak wydaje, że za to co robicie ze służbą zdrowia i dostępem do usług to raczej nie przekroczycie nawet setki mandatów w przyszłym Sejmie

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Anna Treść komentarza: Też tak myślę o tacie. Data dodania komentarza: 26.07.2026, 19:46 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: stary rabulista Treść komentarza: Podobno Lemanowicz zachciał, żeby wywalone wpisy a szczególnie z 1 lipca 2025 wróciły na poprzednie miejsce. Ja się obawiam, ze przy tak głębokiej destrukcji moralności ten facet może wprowadzić nowe wątki do tego wpisu i w ten sposób pogrążyć upomnianego. Już tak było w sprawie zakończonej 13 października 2022, kiedy oskarżyciel zmienił w trakcie procesu treść dowodu w postaci obrazka z jego wizerunkiem. Przesunął go w dół a po sprawie, wprowadził z powrotem na stare miejsce. Sędzia ucieszył się z tego fałszerstwa, które mu ułatwiło skazanie. Data dodania komentarza: 26.07.2026, 19:45 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: jl Treść komentarza: Redaktor wiejskiego portaliku z ambicjami do miasta, na swoich włościach walczy z Lemanowiczem na nowszym etapie ubecko-enkawudzistowskiej cenzury. Do niedawna blokował wypowiedzi i podawał w spornym miejscu informację, że zablokował z jakichś powodów na przykład naruszenia białośliwskiej sitwy medialnej i etosu SanchoPansa. Teraz, na nowym etapie po prostu wywala bez śladu, jakby nie było wpisu. To jest upadek podstaw cywilizacji, obyczaju. Wprawdzie wieś jest ostoją tradycji, kultury, patriotyzmu, ale jest też magazynem obskurantyzmu, gdzie Szalbierz ma wygodne posłanie z dojściem do miejsca skąd może zrobić klk-klak i wywalić. Data dodania komentarza: 26.07.2026, 11:41 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: korekta Treść komentarza: errata": Milenie Data dodania komentarza: 26.07.2026, 08:45 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: Pan Lemanowicz Treść komentarza: Te, Szalbierz, musisz przywrócić wpis z 1 lipca 2025, wklejony przez Lemana w temacie „Pilski hejter wskazuje swojego wroga nr 1”, na twoim portalu faktypilskie.pl, bo inaczej wychodzisz na głupka. Chociaż nie wiadomo, czy musisz wychodzić, a jesteś w tym miejscu intelektu od zawsze w trybie zapomnienia i niewiedzy. Przy okazji podziękuj w moim imieniu córce Milenia za inicjatywę nawiązania znajomości fejsbukowej. Dla mnie jest ona za śliczna i dwa razy za młoda. Ale się waham, bo nie wszędzie można natknąć się na urodziwą urodę. Data dodania komentarza: 26.07.2026, 08:43 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: wychowawca Treść komentarza: Styl wypowiedzi Starszej Pani z Piły, dobór słów, sugeruje, że jest to zaawansowana wiekiem klientka zakładów karnych dla kobiet Grudziądz, Krzywaniec, Lubliniec, Łódź, Wrocław. Tam można się zanurzyć w kulturze środkowoeuropejskiej i wąchać gnuśne piardy współosadzonych. Data dodania komentarza: 24.07.2026, 20:37 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO
Reklama
Reklama