Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama

Drenaż

Jeśli po władzę idzie się przedstawiając, jako alternatywa dla ekipy PO - PSL, to trzeba się liczyć z surowymi konsekwencjami, gdy wejdzie się w buty swoich poprzedników. W PiS o tym zupełnie zapomniano. No bo jak wyjaśnić to, że stare układy polityczno-towarzyskie zostały zastąpione nowymi, które stworzyły najskuteczniejszy jak dotąd w historii ostatnich lat system drenażu państwa, w efekcie którego pieniądze szerokim strumieniem płyną z budżetu do kieszeni działaczy rządzącej partii, a spolityzowana grupa beneficjentów tego drenażu zamiast się kurczyć, przyrasta?
Drenaż

 

 

*

Tylko w minionym tygodniu media informowały o tym, że szef skompromitowanej Polskiej Fundacji Narodowej zarobił w rok 282,6 tys. zł brutto. Wspierający władzę tygodnik „Sieci” dostał 238 tys. zł za artykuły zlecane przez agencje rządowe. A w spółkach Skarbu Państwa szerzył się nepotyzm i kumoterstwo, jakiego za najgorszych czasów PO-PSL nie było. O nagrodach, które „się należały” trudno zapomnieć ponieważ opublikowane ustalenia NIK w sprawie nagród w Kancelarii Premiera ujawniły kolejne przekręty.

W 2017 r. w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (KPRM) na nagrody dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe zaplanowano okrągły milion złotych. Ostatecznie wydano 918 tys., podobną kwotę, jak w 2016 r. Problem w tym, że wówczas tylko jedna trzecia poszła na nagrody w KPRM, a reszta – dla osób zajmujących kierownicze stanowiska w ministerstwach, urzędach centralnych i wojewódzkich. Tymczasem w 2017 r. całą pulę zgarnęło 17 osób z KPRM.

W lutym, bazując na odpowiedziach na swoje interpelacje, poseł Brejza poinformował, że w 2017 r. ministrowie w rządzie PiS dostali nagrody od 65 tys. do 82 tys. zł. Z danych, które Brejzie wysłała KPRM, wynikało, że nagrody otrzymało tam 12 ministrów o łącznej wysokości 592 tys. zł. To m.in. Anna Maria Anders, Maciej Wąsik i Rafał Bochenek. Dochodzi do tego 65 tys. zł nagrody dla ówczesnej premier Beaty Szydło. Z ustaleń NIK wynika, że beneficjentów nagród w KPRM było więcej, a łączna kwota wyższa.

Kto zatem jeszcze otrzymał nagrody? I z jakich środków sfinansowano nagrody dla pozostałych ministrów? Centrum Informacyjne Rządu milczy. Można jedynie domyślić się z odpowiedzi na jedną z interpelacje posła Brejzy, który z Ministerstwa Rozwoju dostał kopie decyzji o wypłaceniu nagród ówczesnemu wicepremierowi Mateuszowi Morawieckiemu i wiceszefom tego resortu. Na decyzjach podpisanych przez ówczesną szefową KPRM Beatę Kempę widniały adnotacje „nagrody mają być wypłacone ze środków własnych ministerstwa".

Rząd PiS zastosował księgową sztuczkę, by na nagrody wycisnąć jak najwięcej. Potrzebowano tak dużo pieniędzy, że obok oficjalnego funduszu nagród stworzono kolejne, tym razem w budżetach ministerstw - kosztem wydatków resortów na ich bieżącą działalność.

To jeszcze nie koniec. Informacja dotycząca nagród znalazła się też w innym dokumencie autorstwa NIK – całościowej analizie wykonania budżetu państwa w 2017 r.

Kontrolerzy zamieścili tam tabelę, z której wynika, że w 2014 i 2015 r. na nagrody dla osób zajmujących kierownicze stanowiska poszło po 700 tys. zł. Jednak te pieniądze w zdecydowanej większości nie trafiły do kieszeni ministrów i wojewodów, ale szefów innych jednostek centralnych. W 2016 r. na nagrody dla VIP-ów wydano już 3,5 mln, z czego 1,2 mln popłynęło do ministerstw. W 2017 r. kwoty te wynosiły odpowiednio: 8,6 mln zł i 5,5 mln zł.

Z dokumentacji NIK wynika, że „do części nagród istnieją pisemne uzasadnienia, a do części nie". Kontrolerzy piszą też, że „comiesięczna wypłata środków (..) może wskazywać, że świadczenie to nie miało charakteru nagrody, tylko było swoistym dodatkiem do wynagrodzenia zasadniczego". (...) 86,8 proc. z tych wydatków nie zostało sfinansowane z budżetu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów", lecz środków własnych dysponenta, co oznacza, że ministrowie sami wydawali decyzje o wypłacaniu sobie wcześniej przyznanych nagród.

W ten sposób stworzono system drugich pensji. A wszystko z pozoru lege artis.

Zbigniew Noska


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Brian z Nazaretu 25.07.2018 21:00
A mnie zastanawia coś innego. Dlaczego Polacy akceptują ten rozbój w biały dzień. Normalne to wg mnie nie jest. Zdrowo myślacy obywatel powinien określać podobne bandyckie zachowania negatywnie. Tym czasem jest inaczej. Bo przecież takiego złodziejstwa, przy tym arogancji władzy jeszcze w IIIRP nie było. Mieliśmy epoki w dziejach Świata. Naukowcy wyznaczyli daty graniczne. Dziś jesteśmy w epoce ciemnogrodu PiSu, era TKM. 500Zł, obietnice rozliczeń postkomuny, kast zamydliły Polakom zdolność myślenia. Sondaże wskazują wyraźnie co się dzieje. PiS zrobił skok na kasę zrobił skok na państwo, na wolność obywateli. Tego przecież nie obiecywał. I co się dzieje? Przeciętny Polak to akceptuje. Na złodzieja z PO, PSL oburzał się strasznie. Ale złodziej arogant z PiSu, który go na dodatek obraża z mównic politycznych, władza kościelna z ambon pasuje. Jest OK. PiS wmawia Polakom wszędzie złogi postkomusze. Sam zaś w swoich szeregach hołubi te złogi. Bo to nasz komuch, dobry komuch? Najbardziej zatwardziałemu i szowinistycznemu elektoratowi radiomaryjnemu nie przeszkadza Piotrowicz i inni. Nie przeszkadza okradanie kasy państwa przez cwaniaczków osadzanych tam w spółkach skarbu państwa, w zarządach spółek Na kilka tygodni, tylko po to aby pobrać wysokie odprawy. Złodziej z PO, PSL był niedobry. Z rekomendacji PiSu, to gut złodziej nasz złodziej. Jest takie polskie przysłowie funkcjonujące jeszcze w czasach PRLu. Może to być nawet jakiś paradoks związany z PiSem „Co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie” I chyba na takiej krótkiej definicji PiS opiera swoją „dobrą zmianę”, która nam wszystkim w gardle stanie.

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: petrel Treść komentarza: W rzeczy samej e-wyroki z Lublina są zwiastunem rozpiździaju systemu prawa. Data dodania komentarza: 2.08.2026, 19:48 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: Checkpoint Charlie Treść komentarza: Argumentacja Szalbierza do prezesa urzędu ochrony danych osobowych jest dziecinadą. Gdyby ktoś chciał ukrzywdzić tego ktosia, ma setki możliwości ustalenia szczegółów jego istnienia we wsi i w mieście. Dobre jest oświadczenie majątkowe radnego gminnego, portal lubimy czytać, stopka redakcyjna Tygodnika Nowego i stopka redakcyjna quasi miesięcznika faktypilskie.pl, notatka urzędowa policjanta Krzysztofa Hoffmanna w sprawie zlecenia z komputera IP 77.45.84.46 konstrukcji wiatraka odbytniczego z wałem osadczym do uciech. Zatroskanie o domniemanego ojca jest śmieszne w świetle roboty Szalbierza w temacie kurestwa matki Lemanowicza. I to by było na tyle. Data dodania komentarza: 2.08.2026, 19:38 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: Pikuś i Brytan Treść komentarza: "10 lipca 2025 roku redaktor naczelny FP złożył skargę do Urzędu Ochrony Danych Osobowych argumentując, że prawna ochrona jego danych osobowych została przez Janusza L. naruszona celowo i z rozmysłem, a ujawnienie tych danych na portalu odwiedzanym codziennie ok. 10 tysięcy osób może być wykorzystane do podjęcia działalności przestępczej na jego szkodę." 25 stycznia 2006 roku Mariusz Szalbierz celowo, z rozmysłem naruszył prywatność w publikacji na łamach Tygodnika Nowego w ten sposób, że okradł z wolności osobistej i dopuścił się szabru tożsamości obywatela, co jest zbrodnią. Tych przestępstw dokonał przez nieuprawnione zgłoszenie Janusza Lemanowicza do konkursu Kameleon2005. To nie wszystko. 8 marca tego roku z zespołem redakcji Tygodnik Nowy zaczaił się, żeby wyrwać z Janusza Lemanowicza gamety z zamiarem umieszczenia porcji nośników deena w zakupionym do tego celu terrarium. Mariusz Szalbierz zamierzył zwabić zwycięzcę konkursu Kameleon2005 do redakcji pod pozorem wręczenia nagrody konkursowej w postaci pomarańczowej pokraki z garnkiem nad głową. Ta heca jest nie tylko naruszeniem danych osobowych ale zbiorowym gwałtem dokonanym z całym zespołem redakcji, której skład jest podany w stopce redakcyjnej Tygodnika Nowego z 8 marca 2006. Data dodania komentarza: 2.08.2026, 12:59 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: Ja Treść komentarza: "Pilski Hejter" upomina prezesa RODO, że aby skutecznie doręczyć cokolwiek do kogo bądź, trzeba ustalić adres, nie po peselu a po rzeczywistości. Zasada "Audiatur et altera pars" nie została jeszcze spuszczona do kibla, choć pokusa jest. Data dodania komentarza: 1.08.2026, 18:28 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: ciekawa podfruwajka Treść komentarza: 1943 + 19 = 1962. Już wszystko wiem! Data dodania komentarza: 1.08.2026, 10:51 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: gen. Berling Treść komentarza: 12.10.1943. Data dodania komentarza: 1.08.2026, 10:48 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO
Reklama
Reklama