Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama

Przynajmniej przez dekadę ,,odpoczniemy” od żużla nad Gwdą!

Ikona żużlowej Polonii jest podobnego zdania co i my
Przynajmniej przez dekadę ,,odpoczniemy” od żużla nad Gwdą!

 

- Nie ma klimatu, ludzie do działań są wypaleni, a filantropi, którzy chcą położyć jakiekolwiek pieniądze już ,,wymarli” – uważa Janusz Michaelis, jedyny pilski trener, złoty medalista DMP. 

Przy stadionie ,,żużlowym” w Pile na ukończeniu jest budynek mieszkalno-usługowy. Władze miasta zapewniają, że nie będzie to miało wpływu na funkcjonowanie obiektu. Innego zdania są sympatycy żużla, w tym Janusz Michaelis.

Ale może od początku. Od wczesnych lat 90tych. Panie Januszu to była atmosfera, klimat był wyjątkowy…

Wszyscy, którym sport żużlowy do dziś spędza sen z oczu pamiętają początek 1992 roku. Ten entuzjazm i zapał ludzi, gdy reaktywowano żużel w Pile po latach, był wręcz nieprawdopodobny. Sam dzisiaj chwilami się zastanawiam czy nie był to sen.

Ludzie byli inni? Bardziej otwarci, mnie skomercjnalizowani?

Było to coś wspaniałego. Praktycznie wszędzie gdzie zwróciliśmy się o pomoc w budowaniu toru żużlowego, otrzymywaliśmy pozytywne odpowiedzi. Chetnych do pomocy nie brakowało. Trudno mi teraz wymienić wszystkich, ale byli to przede wszystkim pasjonaci, osoby ze środowiska biznesu, prezesi firm, zwykli szarzy ludzie z Piły i okolic. Przychylność była z każdej strony, także i ojców miasta.

Pamiętam, że ławki  skręcali nawet świadkowie Jechowy…

Pomoc ze wszystkich stron była. To takie pospolite ruszenie, dla dobra naszej Piły. Powtarzam, że nie jestem w stanie wymienić nawet 50 procent tych, którzy przyczynili się do czegoś, co przynajmniej przez 8 najbliższych lat cieszyło oczy pilan.

No tak pamiętny czas pierwszych, wspólnych wyjazdów na mecze II ligi. Byliście prawdziwa rodziną. Na mecze jechał nie raz sznur samochodów z pilską rejestracją.

Dzisiaj aż łezka się kręci w oku. Były momenty radosne i smutne, ale wieź była zawsze. Takiej atmosfery nie było w latach 2000 i później i chyba już nie będzie.

,,Jak potoczyły się losy drużyny po moim odejściu, wszyscy wiemy. Ale to tak bywa jak za zarządzaniem klubem, zespołem biorą się ludzie amatorzy, którzy do klubu trafiają z trybun. Nie chce do tego wracać, bo chyba musiałbym obrazić niektórych''

Widzę, że jest Pan przeszyty pesymizmem. Czy to w związku z tym co Pan widzi, jak aktualnie wygląda obiekt przy Bydgoskiej?

Jestem grzecznie ujmując zniesmaczony obecną sytuacją.

Zanim do tego przejdziemy Panie Januszu jeszcze tylko dwa wątki. Pierwszy to rok 1999 i największy sukces klubu nad Gwdą. Jest Pan jedynym pilskim trenerem, który w swoim arsenale ma złoty medal DMP! Obojętnie co niektórzy mówią, nikt tego Panu nie odbierze…

- Bardzo dziękuje za miłe słowa. Tak, ma Pan racje takich chwil, takiego okresu się nie zapomina. To zostaje w pamięci na lata. Mieliśmy świetnych zawodników, zjednoczony zespół. Byli sponsorzy, przyjaciele klubu i wspaniali kibice.

Ale ten wspaniały sukces okazał się początkiem końca. Potem już tylko była równia pochyła pilskiej Polonii.

- Polityka zawodnicza zaczęła częściej gościć w szeregach włodarzy klubu. Inne spojrzenie i wizja składu to głównie to, co rok później okazało się jedynie stekiem nieporozumień. Jak się skończyło wszyscy wiemy. Mało kto jednak wie, że po odejściu wielkiego Hansa Nielsena, miałem porozumienie i mógł w naszych barwach jechać np. Tony Ricardsson. Ale ku temu będzie jeszcze okazja by porozmawiać.

Oczywiście. Kolejny wątek to musze przyznać, gdy po raz kolejny wchodził Pan do tej samej rzeki – to był rok bodajże 2017 – ówcześni włodarze po krótkim czasie, uznali, że ma Pan przestarzałe metody, że nie pasuje Pana spojrzenie na żużel do obecnych realiów. Wyjawię, że bardzo przykro mi się zrobiło…

- Historia sama odpowiedziała na te niby zarzuty. Jak potoczyły się losy drużyny po moim odejściu, wszyscy wiemy. Ale to tak bywa jak za zarzadzaniem klubem, zespołem biorą się ludzie amatorzy, którzy do klubu trafiają z trybun. Nie chce do tego wracać, bo chyba musiałbym obrazić niektórych.

Dzisiaj gdy Pan patrzy na pusty obiekt przy Bydgoskiej jakie odczucia Panem kierują?

- Cóż, mogę tylko powiedzieć, że jest mi bardzo przykro. Pilski żużel był wielokrotnie na zakręcie, ale takiego stanu jak teraz chyba nie było. Śmiem twierdzi, iż przez najbliższa dekadę nic w tym temacie się nie zmieni. Ludzi są wypalenia, zmęczeni ciągłą walką o przysłowiowy byt. Najważniejsze, że brakuje funduszy, sponsorów, a wiemy, że żużel to nie są małe pieniądze. Co więcej mamy już na obiekcie budynek mieszkalno-usługowy, a to pierwszy krok, ku temu, aby w tym miejscu toru żużlowego nie było. Nie muszą tłumaczyć dlaczego. Nie wiem, ale być może powinniśmy pójść ,,drogą toruńską” bo gdyby miasto mogło sprzedać ten łakomy kąsek deweloperowi, a za część funduszy zbudować tor w innym miejscu?

To jednak tylko moje mrzonki. Jestem pesymistą, chociaż serce mi krwawi…

Z Januszem Michaelisem rozmawiał

Mariusz Markowski


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PO 08.08.2020 10:24
Spokój, Szacunek, Budowanie. Mniej hałasu, smrodu , darcia się kiboli.

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: takatuka Treść komentarza: Mariusz Szalbierz, wykonawca poleceń Henryka Stokłosy musi teraz ważyć swoje wypiredziny przeciwko Lemanowiczowi Januszowi i jego żonie oraz dalszej rodzinie, bo jego guru zapragnął zawrzeć fejsbukową znajomość z Januszem Lemanowiczem. Co to znaczy, nie wiadomo. Ale już był przypadek, że Kaja Kunicka pisała w prasie podłe artykuły (Zarobkowy wolontariat; Opiekunka starszej pani), ale nic nie pomogło, dostała rakietę wyrzutową z redakcji Tygodnika Nowego. Poszła z wizytą pokutną do prezeski obsobaczanej organizacji i opowiedziała, jak musiała robić co każą, dla chleba. W roku 2007 sam Szalbierz doznał eksplozywnej ekspulsji z funkcji redaktora naczelnego. Nie jest bezpiecznie. Obecnie w pełni pustki intelektualnej i zapomnienia wykrzesał z siebie skargę do prezesa urzędu ochrony danych osobowych, jakoby Janusz Lemanowicz przetworzył jego dane osobowe i jego ojca, o którym nie wiadomo, kto to faktycznie był. Jak to w zapomnieniu, nie pamiętał, że Lemanowicz od 10 lat nie mieszka w Pile, choć był na rozprawie w Poznaniu ul. Hejmowskiego, gdzie zostało podane do protokołu, że mieszka gdzie indziej niż w Pile. Rzecznik ODO też nie wykazał bystrości do ustalenia z kim ma się potykać i skąd on jest. Jak Płóciennik, mógł wysyłać swoje wezwania na wyspy Hula - Gula albo Taka - Tuka. Data dodania komentarza: 3.08.2026, 16:07 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: proctohemolan Treść komentarza: prezes ma to w dupie Data dodania komentarza: 3.08.2026, 16:06 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: petrel Treść komentarza: W rzeczy samej e-wyroki z Lublina są zwiastunem rozpiździaju systemu prawa. Data dodania komentarza: 2.08.2026, 19:48 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: Checkpoint Charlie Treść komentarza: Argumentacja Szalbierza do prezesa urzędu ochrony danych osobowych jest dziecinadą. Gdyby ktoś chciał ukrzywdzić tego ktosia, ma setki możliwości ustalenia szczegółów jego istnienia we wsi i w mieście. Dobre jest oświadczenie majątkowe radnego gminnego, portal lubimy czytać, stopka redakcyjna Tygodnika Nowego i stopka redakcyjna quasi miesięcznika faktypilskie.pl, notatka urzędowa policjanta Krzysztofa Hoffmanna w sprawie zlecenia z komputera IP 77.45.84.46 konstrukcji wiatraka odbytniczego z wałem osadczym do uciech. Zatroskanie o domniemanego ojca jest śmieszne w świetle roboty Szalbierza w temacie kurestwa matki Lemanowicza. I to by było na tyle. Data dodania komentarza: 2.08.2026, 19:38 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: Pikuś i Brytan Treść komentarza: "10 lipca 2025 roku redaktor naczelny FP złożył skargę do Urzędu Ochrony Danych Osobowych argumentując, że prawna ochrona jego danych osobowych została przez Janusza L. naruszona celowo i z rozmysłem, a ujawnienie tych danych na portalu odwiedzanym codziennie ok. 10 tysięcy osób może być wykorzystane do podjęcia działalności przestępczej na jego szkodę." 25 stycznia 2006 roku Mariusz Szalbierz celowo, z rozmysłem naruszył prywatność w publikacji na łamach Tygodnika Nowego w ten sposób, że okradł z wolności osobistej i dopuścił się szabru tożsamości obywatela, co jest zbrodnią. Tych przestępstw dokonał przez nieuprawnione zgłoszenie Janusza Lemanowicza do konkursu Kameleon2005. To nie wszystko. 8 marca tego roku z zespołem redakcji Tygodnik Nowy zaczaił się, żeby wyrwać z Janusza Lemanowicza gamety z zamiarem umieszczenia porcji nośników deena w zakupionym do tego celu terrarium. Mariusz Szalbierz zamierzył zwabić zwycięzcę konkursu Kameleon2005 do redakcji pod pozorem wręczenia nagrody konkursowej w postaci pomarańczowej pokraki z garnkiem nad głową. Ta heca jest nie tylko naruszeniem danych osobowych ale zbiorowym gwałtem dokonanym z całym zespołem redakcji, której skład jest podany w stopce redakcyjnej Tygodnika Nowego z 8 marca 2006. Data dodania komentarza: 2.08.2026, 12:59 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: Ja Treść komentarza: "Pilski Hejter" upomina prezesa RODO, że aby skutecznie doręczyć cokolwiek do kogo bądź, trzeba ustalić adres, nie po peselu a po rzeczywistości. Zasada "Audiatur et altera pars" nie została jeszcze spuszczona do kibla, choć pokusa jest. Data dodania komentarza: 1.08.2026, 18:28 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO
Reklama
Reklama