Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama

ADVENTSFEIER W STOLICY POWIATU PILSKIEGO

Ponad 200 osób wzięło udział w pilskim Adventsfeier, tradycyjnym dorocznym spotkaniu niemieckiej mniejszości narodowej z Piły i okolic. Spotkanie odbyło się w przeddzień drugiej niedzieli adwentu w gościnnych murach Młodzieżowego Domu Kultury „Iskra” w Pile. Patronował mu starosta pilski Eligiusz Komarowski.
ADVENTSFEIER W STOLICY POWIATU PILSKIEGO

- W mojej ocenie to jedna z najwyższych wartości dzisiejszych czasów, że każdy z nas może przeżywać i celebrować wydarzenia, święta i inne okazje zgodnie z własną tradycją, kulturą i językiem. Tak jest również w Pile gdzie możemy czerpać z historycznej kulturowości przedwojennych mieszkańców, kiedy to Piła znajdowała się w granicach ówczesnego państwa niemieckiego, choć z dużym odsetkiem ludności narodowości polskiej. Wiele dobrego pod tym względem robi Niemieckie Towarzystwo Społeczno – Kulturalne z przewodniczącym Edwinem Kemnitzem, które działa prężnie w Pile od 25 lat  – powiedział starosta pilski Eligiusz Komarowski.

Na spotkaniu nie zabrakło gości z Niemiec, w tym przedstawicieli byłych pilan i byłych złotowian oraz delegacji koła Niemieckiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego ze Złotowa. Oprócz oficjalnych świąteczno-noworocznych życzeń, było także odznaczenie srebrną odznaką Heimat-Kreis Flatow (Związku Byłych Złotowian)  przewodniczącego NTS-K w Pile Edwina Kemnitza. Dokonał tego w obecności swego zastępcy, Franka – Reinera Seelerta, przewodniczący Rols-Peter Wahcholz.

Na scenie MDK ISKRA z programem „Czekając na świętego Mikołaja” przygotowanym pod kierunkiem Izy Baraniak wystąpiły przedszkolaki z „Ósemki”, a w wierszu i piosence sprawdzili swe niemieckojęzyczne możliwości młodzi uczestnicy kursu językowego. Kolędy - nie tylko niemieckie śpiewał chór NTS-K oraz kompozytorka, a zarazem autorka tekstu pastorałki „Czas zjednoczenia”, Daria Bittner – Nuszczyńska wraz z siostrą Dianą.

Podniosłą, ale i radosną atmosferę podgrzewała swym kunsztem muzycznym „Gdańska Orkiestra Ogrodowa”, zaś wspólne wykonanie z publicznością „Stille Nacht/Cicha noc” wzruszyło niektórych do łez. Ostatnim akcentem spotkania były paczki od św. Mikołaja dla najmłodszych i najstarszych członków Towarzystwa. Całość poprowadził członek Towarzystwa Andrzej Niśkiewicz.

(pp)
 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: LOCTreść komentarza: Te wszystkie prowokacyjne tajne roboty, to jeszcze nic. Dalszą robotą typu sowieckiej razwiedki była inicjatywa radnego powiatowego Jacka Ciechanowskiego, doświadczalnego sprawdzenia, czy w Hospicjum domowym Krystyny Lemanowicz pracują tak, jak informują opinię publiczną powiatu i nawet dalej. W celu realizacji wielkiego planu doglądania pracy Stowarzyszenia namówił jakiegoś ktosia, żeby zadzwonił po ratunek dla mamusi. Okazało się, że nie ma adresu podanego przez proszącego o pomoc. Ten ktoś po pewnym czasie refleksji moralnej zawiadomił brać internetową, że Jacek Ciechanowski go nakłonił a on teraz żałuje swojego podłego uczynku. Jacek Ciechanowski wystąpił w tym wypadku jako kreator rzeczywistości społecznej uzasadniając prowokację szczytnymi hasłami troski o dobro wspólne. Stowarzyszenie nie miało grosza od władzy samorządowej, zatem formalnie Ciechanowski nie miał kompetencji do kontrolowania Stowarzyszenia. Takich czynów podłych dopuścili się Morozowski i Sekielski kreując wydarzenie przez ustawienie poseł Renaty Beger. Ci dwaj dostali tytuły Hieny Dziennikarskiej a Ciechanowski Honorowego Hakowego PRL za całokształt swojej działalności politycznej i społecznej.Data dodania komentarza: 27.03.2026, 12:09Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: gospodyni domowaTreść komentarza: To, co się działo w tej sprawie jest nawet gorsze od podsłuchu, podglądu, czy prowokacji w stylu Ceranowskiego. A wodzirejem w tym procederze okazał się sąd rejonowy w trybie karnym pod kuratelą Smyczyńskiego. To katastrofa, zagłada, armagedon.Data dodania komentarza: 26.03.2026, 10:56Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: kić we WronkachTreść komentarza: Oto jest pytanie. Kwerenda w Internecie poucza nas, że tego wielkiego aktu dziejowego dopuścił się tatuś Mileny, Mariusz Józef Szalbierz. Ujawnił to na rozprawie w sądzie rejonowym w Poznaniu pod dowództwem Moniki Smaga - Leśniewskiej pożalił się, że Lemanowicz obsmarował jego wnuki, pomioty Mileny. I on w obronie cnoty rzucił się jak Czarniecki do Poznania po szwedzkim zaborze, sam podpisał albo dał komuś z rodziny. Wiadomo, że w tym czasie w chawirze białośliwskiej mieszkało co najmniej 12 osób powiązanych genetycznie a po korytarzach i pokojach szwendały się tabuny znajomych i kumpli, przyjaciół córeczki i podobno syna w ilościach nieprzeliczalnych. Ci szwendaczkowie podłączali się do sieci wifi a może wzajemnie się do siebie podłączali swoimi organami. Zatem tych chętnych do machania piórem na podetkniętym tekście było w bród. Prokuratura po stwierdzeniu braku właściwego podpisu pod prywatnym aktem oskarżenia nie ścigała Mileny krzywoprzysiężcy przed policją i sądem. nadal nie wiadomo, kto podpisał. Z wpisu Lemanowicza nie można się dowiedzieć o kim on się wypowiadał, bo nie było tam żadnego szczegółu umożliwiającego ustalenie o kogo chodzi. To nie przeszkadzał Smyczyńskiemu i skazał za nie wiadomo, co.Data dodania komentarza: 26.03.2026, 10:48Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: gospodyni domowaTreść komentarza: W takim bądź razie ja zapytowuję się, kto podpisał ten akt prywatnego oskarżenia?Data dodania komentarza: 25.03.2026, 22:36Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: JaTreść komentarza: Ja się zgadzam, ze 2 + 2 = 4. W filozofii talmudycznej niekoniecznie.Data dodania komentarza: 25.03.2026, 21:44Źródło komentarza: Czy 2 + 2 = 4 ?Autor komentarza: ale jajaTreść komentarza: Takie rzeczy są codziennością w ustroju gdzie rządzą układy i koterie stosując sprawiedliwość tak jak oni rozumieją prawo. Na przykład taki szary żuczek Lemanowicz został skazany na 10 miesięcy więzienia w sądzie rejonowym Piła Aleja Powstańców Wielkopolskich 79 przez sędziego sądu rejonowego Andrzeja Smyczyńskiego, mimo składanych wniosków o ustalenie autentyczności oskarżenia. Sędzia, który z pewnością nie znał się na grafologii odrzucił wniosek oskarżonego o zbadanie pisma odręcznego, czy to Milena Szalbierz - Witosławska podpisała prywatny akt oskarżenia. Sędzia też opierdalał oskarżonego gdy ten domagał się zapisywania w protokole zeznań i wyjaśnień. W apelacji sąd okręgowy zauważył, że jednak grafolog ustanowiony przez prokuraturę orzekł, że to nie Milena Szalbierz - Witosławska (obecnie po rozwodzie z ojcem dwójki jej szkrabów) złożyła podpis a zatem sytuacja jest faktyczna, że nie ma aktu oskarżenia. I Smyczyńskiemu nie udało się w ramach przyjacielskich stosunków koteryjnych wsadzić pana Lemanowicza, szarego żuczka demokracji mafijnej na 10 miesięcy do więzienia. Tak więc niech Adam Borowski się nie martwi, bo nie jest jedynym doświadczającym uroków sprawiedliwości tuskowej.Data dodania komentarza: 25.03.2026, 21:38Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?
Reklama
Reklama