Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama

Adi i Hania to niezwykłe rodzeństwo!

Hania urodziła się w lipcu 2020 r. Od początku skradła serce całemu personelowi oddziału położnictwa, ginekologii i neonatologii, choć początki tego życia nie należały do bajki.
Adi i Hania to niezwykłe rodzeństwo!

Diagnoza - zespół Downa postawiona po zaraz po urodzeniu. Jej promienny uśmiech i czar udowadniał na każdym kroku, że dodatkowy chromosom nie oznacza bycia gorszym, pomimo że biologiczni rodzice zdecydowali o pozostawieniu jej w szpitalnych murach.

Po kilku tygodniach w życiu małej pacjentki pojawiła się cudowna rodzina. Małżeństwo, które postanowiło ją adoptować. Na zawsze. Z miłością. Z pełnią szczęścia. Ze szczerym uczuciem. Tak! Hania nareszcie zyskała to, na co tak bardzo zasługiwała - mamę, tatę i brata.

Jej brat Adi też nie miał łatwo. Jego historia na początku zdecydowanie nie należała do kolorowych. Urodzony w 2008 roku, pozostawiony przez rodziców, skazany na samotność i samotnie walczący o życie.

Chłopiec urodził się z wodogłowiem oraz wytrzewieniem. Przeszedł kilka skomplikowanych operacji, przyplątała się sepsa, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Walczył. Przetrwał. Po 8 miesiącach w jego życiu pojawiają się jego obecni rodzice, którzy od tamtej pory zapewniają mu życie, na jakie zasługuje. Z czasem okazało się, że Aduś ma również epilepsję, mózgowe porażenie dziecięce, całkowity zanik struktur mózgowia.

Hania i Adi, oboje otoczeni miłością, troską, wsparciem. Mają rodziców, mają od niedawna też siebie. Dlatego pomóżcie nam udowodnić, że w ludzkich sercach jest magiczna siła! Siła, która pozwoli na zapewnienie rodzeństwu przede wszystkim regularnej, intensywnej rehabilitacji, której koszty są ogromne. Siła, która powie, że niepełnosprawność to tylko stereotyp bycia osobą gorszą, bez woli życia, dyskryminowaną.

Dzięki pracy, jaką Adi i Hania pokonują każdego dnia oraz dzięki ogromnej pokorze wobec przeciwności, które postawiły przed nimi postawione diagnozy, ta dwójka ma szanse na osiągnięcie milowych kroków w swoim rozwoju! Pomóc można poprzez wpłaty za pośrednictwem portalu: https://www.siepomaga.pl/haniaiadrian


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Hiacynta rozochoconaTreść komentarza: "Klaskanie w mroku" jest właściwym określeniem dla odpowiednich czynności, acz ogólnym. "Klaskanie w kroku" bardziej precyzyjnie opisuje tę czynność. Podobnie jak "mlaskanie w mroku" jest bardziej ogólne od "mlaskania w kroku".Data dodania komentarza: 26.02.2026, 00:15Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: StachTreść komentarza: O zmarłych się źle nie pisze. Choć swoje wady miał, rozwód, partnerka, nieuznane dziecko (Bugu ducha winne), powrót do żony, odejście od żony, itp. ale w sumie dobry był z Niego człowiek, choć mocno koniunkturalnyData dodania komentarza: 26.02.2026, 00:04Źródło komentarza: Nie żyje Marek MostowskiAutor komentarza: lux veritatisTreść komentarza: Tu jest sedno sprawy. W roku 2014 Sąd okręgowy w Poznaniu w składzie trzyosobowym utrzymał jeden z pięciu deliktów zarzucanych przez Mariusza Józefa Szalbierza Lemanowiczowi. Kuriozum rozumowania sądu jest w tym, że sąd uznał, iż oficjalny komunikat ogłoszony w prasie z obrad Kolegium Redakcyjnego Tygodnika Nowego z dnia 8 marca 2006 jest felietonem Mariusza Szalbierza. Według myślenia sądu felieton jest ulotną wypowiedzią niepoważną, pustą intelektualnie, nie zawierającą treści merytorycznych a zatem z lektury takich wypowiedzi nie można wnioskować o niczym. W konkluzji, posłużenie się stwierdzeniem faktu picia z flaszek i dopijania się koniakiem sąd uznał za niedopuszczalne nadużycie treści komunikatu bez treści. Dopatrzył się deliktu naruszenia interesu Mariusza Szalbierza, co mogłoby doprowadzić do utraty zaufania niezbędnego do jego roboty dziennikarskiej. Za parę dni upłynie 20 lat od ogłoszenia i uskutecznienia ochlajparty w redakcji, zorganizowanego przez kolegium redakcyjne pod dowództwem Mariusza Szalbierza - redaktora naczelnego Tygodnika Nowego. Na marginesie tego ewentu trzeba zauważyć, że obrady Kolegium Redakcyjnego były poświęcone poniżeniu, obsobaczeniu, upodleniu medialnemu Janusza Lemanowicza, który ośmielił się działać w interesie publicznym ale przeciwko Królowi Flaków, któremu podlegał umysłowo i żołądkowo ówczesny naczelny.Data dodania komentarza: 25.02.2026, 13:03Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: lux veritatisTreść komentarza: Podobno tatuś Romana miał bardzo ciepłe, bliskie stosunki w krajem rad i towarzyszem Jaruzelskim. Tomógł byc skutek oddziaływania towarzysza Dominiczaka rocznik 1929.Data dodania komentarza: 24.02.2026, 22:26Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: o trosceTreść komentarza: W tej sytuacji Sygrela nie jest obywatelem tylko urzędującym sędzią za 20000 zł na miesiąc. A senator zatroszczył się o obywateli.Data dodania komentarza: 24.02.2026, 21:55Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: i co?!Treść komentarza: A kiedyś Leman zapodał o tym, że w sądzie okręgowym nagrał cały przebieg ogłoszenia wyroku przez Sygrelę.Data dodania komentarza: 24.02.2026, 21:53Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?
Reklama
Reklama