Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama

SPS Volley Piła wraca do gry

PZPS podjął decyzję o dokończeniu rozgrywek w kategorii minisiatkówka. To dobra wiadomość dla najmłodszych zawodniczek SPS Volley Piła, które zwłaszcza w rywalizacji „czwórek” mają szansę na wielki finał, który ma odbyć się w dniach 20-30 sierpnia. Cztery zawodniczki z rocznika 2007 otrzymały powołania do kadry Wielkopolski.
SPS Volley Piła wraca do gry

Po długiej przerwie młodzież SPS Volley wróciła do treningów, zajęcia wznowiły grupy trenerów Tomasza Idzikowskiego (minisiatkówka), Sławomira Świderskiego (młodziczka) i Andrzeja Zapaśnika (kadetka, juniorka). Powrót do treningów okazał się najważniejszy dla najmłodszych, które będą dokończą sezon w rozgrywkach minisiatkówki. W kategorii „czwórek” (rocznik 2007 i młodsze), do klubu spłynęły ostatnio powołania do kadry województwa dla: Dominiki Kasińskiej, Mai Zaremby, Anety Zgódki i Witorii Wójcik (2008). Warto nadmienić, że Dominika Kasińska na początku marca uczestniczyła w tygodniowym zgrupowaniu kadry Polski roczników 2006 i 2007. 

Współpraca SPS Volley z pilskimi szkołami podstawowymi to przede wszystkim sztab trenerski, który z roku na rok jest coraz większy, a tworzą go miejscowi nauczyciele – trenerzy pasjonaci piłki siatkowej. Od nowego sezonu sztab SPS Volley tworzą: Agnieszka Kosmatka, Andrzej Zapaśnik, Sławomir Świderski, Tomas Idzikowski, Piotr Idzikowski, Magdalena Szwagierczak, Karolina Cierpicka, Agnieszka Sulima-Grzelak, Dorota Zaleska, Katarzyna Bielawska, Marzena Ślebioda. Klub jest także bliski finalizacji obozu letniego, być może uda się zabrać nawet większość zainteresowanych dziewcząt, a to byłaby grupa blisko 70 zawodniczek. 

Jedziemy z trenerem Zapaśnikiem obejrzeć miejsce na obóz i dogadać szczegóły. Dla nas to bardzo ważne, aby uczestniczyły wszystkie dziewczęta, to nasza tradycja obozowa, że najmłodsze mogą trenować z kadetkami i juniorkami. Stawiamy na młodzież i chcemy dać szansę każdej dziewczynce, której marzeniem jest gra w siatkówkę na najwyższym poziomie. Dla nas trenerów to czysta radość i przyjemność jak po kilku latach naszego szkolenia doczekamy się  zawodniczki w LSK (tak jak to miało miejsce niedawno z Martą Budnik). Najważniejsze jednak jest to, aby dziewczęta mogły rozwijać swoją pasję, a jak dojdzie do tego super wynik sportowy to szczęście jest podwójne – mówi trener młodziczek Sławomir Świderski.

Jak widać szkolenie młodzieży w piłce siatkowej w wydaniu SPS Volley ma się dobrze, ba trzeba przyznać, że klub po stracie sponsora strategicznego w ubiegłym sezonie wzmocnił się personalnie i może pochwalić się liczną kadrą trenerską. Klub mógł liczyć także na pomoc ze strony Miasta Piła i Starostwa Powiatowego w Pile, ale także kilku lokalnych firm takich jak: Unimetal, Star Factory, Qubigo, Pago.

mario


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: gospodyni domowaTreść komentarza: To, co się działo w tej sprawie jest nawet gorsze od podsłuchu, podglądu, czy prowokacji w stylu Ceranowskiego. A wodzirejem w tym procederze okazał się sąd rejonowy w trybie karnym pod kuratelą Smyczyńskiego. To katastrofa, zagłada, armagedon.Data dodania komentarza: 26.03.2026, 10:56Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: kić we WronkachTreść komentarza: Oto jest pytanie. Kwerenda w Internecie poucza nas, że tego wielkiego aktu dziejowego dopuścił się tatuś Mileny, Mariusz Józef Szalbierz. Ujawnił to na rozprawie w sądzie rejonowym w Poznaniu pod dowództwem Moniki Smaga - Leśniewskiej pożalił się, że Lemanowicz obsmarował jego wnuki, pomioty Mileny. I on w obronie cnoty rzucił się jak Czarniecki do Poznania po szwedzkim zaborze, sam podpisał albo dał komuś z rodziny. Wiadomo, że w tym czasie w chawirze białośliwskiej mieszkało co najmniej 12 osób powiązanych genetycznie a po korytarzach i pokojach szwendały się tabuny znajomych i kumpli, przyjaciół córeczki i podobno syna w ilościach nieprzeliczalnych. Ci szwendaczkowie podłączali się do sieci wifi a może wzajemnie się do siebie podłączali swoimi organami. Zatem tych chętnych do machania piórem na podetkniętym tekście było w bród. Prokuratura po stwierdzeniu braku właściwego podpisu pod prywatnym aktem oskarżenia nie ścigała Mileny krzywoprzysiężcy przed policją i sądem. nadal nie wiadomo, kto podpisał. Z wpisu Lemanowicza nie można się dowiedzieć o kim on się wypowiadał, bo nie było tam żadnego szczegółu umożliwiającego ustalenie o kogo chodzi. To nie przeszkadzał Smyczyńskiemu i skazał za nie wiadomo, co.Data dodania komentarza: 26.03.2026, 10:48Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: gospodyni domowaTreść komentarza: W takim bądź razie ja zapytowuję się, kto podpisał ten akt prywatnego oskarżenia?Data dodania komentarza: 25.03.2026, 22:36Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: JaTreść komentarza: Ja się zgadzam, ze 2 + 2 = 4. W filozofii talmudycznej niekoniecznie.Data dodania komentarza: 25.03.2026, 21:44Źródło komentarza: Czy 2 + 2 = 4 ?Autor komentarza: ale jajaTreść komentarza: Takie rzeczy są codziennością w ustroju gdzie rządzą układy i koterie stosując sprawiedliwość tak jak oni rozumieją prawo. Na przykład taki szary żuczek Lemanowicz został skazany na 10 miesięcy więzienia w sądzie rejonowym Piła Aleja Powstańców Wielkopolskich 79 przez sędziego sądu rejonowego Andrzeja Smyczyńskiego, mimo składanych wniosków o ustalenie autentyczności oskarżenia. Sędzia, który z pewnością nie znał się na grafologii odrzucił wniosek oskarżonego o zbadanie pisma odręcznego, czy to Milena Szalbierz - Witosławska podpisała prywatny akt oskarżenia. Sędzia też opierdalał oskarżonego gdy ten domagał się zapisywania w protokole zeznań i wyjaśnień. W apelacji sąd okręgowy zauważył, że jednak grafolog ustanowiony przez prokuraturę orzekł, że to nie Milena Szalbierz - Witosławska (obecnie po rozwodzie z ojcem dwójki jej szkrabów) złożyła podpis a zatem sytuacja jest faktyczna, że nie ma aktu oskarżenia. I Smyczyńskiemu nie udało się w ramach przyjacielskich stosunków koteryjnych wsadzić pana Lemanowicza, szarego żuczka demokracji mafijnej na 10 miesięcy do więzienia. Tak więc niech Adam Borowski się nie martwi, bo nie jest jedynym doświadczającym uroków sprawiedliwości tuskowej.Data dodania komentarza: 25.03.2026, 21:38Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: o syfieTreść komentarza: A co Pan senator w sprawie imiennika kumpla z konspiracji Adama Borowskiego? Bo ja uważam, że to jest gorsze niż krętek blady.Data dodania komentarza: 25.03.2026, 13:03Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?
Reklama
Reklama