Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama

Pociągiem z Chodzieży do Poznania w godzinę?

Choć decyzja o remoncie linii zapadła kilka lat temu datę rozpoczęcia prezesówno z miesiąca na miesiąc. Wreszcie jednak są konkrety. Prace na trasie linii kolejowej mają ruszyć pod koniec przyszłego roku. W przeciwieństwie do sytuacji z trasą S-11, w tych dniach powinna zostać podpisana umowa z wykonawcą.
Pociągiem z Chodzieży do Poznania w godzinę?

Głównym tematem spotkania wicemarszałka województwa Wielkopolskiego Wojciecha Jankowiaka w chodzieskim starostwie były informacje dotyczące właśnie linii kolejowej przebiegającej przez Chodzież.

- To jest modernizacja zachowawcza. Nie przewiduje się, jak sugerowali niektórzy remontu dwóch nitek torów, bo byłby to olbrzymi koszt i przekroczyłby 1 mld 200 mln złotych. Wydatek 660 mln złotych brutto to i tak ogromny wysiłek - tłumaczył wicemarszałek.

Po modernizacji linią będzie przejeżdżać 22 - 23 par pociągów na dobę. Będą też nowe składy. - Pojawiające się tu i ówdzie informacje że ktoś załatwił pieniądze na dwa tory nie są prawdziwe. Linia mimo naszych zabiegów nie znalazła się w wykazie ogólnopolskim najważniejszych inwestycji kolejowych, a bez tego nie można było uzyskać dotacji z Brukseli. Musiało wystarczyć dofinansowanie z Wielkopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego.

Wojciech Jankowiak wyraził nadzieję, że trasa do Piły będzie cieszyła się podobnym zainteresowaniem co przejazd koleją do Wągrowca. Jeśli zakończą się wszystkie prace projektowe i podpisane zostaną stosowne umowy pracownicy rozpoczną remont wiosną 2018 roku a całość przewiduje się zakończyć jesienią 2019 roku.

- Liczymy, że jak zacznie obowiązywać nowy zimowy rozkład linia będzie funkcjonowała już normalnie i pojedzie nią znacznie więcej pociągów niż obecnie. To ostatnia linia spośród dziewięciu wychodzących gwiaździście z Poznania, która jest w tak złym stanie. Ale przykładem dla nas jest powodzenie wymierającej wcześniej trasy do Wągrowca. Z kilkuset osób przewozy wzrosły tam do 6 - 7 tys. na dobę. To dla nas szok. Chciałbym, żeby tu było podobnie - podsumował Wojciech Jankowiak.

Pik



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Ostatnie komentarze
Reklama
Reklama