Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama

W Węglewie pamiętają...

Wieś Węglewo wzbogaciła się o nowy, patriotyczny akcent. Na ścianie miejscowej remizy strażackiej odsłonięto tablicę upamiętniającą cierpienia mieszkańców gminy Ujście w czasie II wojny światowej.
W Węglewie pamiętają...

Oprawa wydarzenia była bardzo uroczysta. Rozpoczęto mszą świętą z elementami patriotycznymi, odprawioną w miejscowym kościele przez proboszcz parafii kruszewskiej ks. Pawła Froelicha. Dalsza część uroczystości miała miejsce pod remizą strażacką. Rozbrzmiał tam hymn państwowy. Był poczet sztandarowy, biało-czerwone wiązanki kwiatów oraz okolicznościowe wystąpienia.

Wydarzenie zgromadziło tłumy mieszkańców sołectwa i okolicy oraz gości. - Nie zebraliśmy się tu po to, by dzielić ludzi na dobrych i złych- mówił przy remizie burmistrz Ujścia, Roman Wrotecki.- Jesteśmy tu po to, by upamiętnić mieszkańców gminy, którzy ucierpieli w czasie II wojny światowej.

Na tablicy widnieje napis: W budynku tej remizy w czasie II wojny światowej niemieccy oprawcy katowali Polaków, którzy nie wyrzekli się swojej Ojczyzny. Ceremonii odsłonięcia tablicy dokonał niezwykły duet- świadek tamtych czasów, kombatant, Stanisław Zachara oraz przedstawicielka najmłodszych mieszkańców sołectwa Węglewo, Wanessa Gucwa. Dwa różne pokolenia, dwa różne światy połączone wspólną sprawą.

Ks. proboszcz Paweł Froelich poświęcił odsłoniętą tablicę. Następnie delegacje złożyły wieńce i kwiaty.

Pomysł, by upamiętnić mieszkańców gminy, którzy ucierpieli w czasie wojennej pożogi narodził się w głowie lokalnego miłośnika historii, Leszka Jakubowskiego, zainspirowanego lekturą starej kroniki ówczesnej Publicznej Szkoły Powszechnej w Węglewie. Znajdują się w niej wojenne zapiski dawnego nauczyciela, Teodora Kiczki, dotyczące m. in. losów okolicznych mieszkańców. Pomysł wsparły władze gminy Ujście z burmistrzem Romanem Wroteckim na czele i sołtys Węglewa Elżbieta Radtke, pomogła społeczność sołectwa.

***

W Kronice Publicznej Szkoły Powszechnej w Węglewie odnotowano m. in.: 1 września 1939 roku mieszkańcy Węglewa przystąpili do ewakuacji swoich posiadłości. Cześć Polaków zatrzymała się w Wągrowcu, inni udali się do Gniezna i Kutna. Uchodźcy podzielili się na grupy i wracali po kilku dniach, tygodniu lub trzech tygodniach do swoich domów.

Już w pierwszych tygodniach wojny młodzież niemiecka w mundurach Hitlerjugend niszczyła wszystko co polskie. Początek wojny ilustruje rozmowa przeprowadzona z panem Stanisławem Borkiem:

Gdy 17 września 1939 roku wróciłem z ucieczki do domu w Węglewie, zjawili się miejscowi Niemcy- Paul Weise, Erwin Hinz, Paul Kroll i Turnow z karabinami zwróconymi w moją stronę. Dotkliwie pobito mojego ojca i mnie, później ustawiono nas pod murem kościoła, a inni udali się do remizy strażackiej, gdzie po czasie dochodziły krzyki i jęki.

Mieszkańcy Węglewa byli stale szykanowani. Niemcy zatrzymywali każdego przejeżdżającego na rowerze i bili czym mogli, gdzie popadło.

Doprowadzono nas- obolałych i zmęczonych - do Nowej Wsi Ujskiej. Tu zamknięto nas w prowizorycznej celi więziennej. Pojedynczo byliśmy przesłuchiwani przez Niemców. Janickiego oskarżono o to, że z jego stodoły w pierwszych dniach września polski patrol wojskowy ostrzeliwał sąsiednie tereny. Ojciec mój przyznać się miał, co złego mówił o Niemcach na zebraniach. Mnie pytał się Franke czy wiem, za co mnie przyprowadzono. A ponieważ nie wiedziałem, próbował przypomnieć mi to przez uderzenie w twarz. Starał się wmówić mi, że mam przechowaną broń po organizacji "Strzelec". Stwierdziłem, że tak ja, jak i inni mieliśmy karabiny, lecz w ostatnim tygodniu przedwojennym zostały one zdane do Ujścia. W odpowiedzi usłyszałem, że zasłużyłem tylko na to, by mnie wyprowadzić do lasu lub wywieźć do obozu. Po nocy spędzonej w celi przesłuchano jeszcze raz ojca i Janickiego, po czym wypuszczono ich do domu. Mnie zatrzymano jeszcze do czasu podjęcia decyzji przez starszy kolektyw. Przydzielono mnie do pracy u miejscowego gospodarza, Niemca. Tu przepracowałem cały okres wojny.

Wypuszczony do domu ojciec i Janicki oraz inni Polacy z Weglewa jak brat mój Józef, leśniczy Wojciech Łusiewicz, Kaziński (zginął w obozie koncentracyjnym) i inni oraz z Jabłonowa- Kłos, Izydor Skibiński, Walerian Koźma, Szmid i pozostali meldować się musieli codziennie po pracy u miejscowej władzy. Miejscem meldowania się była remiza straży pożarnej. Każdy spieszył się, by jak najprędzej dokonać zameldowania i nie wracać do domu o zmroku, bo było to bardzo niebezpieczne. Ukryte za parkanami lub krzakami niemieckie łobuzy napadały na powracających. Ale i z ciemnej remizy dochodziły często krzyki i jęki katowanych. Skutki tych prześladowań, częstego i okrutnego bicia odczuł szczególnie boleśnie brat mój, Józef. Organizm jego nie wytrzymał. Józef zmarł po kilku miesiącach.

***

Pewnego dnia października 1939 roku spotkałem się w Jabłonowie z leśniczym Wojciechem Łusiewiczem z Gołopola. Mówił, że przed kilkoma dniami zgłosił się na wezwanie Niemców do remizy straży pożarnej w Węglewie. W półmroku zauważył, że jest tam kilka osób. Po zamknięciu drzwi nastała zupełna ciemność. Leśniczego oskarżono, że zabraniał Niemcom ścinać drzewa w lesie, że przeszkadzał im w organizowaniu zbiórek. W ciemności padały na niego uderzenia. Choć starał się ich unikać, wiele padło na jego głowę i plecy. Pokazywał mi swoją czapkę. Wewnątrz cała była poplamiona skrzepłą krwią. Na głowie miał liczne rany od uderzeń.

***

W lutym 1942 r. w Węglewie aresztowano księdza Bolesława Mielcarskiego- proboszcza parafii we wsi Kruszewo wraz z gospodarzem p. Kazińskim i wywieziono ich do obozu w Dachau. Numer obozowy księdza to 21892. Gospodarz zmarł w obozie, a ksiądz wrócił do parafii w Kruszewie. Zmarł w 1962 roku.

***

Władze Gminy Ujście, rozumiejąc wagę tych wspomnień złożyły stosowny wniosek do Instytutu Pamięci Narodowej z nadzieją na uzyskanie dodatkowych informacji dotyczących wydarzeń w Węglewie oraz osób występujących w tekście. Minionej jesieni, 20 listopada nadeszła odpowiedź. Dyrektor Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Poznaniu, Rafał Reczek poinformował m.in, że istnieją materiały, dotyczące leśniczego Wojciecha Łusiewicza, syna Józefa i Marianny, urodzonego 21 kwietnia 1895 r. W latach 1919-1920 służył w WP. Dwukrotnie ranny: w 1915 r. oraz 1920 r. Odznaczony Orderem Virtuti Militari III klasy, Krzyżem Walecznych i Medalem Niepodległości. W latach międzywojennych, w czasie okupacji niemieckiej i po wojnie mieszkał w leśniczówce Gołe Pole (Węglewo). 5 września 1945 r. został zatrzymany przez funkcjonariuszy PUBP w Chodzieży, a następnie oskarżony z art 1 i 4 paragraf 1a Dekretu PKWN z 30 października 1944 r. o ochronie Państwa o udzielenie schronienia oraz dostarczanie żywności członkom podziemnych organizacji zbrojnych, a także ukrywanie broni bez prawnego zezwolenia władzy. 28 września 1945 r. Wojskowy Sąd Okręgu Wojskowego nr III w Poznaniu skazał go na dwa lata więzienia. Ostatecznie w dniu 28 grudnia 1946 r. został uniewinniony.

(acz)

 

 

 

 

 



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

@28cali 27.10.2019 19:54
CHWAŁA BOHATEROM!

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: o myśleniu babskimTreść komentarza: Zgadzam się. Ona myślała, że on jej wyczyści językiem w miejscu ciepłym i wilgotnym, pachnącym śledzikiemData dodania komentarza: 19.03.2026, 14:38Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: o strachuTreść komentarza: Przepraszamy, zostałeś zablokowany Nie możesz uzyskać dostępu do faktypilskie.pl Cloudflare Ray ID: 9d6aa7bac977d978 • Twój adres IP: • Wydajność i bezpieczeństwo dzięki Cloudflare. Dlaczego zostałem zablokowany? Ta strona korzysta z usługi bezpieczeństwa, aby chronić przed atakami online. Działanie, które właśnie wykonałeś, uruchomiło rozwiązanie bezpieczeństwa. Istnieje kilka działań, które mogą uruchomić tę blokadę, w tym przesłanie określonego słowa lub frazy, polecenia SQL lub nieprawidłowych danych. Co można zrobić, aby rozwiązać ten problem? Możesz wysłać wiadomość e-mail do właściciela witryny, aby poinformować go, że zostałeś zablokowany. Proszę dołączyć, co robiłeś, gdy ta strona się pojawiła, oraz identyfikator Cloudflare Ray ID.Data dodania komentarza: 19.03.2026, 13:51Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: anatomia sukesuTreść komentarza: Ta dama musi mieć obszerną dupę, że by tam mogła zmieścić cetnar metryczny kartofli w worku jutowym. O przodku nie mówimy, bo wyrąbany jest jak kopalnia soli w Wapnie po zawaleniu się.Data dodania komentarza: 19.03.2026, 12:30Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: Krecia PytaczkównaTreść komentarza: co to znaczy po polsku? bo nie wiem.Data dodania komentarza: 19.03.2026, 12:21Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: lud pracujący miast i wsiTreść komentarza: Panie senatorze, to jest dobry przykład jak polskie życie narodowe jest demontowane przez zorganizowane grupy przestępcze, obcinaczy palców, biznesmenów smrodziarzy niepierduśników z pieniędzmi. Co Pan na to?Data dodania komentarza: 19.03.2026, 12:17Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: taka robotaTreść komentarza: Ja, Anna Aleksandra Rżniączka z domu Gwóźdź primo voto Romanek, obecnie niezamężna dopuściłam się podłego, niemoralnego czynu, pomawiając obywatelkę Krystynę Lemanowicz ze Stowarzyszenia Ekologicznego Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej o działanie właściwe dla tajnych służb przemocy i terroru. W książce „W szponach władzy” , której jestem współautorką i bohaterką fabuły, na stronie 42 napisałam kłamliwą informację, jakoby Krystyna Lemanowicz - wspólnie z niewymienioną z nazwiska koleżanką - 14 lipca 2005 roku znienacka zaskoczyła w domu pana Sylwestra Mitmanna, aby uzyskać od niego wiadomości o właściwościach osobistych Henryka Tadeusza Bromczy. Nie może to być prawdą, ponieważ ja uzyskałam od moich służb inwigilacji i prowokacji wiadomość, że te dwie osoby wcześniej umówiły się z panem Sylwestrem, aby porozmawiać o warunkach życia w Próchnowie. Nielegalna inwigilacja, śledzenie obywateli Rzeczypospolitej były i są rutynową praktyką naszych służb ochrony i przemocy, byłych esbeków, oficerów wsw i wsi. Takie informacje były możliwe do uzyskania w warunkach zastraszenia mieszkańców wsi w pobliżu zakładów należących do mojego Holdingu. Chętnie zatrudniamy ludzi operatywnych z doświadczeniem. Mając tę wiedzę, wydelegowałam dziennikarzy Tygodnik Nowy, którego jestem współwłaścicielką, by ci pracownicy - zależni ode mnie - zaczaili się w domu Sylwestra Mitmanna z urządzeniami utrwalającymi dźwięk i znienacka nagrali rozmowę Krystyny Lemanowicz i jej koleżanki z Sylwestrem. Nagranie udało się. Było spisane z nośnika dźwięku przez mojego, zależnego ode mnie redaktora naczelnego Tygodnika Nowego Mariusz Józefa Szalzajeb, bezprawnie upublicznione w Radio 100 i w Tygodniku Nowym. Jego nadawanie w mediach reklamowałam za pomocą plakatów rozlepionych na terenie kilku województw oraz przez wozy propagandowe z nagłośnieniem. Szczególną formą reklamy było zamieszczenie na pierwszej stronie Tygodnika Nowego zafałszowanego wizerunku Krystyny Lemanowicz zawieszonej na rzeźnickim haku. Na moje polecenie okładkę - kolaż wykonał redaktor naczelny, ten sam Mariusz Farmazon, co potwierdził własnym podpisem w tygodniku. Uczyniłam to świadomie z zemsty dla poniżenia Krystyny Lemanowicz, która była jednocześnie wolontariuszką Ruchu Przeciw Bezradności Społecznej przy Rzeczniku Praw Obywatelskich oraz jej koleżanki ze Stowarzyszenia Ekologicznego Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej, bo jej nienawidzę. Tym samym kłamstwem posługiwałam się w mojej korespondencji z najwyższymi czynnikami naszego państwa. Dzisiaj ja, Anna Aleksandra Rżniączka, powinnam przeprosić Krystynę Lemanowicz za moje niegodne zachowanie wypływające z niskich pobudek, ale mam to w dupie.Data dodania komentarza: 19.03.2026, 12:12Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?
Reklama
Reklama