Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama

Kleszcze: Słodziutka, pilnuj się…  

PIŁA  Pilanka Anna Dalia Słowińska napisała kryminał. - Pisanie pomaga, jak płacz nocą w poduszkę, tyle, że nie ma się rano podpuchniętych oczu – mówi autorka. Zapraszamy na spotkanie z pisarką, 26 kwietnia
Kleszcze:  Słodziutka, pilnuj się…  

„(…) Zdarzało się też, że dopadało ją zimno, a już szczególnie po kilku telefonach, kiedy to za każdym razem słyszała: Słodziutka, pilnuj się… i przyspieszony oddech. Tylko jeden człowiek tak ją nazywał i dobrze wiedziała kto nim jest. Bawił się nią, straszył czy mówił serio? W każdym razie pilnowała się. Zrobiła kurs samoobrony. To się zawsze przyda. Kupiła broń, którą przekładała z torebki do torebki, prawie jak grzebień, lusterko, pomadkę i gaz na wściekłego psa (…)”

Bohaterka najnowszej książki Anny Dalii Słowińskiej, młoda prawniczka Małgorzata Wiśniewska, mieszka w Pile. Podobnie jak autorka „Kleszczy”. Akcja kryminału dzieje się natomiast w rodzinnym mieście Anny Słowińskiej – to miejscowość położona na Podkarpaciu - Nowe Dębe - położona 600 km od Piły.

Anna Dalia Słowińska jest powieściopisarką, animatorką kultury, znaną z wielu inicjatyw społecznych i kulturalnych w naszym mieście i w regionie. Pisanie jest jej pasją, której poświęciła się przechodząc na emeryturę, ale nie jedyną! Pani Ania kocha muzykę, taniec, teatr – tańczy w zespołach tanecznych!

Debiutowała w antologii „Przeżyte, zasłyszane, utrwalone” (Piła, 2009) opowiadaniem „Niespodzianka” i fragmentami prozy ze swoich powieści, które czekają na druk. Jej wyróżnione w konkursie literackim opowiadanie „Przodek” zostało opublikowane w pokonkursowym wydawnictwie: „W poszukiwaniu tożsamości kulturowej miasta” (Piła 2011).

- Kocham pisać. Teraz jest czas na odrabianie zaległości, przede wszystkim na pisanie, które jest jedną z moich pasji. Kocham również muzykę, taniec, teatr i dobrą książkę. Ale nade wszystko kocham ludzi i życie – i jest ono według mnie niczym innym, jak stałym poszukiwaniem nowych dróg, nowych szlaków, które przecinają fascynujące ścieżki, prowadzące do coraz to nowych celów – mówi Anna Dalia Słowińska - Tworzę dla siebie, bo to sposób na wyrażenie siebie i swoich doznań, to także niejako proces uwalniania się od stresu. Myślę sobie, że pisanie pomaga jak płacz nocą w poduszkę… tyle, że nie ma się rano podpuchniętych oczu. Pisanie jest również odpowiedzią na agresywność życia, bo ono przecież takie jest. Agresywne. Szczególnie w naszych czasach. I tak pojawia się w moich powieściach echo wielu skarg ludzkich i choć sens tego co piszę jest zazwyczaj gorzki, jak to życie, jest też pełen skupienia i powagi, a także pełen nadziei na lepsze jutro.

Napisała sześć powieści: „Szansę na szczęście”, „Co ja tu robię”, „Samotność w pułapce”, „Przemaluj ten obraz”, „Życie jak obsesje”, „Kleszcze”. I jeszcze kilka opowiadań. Jest także autorką wierszy, które czasem wplata w tekst swojej prozy.

- To wielkie szczęście robić to co się kocha, a jeszcze większym jest, gdy można się podzielić z drugim człowiekiem swoimi często refleksjami, czy zwykłą radością – mówi.

O czym są jej książki? „Przemaluj ten obraz!” o beznadziejnej walce z przeciwnościami losu, o odnajdywaniu samej siebie, akceptowaniu własnej natury. „Samotność w pułapce” to z kolei wciągająca, pełna emocji powieść z sensacyjnym wątkiem. Mamy tu niezwykle ciepłe, znakomicie zarysowane portrety bohaterów – policjanta na emeryturze, dziewczynę, która straciła pamięć na skutek traumatycznych przeżyć… „Szansa na szczęście” to z kolei powieść psychologiczno- obyczajowa, której akcja rozgrywa się współcześnie na tle wydarzeń politycznych ostatnich lat, w Pile. „Życie jak obsesje” – poruszający dramat, podróż wrażliwej kobiety w średnim wieku tropem swoich marzeń.

Parę dni temu ukazała się najnowsza książka Anny Słowińskiej. Jest to trochę kryminał, trochę thriller. To, co wyróżnia powieść od innych książek tych gatunków, to jej język, lekki, humorystyczny, to prowadzona z lekką ironią i dystansem narracja.

O czym jest ta książka? Jej wątki toczą się wokół zabójstwa w małym miasteczku na Podkarpaciu i głównego podejrzanego – męża zamordowanej Jagody Szutkowskiej. Nietypowo, jak na ten gatunek prozy, śledztwo prowadzi młoda prawniczka zmuszona wrócić do swojego rodzinnego miasteczka i zmierzyć się z bolesną przeszłością oraz z najtrudniejszym zadaniem swojego życia jakim jest odnalezienie zabójcy. Śledztwo prowadzi wraz z detektywem Zbyszkiem Figurantem. Jak poradzi sobie ze sprawą, która – jak się okaże - dotyczy także jej samej?

- W trakcie zbierania dowodów na niewinność swojego klienta, pani mecenas i detektyw, odkrywają, że niby przypadkowe, czy wydawać by się mogło naturalne liczne zgony w Nowej Dębie, niezupełnie są przypadkowe, a są dziełem seryjnego mordercy. Kto jeszcze musi zginąć, żeby prawda wyszła na jaw? A co, jeżeli seryjnym zabójcą jest…? – padają niepokojące pytania.

- Dedykuję tę powieść moim córkom Małgorzacie i Elżbiecie oraz moim wnukom Ulci i Mateuszowi – mówi autorka, zaznaczając jednocześnie, że wszystkie postaci w książce są fikcyjne, podobnie jak opisane domy i zabudowania.

Dodajmy, że zdjęcie zdobiące okładkę „Kleszczy” wykonała Katarzyna Olter z Pilskiej Grupy Pasjonatów Fotografii „KADR”. Kadrowicze wpadli przy okazji na pomysł zorganizowania konkursu na zdjęcie, które mogłoby być ilustracją powieści. Nagrodą dla zwycięzcy będzie egzemplarz „Kleszczy” opatrzony osobistą dedykacją autorki, wręczony podczas spotkania autorskiego z Anną Słowińską w piątek, 26 kwietnia, w RCK w Pile. Zdjęcie konkursowe należy zamieścić na Facebooku na stronie „Kadru”, w komentarzu pod postem informującym o konkursie - do dnia 25 kwietnia br. (godz. 12.00). Zwycięży osoba, której zdjęcie otrzyma najwięcej polubieni, czyli tzw. lajków.

- W książce zawartych jest kilka wątków toczących się wokół zabójstwa w lesie pod poligonem. A tytuł „Kleszcze”? Małgorzata nazywa tak – humorystycznie! - wielu potencjalnych morderców – zdradza Anna Słowińska.  

eKi

fot. K.Olter



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Klekot sprawiedliwościTreść komentarza: Powaga rzeczy osądzonej nakazuje nam obśmiać się z uzasadnienia na piśmie wyroku Smyczyńskiego, kiedy on sam ujawnia na stronie 9, że dywaguje, co po polsku znaczy ględzi, bredzi rozwlekle nie na temat. Jaki sędzi, taka powaga.Data dodania komentarza: 1.04.2026, 11:50Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: wspomnienieTreść komentarza: Z podsłuchu mamy wieść, że zmarł wybitny wałczanin, profesor Kazimierz Nowaczyk, fizyk, absolwent 1966 - 1967 szkoły podstawowej numer 4. Był zaangażowany w ustalenie przyczyn katastrofy smoleńskiej zorganizowanej przez tuska i putina.Data dodania komentarza: 31.03.2026, 12:30Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: gradacja hańbyTreść komentarza: Morozowski i Sekielski dołączyli do prowokatora Piotra Gembarowskiego, który w trakcie kampanii prezydenckiej zwrócił się do kandydata Mariana Krzaklewskiego z fałszywą tezą, czym wprowadził stan niemożliwości odpowiedzi na kwestie nieistniejącą. Brak szybkiej reakcji i zakłopotanie Krzaklewskiego zniweczyło jego kampanię o urząd prezydenta. Zatem Gembarowski został laureatem numer jeden godności Hieny Dziennikarskiej.Data dodania komentarza: 30.03.2026, 11:46Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: autor, autor...Treść komentarza: Podobno, jak tatuś pokazał jej wpis z Internetu, Milena płakała. Z treści wpisu nie można w ogóle ustalić o kim pisał autor, żadnego konkretu, żadnych danych osobowych. Ale sitwa miejscowa działa Leman jest znienawidzony przez koterię dziennikarską z ulicy Roosevelta.Data dodania komentarza: 29.03.2026, 16:45Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: Pan Leman J.Treść komentarza: Czytałem kiedyś "Kryminalistykę" Hołysta a szczególnie o analizie pisma odręcznego. Podpis z wyglądu i pewnych stałych cech sugerował mi wniosek, że to ręka tatusia Mileny nakreśliła podpis. Dlatego podniosłem na rozprawie problem ustalenia prawdy co do autorstwa podpisu. Sędzia Smyczyński odmówił zajęcia się tym eventem i nawrzucał oskarżonemu, że chce przeciągać sprawę i tworzyć koszty. W rezultacie rozwoju sytuacji Smyczyński zaliczył kompromitującą wtopę, bo prokuratura ustaliła, że Milena nie podpisała prywatny akt oskarżenia. Sprawa się rypła. Milena nie poszła siedzieć za fałszywe zeznania. W innej sprawie, Szalbierz jako okupujący ławę po lewej stronie sądu wyjaśnił, że to on wniósł oskarżenie w zastępstwie córki, która siedziała na garnuszku taty z dwoma szkrabami. Powinien pójść siedzieć.Data dodania komentarza: 29.03.2026, 16:39Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: Pan Leman J.Treść komentarza: Rozpasanie różnych instytucji w temacie pesel, jest obezwładniające. Ubezpieczałem auto w jednej ubezpieczalni prywatnej. Od pewnego momentu domagali się ode mnie numeru pesel. Wniosłem uwagę, że pesel jako powszechny elektroniczny system ewidencji ludności jest związany z administracją. Ubezpieczyciel nie jest administracją państwową a klient nie jest ludnością dla firmy ubezpieczającej. Agent się zdenerwował i orzekł, że bez numeru pesel w razie czego nie ma jak odszukać, zlokalizować klienta. To tak, jakby klient nie miał adresu, nazwiska, numeru rejestracyjnego samochodu, który jest ujęty w CEPiK. Teraz wszędzie musisz się kłaniać byle komu peselem, w przychodni zdrowotnej, w aptece na recepcie, w skarbowym. Obawiam się, że niedługo na nagrobku będą wymagać numeru pesel, zamiast nazwiska i imienia. Co Pan na to senatorze?Data dodania komentarza: 29.03.2026, 16:20Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?
Reklama
Reklama