Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama

Zygmunt Jasiecki przerywa milczenie

Temat zasadniczy jest powszechnie znany. Zygmunt Jasiecki, przewodniczący Zarządu Związku Międzygminnego "Pilski Region Gospodarki Odpadami Komunalnymi" 9 maja br. został odwołany ze stanowiska podczas nadzwyczajnego zgromadzenia związku. Wypadki potoczyły się nagle, wzbudziły ogromne zaskoczenie i nastręczyły wiele pytań. Dlaczego Zygmunt Jasiecki do niedawna powszechnie doceniany i uznawany za jednego z najlepszych w kraju przewodniczący Zarządu Związku Międzygminnego "Pilski Region Gospodarki Odpadami Komunalnymi", budowniczy struktur tego związku, laureat nagrody HIT, właściciel statuetki Staszica, wyróżniany przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej za działalność na niwie edukacji pro-ekologicznej, a ostatnio zdobywca tytułu osobowość roku w dziedzinie "polityka i samorząd" oraz Człowiek Roku Powiatu Pilskiego i Człowiek Roku Wielkopolski musiał odejść i komu na tym zależało? Dziś, kiedy emocje już opadły, zdecydował się przerwać milczenie.
Zygmunt Jasiecki przerywa milczenie

Z dnia na dzień stał się Pan niewłaściwym człowiekiem na niewłaściwym stanowisku. Zabolało?

Pewnie, że tak. Zwłaszcza, że wielu z tych ludzi, którzy odmówili mi zaufania, krótko wcześniej klepało mnie po plecach i wygłaszało na moją cześć peany. Ale najtrudniej mi się pogodzić ze sposobem odwołania.

Ironia losu. Stało się to na Zgromadzeniu, które sam Pan zwołał.

Pracowałem w ZM PRGOK blisko pięć lat, zwołałem i odbyłem przeszło 60 spotkań z Zarządem. Przez ten czas mogły się zdarzyć jakieś drastyczne różnice zdań, ale ich nie było. Wszystkie uchwały przyjmowaliśmy jednogłośnie. Nikt też nie zwrócił mi uwagi, że może idę w niewłaściwym kierunku. I oto nagle i nieoczekiwanie postanowiono mnie odwołać.

Właśnie. Ta dynamika sytuacji wydawała się tu niezwykła. Przecież kilkanaście dni wcześniej odbyło się posiedzenie zarządu, na którym nie było mowy na temat stylu i skuteczności Pana pracy. Nikt nie zgłaszał do Pana pretensji, ani nie stawiał Panu zarzutów. Czegóż złego Pan się dopuścił w tak krótkim czasie, że temat odwołania dojrzał w tak błyskawicznym tempie?

Oficjalnie zarzucono mi m.in. (...) brak prawidłowej współpracy w ramach Zarządu Związku w szczególności brak prawidłowego przepływu informacji, kolegialnego podejmowania decyzji i informowania członków Zarządu o bieżącej działalności biura Związku oraz realizacji statutowych obowiązków Zarządu Związku(…). Te zarzuty są ogólnikowe, pozbawione konkretów, w całości bezpodstawne i każdy z nich jestem w stanie obalić przedstawiając argumenty. Takie zarzuty można postawić każdemu, kto pełni jakiekolwiek stanowisko kierownicze. Ponadto już poza moimi plecami usiłowano - przy pomocy mediów - posłużyć się oszczerstwem - zasugerowano dziennikarzom, że podanie się do dymisji księgowej firmy było spowodowane jej protestem przeciwko mojej polityce finansowej. Taką insynuację uważam, za wyjątkowo podłą.

Bronił się pan 9 maja?

Byłem zaskoczony tym bardziej, że zwalniając mnie nie dochowano powszechnie obowiązujących zasad i procedur. Nie mówiąc już o zwykłej przyzwoitości. Nie spotkała się ze mną ani komisja rewizyjna ani członkowie zarządu, którzy wnioskowali o moje odwołanie. Nie miałem więc żadnej szansy na polemikę z zarzutami. Powiedziałem tylko, że nie uważam swoich pięciu lat pracy w ZM PRGOK za zmarnowane oraz że z mojej strony współpraca z zarządem i członkami zgromadzenia układała się bardzo dobrze.

A gdyby dzisiaj dano Panu taką szansę obrony, jakiej nie dali Panu koledzy ze zgromadzenia, co by Pan powiedział?

Powiedziałbym, że spotkałem się 9 maja z wielką hipokryzją. Oficjalnie poklepywano mnie po plecach, gratulowano sukcesów a po cichu montowano przeciwko mnie spisek. To było nieuczciwe i niemoralne.

Mocne słowa.

Nie znajduję innych, by nazwać sprawy po imieniu. Na poprzednich posiedzeniach zarządu była gorąca dyskusja na temat spółki Altvater, która nie wywiązywała się z umów. A moja polityka względem operatora była twarda. Altvater miał naliczane kary, co nie podobało się prezydentowi Piotrowi Głowskiemu. Wiadomo, Urząd Miasta ma dużą cześć udziałów w spółce, a naliczane kary dla Altvatera to mniejsza dywidenda do miejskiej kasy. Jednak Związek to nie tylko Piła, o czym zdaje się nie pamiętać prezydent. To 14 gmin w mniejszym lub większym stopniu oddalonych od siebie, ale tworzących jeden organizm. Wszystkie są równie ważne, dlatego nie mogłem postąpić inaczej. Zresztą z prezesem Dariuszem Mikołajczykiem w normalnym trybie porozumieć się nie dało. Zapadały rożne ustalenia, podejmowaliśmy dżentelmeńskie zobowiązania, ale pan prezes w większości nigdy tych zobowiązań nie dotrzymywał, mimo że ich świadkiem był dyrektor Bogdan Kopeć wysłannik prezydenta.

Wśród zarzutów, jakie padły w mediach po Pana odwołaniu wymienione zostały jednokierunkowość działań oraz upolitycznienie Związku. Co Pan na to?

Kwestia upolitycznienia to sprawa, która mnie najbardziej zdziwiła i właściwie nie wiem, co przewodniczący zgromadzenia miał na myśli. Kiedy nadarzy się okazja, zapytam go o to. Z kolei zarzut jednokierunkowości działań to kompletna niedorzeczność. Mój zespół i ja prowadziliśmy szeroką kampanię edukacyjną w przedszkolach, szkołach, wśród dorosłych w miastach i na wsiach. Organizowaliśmy marsze antysmogowe, happeningi z okazji Dnia Ziemi. Na każdym kroku podkreślaliśmy znaczenie segregacji i ochrony środowiska. Mówiliśmy o tym szeroko, bo tak trzeba. Zaczynaliśmy od najmłodszych, ponieważ dorośli są oporni na nowe rzeczy. Otwieraliśmy w szkołach klasy patronackie. W placówkach oświatowych i instytucjach publicznych wykorzystywaliśmy nawet schody, by umieścić na nich hasła nakłaniające do segregacji odpadów. Poprosiliśmy też znanego pilskiego kompozytora Stanisława Malińskiego o napisaniu kilku piosenek na ten temat. Dziś dzięki dzieciakom ze Szkoły Podstawowej nr 2 w Pile znają je wszystkie polskie dzieci. Jedna z nich to hymn "Wielkiej Drużyny Zielonych" - też naszej inicjatywy, Ostatnio przygotowywaliśmy się do potężnej inwestycji, polegającej na budowie 13 Punktów Selektywnej Zbiórki Odpadów. Dzięki naszemu zaangażowaniu projekt ten został uznany za jeden z najlepszych w Polsce i ma szansę na uzyskanie bezzwrotnej dotacji w wysokości 13 milionów złotych. Zawsze chciałem, żeby Związek funkcjonował jak szwajcarski zegarek. Jest to możliwe i mam nadzieje, że kiedyś tak się stanie.

Od 9 maja minęły już dwa tygodnie. Ciekawa jestem czy dziś, kiedy już opadły emocje znalazł Pan kluczową odpowiedź. Czy wie Pan, dlaczego tak naprawdę postanowiono Pana odwołać. Przez konflikt z Altvaterem?

To tylko jeden z powodów. Nigdy nie ukrywałem, że właśnie operator jest jednym z najsłabszych ogniw Związku. To, że sobie nie radzi, że jest przyczyną tysięcy interwencji, odbija się na całej filozofii segregacji, która leży u fundamentów systemu. Przez złą pracę operatora ludzie po prostu nie chcą segregować. Ale były też inne przyczyny. Kiedyś zaproszono mnie do programu w pilskiej telewizji pt. Prosto z mostu. Prowadzący stwierdził, że wszyscy wokół uważają, iż powinienem startować w najbliższych wyborach na prezydenta. To mnie zaskoczyło. Odpowiedziałem, że jestem rodowitym pilaninem, na gruzach miasta wychowywałem się, widziałem jak Piła rosła. I tak ją ukochałem, że mimo wielu atrakcyjnych ofert pracy w kraju, nigdy z nich nie skorzystałem, bo nie chciałem stąd za daleko wyjeżdżać. Oznajmiłem, że dopóty Piotr Głowski będzie prezydentem i będzie startował na ten urząd, to ja nie stanę z nim w szranki. W końcu przecież należę do PO. Zapytano więc, czy zmienię zdanie, kiedy wprowadzona zostanie dwukadencyjność obowiązująca wstecz i pan Głowski nie będzie mógł startować (wówczas jeszcze nie było jasnego stanowiska w tej sprawie). Odpowiedziałem, że wtedy będzie inna sytuacja i jeśli Platforma uzna mnie za dobrego kandydata, to się zastanowię. Dodałem przy tym, iż tyle rzeczy robiłem w życiu, że nie będę gorszym prezydentem od Piotra Głowskiego. Teraz uważam, że powiedziałem to na własną zgubę.

Krótko mówiąc zagroził Pan pozycji prezydenta?

To Pani powiedziała. Ja powiem coś innego; na półtora roku przed wyborami samorządowymi występ w krótkim programie telewizyjnym odczytać może jako zagrożenie ktoś naprawdę z kompleksami i niepewny własnej wartości.

To nie wszystko. Gwoździem do trumny były moje ostatnie sukcesy. Decyzją dziennikarzy zostałem ogłoszony osobowością roku w kategorii polityk i samorządowiec. Wygrałem konkurs na Człowieka Roku Powiatu Pilskiego, a krótko potem zostałem Człowiekiem Roku Wielkopolski.

Czy dlatego przewodniczący Zgromadzenia, Piotr Wojtiuk zarzucił Panu w mediach autopromocję?

To kolejna insynuacja "spiskowców". Zależało mi na tym, by firma, którą kieruję, miała twarz i budziła zaufanie. Przecież to, co Pani nazywa promocją, było upowszechnianiem wiedzy o segregacji śmieci oraz o rozwiązaniach organizacyjnych, które dziś obowiązują na terenie pilskiego związku, a od 1 lipca będą obowiązywać w całym kraju. Ten zarzut – tak jak inne - jest fikcyjny, stworzony pewnie na potrzeby chwili. Przewodniczący Wojtiuk dostał szczegółowy raport z przebiegu kampanii na Człowieka Roku. Taki sam raport otrzymał przewodniczący komisji rewizyjnej, Bolesław Chwarścianek. Jeśli go przeczytali, to wiedzieli, że za kampanię związaną z plebiscytami zapłaciłem na wszelki wypadek z własnej kieszeni (mam faktury). Mimo to zrobili to, co zrobili.

Chodziło więc o zwykłą zawiść ludzką?

To paskudna cecha niektórych Polaków. Pisał o niej Melchior Wańkowicz. Na jej określenie używał także innego słowa - kundlizm. Osiągnąłem sukces o zasięgu regionalnym, stałem się osobą rozpoznawalną w Wielkopolsce. I trzeba mnie było ściągnąć do parteru.

To nieładnie.

Bardzo nieładnie. Niewielu było takich, którzy po tym sukcesie wyciągnęli do mnie rękę, czy zadzwonili z gratulacjami. Do wyjątków należał starosta pilski, Eligiusz Komarowski, chociaż był w plebiscycie moim konkurentem.

A pan prezydent? Taki sukces to chyba prestiż dla miasta?

Pan prezydent zaprosił mnie na spotkanie do Urzędu i powiedział: No to zrobiłeś sobie niezły "pijar". A teraz usuń się trochę, zniknij na jakiś czas, ponieważ przeszkadzasz mi w kampanii.

Dlaczego nie posłuchał Pan prezydenta i nie zszedł do podziemia?

Nie miałem poczucia, że robię coś zagrażającego panu prezydentowi.

Padło w tym wywiadzie dużo gorzkich słów.

Prawda, ale takie są realia. Nie oznacza to, że jestem dziś człowiekiem zgorzkniałym. Wręcz przeciwnie. Pojawiły się przede mną nowe wyzwania, którym z pasją zamierzam się poświecić. To, co się stało, nie oceniam w kategorii osobistej porażki. To tylko jedna karta w książce mego życia. Przewracam ją na drugą stronę i zaczynam pisać kolejne jej rozdziały.

Dziękuję za rozmowę.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Stachu 27.06.2017 14:51
Zygmuś fikał i go fiknęli :-))) Przepraszam za ironię

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Piły Treść komentarza: Ale chętnych do zdjęcia, ledwo kadr wszystkich pomieścił :) Data dodania komentarza: 4.11.2026, 14:14 Źródło komentarza: 40 mln zł z budżetu państwa na most Krzywoustego w Pile! Autor komentarza: lux veritatis Treść komentarza: Dał dostojny głos w sprawie zamieszania w prawie polskim nasz ulubieniec. To, co orzekł w swoim orędziu, to rozpacz i gniew ludu. On nie ma czego i czym nas zachwycić. Wystarczy buszowania po salonach i biurach władzy. Data dodania komentarza: 4.11.2026, 12:48 Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać? Autor komentarza: felga Treść komentarza: To jest pieszczoch, ale niech mu będzie jak jest. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 20:26 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: 20 lat minęło Treść komentarza: Andrzej, Tomek i Renata Morozowski i Sekielski, jeden oko, drugi ucho Umawiają się z Renatą, by dokopać znów Kaczuchom. Gadaj, że masz dość tyrana i porzucasz stare śmiecie. Świruj tak, jak trenowałaś. Tyle zapamiętasz przecież! Masz kamerę, masz mikrofon, ustaw wszystko w tajemnicy, A gdy przyjdą chłopcy z pisu, masz pilota przy donicy, Wciśnij rec, nie pomyl tylko, żeś jest tępa wszyscy wiemy. Kiedy nagrasz swoje trele, Kaczorom dzioby urwiemy. Już zasuwa Renia z werwą, cieszy się, że ją wybrali. Kocha przecież lewe sztuczki, w kantowaniu jest na fali. Podpuścili ją cwaniacy, że to dla Ojczyzny miłej, Że co dobre i szlachetne, ze Złotowa jest i z Piły. Bo Naszkowski tajny agent, bo poseł Józef Skowyra, Zdzich Nowicki, Lech Kozaczko i Renia, wioskowa pyra. W tym nastroju pełnym chwały zaprasza Mojzesowicza Chętnie by zgrzeszyła z Wojtkiem, niech by nawet pękła prycza Gdy kurwiki gęstą strugą, jak z sieczkarni sypią z oczu. Nie zawiedzie dziennikarzy, nie zostanie na uboczu Chuć, cóż znaczy w życiu mojem, kiedym pro publico bono Dla Ojczyzny poświęciła swoją cześć i swoje łono? Więc do rzeczy, do roboty. Mrugnie oczkiem, zaświruje Ale gadkę tak ustawia, jak Sekielski instruuje. Ten jak dynia rozdymany, jeszcze go ambicja zżera. Michnik, to dla niego pikuś. On jest godzien oficera, Co ze szklanką przy podłodze słucha, jak sąsiedzi ględzą, Czy na władzę narzekają, szczają w zlew, czy bimber pędzą. Renia płacze, wzdycha, rzęzi, że pieniędzy wciąż za mało, Odda władzy wykonawczej umysł swój, duszę i ciało Choćby sekretarzem stanu, o urodzaj wciąż się modlę Tylko ten cham spod Darłowa wekslami mnie straszy podle. Co tu robić, radź kolego, jesteś przecież radcą stanu! Ja mam werwę do rządzenia, służyć chcę każdemu panu. Byle tylko przy korycie, niechby tylko parę złotych Zrobię striptiz, zrobię szpagat, ale dajcie mi robotę. Wojtek mądry, lecz za cienki. Prosi zatem Lipińskiego, Ty masz wejścia u Kaczora, a więc załatw coś kolego. Adaś zwija się i kręci, po siwiźnie swej się drapie Co tu począć, co obiecać, co tu przyrzec grubej szkapie? Chociaż była w koalicji, w coś innego dzisiaj gramy. Chodzi o to, żeby dając, było tak, że nic nie damy. Renia wszystko zniesie, ścierpi na fotel ministra dyba Dla niej ważne, by nie szkapa, ale żeby była ryba. Byle wyżej, byle więcej, niech tydzień na samej górze. Chce być gwiazdą, dla rozgłosu zatańczy choćby przy rurze. A w kibelku Morozowski siedzi w kącie jak ta mysza Boi nawet się poruszyć, musi być grobowa cisza! Co to będzie, gdy Lipiński odkryje mnie w tym salonie, Kiedy zechce się wysikać, lub co gorsza siąść na tronie? Taka praca, taka służba, choć ze strachu pełno w porach. Muszę wstrzymać, muszę ścierpieć. Cel jest jeden: śmierć Kaczora. Nie fizyczna, oczywiście, polityczna, ma się wiedzieć Strach przemogę, ścisnę zadek i pokornie będę siedzieć. Dla tej myśli, dla idei nie żal sterczeć w muszli glacą. Czuję: Wiatr historią kręci, a ja jestem paparazzo. Nic to, że tu brzydko pachnie. Bąki smrodne puszczam wkoło. Kaczki trzeba wyrżnąć obie, będzie miło i wesoło. Wyszedł Adam do Kaczora. Konsultuje wszystkie dane. Premier na to: Głupie babsko, a w dodatku jest karane. Takich w rządzie nie potrzeba. Ja nie zgadzam się i basta. Nie po to zdobyłem władzę, by nią lekkomyślnie szastać! U mnie musi być uczciwa sekretarka i sprzątaczka. To jej powiedz. Ostatecznie. Tak postanowiła Kaczka. Woła Andrzej do Tomasza podsłuchując stetoskopem W izbie obok pochylony przy wannie, z głową za klopem: Ot nieładnie, Tomek słuchaj, łap słuchawkę, dawaj ucho. Renia ryczy, bo Kaczory wyrąbali ją na sucho. Ale my stąd wyciągniemy, co się da, jak burżuj z nędzy. Dla Ojczyzny, dla splendoru, a szczególnie dla pieniędzy. Wiemy dobrze, twarde boje, to nie czas na czułe słówka. Tam Ojczyzna, tam też splendor, gdzie szefostwo i gotówka. My są zwarci, my gotowi, dziennikarze obcych nacji: Możemy świat opisywać, gotowiśmy do kreacji. Tego uczył nas Sanhedryn, Karol Marks - jak świat oceniać. Bo nie ważne - opisywać. Chodzi o to, żeby zmieniać. Inny duch, inny obyczaj, czas Wodnika, nowej ery, Dwaj żołnierze obcej armii z TeVaueN 24: Lewą marsz! Kaczorom śmierć! Wojna na górze, to nasze sny. Inni się wczoraj nachapali, za to Teraz Kurwa My! 3 października 2006. Data dodania komentarza: 2.11.2026, 20:49 Źródło komentarza: „Szydercy” - odcinek 16. Autor komentarza: tempus fugit Treść komentarza: Od 30.10.2018 14:40 minęło osiem lat. Posunęli się panowie a nie mają czym posuwać. Baby sny mają lepkie i gorące. Jak smoła w piekle. A ci chleją i pod siebie leją. Data dodania komentarza: 2.11.2026, 09:34 Źródło komentarza: "Szydercy" - odcinek 22. Autor komentarza: prasoznawca Treść komentarza: Ze zdjęcia w 15 odcinku widać, że wielka dupa, to i wielka kupa. Data dodania komentarza: 1.11.2026, 11:16 Źródło komentarza: „Szydercy” - odcinek 20.
Reklama
Reklama