Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama

Rodzina jest najlepszym prezentem na Święta

Karp i pierogi na stole, a przede wszystkim obecność rodziny, która jest wystarczającym prezentem, by uznać ten czas za wyjątkowy. Starosta Pilski, Prezes Stowarzyszenia Porozumienie Samorządowe - Eligiusz Komarowski opowiedział nam, czym dla niego są zbliżające się Święta Bożego Narodzenia.  
Rodzina jest najlepszym prezentem na Święta

PIŁA   Starosta Pilski, Prezes Stowarzyszenia Porozumienie Samorządowe - Eligiusz Komarowski wprowadza nas do swojego domu rodzinnego, by opowiedzieć o tym, czym dla niego są Święta Bożego Narodzenia     

- Święta to czas, gdy można choć na chwilę skupić się na innych obowiązkach niż praca i odpocząć w gronie rodzinnym – mówi Starosta Pilski Eligiusz Komarowski. Zapraszamy na wywiad - na temat Świąt Bożego Narodzenia, tradycji wigilijnych oraz wspomnień z dzieciństwa związanych z tym wyjątkowym czasem.  

__________________________________________________________________________________

Jak Pan Starosta spędza Święta Bożego Narodzenia? Czy ten czas jest wyjątkowym okresem czy może jest to „dzień jak co dzień”?

- Święta Bożego Narodzenia to dla mnie przede wszystkim okazja do odpoczynku, ale i okres swego rodzaju wyhamowania ze wszystkim. To czas, gdy można spojrzeć za siebie, na to,  jak minął ten rok. Można pokusić się o pewne refleksje i wyciągnąć wnioski. No i najważniejsze – święta to rodzina. W mojej jest taka tradycja, że odwiedzamy się nawzajem. Wiele z tych wizyt odbywa się w sposób zaplanowany, ale i bywają bardziej spontaniczne odwiedziny. Czasami, zdarza się, że te wizyty składamy już po wigilii. Ale zawsze staramy się chociaż symbolicznie spędzić ze sobą nieco czasu, złożyć życzenia, podzielić się opłatkiem.

W  brak czasu wolnego, patrząc na zapchany kalendarz Pana Starosty, nietrudno uwierzyć. Także widząc, ile czasu poświęca Pan codziennie na rozwiązywanie różnego rodzaju spraw. Czy Starosta Pilski potrafi w ogóle odpoczywać? Czy da się z dnia na dzień przestawić z trybu „praca” na tryb „odpoczynek”?

- Niełatwo się wyłączyć, szczególnie wtedy, gdy praca jest pasją. I też do końca nie da się przestawić z jednego trybu w drugi.  Ale jeden dzień chętnie poświęcę na odpoczynek! (śmiech). Miałem zamiar w tym roku wyjechać, spędzić nieco czasu w górach, ale nawał obowiązków na to nie pozwolił. Jednak najważniejsze dla mnie jest to, ze przede wszystkim znajduję czas dla rodziny. W taki sposób najszybciej i najlepiej odpoczywam.

Skoro o wyjazdach mowa: gdzie spędzi Pan wigilię? Tradycyjnie, na miejscu, z bliskimi czy również z bliskimi, ale poza domem, np. w hotelu ze SPA? A może poza granicami kraju? Takie rozwiązania  w ostatnich latach zyskują na popularności wśród Polaków.

- Rozumiem osoby, które wyjeżdżają z miejsca zamieszkania, bo przecież one też najczęściej robią to w gronie rodzinnym. Ja chyba jednak jestem w tym zakresie tradycjonalistą. Dla mnie jak święta - to jednak na  miejscu. No… chyba, że właśnie byłby to zorganizowany wyjazd, ale całą rodziną, w grupie dziesięciu- dwunastu osób.

A jak święta – to prezenty! Czy Pan Starosta w tym roku zasłużył na prezent? A może spodziewa się rózgi od Gwiazdora?

- Myślę, że zasłużyłem na prezent (śmiech). Ale nie liczę też na coś specjalnego, bo dla mnie takim wyjątkowym prezentem są właśnie święta spędzone z najbliższymi. Taki prezent dostaję codziennie. W natłoku pracy, której jest naprawdę dużo, nie jest to łatwa sztuka, ale na szczęście udaje mi się połączyć pracę ze szczęśliwym życiem rodzinnym.

To słowa osoby dorosłej i dojrzałej, ale proszę opowiedzieć, jak patrzył Pan na prezenty jako dziecko? Wtedy z pewnością czekał Pan na Pierwszą Gwiazdkę, no i oczywiście na to, co można znaleźć pod choinką.

- Trzeba pamiętać, że dorastałem w okresie, gdy o prezenty było bardzo trudno, a już na pewno nie można było marzyć o takich, które dzieci obecnie znajdują pod choinką. Moja rodzina zawsze lubiła więc prezenty praktyczne. Wówczas otrzymanie nowych spodni „wycierów” było uznawane za świetny prezent. Mi najbardziej w pamięć zapadł jednak inny. Gdy byłem w siódmej klasie szkoły podstawowej, otrzymałem czterotomową historię Polski. Kupno ciekawej książki wtedy to był naprawdę wyczyn, więc otrzymanie takiego prezentu było dla mnie czymś wyjątkowym. Dzięki temu w lutym, a więc tydzień po feriach, już miałem wystawioną piątkę na koniec roku z historii. Tak się wciągnąłem w historię naszego kraju, że najpierw - jako jedyny w klasie - dostałem piątkę ze sprawdzianu, a potem poszedłem za ciosem. Pamiętam jak dziś, że dyrektor szkoły, notabene były radny powiatowy, świętej pamięci Stanisław Nowak, zadał mi podchwytliwe pytanie. Spodziewał się, że siódmoklasista nie będzie znał na nie odpowiedzi. Dzięki temu prezentowi byłem jednak tak przygotowany, że nie był mógł mnie zaskoczyć. (śmiech).

A czy w kuchni Pan Starosta również zbiera piątki, czyli innymi słowy czy przygotowuje pyszne potrawy wigilijne?

- Szczerze powiedziawszy bardzo lubię gotować. W przeszłości, gdy czasu wolnego miałem więcej, to i większą jego część spędzałem w kuchni. Dziś jednak moja pomoc w przygotowywaniu potraw rozpoczyna się dopiero w Wigilię. Na szczęście tak uzupełniamy się z bliskimi, że w tym czasie przejmują oni część obowiązków, a ja i tak staram się zawsze przygotować moje popisowe potrawy. Jestem wdzięczny rodzinie, że znajduje zrozumienie dla mojej pasji, którą jest praca.

W tej sytuacji, w kontekście potraw wigilijnych, trzeba zdać się na smak innych członków rodziny. Jaka jest więc ulubiona potrawa wigilijna Starosty Pilskiego?

- Tu również jestem tradycjonalistą. Na stole musi być karp, uwielbiam też pierogi. To są dwie potrawy, od których zaczynam wieczerzę. To jednak, co zachwyca tego dnia najbardziej, nie znajduje się na stole. Najpiękniejszy jest spokój wokół nas - nie tylko w mieszkaniu. Ma się wtedy wrażenie, że na ulicach słychać wyłącznie dzwoneczki, gdy Święty Mikołaj idzie wręczyć prezent jakiemuś dziecku. Jest to taki chwilowy okres wyciszenia.

Wyjątkowości świętom dodaje również tradycja zostawiania jednego pustego nakrycia dla niespodziewanego gościa. Czy Starosta wpuściłby taką osobę do domu?

- Pomoc potrzebującym sprawia mi dużo radości nie tylko w Wigilię, ale trzeba też pamiętać, że nie dla wszystkich święta to czas wyciszenia i zadumy. Niektórzy po prostu wykorzystują naszą dobroć. Musimy więc zachować trochę czujności, by nikomu nie stała się krzywda. Gdybym uznał, że taka osoba nie stwarza zagrożenia dla domowników, to z pewnością bym ją zaprosił. Zresztą nie muszę szukać daleko pamięcią, by przypomnieć sobie podobną sytuację, która sprawiła mi dużo radości.  Wychodząc ze sklepu zauważyłem osoby, które wyglądały na potrzebujące. Szybko udałem się więc do niego ponownie, gdzie na szczęście udało mi się jeszcze zrobić dodatkowe zakupy, które im przekazałem. Naprawdę człowiek czuje się dużo lepiej, gdy pomaga innym. Warto to robić nie tylko od święta, ponieważ dobro zawsze do nas wraca.

Inna tradycja mówi o tym, że zwierzęta przemawiają w wigilię ludzkim głosem. Nie będę pytał o to, czy Starosta - jako znany miłośnik zwierząt - przyłapał kiedyś swoje koty na rozmowach ludzko-ludzkich. Zapytam natomiast, czy Pana czworonożni przyjaciele mają jakieś specjalne miejsce przy wigilijnym stole?

- To prawda, kocham wszystkie zwierzęta.  Ale przy moich kotach muszę zwracać przede wszystkim uwagę na to, jak zachowują się przy stole! (śmiech). Nietrudno sobie wyobrazić jak wiele uwagi potrzebują kotki, dla których suto zastawiony stół z tyloma potrawami jest olbrzymią atrakcją.  Ściągnięcie wszystkiego na ziemię zdaje się być wyzwaniem. O zwierzęta trzeba jednak dbać na co dzień. W moim domu nie tylko od święta w miskach znajdą coś pysznego.

A jaki był ten rok dla Pana Starosty?

- Na pewno był rokiem bardzo intensywnej pracy, związany również z moją pasją sportową. Po raz pierwszy w życiu sędziowałem Mistrzostwa Europy, co było dla mnie ogromnym przeżyciem. Myślę zresztą, że moja praca jest dostrzegana przez mieszkańców, więc nie chciałbym dzisiaj o niej zbyt wiele opowiadać. Na to przyjdzie jeszcze czas.

Podsumowując był to z pewnością pozytywny rok. A jak zapowiada się kolejny i czego życzy Pan mieszkańcom?

- Przede wszystkim spokoju wewnętrznego. Oby nigdy nie był zakłócany, również przez polityków wywołujących różnego rodzaju wojenki. To nie jest nikomu potrzebne i często przenosi się na nasze życie prywatne. Życzę również, by pilanie nadal byli życzliwi dla bliskich i nie tylko. Chciałbym, by w naszym mieście żyło się przede wszystkim spokojnie, bez zbędnych sporów. Życzę by nadal rozwijał się powiat pilski z jego stolicą - miastem Piła na czele. Prywatnie każdemu z osobna życzę oczywiście również tego, bez czego nie mogę sobie wyobrazić spokojnego i radosnego życia: dużo zdrowia, spełnienia nie tylko tych podstawowych potrzeb, ale również marzeń, które być może na co dzień są przez nich odkładane na kolejne lata.

Dziękuję za rozmowę.

 

Krzysztof Kuźmicz

 

 

 

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

gienek 19.12.2017 23:38
Brawo Panie Starosto!!! Tak trzymać!!! I nie popuszczać!!!

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: potrzebowscy Treść komentarza: Tatuś należy we wsi do kumatych, co popierali Wachowska i Chlebek, niekumaci potrzebowscy w temacie pomocy formułowania pism urzędowych po tym, jak kierowca walnął w coś i sobie zrobił kuku. Data dodania komentarza: 15.08.2026, 22:38 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: piła za swoje Treść komentarza: Niepostrzeżenie, jakby skrycie, przeleciała nam dziesiąta rocznica wielkiego wydarzenia przywalenia Januszowi Lemanowiczowi skazania za hejt. Mianowicie w numerze 10 (1362) z marca 2016 Tygodnika Nowego Mariusz Józef Szalbierz (msz) z uciechą godną balangi opisanej w sienkiewiczowskim Potopie, gdzie Butrymy napadli na upitych Kmiciczan, przywalił swoją spróchniałą dechą w zarąbistego hejtera. Doznał wielokrotnego odpływu zbędnych nośników deena, co się w kręgach pospolitych nazywa „tłokiem czekoladowym mnogim ręcznej roboty”. Ogłosił publicznie, że ten szaraczek napisał coś na niemowlę i córeczkę w wieku poniemowlęcym córeczki Mileny. Córeczka Milena płakała. Rodzina złożyła się na 300 zł i córeczka Milena wniosła oskarżenie prywatne do sądu rejonowego. Sędzia Andrzej Smyczyński zawyrokował 10 miesięcy więzienia. Jako gość straumatyzowany po śmierci brata, który nie poradził sobie z lądowaniem w Mirosławcu odrzucił wniosek oskarżonego o zbadanie legalności oskarżenia w temacie, kto złożył podpis. Sąd w trosce o budżet państwa orzekł, że żądanie badania pisma przeciąga sprawę i tworzy koszty. W dodatku dał moralnego kopniaka stronie oskarżonej, że jak będzie się domagał wypełniania przez sąd procedury, to go pogoni z sali rozpraw. Była to typowa sędziowska czynność absolutnej bezstronności sądu. Sędzia w obszernym uzasadnieniu na piśmie beztrosko oświadczył do ludu, że on ględzi, bredzi nie na temat. Tatuś Mariusz Szalbierz, jako dziennikarz, redaktor i wydawca wieśniackiego portaliku faktypilskie.pl natychmiast wniósł temat na łamy Tygodnika Nowego, gdzie miał od lat bandę zwolenników. Przy okazji sfałszował zdjęcie skazańca, które otrzymał od zaprzyjaźnionej hieny dziennikarskiej ze Złotowa. Skazaniec już szedł do sklepu po pasiaki więzienne, aż nagle jak piorun wdarła się wieść, że wszystko zawaliło się po orzeczeniu badaczy pisma, że to nie córeczka Milena wniosła akt oskarżenia a w policji i przed sądem udawała, że ona. Badanie zleciła Prokuratura. Sąd musiał zatem odrzucić całą sprawę z powodu braku aktu oskarżenia i oskarżyciela. Na marginesie podajemy, że oskarżenie sformułował tatuś, co ujawnił na innej rozprawie w poznańskim sądzie rejonowym pod dowództwem Moniki Smaga - Leśniewskiej. Do dzisiaj nie wiadomo, kto złożył podpis, ale Janusz Lemanowicz na rozprawie sugerował, że to tatuś. Po upadku sprawy nie ścigano Mileny za fałszywe zeznania, co Januszowi Lemanowiczowi dynda natką pietruszki z Czernobyla 1987. Jest pytanie: czy Mariusz Józef Szalbierz jako tatuś i redaktor w takim samym pośpiechu, gonitwie za prawdą, zdementował w Tygodniku Nowym, na swoim portalu faktypilskie.pl, w miesięczniku faktypilskie.pl, swoją wypocinę z marca 2016 roku? Mariusz Józef Szalbierz sprzeniewierzył się zasadzie obowiązującej w świecie, że prawo nie stygmatyzuje osoby przed prawomocnym zakończeniem postępowania karnego. Janusz Lemanowicz odzyskał 3840 złotych z 6500 zł jakie wydał na tę sprawę. To jednak dynda i powiewa mu jak zwiędłe listowie kalarepy ze zbiorów Czernobyl 1987. Data dodania komentarza: 15.08.2026, 22:29 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: wielkość Mariusza Treść komentarza: Noooo! Ile trzeba wychlać wódki, żeby w wieku pełnym chwały redakcyjnej (1962) i alkoholu niewiadomego pochodzenia dokonać takich potężnych odkryć! Ile łażenia po nocy, ile flaszek w gaju tujowym ile kopów jako zachęty dla małżonki po piwo na kaca. Data dodania komentarza: 14.08.2026, 15:34 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: cos Treść komentarza: Zbliża się 20 lat od publikacji przez tandem: (COS) -Ciechanowski, Ożarowski, Szalbierz wiekopomnego dzieła wychwalającego zalety Lemanowicza. Dla przypomnienia nowym pokoleniom zapodajemy: Genetyczne obciążenia Powodują zjawisk kilka I koszerne przekonania I odwagę nie od wilka Nie potrafi zdzierżyć w niczym Więc obrzuca ludzi błotem Wysługując się kolesiom Za nie srebrne polskie złote Rynsztokową wytwórczością Świni wszystkim i gdzie może Egzaltując się mrocznością Swych kloacznych dzieł humorze W tejże sztuce wnet prześcignie Urbanowskie arcydzieła A czy skończy tego nie wiem Bo nienawiść go pożera Wciąż więc pisze pod dyktando Belzebuba lub Rokity Wyjąc cienkie murmurando Pod kopytem swej kobity Tej kobity co w chałupie Na wsiech ścianach wiszą prącie Adosłużbyzaciągnęła Nawet miotłę co jest w kącie Ona każe to on musi Wiersze pisać z piekła rodem Wszystko dla swojej żonusi Która śmierdzi piekła smrodem Kto to taki obskurancki? W łeb walnięty Obuchowicz? Nie! Toprostak, cham i świnia Co się zowie Lemanowicz. Data dodania komentarza: 14.08.2026, 15:27 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: hej sokoły Treść komentarza: Najwięcej obchodzi Mariusza Szalbierza Józefa ze wsi Białośliwie powiat Piła województwo Wielkopolskie gdzieś koło kościoła, gdzie dzwony ciągle nie dają mu spać a kury gdaczą i koguty pieją. Jedynym plusem jest bliskość Żabki gdzie można kupić jakiś płyn do dezynfekcji wewnętrznej. Coś takiego zachwalał Barabasz w cyklicznym programie Szydercy. Data dodania komentarza: 12.08.2026, 20:28 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: upadek i-pila Treść komentarza: Rzecz była omówiona na portalu i-pila. Ten portal zniknął. Mariusz Józef Szalbierz na pewnej sprawie karnej zgotowanej Januszowi Lemanowiczowi podał do sądu, że to właśnie ten użytkownik zaśmiecił portal tak, że ci chłopcy musieli zamknąć portal. Jest to kłamstwo Szalbierza, bo Pan Janusz ostatni wpis na tym portalu popełnił w roku 2007 a portal działał jeszcze trzy lata do roku 2010. Szalbierz jest znany z nieumiejętności posługiwania się liczbą. Data dodania komentarza: 12.08.2026, 20:20 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO
Reklama
Reklama