Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama

Gdzie wymieniać pieniądze, żeby na tym nie stracić?

Podróże zagraniczne wymagają nieco więcej przygotowania niż podróże krajowe – trzeba się upewnić, że paszport nie wygasł, w razie potrzeby uzyskać wszelkie potrzebne wizy i, oczywiście, zaplanować podróż. Ale kolejną ważną rzeczą, którą podróżujący muszą wziąć pod uwagę, jest to, jak będą wydawać swoje pieniądze. Chociaż istnieje wiele sposobów na wymianę waluty przed podróżą lub w jej trakcie, niektóre opcje są łatwiejsze i tańsze niż inne.
  • 28.02.2018 08:00
  • Autor: Grupa Tipmedia
Gdzie wymieniać pieniądze, żeby na tym nie stracić?

Byle nie lotnisko

Większość ekspertów zaleca podróżnym unikanie wszelkiego rodzaju kantorów walutowych znajdujących się na lotnisku. Usługi te wiążą się z dodatkowymi opłatami i prowizjami, których można uniknąć w innym miejscu. Generalna zasada jest więc taka: im dalej od lotniska, tym lepiej. Właściciele lotniskowych kantorów zdają sobie bowiem sprawę z tego, jak wygodna dla podróżnych jest lokalizacja ich punktów, i wykorzystują to, wymieniając pieniądze po niekorzystnym dla nich kursie. Gdzie zatem wymienić pieniądze, żeby nie dać się oszukać?

Gdzie wymienić pieniądze?

Dla tych, którzy planują z wyprzedzeniem, jednym z najprostszych sposobów na wymianę pieniędzy przed wyjazdem jest zrobienie tego w banku. Niektóre banki wychodzą naprzeciw potrzebom swoich klientów i oferują usługę kantoru walutowego online tak zrobił to Bank Zachodni WBK - www.bzwbk.pl/konta-bankowe/e-fx-wymiana-walut/e-fx-wymiana-walut.html który wymieni walutę wygodnie i w oparciu o aktualne ceny rynkowe. Warto więc odrobić pracę domową i zaplanować szczegóły podróży przed wyjazdem. Dzięki temu możesz być pewien, że nie stracisz niepotrzebnie pieniędzy. Zanim jednak wymienisz pieniądze oszacuj, ile musisz mieć przed podróżą i sprawdź, czy Twój bank ma jakiekolwiek partnerstwo z bankami zagranicznymi. W ten sposób możesz uniknąć wydatków na opłaty transakcyjne za granicą.

A może karta kredytowa?

Jeśli to możliwe, korzystanie z karty kredytowej może być najbardziej bezproblemową opcją. Wiele kart kredytowych wyposażonych jest obecnie w chipy, dzięki którym kupowanie produktów, szczególnie w krajach europejskich, jest dość proste. Jednak niektóre karty kredytowe naliczają opłaty za transakcje zagraniczne, czyli de facto odprowadzają podatek od wszystkiego, co kupujesz. Sprawdź, czy twoja karta ma opłatę za transakcje zagraniczne, a jeśli tak, rozważ znalezienie innej, która tego typu opłat nie nalicza. Pamiętaj jednak, by sprawdzić, czy w kraju, do którego się wybierasz, twoja karta kredytowa będzie przyjęta. O ile podróżując po Europie, Kanadzie czy USA nie powinieneś mieć z tym problemu, o tyle w egzotycznych krajach może się okazać, że twoja karta nie działa. Im bardziej egzotyczna jest twoja podróż, tym mniej prawdopodobne jest, że twoja karta kredytowa może zostać wykorzystana do transakcji.  Dlatego ważne jest, by w takiej sytuacji mieć przy sobie gotówkę, najlepiej wymienioną przed podróżą w godnym zaufania kantorze walutowym.

Co zrobić z resztą waluty?

Jeśli prawidłowo oszacowałeś koszty związane z podróżą, nie będziesz miał na koniec podróży dużo waluty. Jeśli jednak masz jej trochę pod ręką, najprościej będzie zaufać bankowemu kantorowi walutowemu. Szczególnie, gdy jest to sprawdzony bank, do którego masz zaufanie. Możesz także pomyśleć o przekazaniu resztek niewykorzystanej waluty organizacjom charytatywnym. Niektóre linie lotnicze uczestniczą w programie przekazywania darowizn organizacjom charytatywnym takim jak chociażby UNICEF. A jeśli masz po prostu kilka monet, zostaw je jako pamiątkę. Albo, oczywiście, na następną podróż.

--- Artykuł sponsorowany ---


Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: gospodyni domowaTreść komentarza: To, co się działo w tej sprawie jest nawet gorsze od podsłuchu, podglądu, czy prowokacji w stylu Ceranowskiego. A wodzirejem w tym procederze okazał się sąd rejonowy w trybie karnym pod kuratelą Smyczyńskiego. To katastrofa, zagłada, armagedon.Data dodania komentarza: 26.03.2026, 10:56Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: kić we WronkachTreść komentarza: Oto jest pytanie. Kwerenda w Internecie poucza nas, że tego wielkiego aktu dziejowego dopuścił się tatuś Mileny, Mariusz Józef Szalbierz. Ujawnił to na rozprawie w sądzie rejonowym w Poznaniu pod dowództwem Moniki Smaga - Leśniewskiej pożalił się, że Lemanowicz obsmarował jego wnuki, pomioty Mileny. I on w obronie cnoty rzucił się jak Czarniecki do Poznania po szwedzkim zaborze, sam podpisał albo dał komuś z rodziny. Wiadomo, że w tym czasie w chawirze białośliwskiej mieszkało co najmniej 12 osób powiązanych genetycznie a po korytarzach i pokojach szwendały się tabuny znajomych i kumpli, przyjaciół córeczki i podobno syna w ilościach nieprzeliczalnych. Ci szwendaczkowie podłączali się do sieci wifi a może wzajemnie się do siebie podłączali swoimi organami. Zatem tych chętnych do machania piórem na podetkniętym tekście było w bród. Prokuratura po stwierdzeniu braku właściwego podpisu pod prywatnym aktem oskarżenia nie ścigała Mileny krzywoprzysiężcy przed policją i sądem. nadal nie wiadomo, kto podpisał. Z wpisu Lemanowicza nie można się dowiedzieć o kim on się wypowiadał, bo nie było tam żadnego szczegółu umożliwiającego ustalenie o kogo chodzi. To nie przeszkadzał Smyczyńskiemu i skazał za nie wiadomo, co.Data dodania komentarza: 26.03.2026, 10:48Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: gospodyni domowaTreść komentarza: W takim bądź razie ja zapytowuję się, kto podpisał ten akt prywatnego oskarżenia?Data dodania komentarza: 25.03.2026, 22:36Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: JaTreść komentarza: Ja się zgadzam, ze 2 + 2 = 4. W filozofii talmudycznej niekoniecznie.Data dodania komentarza: 25.03.2026, 21:44Źródło komentarza: Czy 2 + 2 = 4 ?Autor komentarza: ale jajaTreść komentarza: Takie rzeczy są codziennością w ustroju gdzie rządzą układy i koterie stosując sprawiedliwość tak jak oni rozumieją prawo. Na przykład taki szary żuczek Lemanowicz został skazany na 10 miesięcy więzienia w sądzie rejonowym Piła Aleja Powstańców Wielkopolskich 79 przez sędziego sądu rejonowego Andrzeja Smyczyńskiego, mimo składanych wniosków o ustalenie autentyczności oskarżenia. Sędzia, który z pewnością nie znał się na grafologii odrzucił wniosek oskarżonego o zbadanie pisma odręcznego, czy to Milena Szalbierz - Witosławska podpisała prywatny akt oskarżenia. Sędzia też opierdalał oskarżonego gdy ten domagał się zapisywania w protokole zeznań i wyjaśnień. W apelacji sąd okręgowy zauważył, że jednak grafolog ustanowiony przez prokuraturę orzekł, że to nie Milena Szalbierz - Witosławska (obecnie po rozwodzie z ojcem dwójki jej szkrabów) złożyła podpis a zatem sytuacja jest faktyczna, że nie ma aktu oskarżenia. I Smyczyńskiemu nie udało się w ramach przyjacielskich stosunków koteryjnych wsadzić pana Lemanowicza, szarego żuczka demokracji mafijnej na 10 miesięcy do więzienia. Tak więc niech Adam Borowski się nie martwi, bo nie jest jedynym doświadczającym uroków sprawiedliwości tuskowej.Data dodania komentarza: 25.03.2026, 21:38Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?Autor komentarza: o syfieTreść komentarza: A co Pan senator w sprawie imiennika kumpla z konspiracji Adama Borowskiego? Bo ja uważam, że to jest gorsze niż krętek blady.Data dodania komentarza: 25.03.2026, 13:03Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?
Reklama
Reklama