Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama

Policjant szedł przez kilka balkonów do mieszkania sąsiadki, by uratować jej życie!

St. sierż. Artur Nicpoń będąc po służbie, usłyszał wołanie „pomocy...”!   Jego reakcja była błyskawiczna...
Policjant szedł przez kilka balkonów do mieszkania sąsiadki, by uratować jej życie!

St. sierż. Artur Nicpoń w czasie wolnym, a na co dzień pełniący służbę w Wydziale Dochodzeniowo - Śledczym w Komendzie Powiatowej Policji w Pile, bez wahania ruszył na pomoc swojej sąsiadce, która próbowała wzywać pomocy, po tym jak zakrztusiła się pokarmem i zasłabła w swoim mieszkaniu. W związku z tym, że drzwi od mieszkania były zamknięte, policjant przeszedł przez kilka balkonów i wszedł przez uchylone okno do mieszkania kobiety... w samą porę, kiedy jeszcze nie było późno.

- 23 czerwca br. st. sierż. Artur Nicpoń miał wolny dzień. W godzinach przedpołudniowych, gdy wychodził ze swojego mieszkania, na klatce schodowej usłyszał dziwne odgłosy. Zaniepokoiło go to i natychmiast postanowił odnaleźć miejsce, z którego te głosy dochodzą. Funkcjonariusz po kolei dochodził do drzwi sąsiadów i w pewnym momencie, gdy zatrzymał się przy drzwiach jednego z mieszkań na pierwszym piętrze, usłyszał, że ktoś cicho próbuje wołać „pomocy...” i prawdopodobnie ma problemy z oddychaniem – relacjonuje podkom. Żaneta Kowalska, oficer prasowy KPP w Pile. - Policjant chciał otworzyć drzwi, jednak były one zamknięte, następnie próbował nawiązać kontakt z osobą w mieszkaniu, ale bezskutecznie, co jakiś czas słyszał tylko słowo „pomocy...”. Funkcjonariusz błyskawicznie wrócił do swojego mieszkania, wyszedł na balkon i przechodząc przez kilka innych balkonów, wszedł przez uchylone okno do mieszkania sąsiadki.

76-lenia kobieta leżała między łazienką a korytarzem, miała problemy z oddychaniem i z mową. Z ogromną trudnością powiedziała policjantowi, że zakrztusiła się pokarmem, zasłabła i upadła na podłogę. Po chwili dodała jeszcze, że w wyniku tej sytuacji prawdopodobnie doszło do paraliżu dolnych kończyn. Policjant w międzyczasie poinformował Pogotowie Ratunkowe o sytuacji. Następnie otworzył okna, by kobieta zaczerpnęła świeżego powietrza i znalazł klucze do mieszkania, aby je otworzyć. Chwilę później na miejsce przybyły służby medyczne, które zabrały starszą kobietę do szpitala.

St. sierż. Artur Nicpoń pełni służbę w Policji od ponad 7 lat, obecnie w Wydziale Dochodzeniowo – Śledczym na stanowisku technika kryminalistyki. Interesuje się historią i fotografią, a jego pasją są różnego rodzaju militaria.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Tytus 29.06.2017 22:56
brawo panie arturze

marta 29.06.2017 17:37
Szacunek dla tego Pana !!!!

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: autor, autor...Treść komentarza: Podobno, jak tatuś pokazał jej wpis z Internetu, Milena płakała. Z treści wpisu nie można w ogóle ustalić o kim pisał autor, żadnego konkretu, żadnych danych osobowych. Ale sitwa miejscowa działa Leman jest znienawidzony przez koterię dziennikarską z ulicy Roosevelta.Data dodania komentarza: 29.03.2026, 16:45Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: Pan Leman J.Treść komentarza: Czytałem kiedyś "Kryminalistykę" Hołysta a szczególnie o analizie pisma odręcznego. Podpis z wyglądu i pewnych stałych cech sugerował mi wniosek, że to ręka tatusia Mileny nakreśliła podpis. Dlatego podniosłem na rozprawie problem ustalenia prawdy co do autorstwa podpisu. Sędzia Smyczyński odmówił zajęcia się tym eventem i nawrzucał oskarżonemu, że chce przeciągać sprawę i tworzyć koszty. W rezultacie rozwoju sytuacji Smyczyński zaliczył kompromitującą wtopę, bo prokuratura ustaliła, że Milena nie podpisała prywatny akt oskarżenia. Sprawa się rypła. Milena nie poszła siedzieć za fałszywe zeznania. W innej sprawie, Szalbierz jako okupujący ławę po lewej stronie sądu wyjaśnił, że to on wniósł oskarżenie w zastępstwie córki, która siedziała na garnuszku taty z dwoma szkrabami. Powinien pójść siedzieć.Data dodania komentarza: 29.03.2026, 16:39Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: Pan Leman J.Treść komentarza: Rozpasanie różnych instytucji w temacie pesel, jest obezwładniające. Ubezpieczałem auto w jednej ubezpieczalni prywatnej. Od pewnego momentu domagali się ode mnie numeru pesel. Wniosłem uwagę, że pesel jako powszechny elektroniczny system ewidencji ludności jest związany z administracją. Ubezpieczyciel nie jest administracją państwową a klient nie jest ludnością dla firmy ubezpieczającej. Agent się zdenerwował i orzekł, że bez numeru pesel w razie czego nie ma jak odszukać, zlokalizować klienta. To tak, jakby klient nie miał adresu, nazwiska, numeru rejestracyjnego samochodu, który jest ujęty w CEPiK. Teraz wszędzie musisz się kłaniać byle komu peselem, w przychodni zdrowotnej, w aptece na recepcie, w skarbowym. Obawiam się, że niedługo na nagrobku będą wymagać numeru pesel, zamiast nazwiska i imienia. Co Pan na to senatorze?Data dodania komentarza: 29.03.2026, 16:20Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: woprosTreść komentarza: Skąd ty Leman miałeś wiedzę albo podejrzenie, że podpis pod prywatnym oskarżeniem był złożony jakby w zastępstwie, co skutkowało w ogóle brakiem oskarżenia? Milena Szalbierz - Witosławska nie mogła dołożyć swojego podpisu, czyli rewalidować aktu oskarżenia już po wniesieniu skargi na piśmie do sądu.Data dodania komentarza: 29.03.2026, 12:15Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: dom bez ścianTreść komentarza: On nie odpowie, bo jest elitą. Groch o ścianę.Data dodania komentarza: 29.03.2026, 12:05Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: kompel z podstawówki 2Treść komentarza: fajna była dupencja.Data dodania komentarza: 29.03.2026, 12:00Źródło komentarza: "Szydercy" - odcinek 22.
Reklama
Reklama