Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama

Był liderem pilskiej siatkówki!!!

To była najwyższa cena jaką zapłacił za swój związek i miłość do pilskiej siatkówki. A mógł dalej być wziętym dziennikarzem, miał możliwości, aby dokonać innych wyborów życia, w spokojnej branży, ale pozostał przy siatkówce, której od początku lat 90, do dziś pozostawał wierny na dobre i złe.
Był liderem pilskiej siatkówki!!!

 

Napięcie, emocje, dramat wielkiego faworyta i nieopisana, pokrywająca się z niedowierzaniem, radość, maluczkich wówczas jeszcze pilanek. Radek Ciemięga płakał wówczas jak dziecko. Łzy pojawiły się na twarzy nie tylko jemu. Ale jego już nie ma dziś wśród nas…

 

De mortuis aut bene aut nihil - to według sentencji łacińskiej znaczy, że o zmarłych nie mówi się źle, albo wcale…

W myśl tej maksymy postępuje wielu, także i ja.

Prasa Piła – nikt niedowierzał

Był bodajże początek 1993 roku, gdy na łamach ówczesnej Panoramy Pilskiej, szeroko zaczęliśmy wspólnie pisać o pilskiej siatkówce. I to nie tylko dlatego, że mecenat nad pilskim klubem otaczała firma Ekolog, także właściciel naszego tygodnika, ale ze względu na to, że pilska siatkówka stawała nad przepaścią.

,,Kazimierz Sadowski: Dobry organizator, pasjonat. Miał swoje zdanie, często bezkompromisowy. Człowiek sukcesu, dlatego też miał wielu wrogów. Ale tak bywa w życiu. Będzie go brakować”

Na początku lat 90. resorty związane z ówczesną milicją i wojskiem otrzymały wyraźne dyrektywy: zakaz finansowania sportów nieobronnych. W klubie miał szanse pozostać boks i strzelectwo. Nad siatkówką zawisła gilotyna. Sekcja w klubie, powszechnie szanowna i lubiana, mogła przestać istnieć.

Radosław Ciemięga, dotąd niewiele mający ze sportem, a tym bardziej z siatkówką, mobilizował mnie do jeszcze bardziej wytężonego śledzenia losów pilskiego klubu.

Przełomem był jego felieton, cynicznie zatytułowany ,,wrzód na d…” Dotyczył on niefrasobliwości ówczesnych władz Sokoła względem sekcji siatkówki.

Potem sprawy potoczyły się szybko. Niemal oniemiałem, gdy Radek zakomunikował mi, pewnym popołudniem w siedzibie panoramy Pilskiej, że założymy nowy klub. Pomysł dla mnie szalony, ale Radek, urodzony optymista, wierzył w powodzenie tego przedsięwzięcia. Do projektu włączył się jeszcze Krzysztof Lewandowski, który już pracował w pilskiej siatkówce.

Co by nie mówić, duże wsparcie otrzymaliśmy od Kazimierza Sadowskiego. Do dziś nie mogę pojąć jak naprawdę udało się nam uzyskać karty siatkarek, które podpisały umowy z nowym klubem.

,,A były i świetlane czasy, był też w ostatniej dekadzie okres bardzo ciężki, a on trwał, trwał, będąc takim nawet niewolnikiem samego siebie. Co y jednak o nim nie mówić, to był jedną z ikon pilskiej siatkówki”

19 maja w Zajeździe „Rębajło” doszło do historycznego zebrania. Powstało nań Pilskie Towarzystw Piłki Siatkowej „Prasa”.

To pomysł Radka Ciemięgi, jego osobisty. Dopiął swego. Pierwszym prezesem został Wiesław Łoś. W kraju niedowierzano. Jakaś ,,Prasa” zagra w serii B!

Zagrała i to jak! Pierwszy rok i od razu sukces. Wielki sukcesów – awans, po barażach z czarnymi Słupsk, do serii A.

Tak rodziła się legenda

Był i rozłam w drużynie. Zaraz po awansie odeszło kilka znaczących siatkarek i trener. Miejsce w elitarnym gronie przegrane było z góry.

Systematycznie, spokojnie odbudowywano siłę, pnąc się w siatkarskiej hierarchii w górę.

Motorem napędowym do zmian na lepsze był zawsze Radek.

To on w 1995 roku zainicjował zmianę po której prezesem klubu został Tadeusz Rzemykowski, a wiązało się to z pozyskanie sponsora - Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa S.A. w Warszawie!

To był majstersztyk. Do nowego sezonu 1996/97 pilskie siatkarki przystępowały już jako PTPS ,,Nafta” Piła, po raz drugi awansując do serii A.

Od tego momentu kibice kobiecej pilskiej piłki siatkowej mieli możliwość obserwacji i kibicowania dobrej siatkówce, lecz jeszcze nie tej mistrzowskiej.

Na konferencji prasowej przed sezonem 1998/99 nowy trener Jerzy Matlak ,,uwiódł” nie tylko mnie dość pewnymi słowami, że prowadzony przez niego zespół wywalczy w tym sezonie medal i wcale nie musi być to medal brązowy…

Pamiętam to jak dziś. Gość, multimedalista mistrzostw Polski, wiedział co mówi. Kazimierz Sadowski, którego Matlak promował na kierownika zespołu, chwalił się wówczas wcześniejszą znajomością z Matlakiem, z lat 80. Ich współpraca zapowiadała się optymistycznie.

Takie były kolejne losy narodzin pilskiej legendy!

Piła mistrz i potem jeszcze trzy razy

W Polsce w tym momencie niepodzielnie ,,królowało” kaliskie Augusto, sponsorowane przez Ryszarda Augusta Tomaszka.

Trener Czesław Tobolski i jego ówczesny dream team, w sezonie 1997/1998 zdobył dublet tj. Mistrzostwo i Puchar Polski, awansował również do półfinału Pucharu Mistrzyń.

Pokonać Augusto? To było wręcz niewiarygodne. Ale mury hali sportowej przy Bydgoskiej to wytrzymały!

Pamiętamy?

Napięcie, emocje, dramat wielkiego faworyta i nieopisana, pokrywająca się z niedowierzaniem, radość, maluczkich wówczas jeszcze pilanek. Radek Ciemięga płakał wówczas jak dziecko. Łzy pojawiły się na twarzy nie tylko jemu.

Zanim jednak do tego doszło, był morderczy, pięcio setowym półfinał z Mielcem. Wygrany! Pilanki miały już w kieszeni srebro. Nikt jednak nie opijał wielkiego już sukcesu, chociaż w szatni przy bydgoskiej kilka szampanów było – patrz zdjęcie.

Na ziemię sprowadzała jednak wszystkich Dorota Rucka. To ona, jako jedyna z ówczesnego składu PTPS, znając jak smakuje mistrzostwo, przekonywała swoje koleżanki, że wielkim finale z Augusto wcale nie są bez szans.

Wiele z nich pamiętało starcia w lidze i w PP, kiedy PTPS Nafta była bezsilna w starciu z potentatem.

Ale pierwsze mistrzostwo kraju w siatkówce kobiet, dla zespołu znad Gwdy, stało się faktem!

I to smakuje przecież do dziś.

Adam Grabowski, przez lata związany z pilską siatkówką, ten który przeżył już wiele wzlotów i upadków, z uparciem cytował mi niebawem słowa mistrza, że zwycięzcą bywa się tylko jeden dzień…

Jest jedną z ikon tego klubu

Po pierwszym tytule wszyscy wiemy. Europejskie Puchary, Final Four w tureckiej Bursie itd.

Duża cegła zasług to oczywiście trener Matlak, siatkarki i Radek Ciemięga też.

PTPS to było jego dziecko. Jak się okazało jedyne. Poświęcił wiele, by klub odnosił sukcesy, ale i trwał wtedy, kiedy lata świetności odeszły daleko i klub był na skraju wycofania się z rozgrywek.

Wiemy doskonale, że ostatnia dekada PTPS to była walka o przetrwanie, o byt.

,,Zbigniew Kosmatka, prezydent Piły: Radka poznałem przed lat, kiedy zakładał PTPS Prasa. Był u mnie ze śp. dr. Łazarem i nie było to owocne spotkanie. Jako samorząd nie mieliśmy możliwości dotowania nowego klubu. Potem jednak nasza współpraca układała się bardzo dobrze. W Pile, dzięki temu, a szczególnie dzięki jego układom, mieliśmy możliwość organizacji  w Pile wielu imprez rangi międzynarodowej czy wielkiego Final Four! Radek Nie bał się trudnych decyzji, jak choćby tej z 20-10 roku, kiedy oddaliśmy miejsce w lidze dla sopockiego Trefla. To była wówczas jedyna decyzja, która uratowała wówczas pilski klub”

Sytuacja klubu była nie do pozazdroszczenia. Gdyby nie pomoc znajomych, przyjaciół, ludzi biznesu i polityki i jego osobistego zaangażowania, klub może skończyłby swój żywot dawno temu.

Radosław Ciemięga nie żyje!

Założyciel Pilskiego Towarzystwa Piłki Siatkowej Prasa Piła, wieloletni prezes Enea PTPS Piła, twórca największych sukcesów pilskiej siatkówki, zmarł w środę wieczorem około godz. 21.00.

Miał 55 lat.

Polski Związek Piłki Siatkowej na swoim portalu poinformował o nagłej śmierci swojego Członka Zarządu PZPS kilku kadencji, Przewodniczącego Wydziału Dyscypliny PZPS, pisząc:

Straciliśmy Przyjaciela niezwykle oddanego Polskiej Siatkówce, kreatywnego, pracowitego, a przede wszystkim serdecznego i zawsze gotowego nieść pomoc innym.

…946 z tego numeru telefonu nie usłyszę już jego głosu, nie zawsze przyjaznego, niekiedy pretensjonalnego, ale zawsze konkretnego.

Nie mogę tak do końca zrozumieć, że nie ma go już wśród nas. Tym bardziej, iż odszedł od nas w tak trochę absurdalny - dla siebie - sposób.

Zaraził się zabójczym wirusem z dala od Piły. Z Covid 19 nie ma lekceważenia, bagatelizowania, czy nie powinno się mieć strachu przed lekarską pomocą. A tego ostatniego zdaje się Radkowi zabrakło.

Na co dzień wizerunkowo była to postać mocna, bezkompromisowa, ba nie dająca po sobie znać najmniejszego strachu, także i teraz przed zabójczym wirusem.

Ale, Ci co go znali dobrze wiedzą, że w środku był całkiem innym, wrażliwym człowiekiem.

,,Gruby” co Ty zrobiłeś…

Mariusz Markowski


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: upadek państwa Treść komentarza: Faktycznie. Oni sobie wzajem kadzą aż na końcu się zaczadzą. Data dodania komentarza: 1.08.2026, 09:11 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: Tutti_Frutti Treść komentarza: Te hocki - klocki, korowody sądowe w interesie żurnalistyki gminnej wyglądają na mafijną zmowę ośrodków, którym się zdaje, że są realizacją monteskiuszowskiej triady modelu władzy państwowej. Żurnalistyka zaś przyspawała się prawem kaduka jako "czwarta władza". Data dodania komentarza: 1.08.2026, 09:02 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: Sasza Treść komentarza: благонадёжный, to ulubiona formuła szalbierzowa pisana grażdanką. On by dał sobie zedrzeć skórę z organu kopulacyjnego, gdyby było, że nie jest obrzezany. Za związek radziecki, за родину, za Stalina na boj. To tak jak Gawkowski komuch totalny. Data dodania komentarza: 31.07.2026, 16:31 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: takie kwiatki Treść komentarza: Sąd rejonowy Poznań sprawa VIII K 383/16 – oskarżyciel prywatny Janusz Lemanowicz; oskarżony Mariusz Józef Szalbierz; dowodząca sędzia Monika Smaga – Leśniewska. Posiedzenie pojednawcze, wystąpienie oskarżyciela prywatnego. Informuję sąd, że w tej sprawie, w której czuję się wraz z moją rodziną pokrzywdzony i poniewierany od 12 lat, w związku z posiedzeniem sądu, które zostało określone jako pojednawcze, jestem gotów się pojednać z oskarżonym Mariuszem Józefem Szalbierzem na warunkach jakie podam: *1. Mariusz Józef Szalbierz jako redaktor naczelny i wydawca portalu internetowego faktypilskie.pl usunie z tego portalu wszystkie felietony, artykuły, eseje notatki, reportaże, zdjęcia odnoszące się do: Janusza Lemanowicza, Krystyny Lemanowicz – żony, Jacka Lemanowicza – syna (po zmianie danych personalnych w zbiorze danych osobowych istnieje jako Robert Nowel, Andrzeja Lemanowicza – syna, Justyny Lemanowicz – synowej, Zofii Lemanowicz – matki Janusza, Jana Lemanowicza – ojca. *2. Doprowadzi do wyrugowania wpisów dyskusyjnych na forum faktypilskie.pl, które w jakikolwiek sposób odnoszą się do wymienionych wyżej osób. Jednocześnie spowoduje nałożenie blokady na wymienione osoby odmieniane we wszystkich przypadkach i liczbach, tak, aby żadne z tych nazwisk nie mogło się pojawić na portalu ze strony wydawcy i dyskutantów. *3. Mariusz Józef Szalbierz spowoduje usunięcie z portalu faktypilskie.pl zdjęcia mojego syna Jacka -Roberta zamieszczonego bez jego wiedzy i zgody dla ilustracji postulowanego przez Mariusz Józefa Szalbierza zlotu gejów i trybad. Zdjęcie to pochodzi z kradzieży moich domowych zasobów komputerowych. Kwestie odpowiedzialności cywilnej pozostawiam synowi, który może sam się wypowiedzieć. *4. Mariusz Józef Szalbierz jest obecnie, podobnie jak w przeszłości aktywnym pracownikiem wydawnictwa pod nazwą Tygodnik Nowy. Warunkiem pojednania będzie realizacja takiego samego postulatu w tym piśmie i na portalu internetowym dzienniknowy.pl jako emanacji informatycznej Tygodnika Nowego będącego własnością Henryka Tadeusza i Anny Aleksandry Stokłosów (jak w punktach 2 i 3). Domagam się, aby na portalu dzienniknowy.pl usunięto wszystkie wpisy na jakichkolwiek tematach, jeśli dotykają one kogokolwiek z osób wymienionych i wszystkie fotografie zawierające wizerunek wymienionych osób. *5. Ponadto na portalu dzienniknowy.pl jest szereg filmów telewizji internetowej, których treść znieważa mnie i moich bliskich. Muszą być zdjęte. *6. Wszelkie wpisy, jakie mogłyby się pojawić w przyszłości muszą być objęte automatyczną cenzurą prewencyjną tak, aby jakiekolwiek odniesienie się do nazwisk i imion wymienionych w punkcie 1. było natychmiast kasowane, co jest możliwe do wykonania. *7. Jako pokrzywdzony nie będę się domagał jakichkolwiek aktów ekspiacyjnych, przepraszania, sprostowań, czy ubolewań. To wystąpienie zostało przez sędzię oprotestowane z zapałem stachanowskim i w końcu olane. Sędzia zlekceważyła postulat prezesa sądu pilskiego Paliwody rozpoznania w świetle prawa prasowego. Oskarżony był zdegustowany jak by wypił flaszkę bez zawartości. A to była życzliwa propozycja, która od dziesięciu lat dałaby spokój cmentarny istnieniu Mariusza Józefa Szalbierza do dzisiaj. Teraz on musi ślęczeć o obserwować i kiedy pojawi się wpis niebłogonadiożnyj, użyć swojego klikadła: klik-klak. To jest trudne, żmudne i wymaga koordynacji ciała, umysłu i aktywności w oczach. A to nie zawsze wychodzi, kiedy Highlander się chłodzi. Data dodania komentarza: 31.07.2026, 16:19 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: babka wiejska Treść komentarza: Dla zdrowotności weź bisacodyl, kefir, ogórek kiszony, garść kapusty kiszonej. Potrzebny będzie korek imienia Noski*. * - czas wyjąć korek z dupy (Umberto Eco). Data dodania komentarza: 31.07.2026, 11:12 Źródło komentarza: Jestem chory na fotografowanie! Autor komentarza: rozpacz Treść komentarza: Gdzieś tam kiedyś, na jakimś portalu nasz ulubieniec zapłakał nad swoim dobrem: "Mariusz Szalbierz 2009-03-16 19:44:44 Wypraszam sobie szarganie mojego nazwiska, jak ktoś ma odwagę to niech też postara się podpisać mimo, że może czuć się niegodnie". Obecnie poszedł dalej i wystąpił do RODO, że mu ktoś coś. Data dodania komentarza: 30.07.2026, 20:23 Źródło komentarza: Jestem chory na fotografowanie!
Reklama
Reklama