Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama

Daria z Piły po 7 latach walki stoi na własnych nogach!

PIŁA  - Byłam młodą dziewczyną ze świadectwem ukończenia szkoły w dłoni i planami na przyszłość. Od wielu lat grałam w piłkę siatkową, miałam także rozpocząć sezon żużlowy jako podprowadzająca pilskiego klubu, a od października rozpocząć studia w Szkole Wojskowej. Po wypadku planowałam już jedynie spędzić choć jeden dzień bez bólu i łez
Daria z Piły po 7 latach walki stoi na własnych nogach!

Daria Boksz (wówczas Pyszewska) z Piły w 2013 roku uległa poważnemu wypadkowi samochodowemu, w wyniku którego doznała m.in. tzw. wybuchowego złamania kręgosłupa, złamania twarzo- i mózgoczaszki, pęknięcia miednicy, złamania kości krzyżowej… Lekarze nie dawali jej szans na to, że kiedykolwiek stanie na własnych nogach. Dziś Daria – dzięki wierze i niezwykle ciężkiej walce – nie tylko stoi, ale i całkiem dobrze – przy pomocy ortezy - chodzi! 

Wypadku nie pamięta. Pamięta natomiast chwile przed wypadkiem, pamięta upominanie kierowcy, by zwolnił, pamięta busa, którym jechała i to, że nie było w nim pasów. Świadkowie mówią, że gdy wypadła z samochodu przez przednią szybę, krzyczała, że wszystko ją boli… Tego też nie pamięta. Dziś po 7 latach walki stanęła na własnych nogach, mimo że lekarze nie dawali jej na to szans. Dziś, by osiągnąć lepszą sprawność, potrzebuje ortezy. I dalszej, kosztownej rehabilitacji. 

***

Daria w 2013 roku podróżując jako pasażer busa uległa wypadkowi, w którym doznała wielu obrażeń. Były to złamanie twarzo- i mózgoczaszki z pęknięciem podpajęczynówki, pęknięcie miednicy, złamanie kości krzyżowej oraz złamanie wybuchowego kręgosłupa, który pod wpływem ciśnienia wybuchł w odcinku lędźwiowym a jego odłamki uszkodziły rdzeń kręgowy oraz płuca. Walka zaczęła się od przyjazdu karetki i poszukiwania szpitala, który zdecydowałby się przyjąć Darię do siebie i dać jakiekolwiek szanse na dalsze życie. Po pierwszej, trudnej operacji w szczecińskim szpitalu lekarz prowadzący zabieg oświadczył, że dziewczyna ma 1 procent szans na to, że kiedykolwiek poruszy nogami.

Od tego momentu rozpoczęła się długotrwała walka…

Dwa dni przed tragicznym wypadkiem Daria odebrała świadectwo ukończenia szkoły. Dopiero teraz wszystko miało się zacząć, wysportowane ciało, chęć rozwoju, ambicje i plany – to te cechy miały pomóc Darii w rozpoczęciu nauki w wymarzonej szkole wojskowej.

Niewielki bus leżał na poboczu. Daria siedziała z przodu busa obok jeszcze jednej pasażerki. I kierowca, i druga dziewczyna wyszli z wypadku bez szwanku. W samochodzie nie było pasów. Pilanka wypadła przez przednią szybę pojazdu, doznając między innymi wybuchowego złamania kręgosłupa.

- Piękne niebo i sygnał nadjeżdżającej karetki – to wszystkie moje wspomnienia z momentu wypadku. Tak ważnej chwili, która zmieniła całe moje życie – mówi dzisiaj Daria.

Po długiej walce o jej życie lekarza ze Szczecinka, zdecydowano się ją przetransportować do szpitala w Szczecinie, w którym wykonano trudną operację kręgosłupa.

- Jednak nie sam zabieg był dla mnie trudny, najgorsze okazały się słowa usłyszane kilka dni później: Ma pani 1 procent szans… Gdy dotarła do mnie świadomość tego, co się wydarzyło i co mi grozi, załamałam się. Załamał się mój świat. Nie chciałam z nikim rozmawiać. Nie odpowiadałam na SMS-y i telefony. Wielokrotnie w najgorszych chwilach spotykałam się na ulicach z osobami, które twierdziły, że wózek jest karą za grzechy i widocznie sobie na niego zasłużyłam… Byłam młodą dziewczyną ze świadectwem ukończenia szkoły w dłoni i planami na przyszłość. Od wielu lat grałam w piłkę siatkową, miałam także rozpocząć sezon żużlowy jako podprowadzająca pilskiego klubu a od października rozpocząć studia w Szkole Wojskowej. W tamtym momencie planowałam już jedynie spędzić choć jeden dzień bez bólu i łez.

Ale Daria nie poddała się i dziś, po 7 latach walki, mimo przewidywaniom lekarzy, stoi na własnych nogach.

- Od zawsze byłam wojowniczką, może moja determinacja, może sprawne ciało, a może wsparcie innych sprawiło, że poczułam, że muszę spróbować. Jeśli ja nie zacznę walczyć, nikt nie zrobi tego za mnie. Dlatego prosiłam o danie mi szansy i umożliwienie pobytu na oddziale rehabilitacji neurologicznej w Białogardzie. To tam pierwszy raz stanęłam na własnych nogach przy pomocy fizjoterapeutów i wykonałam pierwszy krok. To była najszczęśliwsza chwila w moim życiu. Ale przyjęłam ją z dystansem i spokojem wiedząc, że to nie jest moim ostatecznym celem – opowiada pilanka.

Po siedmiu latach ciężkiej walki, litrach wylanego potu i łez Daria może śmiało powiedzieć: UDAŁO SIĘ! Stoi na własnych nogach, mając świadomość, że wygrała… Jednak walka o powrót do zdrowia i utrzymanie tego, co udało się jej wypracować nigdy się nie skończy.

- Stale muszę ćwiczyć, stale muszę walczyć. Czasami brakuje mi sił. Wciąż pamiętam siebie sprzed wypadku, pamiętam swoje wysportowane ciało i mam dni, kiedy zalewam się łzami mając problem z wejściem po schodach czy samodzielnym zrobieniem zakupów. Od nikogo nie dostaję taryfy ulgowej. Być może dlatego, że mojej niepełnosprawności po mnie nie widać – mówi. 

Ale sama sobie także takiej taryfy nie daje.

- Śmieję się, że jestem dla samej siebie najostrzejszym trenerem. Ćwiczę codziennie z opieką fizjoterapeuty oraz sama. Stawiam sobie coraz to nowe cele, których osiągnięcie jest bardzo czasochłonne oraz ciężkie. W przyszłości chcielibyśmy wraz z mężem móc widzieć dzieci biegające po naszym domu i dla takich marzeń nie mogę po siedmiu latach walki się poddać! – zapewnia.

Daria porusza się dzięki ortezie, która podtrzymuje jej nogę z częściowym niedowładem. Niestety, orteza tuż przed weselem Darii pękła i każdego dnia może złamać się do końca, co pozostawi pilankę bez możliwości samodzielnego poruszania się. Koszt ortezy, ze względu na wykorzystywane w niej włókna węglowe, jest wysoki. Daria przy samodzielnym opłacaniu leczenia i rehabilitacji nie jest w stanie jej sobie kupić.

- Wykorzystałam 1 procent szans w stu procentach, ale nie mogę pozwolić, by ponownie zacząć coś tracić. Zbyt mocno przekonałam się, jak to jest zaczynać od nowa… Dlatego proszę Państwa o wsparcie finansowe, choć moje zdrowie znacznie się poprawiło, muszę się cały czas rehabilitować, a to pociąga za sobą ogromne koszty. Proszę Was, o kolejny procent szans – apeluje Daria.

Potrzeba 15 tys. złotych. Zbiórka trwa do 30 kwietnia na stronie Fundacji Złotowianka HELP https://zlotowiankahelp.pl/cel/1-szans-na-zdrowia-100-determinacji/

bek



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

słabi chłopcy spod Budki. 16.06.2020 10:00
Nigdy nie wierz kobiecie, dobrą radę ci dam. Nic gorszego na świecie nie przytrafia się nam.

Kolega 08.04.2020 16:16
Daria a studia skończyłaś.,...jak tam praktyki....zaliczone czy ..tak...?

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: definicja Treść komentarza: Szalbierze, to z definicji oszuści, złodzieje, wydrwigrosze,, farmazony. Data dodania komentarza: 5.08.2026, 21:20 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: funerał Treść komentarza: Szalbierz nigdy nie był dziennikarzem. Data dodania komentarza: 5.08.2026, 20:54 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: lj Treść komentarza: Na portalu faktypilskie.pl działa upiór żurnalistyki wiejskiej Mariusz szalbierz Józef (lat 63,8). Co on ma do zaproponowania adwersarzowi, ktremu nie daje rady? Ma to " Error 1006 Ray ID: a267f4dc2cc0eeb9 • 2026-08-05 18:45:01 UTC Access denied What happened? The owner of this website (faktypilskie.pl) has banned your IP address (37.209.146.90). Please see https://developers.cloudflare.com/support/troubleshooting/http-status-codes/cloudflare-1xxx-errors/error-1006/ for more details. Was this page helpful? Cloudflare Ray ID: a267f4dc2cc0eeb9 • Your IP: • Performance & security by Cloudflare". To śmierć dziennikarstwa z rozkładem. Data dodania komentarza: 5.08.2026, 20:52 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: Epitafium Treść komentarza: Andrzej, Tomek i Renata Morozowski i Sekielski, jeden oko, drugi ucho Umawiają się z Renatą, by dokopać znów Kaczuchom. Gadaj, że masz dość tyrana i porzucasz stare śmiecie. Świruj tak, jak trenowałaś. Tyle zapamiętasz przecież! Masz kamerę, masz mikrofon, ustaw wszystko w tajemnicy, A gdy przyjdą chłopcy z pisu, masz pilota przy donicy, Wciśnij rec, nie pomyl tylko, żeś jest tępa wszyscy wiemy. Kiedy nagrasz swoje trele, Kaczorom dzioby urwiemy. Wielki teatr, wielki dramat. Tu Renata - Nasza Szkapa, Tam Sekielski z Morozowskim trenują Flipa i Flapa. Już zasuwa Renia z werwą, cieszy się, że ją wybrali. Kocha przecież lewe sztuczki, w kantowaniu jest na fali. Podpuścili ją cwaniacy, że to dla Ojczyzny miłej, Że co dobre i szlachetne, ze Złotowa jest i z Piły. Bo Naszkowski tajny agent, bo poseł Józef Skowyra, Ciechanowski, Lech Kozaczko i Renia, wioskowa pyra. W tym nastroju pełnym chwały zaprasza Mojzesowicza Chętnie by zgrzeszyła z Wojtkiem, niech by nawet pękła prycza Gdy kurrwiki gęstą strugą, jak z sieczkarni sypią z oczu. Nie zawiedzie dziennikarzy, nie zostanie na uboczu. Chuć, cóż znaczy w życiu mojem, kiedym pro publico bono Dla Ojczyzny poświęciła swoją cześć i swoje łono? Więc do rzeczy, do roboty. Mrugnie oczkiem, zaświruje Ale gadkę tak ustawia, jak Sekielski instruuje. Ten jak dynia rozdymany, jeszcze go ambicja zżera. Michnik, to dla niego pikuś. On jest godzien oficera, Co ze szklanką przy podłodze słucha, jak sąsiedzi ględzą, Czy na władzę narzekają, szczają w zlew, czy bimber pędzą. Renia płacze, wzdycha, rzęzi, że pieniędzy wciąż za mało, Odda władzy wykonawczej umysł swój, duszę i ciało. Choćby sekretarzem stanu, o urodzaj wciąż się modlę Tylko Lepper spod Darłowa wekslami mnie straszy podle. Co tu robić, radź kolego, jesteś przecież radcą stanu! Ja mam werwę do rządzenia, służyć chcę każdemu panu. Byle tylko przy korycie, niechby tylko parę złotych Zrobię striptiz, zrobię szpagat, ale dajcie mi robotę. Wojtek mądry, lecz za cienki. Prosi zatem Lipińskiego, Ty masz wejścia u Kaczora, a więc załatw coś kolego. Adaś zwija się i kręci, po siwiźnie swej się drapie Co tu począć, co obiecać, co tu przyrzec grubej szkapie? Chociaż była w koalicji, w coś innego dzisiaj gramy. Chodzi o to, żeby dając, było tak, że nic nie damy. Renia wszystko zniesie, ścierpi na fotel ministra dyba Dla niej ważne, by nie szkapa, ale żeby była ryba. Byle wyżej, byle więcej, niechby tydzień tam, na górze. Chce być gwiazdą, dla rozgłosu zatańczy choćby przy rurze. A w kibelku Morozowski siedzi w kącie jak ta mysza Boi nawet się poruszyć, musi być grobowa cisza! Co to będzie, gdy Lipiński odkryje mnie w tym salonie, Kiedy zechce się wysikać, lub co gorsza siąść na tronie? Taka praca, taka służba, choć ze strachu pełno w porach. Muszę wstrzymać, muszę ścierpieć. Cel jest jeden: śmierć Kaczora. Nie fizyczna, oczywiście, polityczna, ma się wiedzieć Strach przemogę, ścisnę zadek i pokornie będę siedzieć. Dla tej myśli, dla idei nie żal sterczeć w muszli glacą. Czuję: Wiatr historią kręci, a ja jestem paparazzo. Nic to, że tu brzydko pachnie. Bąki smrodne puszczam wkoło. Kaczki trzeba wyrżnąć obie, będzie miło i wesoło. Wyszedł Adam do Kaczora. Konsultuje wszystkie dane. Premier na to: Głupie babsko, a w dodatku jest karane. Takich w rządzie nie potrzeba. Ja nie zgadzam się i basta. Nie po to zdobyłem władzę, by nią lekkomyślnie szastać! U mnie musi być uczciwa sekretarka i sprzątaczka. To jej powiedz. Ostatecznie.Tak postanowiła Kaczka. Woła Andrzej do Tomasza podsłuchując stetoskopem W izbie obok pochylony przy wannie, z głową za klopem: Ot nieładnie, Tomek słuchaj, łap słuchawkę, dawaj ucho. Renia ryczy, bo Kaczory wyrąbali ją na sucho. Ale my stąd wyciągniemy co się da, jak burżuj z nędzy. Dla Ojczyzny, dla splendoru, a szczególnie dla pieniędzy. Wiemy dobrze, twarde boje, to nie czas na czułe słówka. Tam Ojczyzna, tam też splendor, gdzie szefostwo i gotówka. My są zwarci, my gotowi, dziennikarze obcych nacji: Możemy świat opisywać, gotowiśmy do kreacji. Tego uczył nas Sanhedryn, Karol Marks - jak świat oceniać. Bo nie ważne - opisywać. Chodzi o to, żeby zmieniać. Inny duch, inny obyczaj, czas Wodnika, nowej ery, Dwaj żołnierze obcej armii z TeVaueN 24: Lewą marsz! Kaczorom śmierć! Wojna na górze, to nasze sny. Inni się wczoraj nachapali, za to Teraz Kuurwa My! 3 października 2006. Leman Data dodania komentarza: 5.08.2026, 13:09 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: sztuka kochania Treść komentarza: Zbrodnie zabójstwa wymagają 40 lat do przedawnienia. Inne 20 lat. Ale kiedy się złoży zbrodnie szabru tożsamości i wolności plus gwałtu dla pobrania gamety do terrarium, to jest gorzej niż zbrodnia zabójstwa, morderstwa. Dlaczego? Bo z jednej garści żyjątek mogłoby powstać wiele nowych istnień a sezonowanie nośników deena w terrarium likwiduje cel jakim jest powołanie nowego życia. To jest zatem zbiorowa zbrodnia zabójstwa in spe. Data dodania komentarza: 5.08.2026, 12:34 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO Autor komentarza: JL Treść komentarza: Jest nadzieja, że Mariusz Szalbierz, autor nieukaranej do dzisiaj zbrodni szabru wolności i kradzieży tożsamości Janusza Lemanowicza, nie dobierze się do cenzurowania portalu dzienniknowy.pl, chociaż jako sztyft redakcyjny Tygodnika Nowego może próbować. Na swoim zaściankowym portalu faktypilskie.pl, pełnym wieśniackiego obskurantyzmu zafundował ludowi okupującemu Żabkę i Dino w pogoni za puszkami i flaszkami po użyciu, poemat prozą „Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO”. Dobry zwyczaj domaga się, żeby lud mógł dyskutować o treści artykułu zamieszczonego w Internecie. Ale nie na portalu faktypilskie.pl, zawiadywanym przez obskuranta Mariusza Szalbierza. On kocha spokój dupą do góry. Nie da zatem pola do prezentacji poglądu odmiennego od preferowanej koncepcji hejterstwa Lemanowicza przeciwko subtelności, damskiej osobowości Szalbierza. Toteż jako administrator portalu wywala niebłagonadiożnyje wpisy krytyczne zostawiając ordynarne, plugawe komentarze autorów kliki mafijnej zorganizowanej w Czarnym Baranie Pikadora, jako emanacji Grupy Pościgowo - Szpiegującej 100Kłosy. W rzeczywistości taka robota Szalbierza, to klęska moralna, intelektualna i emanacja hejtu zwanego z łaciny pieszczocha odium, czyli nienawiści do gościa, który nie akceptuje zbrodni Mariusza Szalbierza, choć minęło20 lat. Zbrodnie mogą się przedawnić po 35 latach. Data dodania komentarza: 5.08.2026, 12:16 Źródło komentarza: Pilski hejter upomniany przez prezesa UODO
Reklama
Reklama