Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama
- Świat nie należy tylko do nas. Są jeszcze zwierzęta, są koty. One nie potrzebują wiele. Trochę jedzenia, trochę ciepła, trochę uwagi.

Ballada o Panu Zbyszku od kotów

Tę miłość wyniósł z domu. Jak sam mówi, zainteresowanie przyrodą i zwierzętami „przyszło w genach”. W rodzinie byli leśnicy, wujkowie uczyli się w szkole leśnej, dziadek również miał związki z leśnictwem. Atmosfera była zatem nader sprzyjająca. Zbigniew Ozdobiński już od młodości fascynował się zwierzętami, paleontologią i światem owadów. Dziś mówi: – Człowiek kształtuje się w młodości i to zostaje z nim przez całe życie.
Ballada o Panu Zbyszku od kotów

 

Choć interesuje się także, sportem (w przeszłości trenował kulturystykę), muzyką (różnych gatunków, ale szczególnymi względami darzy nieżyjącego już jazzmana Jana Ptaszyna Wróblewskiego) i historią – od starożytnego Rzymu po polski barok –  większość swojego wolnego czasu przeznacza na pomoc zwierzętom, przede wszystkim kotom. W domu mieszka z uratowaną kotką, ale pod opieką ma znacznie więcej czworonogów. Systematycznie objeżdża działki i miejsca, w których żyją bezdomne koty. Karmi je, przygotowuje jedzenie, dogląda:- One nie potrzebują wiele. Trochę jedzenia, trochę ciepła, trochę uwagi  – przekonuje.

Zwierzęta czekają i nie mogę ich zawieść

W ubiegłym sezonie na działkach „polamowskich” Zbigniew Ozdobiński uratował kotkę z trzema małymi kociętami. Zwierzęta znalazły schronienie w jego  altanie, bo trzeba wiedzieć, że Zbigniew jest też działkowcem. Rocznie wydaje na karmienie bezdomnych i głodnych kotów około siedmiu tysięcy złotych. Najczęściej kupuje porcje rosołowe. -  Koty to lubią i tego potrzebują -opowiada  - Pracy przy tym wprawdzie dużo, ale daje mi to satysfakcję, że robię coś dobrego, takie poczucie szczęścia.  Najtrudniej jest, gdy zbliżają się jakieś dni świąteczne i będą zamknięte sklepy. Wtedy muszę zrobić zakupy na zapas. W takich wypadkach kupuję po kilkanaście kilogramów jedzenia na kilka dni. A później trzeba to wszystko rozdrobnić, pociąć, posiekać. To ciężka praca, czasem zajmuje z przerwami kilkanaście godzin. Bolą ręce, boli kręgosłup, ale wiem, że te zwierzęta czekają i nie mogę ich zawieść.

Świat nie należy tylko do ludzi

Nie wszyscy ludzie są dobrzy. Niektórzy pomagają Zbigniewowi w przygotowaniu karmy, ale są też tacy, u których nie spotyka się z akceptacją.  Zdarzało się, że okoliczni mieszkańcy bardzo gorliwie protestowali przeciwko dokarmianiu kotów. - Dlaczego? – pyta Ozdobiński- Za nic nie płacą? Nic nie musza robić? Wie pani, teraz sporo ludzi jest takich, że lubią tylko siebie. Są zamknięci na zewnątrz, skupieni na swoich potrzebach, nie widzą świata wokół. Mają przed nosem tylko swoje ego, które im mówi, że to oni są centrum wszechświata. To przykre. Na szczęście jest grupa osób, które chcą pomóc, czasem mnie wyręczą, wesprą i to dodaje mi skrzydeł. Bo przecież te zwierzęta nikomu nie przeszkadzają. I tak naprawdę gdzie one niby mają się podziać? Przechodzą do kogoś przez plot, to niech przechodzą. Mają spędzać życie pod samochodami na parkingach? Ludzie wszędzie się upychają, interesuje ich tylko własny dobrostan, a świat jest szerszy. I nie należy tylko do ludzi. Jeśli robimy coś dobrego, świat staje się lepszy także dla nas samych – przekonuje.

Mruczek i Szarka

Pierwszego kota uratował ponad dekadę temu. Małego, chorego, około dwumiesięcznego kociaka znalazł na pilskim dużym rynku. Zaropiały, opuszczony, nikt się nim nie zainteresował. Zbigniew zatrzymał się przed nim, choć wszyscy go mijali. Zabrał go na działkę, tymczasowo, ale później zwierzak już z nim został. Założył mu obróżkę z numerem telefonu i imieniem Mruczek. Przywiązał się. Ale któregoś dnia kotek zaginął bez śladu. Do dziś Ozdobiński myśli, że ktoś zrobił mu krzywdę.

Obecna kotka, Szarka trafiła do niego po dramatycznych przejściach. Została znaleziona przy torach kolejowych przy ul. Bydgoskiej, miała złamaną łapkę i była pogryziona. Koleżanka Zbigniewa przyniosła mu ją w plecaku. Początkowo kotka miała zostać tylko na chwilę, ale została z nim na stałe. Dziś ma dziewięć lat.

Lubię prostotę życia i kontakt z przyrodą

Zbigniew Ozdobiński większość życia spędził w Pile. Urodził się w Czarnkowie, kilka lat mieszkał w Połajewie, ale – jak mówi – „z zasiedzenia jest Pilaninem”. Kiedyś chciał zostać żołnierzem, ale dziś mówi, że na szczęście tego planu nie zrealizował. Z wykształcenia jest mechanikiem pojazdów samochodowych, pracował przy ciężkim sprzęcie, jednak od lat związany jest z ochroną. To lubi najbardziej. W swojej pracy też ma bezdomne kotki i też pomaga im, jak może. Niektórzy koledzy mu kibicują, inni maja za złe. Życie. 

Ma prawo jazdy, ale nienawidzi jeździć. Mówi, że to chyba dlatego, że w młodości cierpiał na bardzo uciążliwą chorobę lokomocyjną. Dlatego przesiadł się na rower: – Najlepiej czuję się na rowerze. Lubię kontakt z przyrodą, jazdę po lesie. Lubię prostotę życia – tłumaczy. Nie ukrywa, że współczesny świat często go męczy. Hałas, pośpiech, skupienie ludzi wyłącznie na sobie. Sam wybiera spokojniejsze życie, książki, las i pomoc zwierzętom.

Nigdy nie miał telefony komórkowego:- Wiem, że „komóra” to wygoda, ale ja jestem inny. Potrafię się bez wielu rzeczy obejść. I w ogóle często idę pod prąd, przez co nie ułatwiam sobie życia. Ludzie patrzą na mnie dziwnie, ale to moje prawo wyboru, z którego skorzystałem. I nie jest mi z tym źle. Należę do innej rzeczywistości. Nie wiem czy ten świat dzisiejszy, gdzie dobrzy ludzie giną w tłumie, a krzepiące słowa  - w zgiełku i krzyku- jest taki fajny. 

Dziwny jest ten świat

Zbigniew Ozdobiński pracuje na zmiany, więc musiał dokładnie zorganizować sobie czas dla kotów:- Kiedy nie idę do pracy, robię „drobiowe” zakupy. Mam kilka swoich ulubionych sklepów, jak jeden zamknięty, idę do drugiego. Później jedzenie trzeba przygotować i rozwieźć po pilskich zakamarkach. Taka misja zajmuje jednorazowo około 5 godzin. Do niektórych miejsc nie ma dostępu, trzeba coś przerzucić przez ogrodzenie. Czasem trzeba czekać, aż kotki się najedzą, bo przylatują ptaki i im zabierają. Urlop spędzam tak samo. Pomaganie gdzieś w człowieku jest. Nie umiem powiedzieć sobie: dość, już nic nie robię. Póki jestem, ile będę mógł, będę pomagał. Bo one na mnie czekają. Przyjeżdżam do nich i czuję się spełniony. Zwierzęta są naturalne w swoim zachowaniu. Jeżeli mają jakąś potrzebę, to ją artykułują, oczywiście w odpowiedni dla siebie sposób. Nie potrzebują wiele od życia. Trochę jedzenia, trochę głaskania. To prawda, że trzeba wyrobić sobie ich zaufanie. Trzeba sobie na nie zapracować.  Z człowiekiem też tak bywa, jednak ze zwierzęciem to się jakoś naturalnie udaje.  

Dziwny jest ten świat, ale to nasze codzienne wybory stanowią o tym, jacy jesteśmy. A kiedy robimy coś dobrego, uszlachetniamy się jako ludzie i ten  świat staje się lepszy.  

Na koniec Zbigniew Ozdobiński cytuje klasyka: - Piękne czyny są szlachetne dlatego, że są rzadkie.  

Anna Czapla-Furatcz 

Foto własne Z. Ozdobiński

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Epitafium Treść komentarza: Andrzej, Tomek i Renata Morozowski i Sekielski, jeden oko, drugi ucho Umawiają się z Renatą, by dokopać znów Kaczuchom. Gadaj, że masz dość tyrana i porzucasz stare śmiecie. Świruj tak, jak trenowałaś. Tyle zapamiętasz przecież! Masz kamerę, masz mikrofon, ustaw wszystko w tajemnicy, A gdy przyjdą chłopcy z pisu, masz pilota przy donicy, Wciśnij rec, nie pomyl tylko, żeś jest tępa wszyscy wiemy. Kiedy nagrasz swoje trele, Kaczorom dzioby urwiemy. Wielki teatr, wielki dramat. Tu Renata - Nasza Szkapa, Tam Sekielski z Morozowskim trenują Flipa i Flapa. Już zasuwa Renia z werwą, cieszy się, że ją wybrali. Kocha przecież lewe sztuczki, w kantowaniu jest na fali. Podpuścili ją cwaniacy, że to dla Ojczyzny miłej, Że co dobre i szlachetne, ze Złotowa jest i z Piły. Bo Naszkowski tajny agent, bo poseł Józef Skowyra, Ciechanowski, Lech Kozaczko i Renia, wioskowa pyra. W tym nastroju pełnym chwały zaprasza Mojzesowicza Chętnie by zgrzeszyła z Wojtkiem, niech by nawet pękła prycza Gdy kurrwiki gęstą strugą, jak z sieczkarni sypią z oczu. Nie zawiedzie dziennikarzy, nie zostanie na uboczu. Chuć, cóż znaczy w życiu mojem, kiedym pro publico bono Dla Ojczyzny poświęciła swoją cześć i swoje łono? Więc do rzeczy, do roboty. Mrugnie oczkiem, zaświruje Ale gadkę tak ustawia, jak Sekielski instruuje. Ten jak dynia rozdymany, jeszcze go ambicja zżera. Michnik, to dla niego pikuś. On jest godzien oficera, Co ze szklanką przy podłodze słucha, jak sąsiedzi ględzą, Czy na władzę narzekają, szczają w zlew, czy bimber pędzą. Renia płacze, wzdycha, rzęzi, że pieniędzy wciąż za mało, Odda władzy wykonawczej umysł swój, duszę i ciało. Choćby sekretarzem stanu, o urodzaj wciąż się modlę Tylko Lepper spod Darłowa wekslami mnie straszy podle. Co tu robić, radź kolego, jesteś przecież radcą stanu! Ja mam werwę do rządzenia, służyć chcę każdemu panu. Byle tylko przy korycie, niechby tylko parę złotych Zrobię striptiz, zrobię szpagat, ale dajcie mi robotę. Wojtek mądry, lecz za cienki. Prosi zatem Lipińskiego, Ty masz wejścia u Kaczora, a więc załatw coś kolego. Adaś zwija się i kręci, po siwiźnie swej się drapie Co tu począć, co obiecać, co tu przyrzec grubej szkapie? Chociaż była w koalicji, w coś innego dzisiaj gramy. Chodzi o to, żeby dając, było tak, że nic nie damy. Renia wszystko zniesie, ścierpi na fotel ministra dyba Dla niej ważne, by nie szkapa, ale żeby była ryba. Byle wyżej, byle więcej, niechby tydzień tam, na górze. Chce być gwiazdą, dla rozgłosu zatańczy choćby przy rurze. A w kibelku Morozowski siedzi w kącie jak ta mysza Boi nawet się poruszyć, musi być grobowa cisza! Co to będzie, gdy Lipiński odkryje mnie w tym salonie, Kiedy zechce się wysikać, lub co gorsza siąść na tronie? Taka praca, taka służba, choć ze strachu pełno w porach. Muszę wstrzymać, muszę ścierpieć. Cel jest jeden: śmierć Kaczora. Nie fizyczna, oczywiście, polityczna, ma się wiedzieć Strach przemogę, ścisnę zadek i pokornie będę siedzieć. Dla tej myśli, dla idei nie żal sterczeć w muszli glacą. Czuję: Wiatr historią kręci, a ja jestem paparazzo. Nic to, że tu brzydko pachnie. Bąki smrodne puszczam wkoło. Kaczki trzeba wyrżnąć obie, będzie miło i wesoło. Wyszedł Adam do Kaczora. Konsultuje wszystkie dane. Premier na to: Głupie babsko, a w dodatku jest karane. Takich w rządzie nie potrzeba. Ja nie zgadzam się i basta. Nie po to zdobyłem władzę, by nią lekkomyślnie szastać! U mnie musi być uczciwa sekretarka i sprzątaczka. To jej powiedz. Ostatecznie.Tak postanowiła Kaczka. Woła Andrzej do Tomasza podsłuchując stetoskopem W izbie obok pochylony przy wannie, z głową za klopem: Ot nieładnie, Tomek słuchaj, łap słuchawkę, dawaj ucho. Renia ryczy, bo Kaczory wyrąbali ją na sucho. Ale my stąd wyciągniemy co się da, jak burżuj z nędzy. Dla Ojczyzny, dla splendoru, a szczególnie dla pieniędzy. Wiemy dobrze, twarde boje, to nie czas na czułe słówka. Tam Ojczyzna, tam też splendor, gdzie szefostwo i gotówka. My są zwarci, my gotowi, dziennikarze obcych nacji: Możemy świat opisywać, gotowiśmy do kreacji. Tego uczył nas Sanhedryn, Karol Marks - jak świat oceniać. Bo nie ważne - opisywać. Chodzi o to, żeby zmieniać. Inny duch, inny obyczaj, czas Wodnika, nowej ery, Dwaj żołnierze obcej armii z TeVaueN 24: Lewą marsz! Kaczorom śmierć! Wojna na górze, to nasze sny. Inni się wczoraj nachapali, za to Teraz Kuurwa My! 3 października 2006. Leman Data dodania komentarza: 5.08.2026, 13:09 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: sztuka kochania Treść komentarza: Zbrodnie zabójstwa wymagają 40 lat do przedawnienia. Inne 20 lat. Ale kiedy się złoży zbrodnie szabru tożsamości i wolności plus gwałtu dla pobrania gamety do terrarium, to jest gorzej niż zbrodnia zabójstwa, morderstwa. Dlaczego? Bo z jednej garści żyjątek mogłoby powstać wiele nowych istnień a sezonowanie nośników deena w terrarium likwiduje cel jakim jest powołanie nowego życia. To jest zatem zbiorowa zbrodnia zabójstwa in spe. Data dodania komentarza: 5.08.2026, 12:34 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: JL Treść komentarza: Jest nadzieja, że Mariusz Szalbierz, autor nieukaranej do dzisiaj zbrodni szabru wolności i kradzieży tożsamości Janusza Lemanowicza, nie dobierze się do cenzurowania portalu dzienniknowy.pl, chociaż jako sztyft redakcyjny Tygodnika Nowego może próbować. Na swoim zaściankowym portalu faktypilskie.pl, pełnym wieśniackiego obskurantyzmu zafundował ludowi okupującemu Żabkę i Dino w pogoni za puszkami i flaszkami po użyciu, poemat prozą „Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO”. Dobry zwyczaj domaga się, żeby lud mógł dyskutować o treści artykułu zamieszczonego w Internecie. Ale nie na portalu faktypilskie.pl, zawiadywanym przez obskuranta Mariusza Szalbierza. On kocha spokój dupą do góry. Nie da zatem pola do prezentacji poglądu odmiennego od preferowanej koncepcji hejterstwa Lemanowicza przeciwko subtelności, damskiej osobowości Szalbierza. Toteż jako administrator portalu wywala niebłagonadiożnyje wpisy krytyczne zostawiając ordynarne, plugawe komentarze autorów kliki mafijnej zorganizowanej w Czarnym Baranie Pikadora, jako emanacji Grupy Pościgowo - Szpiegującej 100Kłosy. W rzeczywistości taka robota Szalbierza, to klęska moralna, intelektualna i emanacja hejtu zwanego z łaciny pieszczocha odium, czyli nienawiści do gościa, który nie akceptuje zbrodni Mariusza Szalbierza, choć minęło20 lat. Zbrodnie mogą się przedawnić po 35 latach. Data dodania komentarza: 5.08.2026, 12:16 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: lux veritatis Treść komentarza: U mnie ciekawość okrutna jarzy się w głowie, czym nasz ulubiony redaktor naczelny w TN 2006 zakąszał w okolicznościach przyrody spożycia flaszek na Kolegium Redakcyjnym. Wiadomo, że po stwierdzeniu absencji triumfatora w temacie trofeum konkursu Kameleon2005, nie tylko koniak zabłysnął swoją szlachetną flaszką ale też były ciastka, gotowe do spożycia. Data dodania komentarza: 4.08.2026, 16:38 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: pod zdechłym szczupakiem Treść komentarza: Na przykład karkówka z grilla zamiast kaszanki z grilla, chociaż asygnatę miał na kaszankę. Data dodania komentarza: 4.08.2026, 16:31 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: czuwaj wiaro i klik Treść komentarza: Mariusz Szalbierz nie skorzystał z propozycji i teraz musiał wdrożyć praktyczną robotę według koncepcji klikadła: klik - klak, jeeebut -pieeerdut. I łeb się cieszy. A mógł sobie zafundować spokój cmentarny i wolność do spożycia, co by zapragnął. Data dodania komentarza: 4.08.2026, 16:28 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO
Reklama
Reklama