Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama

Były rzecznik prasowy prezydenta walczy z nowotworem

WYRZYSK/ WARSZAWA „Często ludzie uważają, że jeśli kogoś znają z telewizji, bo jest politykiem, urzędnikiem, dziennikarzem, artystą, to znaczy, że jest dożywotnio piękny, młody, zdrowy no i bogaty. Bardzo się mylą...”. Czytamy na portalu: pomagam.pl/antonistyrczula, gdzie trwa zbiórka pieniędzy na leczenie pochodzącego z Wyrzyska Antoniego Styrczuli
Były rzecznik prasowy prezydenta walczy z nowotworem

 

Kim jest Antoni...? Opinii publicznej kojarzy się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego, a także jako dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuje się też szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jest ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. To przede wszystkim były mieszkaniec Wyrzyska. Niestety, mężczyzna zmaga się z nowotworem wątroby, przez co musiał zawiesić życie zawodowe.

- Dla mnie moja choroba ma także drugie oblicze. Dzięki niej poczułem, że żyję. Choć czas stracił dla mnie swoją niewinność, bo zrozumiałem, że mam swój, własny nieprzekraczalny okres przydatności, stałem się wyrazistszy, odważniejszy, barwniejszy.  Nabrałem ogromnego apetytu na życie i zacząłem dostrzegać piękno świata w rzeczach zwykłych i banalnych jak choćby zapach nagrzanej od słońca ziemi czy smak zimnego arbuza w upały - mówi Antoni Styrczula - Stałem się też spokojniejszy bo pojąłem warunkowość kondycji człowieka i nieodwracalność śmierci. Nie mam na myśli wiedzy wyczytanej – jak na studiach – z dzieł Kierkegaarda czy innych egzystencjalistów, ale mądrość, którą przynosi doświadczenie graniczne jakim jest mój rak. 

11 sierpnia minął rok od operacji, podczas której Antoniemu Styrczuli usunięto lewy płat wątroby. Ten, na którym były guzy. Dalsze rokowania są niepewne, bo istnieje duże ryzyko wznowienia. Mężczyzna co miesiąc robi markery AFP i co miesiąc z drżeniem serca czeka na wyniki. - Jeśli będą znacznie podwyższone czeka mnie kolejna operacja usunięcia porażonej części tego organu.  Można powiedzieć, że  codziennie oswajam swoją chorobę i staram się żyć z nią na własnych warunkach – mówi.

Mężczyzna nie jest w stanie pracować, a leczenie pochłania spore środki finansowe. Panu Antoniemu można pomóc poprzez wpłaty na: pomagam.pl/antonistyrczula bądź poprzez bezpośrednie wpłaty na jego konto bankowe: Millennium Bank 98 11 60 22 02 00 00 0000 77 20 94 88.

A. Styrczula dziękuje za każdą wpłatę, jednocześnie zaprasza na swój blog, gdzie na bieżąco pisze o swojej walce z chorobą. http://blogas24.pl/.

(es)

 



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: PytakTreść komentarza: Panie senatorze, przeglądając wiadomości telewizyjne zobaczyłem Pana w jednym szeregu z Panią Kamilą L., Schetyną, Brejzą, Lubnauer, Lenartowicz w pochodzie poparcia czegoś, co jest dla nas nieznane. Czego Pan bronił, lub za czym się opowiadał?Data dodania komentarza: 28.03.2026, 21:46Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: freie deutsche jungeTreść komentarza: Może i tak, że nie będziecie, ale teraz jesteście.Data dodania komentarza: 27.03.2026, 21:54Źródło komentarza: Nie będziemy frajeramiAutor komentarza: LOCTreść komentarza: Te wszystkie prowokacyjne tajne roboty, to jeszcze nic. Dalszą robotą typu sowieckiej razwiedki była inicjatywa radnego powiatowego Jacka Ciechanowskiego, doświadczalnego sprawdzenia, czy w Hospicjum domowym Krystyny Lemanowicz pracują tak, jak informują opinię publiczną powiatu i nawet dalej. W celu realizacji wielkiego planu doglądania pracy Stowarzyszenia namówił jakiegoś ktosia, żeby zadzwonił po ratunek dla mamusi. Okazało się, że nie ma adresu podanego przez proszącego o pomoc. Ten ktoś po pewnym czasie refleksji moralnej zawiadomił brać internetową, że Jacek Ciechanowski go nakłonił a on teraz żałuje swojego podłego uczynku. Jacek Ciechanowski wystąpił w tym wypadku jako kreator rzeczywistości społecznej uzasadniając prowokację szczytnymi hasłami troski o dobro wspólne. Stowarzyszenie nie miało grosza od władzy samorządowej, zatem formalnie Ciechanowski nie miał kompetencji do kontrolowania Stowarzyszenia. Takich czynów podłych dopuścili się Morozowski i Sekielski kreując wydarzenie przez ustawienie poseł Renaty Beger. Ci dwaj dostali tytuły Hieny Dziennikarskiej a Ciechanowski Honorowego Hakowego PRL za całokształt swojej działalności politycznej i społecznej.Data dodania komentarza: 27.03.2026, 12:09Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: gospodyni domowaTreść komentarza: To, co się działo w tej sprawie jest nawet gorsze od podsłuchu, podglądu, czy prowokacji w stylu Ceranowskiego. A wodzirejem w tym procederze okazał się sąd rejonowy w trybie karnym pod kuratelą Smyczyńskiego. To katastrofa, zagłada, armagedon.Data dodania komentarza: 26.03.2026, 10:56Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: kić we WronkachTreść komentarza: Oto jest pytanie. Kwerenda w Internecie poucza nas, że tego wielkiego aktu dziejowego dopuścił się tatuś Mileny, Mariusz Józef Szalbierz. Ujawnił to na rozprawie w sądzie rejonowym w Poznaniu pod dowództwem Moniki Smaga - Leśniewskiej pożalił się, że Lemanowicz obsmarował jego wnuki, pomioty Mileny. I on w obronie cnoty rzucił się jak Czarniecki do Poznania po szwedzkim zaborze, sam podpisał albo dał komuś z rodziny. Wiadomo, że w tym czasie w chawirze białośliwskiej mieszkało co najmniej 12 osób powiązanych genetycznie a po korytarzach i pokojach szwendały się tabuny znajomych i kumpli, przyjaciół córeczki i podobno syna w ilościach nieprzeliczalnych. Ci szwendaczkowie podłączali się do sieci wifi a może wzajemnie się do siebie podłączali swoimi organami. Zatem tych chętnych do machania piórem na podetkniętym tekście było w bród. Prokuratura po stwierdzeniu braku właściwego podpisu pod prywatnym aktem oskarżenia nie ścigała Mileny krzywoprzysiężcy przed policją i sądem. nadal nie wiadomo, kto podpisał. Z wpisu Lemanowicza nie można się dowiedzieć o kim on się wypowiadał, bo nie było tam żadnego szczegółu umożliwiającego ustalenie o kogo chodzi. To nie przeszkadzał Smyczyńskiemu i skazał za nie wiadomo, co.Data dodania komentarza: 26.03.2026, 10:48Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: gospodyni domowaTreść komentarza: W takim bądź razie ja zapytowuję się, kto podpisał ten akt prywatnego oskarżenia?Data dodania komentarza: 25.03.2026, 22:36Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?
Reklama
Reklama