Nikt nie wie, że jesteś psem

  • 08.07.2019, 12:23 (aktualizacja 08.07.2019, 12:28)
  • Zbigniew Noska
Nikt nie wie, że jesteś psem

Jeśli jest cos gorszego od ciemnej masy, to jest tym tylko ciemna masa wykształcona. Potrafi już bowiem coś napisać, ale jeszcze nie ma nic wartego powiedzenia. Swego czasu Boy pisał :

„Lecz najcięższą budzi troskę,

Że marnieje lud nasz chwacki,

Że już cichą, polską wioskę

Skaził żargon literacki;

Na wieś gdy się człek dobędzie,

Chcąc odetchnąć życiem zdrowszem,

Słyszy: „Kaśka, jagze bendzie

Wzglendem tego co i owszem..."

Ten wierszyk zawsze przychodzi mi na myśl, gdy lekkomyślnie zagłębiam się w lekturę toczonych w Internecie dyskusji.

*

Czy internetowe potyczki oznaczają demokrację, wolność i kreatywność? Jako człowiek od lat korzystający z tego źródła informacji, wiem, że ten do niedawna ukochany mój Internet ma co najmniej kilka poważnych grzechów. Największe z nich to egoizm, amatorszczyzna, agresja, kłamstwo i .... frustracje.

Jako jeden z pierwszych dostrzegł to Andrew Keen, autor książki pt. „Kult amatorstwa. Jak współczesny Internet zabija naszą kulturę”. Ta publikacja to długa lista grzechów Internetu. „Opinie stają się ważniejsze od faktów - pisze Keen - Amatorzy wypierają ekspertów, anonimowość ma większą wartość od odpowiedzialności. Panuje mentalność oparta na zasadzie: najpierw strzelaj, potem zadawaj pytania".

*

„Pan Inżynier” wraca do domu. Jest wściekły i sfrustrowany. Właśnie nie udał mu się kontakt ani rozmowa z kontrahentem, spieprzył kolejną już robotę. Po kolacji siada do komputera. Na kim by tu się wyżyć? Oczywiście na tych, którym się powiodło. Jeśli jest „solidaruchem” zaatakuje miejscowego polityka, jeśli nieudolnie próbował swych sił w biznesie, opluje któregoś z znanych sobie pilskich biznesmenów.

„Pan Inżynier” nigdy nie przyzna się sam przed sobą, że rozmienił swój styropianowy etos na piwo w pobliskim pubie, a swoje menażerskie aspiracje na pięć kupionych na kredyt samochodów, które miały podnieść jego prestiż. On taki zdolny nie został ani ministrem, ani nie zrobił majątku. A im się udało Dlaczego? To jawna niesprawiedliwość. Na pewno są Żydami, współpracowali z SB albo ... należeli do loży masońskiej. Musieli, choć nie ma na to dowodów, donosić, kablować na „prawdziwych patriotów”, kraść i oszukiwać, bo przecież – co „Pan Inżynier” wie z własnego doświadczenia – w Polsce inaczej się nie da. Siada więc przy komputerze i stuka na klawiaturze obelgi pod ich adresem. Wystarczy pół godzinki, by zrelaksować się i odreagować swoje frustracje.

*

Powraca z pracy „Pan Robol” Nie posprzątał dokładnie, jak mu kazano magazynu albo nie pozamiatał porządnie ulicy, za co zbeształ go przełożony. Żona, klęcząc właśnie przed świętym obrazkiem, słucha Radia Maryja.

- I pensję też masz małą – zrzędzi między jedną a drugą zdrowaśką. Wściekły „Pan Robol” siada więc do komputera.

- Synku – zwraca się do swego następcy tronu – ustaw mi tu ino ten nasz pilski Internet. Wystraszony synuś porzuca grę, oddaje ojcu komputer wiedząc, że „stary” jest tak naładowany, że jeśli go nie posłucha, zaraz oberwie. Uruchamia więc to tajemne dla tatuśka urządzenie, bo „stary tego nie potrafi”, wchodzi na jakiś portal i daje mu się wyżyć. Wie, że jeśli "stary" nie odreaguje, to dostanie pasem.

Tatuś na szczęście dla niego znajduje tekst jakiegoś "lewaka".

- Cholerne komuchy niech wiedzą, że najprawdziwsza prawda płynie z Radia Maryja, więc trzeba gnojkom uświadomić, że...

Zamiast cytować posty „Pana Robola”, warto w tym miejscu wspomnieć opowiadanie Mrożka pt. „Ostatni husarz”, w którym niejaki Lucuś wypisuje inwektywy w publicznych toaletach i czuje się niezwykle dumny z własnej odwagi.

*

Zamiast morału jeszcze jedna scenka:

Dwa psy siedzą przed komputerem. Jeden z nich trzyma łapę na klawiaturze, drugi patrzy na niego z zainteresowaniem.

„W Internecie - mówi ten pierwszy - nikt nie wie, że jesteś psem”.

Zbigniew Noska

Zbigniew Noska
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (4)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.dzienniknowy.pl z siedzibą w Pile jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
KW PZPR wydz. Pracy ideologicznej
KW PZPR wydz. Pracy ideologicznej 10.08.2019, 23:16
Nikt nie wie, że jesteś psem.
Ja wiem, że jesteś. Psem gończym upadłej komuny.
Brian z Nazaretu
Brian z Nazaretu 09.07.2019, 19:23
Człowiek wynajduje sobie środki, które pomagają nam pozbyć się frustracji. Nasi przodkowie mieszkający w jaskiniach przed tysiącami lat odkryli narkotyki. Zażywaliśmy różne świństwa, zbieraliśmył grzybki halucynogenne. Niektóre z tych roślin uważaliśmy nawet za leki. Poniekąd miając rację, bo taka np. „marycha” uśmierza ból. Spożywamy lekkie narkotyki dla smaku, poprawy humoru takie jak kofeina. Najprawdopodobniej przez przypadek odkryliśmy jaka wyprodukować alkohol.

W minionej epoce, jeszcze przed komputerowej i internetowej chłop, kiedy go wkurzyli w pracy szedł z kumplami do knajpy, gdzie dawał w szyję. Popijał kufel za kufel „siątkę” za „siątktą”. Często na umór. I na czas przyjemnego szumu w głowie pomagało. Poczuł się wtedy silny, niezwyciężony, rycerz, cyklop, heros, bohater. Polak przez duże „P”. Wracał do domu późno i tu niezrozumienie, wyrzuty żony, zdziwienie dzieci, że tata pionu nie trzyma. Czasem do tego stopnia, że własny pies lizał go po buzi. Albo panowie w niebieskich mundurach zawieźli do hotelu z kanapami, gdzie mocuje się delikwenta pasami żeby nie spadł na posadzkę – bo zimna. Ale bywało drastyczniej – przemoc w rodzinie. Na drugi dzień kac, pragnienie, poszukiwania lekarstwa. Koledzy radzili - kaca lecz nie trzeźwiejąc. I apiać. To pierwsza droga do uzależnienia. Żona wiecznie zdenerwowana, bo mąż coraz częściej ma stany podobne, rozkład rodziny i rozwód.

Ale cywilizacja idzie naprzód. Człowiek wymyśla nowe zabawki. Technika idzie do przodu, rozwinęła się nowa dziedzina informatyka i komputeryzacja. A wraz z nią nieskończoność nowych zabaw dla człowieka. Nadeszła więc era internetu, „emilie”, „facebuki”, „tfitery”( pisownia niepoprawna rozmyslnie). I myślałby kto, że teraz nareszcie wkurzony chłop po pracy przybiegnie do domu a żona będzie zadowolona, bo ma go w domu. Trudno, niech wali w te klawiature, niech nic nie robi, niech mu brzuch rośnie. Niech w internecie wylewa żale. I tu niestety nowa niespodzianka, jak z deszczu pod rynnę. Siecioholizm. Co to za nowa cholera? Nie będę tu cytował definicji, niech każdy znajdzie sobie sam. W każdym razie wygląda na to, że przesiadując bez przerwy i naparzając paluchami w klawiaturę na pewno nie pozbędziemy się problemów. A wręcz przeciwnie. Przybędzie nam ich. A może nawet zakończy się to ogólną całościową szajbą.

Nie ma dla nas ratunku, oj nie ma. No może zimny prysznicem od czasu do czasu. A najlepiej to spacer.
poeta
poeta 11.07.2019, 15:28
wziął prysznic
i tyż nic!
Donos ki
Donos ki 09.07.2019, 10:45
Ja wiem, że jesteś psem łańcuchowym upadłego ustroju.

Pozostałe