Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama

Przesłuchanie

Dla pani Magdy to był dzień jak z koszmaru. Poszła na policję na chwilę, a wróciła po pięciu godzinach zapłakana i kompletnie roztrzęsiona. Opowiada o krzykach, nakłanianiu do zeznań i straszeniu aresztem...
Przesłuchanie

Zdarzyła się kradzież. Nawet dwie. Najpierw 27 października, kiedy to z jednego ze sklepów w Pile zginęło 6 800 zł, a później 13 listopada, gdy w tajemniczych okolicznościach z tego samego sklepu wyparowało ponad 2 tys. zł. W obu przypadkach panie sprzedawczynie, a było ich dwie, zgłosiły sprawę na policję. Sklep nie ma kamer, zabezpieczeń ani sejfu. Nie wiadomo, co stało się z gotówką, za to wiadome w sprawie jest to, że obie ekspedientki zaprzeczają, jakoby miały z kradzieżą coś wspólnego.

W ubiegłym tygodniu policjant z pilskiej KPP zaprosił ekspedientki na przesłuchanie w charakterze świadków.

W wyznaczony dzień o 8 rano na komendę zgłosiła się pani Magda. Myślała, że odpowie na kilka pytań i w ciągu godziny będzie po wszystkim. Ale grubo się pomyliła. Na policji – jak nam zrelacjonowała- spędziła około pięć godzin, przeżyła tam traumatyczne chwile i wyszła z płaczem i w kompletniej psychicznej rozsypce.

***

Pani Magda w sklepie, o którym mowa pracowała od półtora roku. Roztrzęsionym głosem opowiada:- Przesłuchanie prowadziło dwóch panów, później do pokoju wszedł trzeci, wyszedł, przyszedł czwarty itd. Ten trzeci w pierwszym zdaniu zapytał, gdzie wcześniej pracowałam. Kiedy odpowiedziałam oznajmił, że tam też była kradzież. Nie miałam o tym pojęcia i nie wiedziałam do czego zmierza. Ale szybko się dowiedziałam. Pan wyszedł z pokoju, a kiedy wrócił powiedział, że to ja ukradłam te pieniądze. Zaprzeczyłam. Nie przelewa mi się, ale nie jestem złodziejką.

Jednak oni już tematu nie porzucili. Zaczęła się nagonka, że mam się przyznać, bo wiedzą, że to ja. A jak się przyznam, dostanę świadectwo pracy za porozumieniem stron, spłata zostanie rozłożona na raty. W przeciwnym razie trafię do policyjnej kartoteki i pracy już nie znajdę.

Mówiłam, że to nie ja, a oni- żeby się przyznać. I tak w kółko. Może kilkadziesiąt razy. Jestem słaba psychicznie, zaczęłam płakać. Tymczasem jeden z nich zaczął krzyczeć, że ma już dosyć kłamstw, że pojadą do mojej córki do szkoły, że trafię do aresztu. To był jakiś koszmar.

***

Równolegle w innym pokoju przesłuchiwana była druga ekspedientka. Zeznała, że do sklepu czasem przychodził były mąż pani Magdy, który w trakcie jej pracy opiekował się dzieckiem.

Pani Magda:- Mój były mąż jest hazardzistą. Pozostały mi po nim liczne zobowiązania finansowe. Nim się spostrzegłam, policjanci postawili tezę, że byłam z nim w zmowie i że wspólnie ukradliśmy te pieniądze. To już mnie kompletnie załamało. Byłam tak pogubiona, iż w końcu pomyślałam, że może rzeczywiście ukradł mi z torebki klucze od sklepu. Kazali podać jego adres, dzwonić do niego. Nie odbierał. Kiedy zapytałam, czy mogę zadzwonić do mamy, bo pewnie się niepokoi, że mnie długo nie ma – odmówili (Powiedzieli, że nigdzie mam nie dzwonić, bo to jeszcze nie czas).

Przeszli na sprawy materialne. Wiedzieli o mojej trudnej sytuacji w związku z długami byłego męża, że mam komornika. Ale nie wierzyli, kiedy im mówiłam, że komornik niczego mi nie zajmuje, bo dostaję najniższą krajową. Żyję skromnie, ale na wszystko, co potrzebne mi wystarcza. W końcu któryś powiedział, że daje mi 5 minut na uspokojenie. Mam się zastanowić i przyznać. Już nie wiedziałam, co mam powiedzieć, żeby mi uwierzyli.

Po około 5 godzinach dostałam kartkę z prawami i obowiązkami świadka, spisali zeznania i mogłam stamtąd wyjść.

***

Kobieta opowiada, że wychodząc z KPP była tak roztrzęsiona, że nie wiedziała, co ma z sobą zrobić, gdzie pójść. Poszła do siostry, która mieszka w pobliżu, ale jej akurat nie było. Kiedy wróciła, zadzwoniły po pogotowie. Nie chciało przyjechać. Pojechały do szpitala na SOR. Pani Magda dostała zastrzyki na uspokojenie, kroplówki. A nazajutrz poszła do przychodni. Po przesłuchaniu musiała odwiedzić gabinet psychiatry i zapisać się do psychologa.

Podkom, Żaneta Kowalska, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Pile:- Ta pani została przesłuchana w charakterze świadka, z uprzedzeniem z art. 183 KK, a to oznacza, że w wypadku nowych okoliczności może jej status się zmienić- ze świadka na podejrzaną. Nic takiego się nie wydarzyło i pani nadal ma status świadka. Funkcjonariusze prowadzą przesłuchania, kierując się etyką zawodową. Ze względu na to, że policję łatwo pomówić i w przeszłości nie raz już to się zdarzało, przesłuchania nigdy nie są prowadzone w pojedynkę. Uczestniczy w nich przynajmniej dwóch mundurowych. Rozumiem, że dla niektórych osób przesłuchanie na policji może być przeżyciem. Każdy świadek otrzymuje przed przesłuchaniem na piśmie swoje prawa i obowiązki. Jeden podpisany egzemplarz zostaje dołączony do protokołu z przesłuchania. Jeżeli świadek czuje się w jakiś sposób pokrzywdzony, istnieje możliwość złożenia zażalenia. Dyżury komendantów odbywają się w poniedziałki w godzinach od 15 30 do 17 00.

***

Nazajutrz po przesłuchaniu tuż przed godziną 7 rano, w domu, w którym mieszka pani Magda rozdzwonił się domofon. Jak opowiada mama pani Magdy, domownicy zerwali się na równe nogi przestraszeni, bo o tej porze nikt nigdy się nie dobijał. Mama pani Magda:- Dzwonili policjanci żądając otwarcia drzwi. Nie chciałam ich wpuścić, bo córka zaczęła płakać. Zadzwonili ponownie. Powiedzieli, że i tak wejdą, bo mają takie prawo, najwyżej wyważą drzwi. Chcieli sprawdzić, czy nie ma u nas byłego męża Magdy.

Byli po cywilnemu, nie pokazali nawet legitymacji.

PS. Imię przesłuchiwanej na jej prośbę zostało zmienione.

(acz)

 

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

emeryt 09.04.2018 09:12
Sprawa pana Komendy który niewinnie przesiedział 18 lat i wiele wiele pomniejszych patologii tzn. wymuszania na osobach niewinnych przyznania się do winy. Na podstawie takich przypadków można odnieść wrażenie że policji nie zależy na złapaniu winnego tylko kogokolwiek, żeby statystyki dobrze wyglądały. Wielu z nich jest też patologicznie dyspozycyjnymi i potrafią bezprawnie wezwać na przesłuchanie w sytuacji gdy kodeksowo jest to niedopuszczalne, to przykład: http://pamietnikwindykatora.pl/2016/09/25/obawiam-sie-o-swe-zycie-wezwano-mnie-bezpodstawnie-na-przesluchanie-w-sprawie-zniewazenia-funkcjonariusza-publicznego/ Policyjne patologie zostałyby szybku ucięte gdybyśmy mieli normalne sądownictwo czyli takie jak w Stanach Zjednoczonych gdzie orzekają o winie przysięgli z ludu wybierani jednorazowo.

Pilanka 07.12.2017 18:16
Niech wykonują swoje powinności rzetelnie. Nękanie jest przestępstwem. Chyba zdają sobie z tego sprawę. Niestety jest tyle przypadków nierodzinnych relacji w rodzinach mundurowych.

Re 02.12.2017 08:33
Za chwilę policjanci już zupełnie będą się bać wykonywać swoje obowiązki

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: 20 lat minęło Treść komentarza: Andrzej, Tomek i Renata Morozowski i Sekielski, jeden oko, drugi ucho Umawiają się z Renatą, by dokopać znów Kaczuchom. Gadaj, że masz dość tyrana i porzucasz stare śmiecie. Świruj tak, jak trenowałaś. Tyle zapamiętasz przecież! Masz kamerę, masz mikrofon, ustaw wszystko w tajemnicy, A gdy przyjdą chłopcy z pisu, masz pilota przy donicy, Wciśnij rec, nie pomyl tylko, żeś jest tępa wszyscy wiemy. Kiedy nagrasz swoje trele, Kaczorom dzioby urwiemy. Już zasuwa Renia z werwą, cieszy się, że ją wybrali. Kocha przecież lewe sztuczki, w kantowaniu jest na fali. Podpuścili ją cwaniacy, że to dla Ojczyzny miłej, Że co dobre i szlachetne, ze Złotowa jest i z Piły. Bo Naszkowski tajny agent, bo poseł Józef Skowyra, Zdzich Nowicki, Lech Kozaczko i Renia, wioskowa pyra. W tym nastroju pełnym chwały zaprasza Mojzesowicza Chętnie by zgrzeszyła z Wojtkiem, niech by nawet pękła prycza Gdy kurwiki gęstą strugą, jak z sieczkarni sypią z oczu. Nie zawiedzie dziennikarzy, nie zostanie na uboczu Chuć, cóż znaczy w życiu mojem, kiedym pro publico bono Dla Ojczyzny poświęciła swoją cześć i swoje łono? Więc do rzeczy, do roboty. Mrugnie oczkiem, zaświruje Ale gadkę tak ustawia, jak Sekielski instruuje. Ten jak dynia rozdymany, jeszcze go ambicja zżera. Michnik, to dla niego pikuś. On jest godzien oficera, Co ze szklanką przy podłodze słucha, jak sąsiedzi ględzą, Czy na władzę narzekają, szczają w zlew, czy bimber pędzą. Renia płacze, wzdycha, rzęzi, że pieniędzy wciąż za mało, Odda władzy wykonawczej umysł swój, duszę i ciało Choćby sekretarzem stanu, o urodzaj wciąż się modlę Tylko ten cham spod Darłowa wekslami mnie straszy podle. Co tu robić, radź kolego, jesteś przecież radcą stanu! Ja mam werwę do rządzenia, służyć chcę każdemu panu. Byle tylko przy korycie, niechby tylko parę złotych Zrobię striptiz, zrobię szpagat, ale dajcie mi robotę. Wojtek mądry, lecz za cienki. Prosi zatem Lipińskiego, Ty masz wejścia u Kaczora, a więc załatw coś kolego. Adaś zwija się i kręci, po siwiźnie swej się drapie Co tu począć, co obiecać, co tu przyrzec grubej szkapie? Chociaż była w koalicji, w coś innego dzisiaj gramy. Chodzi o to, żeby dając, było tak, że nic nie damy. Renia wszystko zniesie, ścierpi na fotel ministra dyba Dla niej ważne, by nie szkapa, ale żeby była ryba. Byle wyżej, byle więcej, niech tydzień na samej górze. Chce być gwiazdą, dla rozgłosu zatańczy choćby przy rurze. A w kibelku Morozowski siedzi w kącie jak ta mysza Boi nawet się poruszyć, musi być grobowa cisza! Co to będzie, gdy Lipiński odkryje mnie w tym salonie, Kiedy zechce się wysikać, lub co gorsza siąść na tronie? Taka praca, taka służba, choć ze strachu pełno w porach. Muszę wstrzymać, muszę ścierpieć. Cel jest jeden: śmierć Kaczora. Nie fizyczna, oczywiście, polityczna, ma się wiedzieć Strach przemogę, ścisnę zadek i pokornie będę siedzieć. Dla tej myśli, dla idei nie żal sterczeć w muszli glacą. Czuję: Wiatr historią kręci, a ja jestem paparazzo. Nic to, że tu brzydko pachnie. Bąki smrodne puszczam wkoło. Kaczki trzeba wyrżnąć obie, będzie miło i wesoło. Wyszedł Adam do Kaczora. Konsultuje wszystkie dane. Premier na to: Głupie babsko, a w dodatku jest karane. Takich w rządzie nie potrzeba. Ja nie zgadzam się i basta. Nie po to zdobyłem władzę, by nią lekkomyślnie szastać! U mnie musi być uczciwa sekretarka i sprzątaczka. To jej powiedz. Ostatecznie. Tak postanowiła Kaczka. Woła Andrzej do Tomasza podsłuchując stetoskopem W izbie obok pochylony przy wannie, z głową za klopem: Ot nieładnie, Tomek słuchaj, łap słuchawkę, dawaj ucho. Renia ryczy, bo Kaczory wyrąbali ją na sucho. Ale my stąd wyciągniemy, co się da, jak burżuj z nędzy. Dla Ojczyzny, dla splendoru, a szczególnie dla pieniędzy. Wiemy dobrze, twarde boje, to nie czas na czułe słówka. Tam Ojczyzna, tam też splendor, gdzie szefostwo i gotówka. My są zwarci, my gotowi, dziennikarze obcych nacji: Możemy świat opisywać, gotowiśmy do kreacji. Tego uczył nas Sanhedryn, Karol Marks - jak świat oceniać. Bo nie ważne - opisywać. Chodzi o to, żeby zmieniać. Inny duch, inny obyczaj, czas Wodnika, nowej ery, Dwaj żołnierze obcej armii z TeVaueN 24: Lewą marsz! Kaczorom śmierć! Wojna na górze, to nasze sny. Inni się wczoraj nachapali, za to Teraz Kurwa My! 3 października 2006. Data dodania komentarza: 2.11.2026, 20:49 Źródło komentarza: „Szydercy” - odcinek 16. Autor komentarza: tempus fugit Treść komentarza: Od 30.10.2018 14:40 minęło osiem lat. Posunęli się panowie a nie mają czym posuwać. Baby sny mają lepkie i gorące. Jak smoła w piekle. A ci chleją i pod siebie leją. Data dodania komentarza: 2.11.2026, 09:34 Źródło komentarza: "Szydercy" - odcinek 22. Autor komentarza: prasoznawca Treść komentarza: Ze zdjęcia w 15 odcinku widać, że wielka dupa, to i wielka kupa. Data dodania komentarza: 1.11.2026, 11:16 Źródło komentarza: „Szydercy” - odcinek 20. Autor komentarza: Kubik Treść komentarza: Dwa wiadra piachu, to musiała być wielka kupa. Data dodania komentarza: 1.11.2026, 11:14 Źródło komentarza: „Szydercy” - odcinek 20. Autor komentarza: ja to rozumiem Treść komentarza: Jedynym motywem, który może skłonić medialnego furfante do odbycia podróży na Wawelską jest sklep z wódką i obok rzeźnik H. Stokłosy. Kiedy jeszcze żył komuch zombi komuny Noska, mógł ten totumfacki przemieszczać się do niego na rogu Wawelskiej i Łowieckiej od sklepu z wódką do bloku na rogu z widokiem na śmietnik. Nie wiemy, czy kupa śmierdząca pod oknem od strony podwórka była zrobiona nocą dla udokumentowania, że redaktor - wydawca tędy przechodził do Kazka Posady, czy po prostu przysiadł z potrzeby i narobił. Pani Basia, która czuwa przyniosła dwa wiadra piachu z piaskownicy i przykryła. Data dodania komentarza: 1.11.2026, 11:11 Źródło komentarza: „Szydercy” - odcinek 20. Autor komentarza: Jasio pastuszek Treść komentarza: Jako furfante totumfacki układu medialno-gospodarczego północnej Wielkopolski jest wciąż do dyspozycji gościa niebędącego pierduśnicą z politycznego targowiska, ale z pieniędzmi. Dlatego nie dociera nic poza robotą na zlecenie Króla Flaków. Data dodania komentarza: 1.11.2026, 10:50 Źródło komentarza: "Szydercy" - odcinek 22.
Reklama
Reklama