Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama

Telefony tylko za zgodą nauczyciela?

Minister edukacji Barbara Nowacka skierowała do 30-dniowych konsultacji publicznych projekt ustawy wprowadzającej zakaz korzystania z telefonów komórkowych w publicznych szkołach podstawowych. Opinie w sprawie propozycji można zgłaszać do 23 kwietnia 2026 roku.
  • Źródło: https://www.gov.pl/web/edukacja/projekt-ustawy-dotyczacy-telefonow-komorkowych-w-szkolach-skierowany-do-konsultacji-publicznych
Telefony tylko za zgodą nauczyciela?

Projekt ma uporządkować zasady korzystania z urządzeń mobilnych w szkołach. Obecnie nie obowiązuje jednolity, ogólnokrajowy zakaz używania telefonów komórkowych przez uczniów – regulacje w tej sprawie zależą od wewnętrznych statutów placówek.

Zakaz w podstawówkach

Zgodnie z projektem uczniowie publicznych szkół podstawowych nie będą mogli korzystać z telefonów komórkowych ani innych urządzeń elektronicznych umożliwiających komunikację na odległość lub nagrywanie obrazu i dźwięku podczas pobytu na terenie szkoły. Oznacza to, że zakaz obejmie zarówno lekcje, jak i przerwy.

Ministerstwo argumentuje, że propozycja opiera się na wynikach badań wskazujących, że ograniczenie używania smartfonów w szkołach może pozytywnie wpływać na zdrowie psychiczne uczniów, relacje społeczne oraz wyniki w nauce.

Inne zasady dla szkół średnich i niepublicznych

Projekt przewiduje również większą autonomię dla szkół ponadpodstawowych i placówek niepublicznych. W ich przypadku decyzja o wprowadzeniu zakazu lub określeniu zasad korzystania z telefonów będzie mogła zostać zapisana w statucie szkoły.

Wyjątki od zakazu

Resort edukacji przewiduje także jasno określone wyjątki. Z telefonu będzie można skorzystać za zgodą nauczyciela, jeśli będzie to uzasadnione celami dydaktycznymi lub wychowawczymi – na przykład podczas zajęć dotyczących bezpieczeństwa w internecie, w czasie quizów edukacyjnych czy w sytuacji konieczności kontaktu z rodzicem.

Wyjątki mają dotyczyć także kwestii zdrowotnych. Dyrektor szkoły będzie mógł wyrazić pisemną zgodę na korzystanie z telefonu przez ucznia z powodu choroby, niepełnosprawności lub innych szczególnych potrzeb. Urządzenia będzie można użyć również w sytuacji bezpośredniego zagrożenia zdrowia lub życia osób przebywających w szkole.

Konsekwencje za złamanie zasad

Projekt ustawy przewiduje, że w przypadku naruszenia zakazu szkoły będą mogły stosować działania wychowawcze, takie jak ustne upomnienie czy kontrakt wychowawczy. Możliwe będzie także nałożenie kar statutowych oraz obniżenie oceny z zachowania.

Jednocześnie szczegółowy sposób egzekwowania zakazu nie zostanie określony centralnie. Szkoły będą mogły same zdecydować, jak organizować przechowywanie telefonów – np. poprzez specjalne półki, kieszonki czy inne rozwiązania przyjęte w danej placówce.

Planowane zmiany od września 2026

Jeśli projekt zostanie przyjęty, nowe przepisy mają wejść w życie 1 września 2026 roku. Ministerstwo podkreśla, że regulacje dotyczące telefonów są elementem szerszej polityki edukacyjnej. Równolegle w szkołach ma być rozwijana edukacja medialna oraz wiedza o higienie cyfrowej.

Projekt ustawy wraz z uzasadnieniem i oceną skutków regulacji został opublikowany w Rządowym Portalu Legislacyjnym. Uwagi do dokumentu można przesyłać do 23 kwietnia drogą mailową na adres: [email protected].

***

Więcej informacji można uzyskać na oficjalnej stronie internetowej Ministerstwa Edukacji Narodowej.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: LOCTreść komentarza: Te wszystkie prowokacyjne tajne roboty, to jeszcze nic. Dalszą robotą typu sowieckiej razwiedki była inicjatywa radnego powiatowego Jacka Ciechanowskiego, doświadczalnego sprawdzenia, czy w Hospicjum domowym Krystyny Lemanowicz pracują tak, jak informują opinię publiczną powiatu i nawet dalej. W celu realizacji wielkiego planu doglądania pracy Stowarzyszenia namówił jakiegoś ktosia, żeby zadzwonił po ratunek dla mamusi. Okazało się, że nie ma adresu podanego przez proszącego o pomoc. Ten ktoś po pewnym czasie refleksji moralnej zawiadomił brać internetową, że Jacek Ciechanowski go nakłonił a on teraz żałuje swojego podłego uczynku. Jacek Ciechanowski wystąpił w tym wypadku jako kreator rzeczywistości społecznej uzasadniając prowokację szczytnymi hasłami troski o dobro wspólne. Stowarzyszenie nie miało grosza od władzy samorządowej, zatem formalnie Ciechanowski nie miał kompetencji do kontrolowania Stowarzyszenia. Takich czynów podłych dopuścili się Morozowski i Sekielski kreując wydarzenie przez ustawienie poseł Renaty Beger. Ci dwaj dostali tytuły Hieny Dziennikarskiej a Ciechanowski Honorowego Hakowego PRL za całokształt swojej działalności politycznej i społecznej.Data dodania komentarza: 27.03.2026, 12:09Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: gospodyni domowaTreść komentarza: To, co się działo w tej sprawie jest nawet gorsze od podsłuchu, podglądu, czy prowokacji w stylu Ceranowskiego. A wodzirejem w tym procederze okazał się sąd rejonowy w trybie karnym pod kuratelą Smyczyńskiego. To katastrofa, zagłada, armagedon.Data dodania komentarza: 26.03.2026, 10:56Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: kić we WronkachTreść komentarza: Oto jest pytanie. Kwerenda w Internecie poucza nas, że tego wielkiego aktu dziejowego dopuścił się tatuś Mileny, Mariusz Józef Szalbierz. Ujawnił to na rozprawie w sądzie rejonowym w Poznaniu pod dowództwem Moniki Smaga - Leśniewskiej pożalił się, że Lemanowicz obsmarował jego wnuki, pomioty Mileny. I on w obronie cnoty rzucił się jak Czarniecki do Poznania po szwedzkim zaborze, sam podpisał albo dał komuś z rodziny. Wiadomo, że w tym czasie w chawirze białośliwskiej mieszkało co najmniej 12 osób powiązanych genetycznie a po korytarzach i pokojach szwendały się tabuny znajomych i kumpli, przyjaciół córeczki i podobno syna w ilościach nieprzeliczalnych. Ci szwendaczkowie podłączali się do sieci wifi a może wzajemnie się do siebie podłączali swoimi organami. Zatem tych chętnych do machania piórem na podetkniętym tekście było w bród. Prokuratura po stwierdzeniu braku właściwego podpisu pod prywatnym aktem oskarżenia nie ścigała Mileny krzywoprzysiężcy przed policją i sądem. nadal nie wiadomo, kto podpisał. Z wpisu Lemanowicza nie można się dowiedzieć o kim on się wypowiadał, bo nie było tam żadnego szczegółu umożliwiającego ustalenie o kogo chodzi. To nie przeszkadzał Smyczyńskiemu i skazał za nie wiadomo, co.Data dodania komentarza: 26.03.2026, 10:48Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: gospodyni domowaTreść komentarza: W takim bądź razie ja zapytowuję się, kto podpisał ten akt prywatnego oskarżenia?Data dodania komentarza: 25.03.2026, 22:36Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: JaTreść komentarza: Ja się zgadzam, ze 2 + 2 = 4. W filozofii talmudycznej niekoniecznie.Data dodania komentarza: 25.03.2026, 21:44Źródło komentarza: Czy 2 + 2 = 4 ?Autor komentarza: ale jajaTreść komentarza: Takie rzeczy są codziennością w ustroju gdzie rządzą układy i koterie stosując sprawiedliwość tak jak oni rozumieją prawo. Na przykład taki szary żuczek Lemanowicz został skazany na 10 miesięcy więzienia w sądzie rejonowym Piła Aleja Powstańców Wielkopolskich 79 przez sędziego sądu rejonowego Andrzeja Smyczyńskiego, mimo składanych wniosków o ustalenie autentyczności oskarżenia. Sędzia, który z pewnością nie znał się na grafologii odrzucił wniosek oskarżonego o zbadanie pisma odręcznego, czy to Milena Szalbierz - Witosławska podpisała prywatny akt oskarżenia. Sędzia też opierdalał oskarżonego gdy ten domagał się zapisywania w protokole zeznań i wyjaśnień. W apelacji sąd okręgowy zauważył, że jednak grafolog ustanowiony przez prokuraturę orzekł, że to nie Milena Szalbierz - Witosławska (obecnie po rozwodzie z ojcem dwójki jej szkrabów) złożyła podpis a zatem sytuacja jest faktyczna, że nie ma aktu oskarżenia. I Smyczyńskiemu nie udało się w ramach przyjacielskich stosunków koteryjnych wsadzić pana Lemanowicza, szarego żuczka demokracji mafijnej na 10 miesięcy do więzienia. Tak więc niech Adam Borowski się nie martwi, bo nie jest jedynym doświadczającym uroków sprawiedliwości tuskowej.Data dodania komentarza: 25.03.2026, 21:38Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?
Reklama
Reklama