Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama

To był Messerschmitt

Badania katastrofy niemieckiego samolotu z okresu II wojny światowej w okolicach Trzcianki zakończone. Znalezione szczątki to pozostałości po myśliwcu Messerschmitt Bf 109 G-14, za którego sterami zginął plutonowy Heinz Vetter.
To był  Messerschmitt

O sprawie pisaliśmy kilka tygodni temu. Dzięki wspólnej akcji poszukiwawczej Pilskiego Muzeum Wojskowego i Muzeum Ziemi Nadnoteckiej im. Wiktora Stachowiaka w Trzciance, pod Trzcianką znaleziono pozostałości po niemieckim samolocie z czasu II wojny światowej. Badaczom trudno było jednak dokładnie ustalić, co to za maszyna- czy był to Messerschmitt Bf 109, czy jeden z dwóch Focke-wulf Fw 190, które również rozbiły się w okolicach Trzcianki na początku 1945 roku.

Dziś już wiedzą.

Przemysław Olszyński, dyrektor Pilskiego Muzeum Wojskowego:- Z pomocą przyszedł nam mieszkaniec Trzcianki, Paweł Siejak, który za pośrednictwem naszego kolegi Michała Szczepańskiego przekazał nam skan fotografii przedstawiającej fragment skrzydła samolotu z widocznym niemieckim oznaczeniem oraz naniesionym zimowym kamuflażem. Według relacji pana Pawła fotografia została wykonana krótko po wojnie, kiedy jego rodzina przybyła do Trzcianki, w miejscu, w którym odnaleźliśmy drobne części samolotu. Po analizie fragmentu skrzydła na fotografii jednoznacznie stwierdziliśmy, że jest to element pochodzący z samolotu myśliwskiego Messerschmitt Bf 109 G-14, za którego sterami zginął plutonowy Heinz Vetter. Był to jeden z 13 samolotów tego typu, które niemieckie lotnictwo straciło w styczniu 1945r. podczas ataków na kolumny wojsk rosyjskich podchodzące do Piły. W wyniku wspólnego działania dwóch muzeów udało się potwierdzić miejsce katastrofy konkretnego samolotu i dzięki temu lepiej udokumentować historię regionu.

Chciałoby się rzecz- misja zakończona sukcesem. Ale nikt nie zamierza spoczywać na laurach. Załoga Pilskiego Muzeum Wojskowego postawiła już sobie kolejne wyzwanie.

Przemysław Olszyński:- Mamy informację o miejscu katastrofy niemieckiego samolotu w okolicach Piły. Będziemy ten temat badać. Jednocześnie zwracamy się z prośbą do mieszkańców naszego regionu o przekazanie informacji o katastrofach samolotów z okresu II wojny światowej oraz zatopionych czołgach i innych pojazdach wojskowych. Z waszą pomocą mamy szansę odkrywać nieznaną historię regionu.

(po), (acz)

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ciekawość 29.12.2017 15:43
*** - znaczy, robić kupę?

Borne Sulinowo 28.12.2017 21:34
*** na szkopskie wraki.

morus 28.12.2017 16:22
Polecam dane z portalu:http://www.aircrewremembered.com/KrackerDatabase/?q=vetter+heinz

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Hiacynta rozochoconaTreść komentarza: "Klaskanie w mroku" jest właściwym określeniem dla odpowiednich czynności, acz ogólnym. "Klaskanie w kroku" bardziej precyzyjnie opisuje tę czynność. Podobnie jak "mlaskanie w mroku" jest bardziej ogólne od "mlaskania w kroku".Data dodania komentarza: 26.02.2026, 00:15Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: StachTreść komentarza: O zmarłych się źle nie pisze. Choć swoje wady miał, rozwód, partnerka, nieuznane dziecko (Bugu ducha winne), powrót do żony, odejście od żony, itp. ale w sumie dobry był z Niego człowiek, choć mocno koniunkturalnyData dodania komentarza: 26.02.2026, 00:04Źródło komentarza: Nie żyje Marek MostowskiAutor komentarza: lux veritatisTreść komentarza: Tu jest sedno sprawy. W roku 2014 Sąd okręgowy w Poznaniu w składzie trzyosobowym utrzymał jeden z pięciu deliktów zarzucanych przez Mariusza Józefa Szalbierza Lemanowiczowi. Kuriozum rozumowania sądu jest w tym, że sąd uznał, iż oficjalny komunikat ogłoszony w prasie z obrad Kolegium Redakcyjnego Tygodnika Nowego z dnia 8 marca 2006 jest felietonem Mariusza Szalbierza. Według myślenia sądu felieton jest ulotną wypowiedzią niepoważną, pustą intelektualnie, nie zawierającą treści merytorycznych a zatem z lektury takich wypowiedzi nie można wnioskować o niczym. W konkluzji, posłużenie się stwierdzeniem faktu picia z flaszek i dopijania się koniakiem sąd uznał za niedopuszczalne nadużycie treści komunikatu bez treści. Dopatrzył się deliktu naruszenia interesu Mariusza Szalbierza, co mogłoby doprowadzić do utraty zaufania niezbędnego do jego roboty dziennikarskiej. Za parę dni upłynie 20 lat od ogłoszenia i uskutecznienia ochlajparty w redakcji, zorganizowanego przez kolegium redakcyjne pod dowództwem Mariusza Szalbierza - redaktora naczelnego Tygodnika Nowego. Na marginesie tego ewentu trzeba zauważyć, że obrady Kolegium Redakcyjnego były poświęcone poniżeniu, obsobaczeniu, upodleniu medialnemu Janusza Lemanowicza, który ośmielił się działać w interesie publicznym ale przeciwko Królowi Flaków, któremu podlegał umysłowo i żołądkowo ówczesny naczelny.Data dodania komentarza: 25.02.2026, 13:03Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: lux veritatisTreść komentarza: Podobno tatuś Romana miał bardzo ciepłe, bliskie stosunki w krajem rad i towarzyszem Jaruzelskim. Tomógł byc skutek oddziaływania towarzysza Dominiczaka rocznik 1929.Data dodania komentarza: 24.02.2026, 22:26Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: o trosceTreść komentarza: W tej sytuacji Sygrela nie jest obywatelem tylko urzędującym sędzią za 20000 zł na miesiąc. A senator zatroszczył się o obywateli.Data dodania komentarza: 24.02.2026, 21:55Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: i co?!Treść komentarza: A kiedyś Leman zapodał o tym, że w sądzie okręgowym nagrał cały przebieg ogłoszenia wyroku przez Sygrelę.Data dodania komentarza: 24.02.2026, 21:53Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?
Reklama
Reklama