Wakacje za jeden uśmiech

  • 03.07.2019, 08:10
  • boczny
Wakacje za jeden uśmiech
To był świetny pomysł. Zorganizowano też znakomite warunki do spędzenia kilkudniowych wakacji, szczególnie dla takich dzieci jak Kuba z Żelazna czy Wiktorii i Grażynki, wychowanic Specjalistycznego Ośrodka Szkolno Wychowawczego z Piły. Ich błysk w oczach na powrocie z polskich gór – bezcenny!

 

Scen z kultowego przeboju filmowego z lat 70 – ,,Podróż za jeden uśmiech” wprawdzie było niewiele, ale uśmiech nie znikał z twarzy naszych bohaterów. Nie było też Poldka ani Dudusia, ale była Wiki, Grażynka i Kuba. W role cioci Uli wcieliła się Alina. Wrażeń - jak podkreślał Kuba - było aż nadto, jak na cztery dni wspaniałych wakacji w Karkonoszach.

 

 

Kuba interesuje się motoryzacją. Praktycznie każde auto, które nas wyprzedza wymienia jego markę, model i kraj pochodzenia. Chwilami nie do uwierzenia. Wiki i Grażynka aż za spokojne. Uwielbiają spać. Pierwsza ma świetne predyspozycje do sportu, zwłaszcza lekkoatletyki. Może być wzorem, zresztą Grażynka wie chyba to najlepiej, bo stara się naśladować we wszystkim starszą o rok koleżankę.

Alina Nowak z kolei to nad wyraz spokojna nauczycielka ze Szkoły Podstawowej w Osieku. Znakomicie rozumiejąca takie dzieci jak Kuba. Ów mieszkaniec małego Żelazna spod Osieka, bez Pani Alinki z domu na krok by się nie ruszył.

To tercet młodych ludzi, który miał to szczęście by uczestniczyć w kluczowym projekcie (tego roku) Stowarzyszenia Dajmy Szanse Naszym,

Za nami I tura, we wrześniu kolejna z udziałem znacznie większej grupy.

*

Pomysł Mariusza Markowskiego, od ćwierć wieku związanego z redakcją Tygodnika Nowego, wydawał się na pierwszy rzut oka bardzo banalny.

Stowarzyszenie Dajmy Szanse Naszym to jednak niebanalne Stowarzyszenie i jego decydenci także. SDSN, mimo, że jest bodajże najmłodszym dzieckiem Piły, to jednak dało się już poznać jako solidny partner wielu charytatywnych przedsięwzięć. Nie czas teraz je wymieniać!

Alina Nowak, nauczycielka ze Szkoły Podstawowej w Osieku, kobieta wzór inteligencji, gejzer spokoju dla innych, w pierwszej wersji miała w Karkonosze jechać w towarzystwie Marcina. Jednak schorzenia jednego z jej podopiecznych nie pozwalały jednak na taki wyjazd i szczególnie daleką podróż.

Alina zaproponowała Kubę!

- W środowisku szkolnym Jakub sprawia wrażenie zagubionego. Sam izoluje się od grupy, niechętnie bierze udział w zabawach podczas przerw z rówieśnikami. Bardzo często szuka pomocy u pedagoga szkolnego – nie ukrywa Alina.

Nietuzinkowa Alina wiedziała jednak na kogo stawia. Ba! Kuba zaskoczył nawet ja samą.

- Mój drogi Jakub zaskoczył mnie wiedzą na temat motoryzacji. Jego zainteresowania nie są tak płytkie jak moje. Ja poznaję samochody po logach, Jakub poznawał je po sylwetkach. Potrafi określi serię danego samochodu oraz w jakim kraju jest produkowany. Lubi historię Polski i zna wiele faktów historycznych. Zdarzały się momenty, że Kuba szybko się irytował jak coś nie było po jego myśli. Długo jednak nie rozpamiętywał napiętej sytuacji po wyjaśnieniu potrafił się uspokoić i wyciszyć – wspomina Alina.

Co więcej?

Jej zdaniem Kuba na Wikipedii wyszukuje wiadomości na różne tematy związane z rozmowami, chcąc rozwiązać dany problem.

Mariusz z kolei o dziewczynach w czasie podróży mówi ,,Śpiące Królewny”

Wiktorię z Piły i Grażynę z Ujścia wytypowała Jolanta Chułek, ich wychowawczyni już od 4 klasy Specjalistycznego Ośrodka Szkolno Wychowawczego przy Śniadeckich w Pile. Mariusz spotkał je pierwszy raz na zakończeniu roku szkolnego.

- Obie: Grażynka i Wiktoria były w poczcie sztandarowym. A to już coś fajnego oznaczało. Od nauczycielek z SOSW już wiem, że to bardzo pilne uczennice. Zdyscyplinowane, chętne do pomocy innym, słabszym uczniom – podkreśla Mariusz.

W drodze na ogół śpią. Do Wrocławia nie jest zbyt blisko. Obiecane mają Afrykarium. Adrenalina wzrasta.

*

 Vortal dzieckowpodrozy.pl zaprezentował ranking 10 atrakcji dla dzieci w Polsce, które wybrali jego użytkownicy. W głosowaniu wzięło udział aż 16.000 osób, które wskazały m.in. Afrykarium jako najlepsze miejsce atrakcji dla dzieci.

Dlatego m.in. nie mogło też tam zabraknąć Wiktorii, Grażyny i Kuby.

Kuba to cwany lis. Za pomocą aplikacji w telefonie zaskakuje opiekunów swoją wiedzą na temat najpopularniejszych atrakcji wrocławskiego ZOO.

Wszystkich zauroczyło Afrykarium. - To taki dom dla setek tysięcy gatunków ryb, żółwi, krokodyli i innych stworzeń - mówi Kuba. Robi  setki zdjęć. Dziewczyny są podekscytowane.

Znów kłania się Wikipedia. – Tu domek mają krokodyle, hipopotamy, pingwiny i egzotyczne ptaki – dopowiada Kuba. – Dużo jest tego z Czarnego Lądu. I warunki mają do życia jak w domu na pustyni czy w Kongo – dodaje.

Dziewczęta interesują różnorodne ryby, choć Wiki cały czas podkreśla, że tych jadalnych ryb nie jada.

Czas jednak goni. Wszystkiego nie da się w kilka godzin zwiedzić, a do Karpacza jeszcze 130 km.

*

Obiadokolacja przypada wszystkim do gustu. Na kuchnię Pani Emilii nie można narzekać. Kuba jest zachwycony zupą po ukraińsku. Zresztą już tego samego wieczoru zostaje naszym intendentem ds. organizacji posiłków. Bardzo lubi jeść! Jest – jak mówi Mariusz – mistrzem świata w tej kategorii.

Wiktoria to taki ,,Tadek nie jadek” Grażyna ma apetyt.

Wszyscy żyją już górami. Z punktu docelowego rozciera się piękny widok na Śnieżkę. Nasi bohaterowie wiedzą jednak, że nazajutrz najwyższy szczyt Karkonoszy nie dla nich. Temperatura odstrasza. Nie ma szans.

Nazajutrz pozostaje zatem droga do Świątyni Wang, na Dziki Potok i na basen, który okazuje się zbawienny w aktualnym klimacie.

*

Wiktoria świetnie pływa, nawet pod wodą. Grażynka próbuje ją naśladować, uczy się. Nieźle jej to wychodzi. Kuba spogląda nieufnie z boku. Też próbuje. Jest pierwszy raz w życiu na basenie … a pół drogi dopytywał się czy będzie mógł skakać na ,,bombę”

Basen okazuje się największą atrakcją dnia. Praktycznie dzieci nie wychodzą z wody. Opiekunowie wcale się nie dziwią.

- Czy jeszcze tu przyjedziemy – dopytują.

Zapał wielki. Kolejnego dnia nie trzeba zatem nikogo namawiać na Śnieżkę. Nagrodą za zdobycie jest … basen!

*

Są jak górskie kozice. Grażyna i Wiki chwilami są szybsze do zaprawionej w bojach ,,Biegaj z nami” Aliny.

- Byłam pod wrażeniem motoryki dziewczyn. Śnieżka wbrew pozorom nie jest łatwym szczytem do podejścia. Po drodze nie było jednak chwil zwątpienia. Dziewczyny nawzajem podnosiły się na duchu, mobilizowały i troszczyły się o siebie. Na szczycie warto było zobaczyć uśmiechnięte miny dziewcząt. Duma je rozpierała, ponieważ nie wszyscy mogą tego dokonać, doświadczyć takich widoków. Zachwycone były wszystkim, niemalże każdym drobiazgiem – podkreśla Alina.

Wiki i Grażyna wdrapały się na Śnieżkę jak kozice. Zresztą zejście było w podobnym stylu. Mariusz został z Kubą na dole.

- Kuba jest jeszcze za mało motorycznie przygotowany na taką wyprawę. Jest jednak nad wyraz zdyscyplinowany. Idziemy do Żabki. Już na dzień dobry mówi, że kolejka jest jak za komuny. Niektóre teksty ma jak z ,,Misia” Śmiejemy się obaj. Nie bierzemy chipsów. Mówię, że na to ma szlaban. Rozumie to. Spogląda jednak błagalnym wzrokiem, ale nie ulegam – wyjawia Mariusz.

Dziewczyny wracają ze Śnieżki. Obiadokolacja – ulubione schabowe Kuby czekają. Smakuje, ale są bardzo zmęczone. Zanim jednak pojadą na basen muszą wypocząć. Padają jak śnięte.

Na basenie nie są sobą. Zmęczenie wychodzi. Tylko Kuba jak ryba w wodzie.

Ale wigor odzyskują wieczorem. Spokojnie. Nie byłyby sobą.

Mają wiele energii. Dzięki temu można było wieczorami doświadczać emocji związanych z występami tanecznymi. Najpierw były godzinne przygotowania. W choreografii wykorzystywały elementy gimnastyki: przerzut bokiem, przewroty, podpór łukiem leżąc tyłem nawet z przewrotu w przód!

Są też specjalne nagrody getry, buty, spodenki, koszulki i firmowe skarpety. To za super wyjazd, zaangażowanie, wspólnie spędzony czas.

Alina komplementuje dzieci, ale i Mariusza.

- Tak! Wielkie  dzięki za zaproszenie mnie do wzięcia udziału w przepięknej misji dzielenia się dobrem. Mariusz jesteś człowiekiem o Wielkim Sercu. Twoje możliwości organizacyjne są nieograniczone. Dzięki Twoim znajomościom mogliśmy znaleźć się w Karpaczu. Miałam wiele pytań. Te cztery dni dały mi wiele odpowiedzi – oświadcza Alina.

Mario nie pozostaje dłużny – To był wspaniały i bardzo pożyteczny okres dla tych dzieci. Serce rośnie patrząc na ich zadowolenie. Każdy dzień to nowe doświadczenia. Cieszę się, że wspólnie z wielkim sercem Alinki dołożyliśmy do tego cegiełkę. Dziękuje też moim znajomym, przyjaciołom. Bez nich taki event nie byłby możliwy – podkreśla.

Oboje są dumni z Wiktorii, Grażyny i Kuby. Na powrocie dziewczyny wcinają świetne pierogi z truskawkami. Kuba wybiera schabowego. A jak!

Wisienka na torcie to wizyta w szamocinskim CAFE MILANO. Lody od SOFORKA robią furrorę. Dziękujemy panie Jacku!

Pierwszy odwożony do domu jest Kuba. Jego zadowolenie, wymowność gaśnie w momencie wjazdu do Żelazna, gdzie nie ma już nawet sklepu, a jedyna atrakcją jest Kościół.

Po chwili odzyskuje humor, sprzyja mu żart i na twarzy pojawia się uśmiech.

Tercet śmiało określa: To były wakacje za jeden uśmiech.

boczny

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.dzienniknowy.pl z siedzibą w Pile jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe