Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama

Tak się pisze powieści! - Siadam i wymyślam

PIŁA  Pilanka Anna Dalia Słowińska spotkała się z wielbicielami swojej twórczości. Właśnie ukazała się jej najnowsza książka
Tak się pisze powieści! - Siadam i wymyślam

Napisała sześć powieści: „Szansę na szczęście”, „Co ja tu robię”, „Samotność w pułapce”, „Przemaluj ten obraz”, „Życie jak obsesje” oraz „Kleszcze”, kryminał, który właśnie ukazał się drukiem. Na spotkanie z pilanką Anną Dalią Słowińską zaprosił Klub „Dialog” działający przy RCK w Pile.

Parę dni temu ukazała się najnowsza książka Anny Słowińskiej. Jest to trochę kryminał, trochę thriller. To, co wyróżnia powieść od innych książek tych gatunków, to jej język, lekki, humorystyczny, to prowadzona z lekką ironią i dystansem narracja.

Bohaterka najnowszej książki Anny Dalii Słowińskiej, młoda prawniczka Małgorzata Wiśniewska, mieszka w Pile. Akcja kryminału dzieje się natomiast w rodzinnym mieście Anny Słowińskiej położonym 600 km od Piły. Mamy więc w książce dokładne opisy małej miejscowości na Podkarpaciu i parę obrazków z naszego rodzinnego miasta.

- Nowa Dęba to moje miasto rodzinne. Mała miejscowość, w której mieszka ok. 6 tysięcy mieszkańców. Muszę przyznać, że gorzej prowadzi się akcję usadowioną w takim miejscu. Tam wszyscy się znają, znany jest im każdy kąt – mówiła autorka „Kleszczy” na spotkaniu.

To jej pierwszy kryminał. Dotąd pisała powieści obyczajowe.

- Pisałam co mi przyszło do głowy. Tutaj nie było tak łatwo, Kryminał rządzi się swoimi prawami, swoim językiem, terminologią. Istotne są opisy procedur. Książkę napisałam dość szybko, ale potem szukałam kogoś, kto by mi tę powieść sprawdził pod tym kątem. Nie chciałam się ośmieszyć – mówiła Anna Słowińska.

I znalazła fachowca. Recenzentem „Kleszczy” został syn jej znajomej, Adrian Nowak, funkcjonariusz CBŚ. – Lepszego fachowca nie mogłam sobie wymarzyć. Pan Adrian dostarczył mi informacji na temat procedur śledczych, nauczył odpowiedniej terminologii oraz obdarzył wieloma radami – mówiła autorka książki, dziękując za pomoc.   

Podziękowania otrzymały także osoby, dzięki którym książka otrzymała atrakcyją oprawę graficzną. Zdjęcie okładkowe wykonała pilska artystka, fotograf Katarzyna Olter, a projekt okładki - muzyk i grafik Filip Kowalski. Za duchowe wsparcie pisarka dziękowała Mirosławowi Nalepie, wicedyrektorowi RCK.  

Książka została wydana przez e-bookowo, wydawnictwo, z którym autorka współpracuje od paru lat.

Podczas spotkania była okazja do porozmawiania o bohaterach kryminału, a także o warsztacie pisarskim Anny Dalii Słowińskiej. Zebrani pytali, jak pracuje i jak odnoszą się do jej pracy najbliżsi.

- Mogę pisać wszędzie. Jak już usiądę do komputera – nic mnie nie rozprasza. Mąż może oglądać telewizję, chodzić po domu – to mnie nie dekoncentruje. Mogę pisać w kawiarni, gdziekolwiek. Piszę od razu w komputerze, nie robię notatek. Tak działa moja wyobraźnia, że po prostu siadam i wymyślam! – mówiła pisarka.

O czym jest najnowsza książka? Jej wątki toczą się wokół zabójstwa w małym miasteczku na Podkarpaciu i głównego podejrzanego – męża zamordowanej Jagody Szutkowskiej. Śledztwo prowadzi młoda prawniczka zmuszona wrócić do swojego rodzinnego miasteczka i zmierzyć się z bolesną przeszłością oraz z najtrudniejszym zadaniem swojego życia jakim jest odnalezienie zabójcy. Śledztwo prowadzi wraz z detektywem Zbyszkiem Figurantem.

- W trakcie zbierania dowodów na niewinność swojego klienta, pani mecenas i detektyw, odkrywają, że niby przypadkowe, czy wydawać by się mogło naturalne liczne zgony w Nowej Dębie, niezupełnie są przypadkowe, a są dziełem seryjnego mordercy – mówi autorka.

Anna Dalia Słowińska zdradziła jednocześnie, że już zaczęła pisać drugą część kryminału. – Zanim ten tom został wydrukowany, już miałam 30 stron następnego gotowych. „Kleszcze” zostały tak napisane, że aż prosi się, by pociągnąć temat dalej!

 

 



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: wspomnienieTreść komentarza: Z podsłuchu mamy wieść, że zmarł wybitny wałczanin, profesor Kazimierz Nowaczyk, fizyk, absolwent 1966 - 1967 szkoły podstawowej numer 4. Był zaangażowany w ustalenie przyczyn katastrofy smoleńskiej zorganizowanej przez tuska i putina.Data dodania komentarza: 31.03.2026, 12:30Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: gradacja hańbyTreść komentarza: Morozowski i Sekielski dołączyli do prowokatora Piotra Gembarowskiego, który w trakcie kampanii prezydenckiej zwrócił się do kandydata Mariana Krzaklewskiego z fałszywą tezą, czym wprowadził stan niemożliwości odpowiedzi na kwestie nieistniejącą. Brak szybkiej reakcji i zakłopotanie Krzaklewskiego zniweczyło jego kampanię o urząd prezydenta. Zatem Gembarowski został laureatem numer jeden godności Hieny Dziennikarskiej.Data dodania komentarza: 30.03.2026, 11:46Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: autor, autor...Treść komentarza: Podobno, jak tatuś pokazał jej wpis z Internetu, Milena płakała. Z treści wpisu nie można w ogóle ustalić o kim pisał autor, żadnego konkretu, żadnych danych osobowych. Ale sitwa miejscowa działa Leman jest znienawidzony przez koterię dziennikarską z ulicy Roosevelta.Data dodania komentarza: 29.03.2026, 16:45Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: Pan Leman J.Treść komentarza: Czytałem kiedyś "Kryminalistykę" Hołysta a szczególnie o analizie pisma odręcznego. Podpis z wyglądu i pewnych stałych cech sugerował mi wniosek, że to ręka tatusia Mileny nakreśliła podpis. Dlatego podniosłem na rozprawie problem ustalenia prawdy co do autorstwa podpisu. Sędzia Smyczyński odmówił zajęcia się tym eventem i nawrzucał oskarżonemu, że chce przeciągać sprawę i tworzyć koszty. W rezultacie rozwoju sytuacji Smyczyński zaliczył kompromitującą wtopę, bo prokuratura ustaliła, że Milena nie podpisała prywatny akt oskarżenia. Sprawa się rypła. Milena nie poszła siedzieć za fałszywe zeznania. W innej sprawie, Szalbierz jako okupujący ławę po lewej stronie sądu wyjaśnił, że to on wniósł oskarżenie w zastępstwie córki, która siedziała na garnuszku taty z dwoma szkrabami. Powinien pójść siedzieć.Data dodania komentarza: 29.03.2026, 16:39Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: Pan Leman J.Treść komentarza: Rozpasanie różnych instytucji w temacie pesel, jest obezwładniające. Ubezpieczałem auto w jednej ubezpieczalni prywatnej. Od pewnego momentu domagali się ode mnie numeru pesel. Wniosłem uwagę, że pesel jako powszechny elektroniczny system ewidencji ludności jest związany z administracją. Ubezpieczyciel nie jest administracją państwową a klient nie jest ludnością dla firmy ubezpieczającej. Agent się zdenerwował i orzekł, że bez numeru pesel w razie czego nie ma jak odszukać, zlokalizować klienta. To tak, jakby klient nie miał adresu, nazwiska, numeru rejestracyjnego samochodu, który jest ujęty w CEPiK. Teraz wszędzie musisz się kłaniać byle komu peselem, w przychodni zdrowotnej, w aptece na recepcie, w skarbowym. Obawiam się, że niedługo na nagrobku będą wymagać numeru pesel, zamiast nazwiska i imienia. Co Pan na to senatorze?Data dodania komentarza: 29.03.2026, 16:20Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: woprosTreść komentarza: Skąd ty Leman miałeś wiedzę albo podejrzenie, że podpis pod prywatnym oskarżeniem był złożony jakby w zastępstwie, co skutkowało w ogóle brakiem oskarżenia? Milena Szalbierz - Witosławska nie mogła dołożyć swojego podpisu, czyli rewalidować aktu oskarżenia już po wniesieniu skargi na piśmie do sądu.Data dodania komentarza: 29.03.2026, 12:15Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?
Reklama
Reklama