Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama

Czuliśmy przerażenie. Płakali wszyscy…

- Chciałem zobaczyć swój pokój, zapomnieć się na chwilę, przywołać z pamięci chwilę, gdy nie bałem się o własne życie. Dawid Skwark ze Złotowa zbiera środki na aparaty słuchowe oraz pokrycie kosztów leczenia. Choruje na wielolekooporną gruźlicę. Ma niespełna 30 lat i przed sobą ścianę… wielki mur nie do przeskoczenia. - Poprosiłem lekarzy, bym mógł pojechać do domu, może ten ostatni raz, choć na kilka chwil…
Czuliśmy przerażenie. Płakali wszyscy…

Chciałbym cofnąć czas, chciałbym być zdrowy i martwić się tym wszystkim, czym martwi się zdrowy człowiek. Gruźlica nie boli – świadomość, że wyczerpało się wszystkie możliwe sposoby jej pokonania i stoi się bezsilnie na skraju przepaści, rani podwójnie – mówi Dawi Skwark ze Złotowa. 

Pomoc 30-latkowi zaofiarowała Fundacja Złotowianka Help, która poprzez swoją stronę www prowadzi zbiórkę środków na pomoc Dawidowi. 

- Od samego początku byłem chorowitym dzieckiem, łapałem wszystkie możliwe choroby, na które może zachorować dziecko. To jednak nie stanęło mi na przeszkodzie, by ukończyć szkołę, podjąć pracę, zacząć planować moje dorosłe życie. Przedłużający się kaszel zmusił mnie do wizyty u lekarza, który zalecił się wykonanie RTG płuc, a następnie tomografii komputerowej. Na opisie wykonanego badania widnieje tylko kilka słów „obraz płuca po kontakcie z gruźlicą”. Wtedy jeszcze miałem nadzieję, że słowo „po”, oznacza, że najgorsze już za mną, że to jedynie pozostałość przebytej choroby… W szpitalu wykonano zabieg usunięcia części płuca, na której mieściło się największe ognisko zmian. Wycinek wysłano na badania histopatologiczne, które potwierdziło do tej pory cicho wypowiadane przez lekarzy przypuszczenia: to gruźlica – opowiada Dawid Skwark. 

Choroba nigdy nie dotyczy jednego członka rodziny, jedna osoba mierzy się z nią bezpośrednio, ale ból, cierpienie, niepewność – z tym muszą mierzyć się wszyscy. 

- Widziałem, jak moich rodziców paraliżuje strach, jak jedno słowo „gruźlica” sprawia, że wszyscy zastygamy w bezruchu. Wtedy jednak, gdy trafiłem do szpitala w Bydgoszczy po raz pierwszy, nie wiedziałem, że w moim przypadku gruźlica stanie się, aż tak silnym przeciwnikiem, że będę musiał toczyć walkę, by uciec z nad przepaści życia i śmierci. W Bydgoszczy przeszedłem pierwszy, półroczny cykl leczenia. Wynik: brak prątków gruźlicy! Wróciłem do domu osłabiony, stęskniony, z nowymi planami i nadzieją, że pokonałem przeciwnika. Po niespełna 4 miesiącach od zakończonego leczenia zacząłem czuć się gorzej, każdego dnia uciekały ze mnie siły, ręce zdawały się opadać bezwładnie na dół, jednak gdy w ślinie zauważyłem krew, wiedziałem już, że choroba zaatakowała ponownie. Byłem pewny, że odbędę kolejny cykl półrocznego leczenia i będzie dobrze, przecież gruźlica to choroba, która w dzisiejszych czasach jest praktycznie całkowicie uleczalna!

- Płakali wszyscy – ja, bo runęły moje plany, rodzice – ze strachu o moje życie. W szpitalu wykonano poszerzone badania. Diagnoza jaka została nam przekazana była nie do udźwignięcia. Czuliśmy przerażenie, wpadłem w zasadzkę losu, z której nie ma sposobu, by mnie wyciągnąć… Gruźlica wielolekooporna. To szpitalne oddziały stały się moim domem, a jednocześnie polem walki o życie. Czytając pisma naukowe dowiedziałem się, że to bardzo oporna forma gruźlicy, która nie reaguje na znaczną większość znanych leków. Mimo to wiedziałem, że chcę i mam dla kogo walczyć, choć choroba z tygodnia na tydzień zabierała mi siły. Po wdrożeniu bardzo agresywnego leczenia, połączonego z substancjami jakich używa się podczas leczenia nowotworów nareszcie usłyszałem dobre wieści! W badaniu kontrolnym nie stwierdzono prątków gruźlicy, kolejna wizyta w szpitalu za 1,5 miesiąca. To były cudowne święta, po kilku miesiącach pobytu w szpitalach mogliśmy razem usiąść przy stole i cieszyć się, że WYGRALIŚMY.

- Jadąc do szpitala byłem pewny, że to jedynie formalność, że moja batalia o zdrowie nareszcie dobiegła końca. Byłem słaby, moje ciało wymykało się spod kontroli. Wymioty, biegunki, brak apetytu – skutki uboczne leczenia mocno wymęczyły mój organizm, mimo dobrego wyniku badań, czułem, że życie przemyka obok mnie.. Czułem się coraz słabszy, ale przecież wyniki były dobre… Ostatniego dnia pobytu w szpitalu otrzymaliśmy wynik, cios prosto w nasze serca, które dopiero zaczęły odzyskiwać nadzieję. Gruźlica przekształciła się w formę ekstremalnie ciężką. Na pytanie, jakie zadaliśmy lekarzowi, usłyszeliśmy krótką odpowiedź: „nie ma danych pozwalających na ustalenie optymalnych schematów leczenia, wie pani, statystyki nie są korzystne, jedynie 19% chorych udaje się uciec przed śmiercią”. Cisza. To ona wypełniła całą salę szpitalną, siedzieliśmy wpatrzeni w siebie, a każdy z nas bał się odezwać pierwszy. Wiem, że mogę umrzeć. Poprosiłem lekarzy, bym mógł pojechać do domu – może ten ostatni raz, choć na kilka chwil. Chciałem zobaczyć swój pokój, zapomnieć się na chwilę, przywołać z pamięci chwilę, gdy nie bałem się o własne życie.

- Jestem cały czas w szpitalu, gdzie wdrożono nowe leczenie. Czekam. Nie wiem, jakie spustoszenie sieje choroba w moim organizmie, kto tym razem okaże się wygranym, a kto będzie musiał przełknąć gorycz przegranej… Walczymy, ja i moi rodzice, którzy nie pozwalają mi upaść, gdy emocjonalnie zaczynam się opadać w dół… Łzy, cierpienie, strach, przerywane krótkimi chwilami radości i bezradność w walce o własne życie. Biorę udział w loterii, jednak jej stawka jest ogromnie wysoka – to moje życie.

- Na skutek leczenia straciłem słuch, choroba zabiera to, co dla mnie najważniejsze, co umożliwia mi „normalne” funkcjonowanie w tych „nienormalnych” warunkach. Koszty leczenia są ogromne, część leków jest nierefundowana, aparaty słuchowe jedynie w niewielkiej części.. Dlatego jestem zmuszony prosić Was o pomoc finansową, która co prawda nie przywróci mi zdrowia ale sprawi, że będzie mi choć trochę łatwiej w tej nierównej walce o życie..

Zbiórka dla Dawida będzie prowadzona do 30 listopada 2023. Strona poprzez którą można dokonać wpłaty: https://zlotowiankahelp.pl/cel/nie-chce-byc-kolejna-statystyka/

(bek)

(zlotowiankahelp.pl)


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: wspomnienieTreść komentarza: Z podsłuchu mamy wieść, że zmarł wybitny wałczanin, profesor Kazimierz Nowaczyk, fizyk, absolwent 1966 - 1967 szkoły podstawowej numer 4. Był zaangażowany w ustalenie przyczyn katastrofy smoleńskiej zorganizowanej przez tuska i putina.Data dodania komentarza: 31.03.2026, 12:30Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: gradacja hańbyTreść komentarza: Morozowski i Sekielski dołączyli do prowokatora Piotra Gembarowskiego, który w trakcie kampanii prezydenckiej zwrócił się do kandydata Mariana Krzaklewskiego z fałszywą tezą, czym wprowadził stan niemożliwości odpowiedzi na kwestie nieistniejącą. Brak szybkiej reakcji i zakłopotanie Krzaklewskiego zniweczyło jego kampanię o urząd prezydenta. Zatem Gembarowski został laureatem numer jeden godności Hieny Dziennikarskiej.Data dodania komentarza: 30.03.2026, 11:46Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: autor, autor...Treść komentarza: Podobno, jak tatuś pokazał jej wpis z Internetu, Milena płakała. Z treści wpisu nie można w ogóle ustalić o kim pisał autor, żadnego konkretu, żadnych danych osobowych. Ale sitwa miejscowa działa Leman jest znienawidzony przez koterię dziennikarską z ulicy Roosevelta.Data dodania komentarza: 29.03.2026, 16:45Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: Pan Leman J.Treść komentarza: Czytałem kiedyś "Kryminalistykę" Hołysta a szczególnie o analizie pisma odręcznego. Podpis z wyglądu i pewnych stałych cech sugerował mi wniosek, że to ręka tatusia Mileny nakreśliła podpis. Dlatego podniosłem na rozprawie problem ustalenia prawdy co do autorstwa podpisu. Sędzia Smyczyński odmówił zajęcia się tym eventem i nawrzucał oskarżonemu, że chce przeciągać sprawę i tworzyć koszty. W rezultacie rozwoju sytuacji Smyczyński zaliczył kompromitującą wtopę, bo prokuratura ustaliła, że Milena nie podpisała prywatny akt oskarżenia. Sprawa się rypła. Milena nie poszła siedzieć za fałszywe zeznania. W innej sprawie, Szalbierz jako okupujący ławę po lewej stronie sądu wyjaśnił, że to on wniósł oskarżenie w zastępstwie córki, która siedziała na garnuszku taty z dwoma szkrabami. Powinien pójść siedzieć.Data dodania komentarza: 29.03.2026, 16:39Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: Pan Leman J.Treść komentarza: Rozpasanie różnych instytucji w temacie pesel, jest obezwładniające. Ubezpieczałem auto w jednej ubezpieczalni prywatnej. Od pewnego momentu domagali się ode mnie numeru pesel. Wniosłem uwagę, że pesel jako powszechny elektroniczny system ewidencji ludności jest związany z administracją. Ubezpieczyciel nie jest administracją państwową a klient nie jest ludnością dla firmy ubezpieczającej. Agent się zdenerwował i orzekł, że bez numeru pesel w razie czego nie ma jak odszukać, zlokalizować klienta. To tak, jakby klient nie miał adresu, nazwiska, numeru rejestracyjnego samochodu, który jest ujęty w CEPiK. Teraz wszędzie musisz się kłaniać byle komu peselem, w przychodni zdrowotnej, w aptece na recepcie, w skarbowym. Obawiam się, że niedługo na nagrobku będą wymagać numeru pesel, zamiast nazwiska i imienia. Co Pan na to senatorze?Data dodania komentarza: 29.03.2026, 16:20Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: woprosTreść komentarza: Skąd ty Leman miałeś wiedzę albo podejrzenie, że podpis pod prywatnym oskarżeniem był złożony jakby w zastępstwie, co skutkowało w ogóle brakiem oskarżenia? Milena Szalbierz - Witosławska nie mogła dołożyć swojego podpisu, czyli rewalidować aktu oskarżenia już po wniesieniu skargi na piśmie do sądu.Data dodania komentarza: 29.03.2026, 12:15Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?
Reklama
Reklama